20.09.2014

O CZYM DZISIAJ ? NAGRODA - NIESPODZIANKA, RÒŻ ROKU - MUST HAVE KAŻDEJ BLADOLICEJ + NADCHODZĄCE ROZDANIE ! Zapraszam :)

Hej Kochani :)

Dzisiejsza notka miała trafić do Was tak jak zwykle - punktualnie  ale w trakcie zgrywania kabelkiem plików na laptopa wszystkie zdjęcia zaginęły w czasoprzestrzeni, poszukiwania na nic się zdały więc postanowiłam nie tracić więcej czasu i  wykonać je ponownie.   Nie dam się złośliwościom rzeczy martwych  :)

Ok! z małym poślizgiem ale przejdźmy wreszcie do tego co najważniejsze bowiem  dzisiaj chwalę się i testuje nowy produkt  firmy która dotychczas znana mi była jedynie z internetu.

O czym mowa ?

O The HONEY QUEEN - Honeycomb Blusher 







Trafił on do mnie w sposób niespodziewanie miły i przyjemy - jest to nagroda w rozdaniu  u CandyKiller.  (Jeśli nie znacie Kobietki to szczerze odsyłam Was do  jej bloga  http://candykiller.pl/ . Małgosia robi niesamowite makeupy, jest totalnie zdolną i pracowitą osobą - o czym możecie się przekonać na jej stronie. Podglądam ją od dawna  i uwierzcie mi  jej spojrzenie na makijaż nadal jest świeże i inspirujące)

Skoro już w sposób mało skromny wyraziłam swe pokłady szczęśliwości to chce Wam powiedzieć coś o samym produkcie :)

Róż był  mocno rozreklamowany wiosną tego roku, kusił mnie niewątpliwie swymi pozytywnymi recenzjami, jednak nazwa HONEY  kojarzy mi się bezwzględnie  z ciepłem, słońcem więc zakładałam z góry, że pigmentacja nie będzie odpowiednia dla mojej bladej cery.
Pewnie, gdyby nie fakt,że go wygrałam to do dzisiaj zastanawiałabym się nad zakupem i nie jest to kwestia ceny , bo w porównaniu do Benefitu to kwota  jest nieporównywalna ale nie lubię zaopatrywać się w kosmetyki które służą jedynie do wypełniania komody.. bo niby która z nas lubi kupować buble ? ;)


Honey Queen  - jak przystało na prawdziwą królową, wygląda niesamowicie efektownie ! Kwadratowe, solidnie wykonane pudełeczko (odrobinę kojarzące się z Benefitem) ozdobione błyszczącą teksturą nawiązujące do plastra miodu  skradło moje serce.
Opakowanie nie odkształca się w miarę otwierania a produkt nie ma możliwości wysunięcia się nawet w chwili podniesienia za sama przykrywkę. Samo opakowanie jest śliskie więc  nie widać na nim nieestetycznych odbić linii papilarnych  czy innych zabrudzeń.




W środku  zamieszczono półpięterko (??;) ) z folii  w którą wciśnięty został pędzelek.
Mały, płaski z plastikową rączka i lekko zabarwionym na różowo syntetycznym włosiem.
Zazwyczaj pędzelki dołączane do paletek są lichej  jakości, ten na najgorszy nie wygląda ale z przyzwyczajenia  i tak nakładam róż swoimi Hakuro.


Ogólnie bardzo podoba mi się rozwiązanie tego plastikowego korytka-półpięterka. Czasami jesteśmy w małej podróży, musimy zabrać,że sobą 2-3 kosmetyki i nie ma  możliwości spakowania pędzli
to jest idealne rozwiązanie, wrzucamy pędzelek do kosmetyku i mamy pewność,że po otworzeniu  nie zaskoczy nas eksplozja pyłu tylko wszystko będzie ułożone, a aplikator czysty - za to naprawdę ogromny plus do W7.




Róż w opakowaniu  kolorystycznie oscyluje w klimatach pomarańczy- widać w nim wyraźne 4 barwy nawiązujące do przybrudzonej cegły i różu. Kolory na pierwszy rzut oka są  bardzo ciemne, jednak ku mej uciesze  po nałożeniu na skórę  efekt jest fenomenalny.






Ostre ceglaste barwy  delikatnie przechodzą w kolorystykę  od zimnej brzoskwini  przez łososiowy do różowobeżowej tonacji. Tak naprawdę plastry kolorów ułożone są w taki sposób,że przy odpowiednim manewrowaniu pędzlem  spokojnie możecie wydobyć raz  bardziej zimnomorelowy a raz bardziej różowy odcień.. więc cerze naprawdę jasnej  posłuży  również jako bronzer :)




Honeycomb ma również dodatkowa zaletę cudownie rozświetla skórę, zawiera  totalnie ultradrobno zmielone drobinki rozświetlające które  działają na skórę jak czarodziejska różdżka, cera staję się po jednym muśnięciu wypoczęta i nabiera naturalnego blasku ( nie mylić z jakimś badziewnym efektem brokatu na skórze).





Uważam,że produkt wyśmienicie nadaję się do skóry  bardzo jasnej, zarówno do cery w tonacji ciepłej jak i zimnej. Mi  bladolicej pannie idealnie służy jako różo-bronzer. Nakładam go pędzlem  i wiem,że nie narobię sobie żadnych plam bo jego konsystencja jest naprawdę satynowa a pigmentacja jakby stworzona do jaśniutkiej cery.

Naturalnej, nieco ciemniejszej cerze zdecydowanie  przyda się jako róż, natomiast skórze ciemniejszej  posłuży bardziej jako rozświetlacz, gdyż pigmentacja  jest delikatna i może  nie być na tyle widocznyszczególnie jeśli preferujecie mocniejszy efekt.

Podsumowując :

+ za efekt na skórze
+ za uniwersalność
+ za naturalne rozświetlenie
+ za satynowe wykończenie
+ za 0 widocznych drobinek na skórze
+ za piękny niebanalny odcień
+ za wygodne, przemyślane i ładne opakowanie
+ za  cenę

-  za parafinę na 10 miejscu w składzie ( no cóż , musiałam jakiś minus znaleźć ;) )


Ogólnie  produkt jest mistrzowski !  w pełni zasłużone 10/10 

Długo szukałam czegoś tak fajnego :) Wychodzi na to,że nie ma co się czego bać , czasami warto zaryzykować ;)  za długo zwlekałam z zakupem tego produktu :)  chyba zacznę się zaprzyjaźniać z innymi kosmetykami W7 :)

A Wy Kochane używacie jakichś  kosmetyków tej firmy ? coś Wam szczególnie podpasowało ?
Dajcie znać  bo nie wiem co warto zamówić, może róż Candy Floss ? któraś z Was testowała ? :)


51 komentarzy:

  1. Zyyyyje! Juz niedługo sie pojawię ( mam taka nadzieje) praca, przeprowadzka, przygotowania do studiów i oczywiście mój A. Pochłaniają 100% mojego czasu do tego jestem chora wiec dupa blada. Po weekendzie jak sie ogarnę cos ram ładnego wyskrobiemy. Loveeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się martwiłam !!! KurdĘ tyle czasu !! Wracaj prędko ! bo mi się tęskni :D Też mam życiową karuzelę obowiązków ale korzystam własnie z urlopu więc odrabiam straty :) Buźki :*

      Usuń
    2. Od środy bede znów w Gdańsku jak tylko ogarnę internet zrobię wielki powrót :*

      Usuń
    3. super ;) to czekam na wielki come back :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. kolor skradł moje serducho od razu :) bardzo naturalne wykonczenie - a tego własnie potrzebuje ;)

      Usuń
  3. Miałam bronzer tej firmy, miał identyczny pędzelek-który jest całkiem fajnie wykonany:) Byłam baardzo zadowolona z tego produktu, więc myślę, że i Ty będziesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam własnie w internecie bronzer tej firmy :) nawet nazwą nawiązuje do tego z benefitu :) tez wygląda pieknie ale trochę się obawiam jego pigmentacji - na zdjęciach wydaje się mega ciemny :)

      Usuń
  4. Wygląda zachęcająco, kusisz mnie nim! A nie powinnam już kupować więcej bronzerów... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak naprawdę różo-bronzer ale i nieekspansywny rozświetlacz ;) więc możesz się skusić na taką wielofunkcję :)

      Usuń
  5. Nigdy się nie spotkałam z tą firmą i ich produktami- totalne zaskoczenie :-) Muszę im się zdecydowanie lepiej przyjrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wbrew pozorom łatwo dostępny w internecie ;)

      Usuń
  6. Ach nie mogę się napatrzeć jaka Ty piękna jesteś :D A róż Honey Queen kusi mnie od dawna i na pewno i do mnie kiedyś trafi, widziałam , że są dostępne na allegro:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawstydzaj ! bo do piękności to mi brakuje miliard lat świetlnych :) Ale róż na pewno wygląda fajnie :) pokochałam jego wielozłożystość w temacie pigmentacji :) ta przenikliwość kolorów uzależnia - szczególnie tafla lustra :)

      Usuń
  7. podoba mi się taki efekt :) Jako miłośniczka różów wszelakich muszę spróbować ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze polecam :) tym bardziej,że tez masz jasną karnację ;)

      Usuń
  8. nie znam kompletnie tego kosmetyku, a szkoda :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^ też, żałowałam,że trafił do mnie tak późno-za późno :) ale nie martw się inny róż bedzie u mnei w paczce na rozdaniu więc jest szansa uzupełnić zapasy :)

      Usuń
  9. też nie znam ani formy, ani kosmetyku, ale kolorek ma piękny;)))) ale kusi aj aj;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie totalnie zaskoczył :) szczególnie swą subtelnością na skórze;)

      Usuń
  10. wierzę na słowo że produkt jest dobry tym bardziej że to W7, a tak swoją drogą ładny makijaż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje :) robiony na prędko,włosy też nie wysuszone :) ale cóż... to Honey miał być najważniejszy :)

      Usuń
  11. wydaje mi się, że miałam już coś z tej firmy ale okazało się kiepskie i już nawet nie pamiętam co to było :P
    gratuluje wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam całej firmy ale akurat ten produkt szczerze polecam :)

      Usuń
  12. Z tej firmy nie mam jeszcze nic, ale może kiedyś coś kupię, skoro jak widzę warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. produkt świetnej jakości za małą cenę ;)

      Usuń
  13. Też nie mam nic z tej firmy :) Ale zapewne się skusze na ten produkt, lubię taki efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. efekt bardzo naturalny ale jednak odczuwalny na skórze, długo utrzymuje się na cerze ;)

      Usuń
  14. Chyba się na niego skuszę... Ślicznie wygląda!
    A co do recenzji kosmetyków Pat&Rub - zapraszam do śledzenia bloga na pewno się takowa pojawi :) :* Miłego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zajrzę ;) bo ta seria mnie skusiła ;) Dzięki - Honey naprawdę skradł moje serducho :)

      Usuń
  15. Nie znam ale cerę mam podobną więc pewnie i u mnie by się sprawdził w taki sam sposób. A na zdjęciach widać efekt satynowego wykończenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starałam się własnie to satynowe wykończenie uchwycić - ciesze się ,że jest widoczne ;)

      Usuń
  16. Jaka Ty śliczna jesteś:)
    Bardzo ładny odcień i podoba mi się jak wygląda w opakowaniu, niby to nie jest najważniejsze, ale i tak zwraca uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,że opakowanie nie jest najważniejsze ale nie ukrywajmy ;) jesteśmy kobietami a nic nas tak nie cieszy jak świetny kosmetyk w ładnym opakowaniu ;) Ja śliczna ?:) ojej ! dziękuję ;) chociaż nie uważam się za śliczną, nawet za ładna ;) zwykły ze mnie przeciętniak :)

      Usuń
  17. Ciekawy kosmetyk.
    Masz fantastyczne rysy twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny i widzę ,że wydajny produkt, używam go już 3 tydzień i jest naprawdę świetny :)

    Dziękuję za miłe słowo :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ładnie się prezentuje, mam ochotę na kosmetyk W7, ten o nazwie Africa, ale chyba o tym też muszę pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniu Africa wygląda lepiej na żywo niż ma zdjęciach miałam się okazję o tym przekonać :) ale troszkę za ciemny ma kolor do mojej cery :) tak czy inaczej jakość za 13 złotych powala :)

      Usuń
  20. Ale cudeńko :) Na zimę zaczynam blednąć, więc trzeba pomyśleć o czymś fajnym do buźki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest piękny ! niedawno pożyczałam koleżance na przetestowanie i była zachwycona , zupełnie inaczej prezentował się na jej twarzy ale zdecydowanie slicznie ;)

      Usuń
  21. Chyba muszę sobie go sprawić :d

    OdpowiedzUsuń
  22. Wygląda fantastycznie :) JA mam bronzer z W7 który bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bronzera nie stosowałam ma swoją Bahamkę i KOBO ale słyszałam ,że jest to świetny odpowiednik TheBalm :)

      Usuń
  23. Kuszące cudeńko :)

    U mnie na blogu pojawiło się pierwsze rozdanie, jeśli byłabyś zainteresowana to zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. chyba się w neigo zaopatrzę bo wygląda pięknie < 33

    OdpowiedzUsuń
  25. superrr, bardzo fajne :))

    http://nikoladrozdzi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękny! Mam do Ciebie kilka pytań, jak mogę się z Tobą skontaktować? :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie na dwa nowe wpisy- o karmie i nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. masz śliczną buźkę i ładny makijaż

    OdpowiedzUsuń
  28. jest na moejj chciejliscie od dawna ! :)

    OdpowiedzUsuń

Zostawcie ślad po sobie, dzięki temu łatwiej będzie mi trafić na Wasze blogi :)
Pozdrawiam ciepło i zachęcam do obserwacji :)