26.05.2016

HITY I KITY ? CZYLI KTÓRE MATOWE POMADKI WARTO KUPIĆ / GOLDEN ROSE- L.O.N.G.S.T.A.Y LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF

Witajcie Skarby !
Wiele z Was nałogowo poszukuje matowych produktów do ust, spora część wie, że posiadam małą kolekcję popularnych i jakże poszukiwanych ostatnimi czasy matowych, płynnych pomadek z Golden Rose. Postanowiłam przygotować dla Was recenzję sześciu kolorów które wpadły w moje ręce. Czy wszystkie warte są zakupu ?  O tym dowiecie się poniżej...



TESTOWANE
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSETym razem do testów użyłam sześciu płynnych pomadek z Golden Rose. Seria L.O.N.G.S.T.A.Y LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF



OD PRODUCENTA
"Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.

Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu."



SKŁAD
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE
Isododecane, trimethylsiloxysilicate dimethicone, polybutene, petrolatum, cyclohexasiloxane, kaolin, cera alba, silica dimethyl silylate, disteardimonium hectorite, aroma, propylene carbonate, glyceryl behenate/eicosadioate, persea gratissima oil, tocopheryl acetate, cyclopentasiloxane, benzyl alcohol, may contain, mica, ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 45410, ci 45380, ci 17200, ci 15850, ci 12085, ci 73360, ci 16035, ci 42090, ci 77742, ci 75470, ci 19140, ci 15985, ci 47005, tin oxid



OPAKOWANIE
Nie wiem jak Wy ale uwielbiam opakowania tej firmy. Marka mocno inspiruje się MACiem, (zresztą nie ona jedna, pierwszym pozytywnym, polskim "zgapiaczem" był Inglot) Dla mnie ten minimalizm to najwyższy poziom estetyki i klasy, ale pomijając już moje odczucia i wracając do tematu...
Pomadki zapakowane są w tekturowe, czarne kartoniki z charakterystycznym, białym fontem. W środku znajdujemy upragniony kosmetyk. Twórcy postawili na solidny plastik oraz nadruk nie do zdarcia. Pomadka ma klasyczna wielkość, dobrze leży w dłoni.

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE
ZAPACH
Spodziewałam się chemicznego aromatu a ku mojemu zaskoczeniu, pomadka pachnie słodko, waniliowo.

APLIKATOR
To mała i płaska pacynka, posiada niewielkie włochate wykończenie. Całość osadzona jest na przezroczystym, grubym i solidnym bagnecie. Aplikator zbiera dosyć dużo produktu, więc polecam aplikację samej pomadki od środka ust i dopiero następnie rozprowadzanie go po obrzeżach warg. Aplikator mimo sporych gabarytów należy do tych precyzyjnych, potrafi  całkiem nieźle obrysować kontur. Maluje się nim całkiem przyjemnie.

KONSYSTENCJA/ ZASTYGANIE/ ŚCIĄGNIECIE
Dosyć mokra, lejąca. Zdecydowanie płynniejsza niż matowa wersja Bourjois, najbardziej przypomina mi matowe pomadki ze Sleeka. Wymaga precyzyjnego nakładania bo lubi się rozlewać, ale nałożona raz nie wymaga poprawek.
Pomadka zasycha bardzo szybko, pełne zastygnięcie następuje po kilkunastu sekundach. L.O.N.G.S.T.A.Y nie ściąga ust, nie odczujecie przy jej użytkowaniu nieprzyjemnego napięcia. Nie czuć jej na ustach, w sumie często zapominam, że noszę w danej chwili jakiś kolor. Delikatne podsuszenie następuje dopiero  po  6-7 godzinach od nałożenia.

PIGMENTACJA
To niezaprzeczalny plus! Pigmentacja powala na łopatki wiele płynnych produktów, dla mnie jest to mocny konkurent dla BOURJOIS - ROUGE EDITION VELVET.Wystarczy jedno pociągnięcie aby doświadczyć 100% pokrycia kolorem. 

Zresztą zobaczcie same, jak prezentują się na ustach poszczególne kolory i czy ich kolorystyka na wargach mocno odbiega od koloru w opakowaniu. 

  • NUMER 03 - BRUDNY, ZGASZONY RÓŻ
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE Pierwsze skojarzenie ? Kolor na pograniczu popularnej 8 i 10 z serii matowych pomadek w kredce ewentualnie  nawiązanie do 02 z pomadek VELVET MATTE
Przyjemny, chłodny i raczej mocno zgaszony róż z nutką tonów fioletowych. Pomadka posiada niewielkie, naprawdę totalnie zmielone i bardzo subtelne drobinki, Usta sprawiają wrażenie matowych, ale nie jest to typowy płaski efektTrójka zastyga dłużej - około minutki, pozostawia wargi delikatnie lepkie i odżywione.
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 03


  • NUMER 04 - KORALOWO - TRUSKAWKOWY

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 05Niezwykle wiosenny i energetyczny kolor, nieoczywiste i mocno oryginalne wydanie  czerwieni, odcień sorbetu truskawkowego z nutą koralu. Zaskakujące jest to,że pomadka z pozoru zawierająca ciepłe tony jest tak naprawdę neutralna. Polecam zarówno do ciepłych jak i chłodnych typów karnacji.
Pomadka zastyga bardzo szybko, ładnie wtapia się w skórę, naprawdę ciężka do starcia ! 
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 04 

  • NUMER 05 - NAJCIEMNIEJSZA, BURGUNDOWO - JAGODOWA

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE 05Kolor który pokochałam od pierwszego użycia, wyrazisty, intensywny wrecz magnetyczny! Barwa o jaką trudno w drogeryjnych szafach, podobne kolory znajdziemy tylko w  NYX  lub MACu. Dobrze prezentuje się zarówno u blondynek jak i brunetek. 
Jeśli chodzi o właściwości jest to chyba jedna z najbardziej "leistych" w tej serii. Pomadka jest dosyć rzadka, przy nałożeniu wymaga sporej precyzji, pigmentacja jest świetna, ale ze względu na wodnisty charakter, mam wrażenie,że kolor nakłada się nie równo, wymaga niekiedy poprawki. 
Ściera się najszybciej ze wszystkich odcieni (być może, jest to spowodowane wyrazistym kolorytem i sporym kontrastem między barwą wyjściową ust a odcieniem 05). 
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE




  • 07 - MALINOWA

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSENiestety odcień totalnie trudny do uchwycenia na zdjęciach. Kolor maliny z domieszką fuksji. Dosyć oryginalny i nie agresywny. Najtrafniej ujęty został w swatchach na ręce, więc jeśli zamierzacie go kupić odsyłam do zdjęcia na koniec wpisu. Siódemka tak jak i numer dwa posiada w swojej konsystencji delikatne drobinki, przypominają one bardziej drobno zmielony pyłek niż  nachalne brokaciki jakie często producenci umieszczają w błyszczykach. 
Trwałość jest bardzo dobra, pomadka ściera się bardzo powoli  i najczęściej schodzi dopiero w kontakcie z oleistą  substancją (jedzenie, dwufazówka).
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE



  • 08 - RÓŻOWA NEONÓWKA

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSEKolor który tak bardzo jest sprzeczny z moją naturą, że zaryzykowałam z jego zakupem - totalnie sztuczny, neonowy róż. Porażający, krzyczy swoim ostrym pigmentem.  Zdjęcie na ustach nie oddaję jego prawdziwej intensywności polecam spojrzeć na swatche poniżej (na ręce). 
Jeśli chodzi o trwałość to utrzymuję się bardzo długo na ustach, zastyga fenomenalnie szybko, nie spływa, aplikuje się go precyzyjnie i przyjemnie. Trudny do zmycia !
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE



  • 10 - "TRUPIA", "TOPIELICA" ? 

LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSEInspirowana Kylie Jenner... Najbardziej pożądana ze wszystkich Longstay, kolor najczęściej wykupowany z wysp Golden Rose. Bloggerki oszalały na jej punkcie...
Wygląda w opakowaniu mdło i nijako a mimo to wkupiła się w łaski i wdarła w moje serducho. Unikatowa barwa, obłędna konsystencja i szybko zastygająca formuła sprawiły, że to własnie 10 najczęściej trafia na moje usta. 
Ściera się powoli, nie podkreśla suchych skórek, obłędnie prezentuje się z grafitowym czy burgundowym smoky. 






Pomadki w zestawieniu:
LIQUID MATTE LIPSTICK KISSPROOF, MATOWE POMADKI GOLDEN ROSE





DEMAKIJAŻ
Trudna sprawa. Pigment mocno wnika w usta i trzyma się niezwykle dobrze. Sprawdzają się głównie produkty tłuste, dwufazówki czy olej kokosowy.  Trzeba mocno nasączyć wacik i chwilę przytrzymać - jedyna opcja na zmycie ;)


DOSTĘPNOŚĆ / CENA
Pomadki możecie dostać m.in. na stronie porducenta GR oraz wyspach tej marki. Cena jednej pomadki to 19,90zł/ 5,5ml.. 







 MOJA OCENA

+ za opakowanie ( solidne, dopracowane, nie ścieralne)
+ za wygodny kształt 
+ za solidny aplikator ( gruby, precyzyjny)
+ za spełnienie obietnic producenta
+ za nie wysuszanie ust
+ za jakość
+ za trwałość
+ za pigmentację 
+ za cenę 

+/ - stanowczo za mało kolorów ! chciałoby się mieć ich więcej :)

- słaby "ogranicznik" przez co aplikator ma tendencję do nabierania zbyt dużej ilości produktu

PODSUMOWANIE 
Nie pokładałam zbyt wielkich nadziei w pomadkach w płynie. Nie sądziłam,że znajdą się kosmetyki które dorównają a nawet przebiją jakością moje ukochane BOURJOIS - ROUGE EDITION VELVET. Longstay okazały się dla mnie strzałem w dziesiątkę, zamierzam nabyć jeszcze dwa kolory z tej serii, nadal jednak waham się po który odcień czerwieni powinnam sięgnąć :) 



Zastanawiam się czy stosujecie produkty Golden Rose, macie doświadczenie z pomadkami o matowym wykończeniu ? Może chcecie podzielić się swoim ulubieńcem ? Dajcie znać czy spodobał się Wam któryś z prezentowanych przeze mnie kolorów:) 

Ściskam :*
________________________________
PS. Pamiętacie o konkursie na FB ?
Czytaj dalej »

18.05.2016

MARZY CI SIĘ NIESKAZITELNA CERA ? / PEELING RYŻOWY - BABUSZKI AGAFII

  
Witajcie Kochane, 
Jakiś czas temu uległam babci, ale nie byle jakiej bo ze wschodu. Babuszka Agafia, kolejny raz pokazała swoją superbohaterską moc i tym razem uporała się z moją kapryśną cerą. Chcecie zobaczyć jak potoczyła się ta kooperacja? Zapraszam  w podróż rodem z Bajkału :)


WERSJA / TESTOWANY PRODUKT 
RYŻOWY PEELING DO TWARZY - BANIA AGAFII 



OD PRODUCENTA
"Ryżowy Peeling Bania Agafii to łagodny preparat przeznaczony do oczyszczania delikatnej skóry twarzy.
Formuła peelingu zawiera puder ryżowy, mleczko syberyjskiego lnu oraz olej irysa, które delikatnie oczyszczają skórę, odżywiają, stymulują procesy regeneracji, uelastyczniają i chronią przed utratą wilgoci."




OPAKOWANIE
Produkt przyjeżdża do nas w tekturowym pudełeczku. Kartonik zawiera liczne informacje na temat kosmetyku. Oczywiście praktycznie wszystkie dane na temat składu, przeznaczenia, użytkowania oraz właściwości figurują w j.rosyjskim. 
Niezwykle mnie cieszy fakt, że dystrybutor zadbał o naklejki w naszym ojczystym języku . Wprawdzie całkiem przyzwoicie posługuje się rosyjskim, ale przecież nie każdy kto stosuje naturalną, bajkalską pielęgnację musi od razu komunikować się w tym języku. 

Ale wracając do opakowania, po otwarciu nietypowego kartonika, naszym oczom ukazuje się pojemniczek. Jest to typowa dla babuszek i dobrze znana forma "słoiczków" - gruby plastik, szczelna nakrętka z solidnym skrętem. Pojemniczek posiada etykiety i oznaczenia również rosyjskojęzyczne dlatego jeśli jesteście zwolenniczkami przetrzymywania "ulotek", to polecam zachowanie tekturowego opakowania. 



 
WŁAŚCIWOŚCI
Oczyszczenie, odżywienie, regeneracja, uelastycznienie  oraz ochrona przed utratą wilgoci.


SKŁAD
Salt, Glycerin, Butyrospermum Parkii(masło shea), Cocamidopropyl Betain, Oryza Sativa (ryż) Powder (puder ryżowy), Cocamidopropyl Betaine, Hydrolyzed Rice Protein (proteiny ryżowe), Organic Iris Sibirica Root Oil (organiczny olej irysa syberyjskiego), Linum Usitatissimum (siemię lniane) Seed Oil/ Xanthan Gum (mleczko syberyjskiego lnu), Parfum.

Jak widzicie, skład jest przyjemny, naturalny. Produkt nie zawiera SLS ani parabenów.


ZAPACH
Kolejne pozytywne zaskoczenie ! Peeling pachnie niesamowicie, świeżo i niejednoznacznie. Wyczuwam w nim zapach pudru ryżowego i masła shea, w tle nienachalnie przebija się subtelna nuta kwiatowa.


KONSYSTENCJA
Niesamowita, dla mnie totalnie niespotykana... Wyobraźcie sobie pianko-miód, wiem, brzmi to absurdalnie ale takie było moje pierwsze skojarzenie, "coś" kleistego, jedwabiście gładkiego i w ogromnym stopniu przypominającego mus. 
Totalne skrajności które razem tworzą spójną i jakże ekscentryczną całość ;) Jakby tego było mało, charakterystyczna konsystencja skrywa w sobie drobinki, dosyć drobne ale wyczuwalne pod palcami, oczywiście są naturalne - sól i rozdrobnione ziarenka ryżu. 



EFEKT/ SPOSÓB UŻYCIA
Obłędny ! Gdybym mogła  to niczym nastolatka wrzuciłabym tu biliard serduszek. Mimo iż skład produktu opiera się na soli a moja cera jest sucha, wrażliwa i bardzo kapryśna to wręcz pokochała ten kosmetyk. 
Peeling stosuje na dwa sposoby - na mokrą i suchą skórę. Pewnie już się domyślacie, że nałożony na suchą skórę daje silniejszy efekt, więc idąc metodą kontrastów nałożony na mokrą skórę daje subtelniejszy efekt.
Osobiście używam ryżowca co 2-3 dzień na skórę zwilżoną (wodą termalną) i 1 w tygodniu na suchą. 
Zapytacie pewnie: po co tak często? nie szkoda mi skóry ? Kosmetyk jest na tyle uniwersalny, że daję możliwość zabawy, oczyszczenia i pielęgnacji wielowymiarowej. Nanoszony na skórę szybko absorbuje temperaturę naszego ciała, jego konsystencja robi się o wiele bardziej kremowa i lżejsza. Spokojnie możemy potrzymać go na twarzy parę minut i dopiero po chwili rozpocząć wykonywanie odpowiednich ruchów. Im dłużej pozostanie na naszej twarzy tym intensywniej zmniejsza się grubość drobinek soli (rozpuszcza się). Od mocnego peelingu możemy przejść zwyczajnie do zabiegu oczyszczającego masażu. Dla mnie to niesamowity plus ponieważ, cera nie zawsze nadaje się  do tarcia a jednak moment "oczyszczenia" jest kluczowy, więc posiadanie uniwersalnego kosmetyku jest dla mnie mega wygodne :)
Jak więc wygląda sama cera ?  Skóra po użyciu jest totalnie gładziutka, ja prze parę minut nie jestem w stanie opanować dotykania,  miękkość, nawilżenie i taki stopień delikatności jak u dziecka. Ogromny komfort nawilżenia który utrzymuję się na kilka godzin. Rozmawiałam już o nim z paroma dziewczynami które  również go testowały, wspominały o delikatnie wyczuwalnej "lepkiej" warstewce po zmyciu wodą. Cóż, nie ukrywam zawsze kiedy zmywamy produkt z dodatkiem "tłuszczu" cera ma prawo się tak zachowywać, ja zazwyczaj zmywam peeling wodą a następnie dla l komfortu chociażby psychicznego przemywam jeszcze twarz micelem (swoją drogą EcLab jest cudowny).





WYDAJNOŚĆ
Na jeden "zabieg" przeznaczam standardową, małą, plastikową łyżeczkę. Porcja ta wystarcza mi na całą twarz,  czubata łyżeczka również na szyję ;)  Przy mojej dawce  i ilości zabiegów w tygodniu, poziom zużycia po 4 tygodniach to jakieś pół opakowania. Więc całkiem wydajny :) 



CENA / DOSTĘPNOŚĆ
Dostępność jest całkiem niezła, możemy kupić go stacjonarnie w niektórych sklepach zielarskich z doświadczenia jednak wiem, że często jest wykupowany, bo sama polowałam na niego blisko pół roku. Na szczęście trafiłam na niego przez internet na stronie Drogerii eKObieca.pl. Zaskoczyła mnie jego cena, tańszy praktycznie o złotówkę -dwa w porównaniu do innych sklepików stacjonarnych. Cena ze sklepu 16,95zł /100ml :)



PODSUMOWUJĄC
Obawiałam się peelingu solnego, bo w internecie często wiązany jest z dodatkowym obciążeniem i przesuszeniem, nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała. O dziwo moja skóra lubi się z solą, znacznie lepiej dogaduję się z nią niż z cukrem. Peeling okazał się strzałem w setkę, nawet nie w dziesiątkę. Oczyszcza, wygładza, ujędrnia, pobudza krążenie, pięknie pachnie i co najważniejsze jest produktem wielowymiarowym ( od mocnego zdzierania, poprzez oczyszczanie na masażu kończąc).
Od kiedy stosuję ryżową bajkalską Babuszkę, nie mam problemy z suchymi skórkami, nieprzyjemnym napięciem skóry czy przesuszonymi ustami .

MOJA OCENA
+ za solidne opakowanie
+ za skład 
+ za piękny zapach
+ za wielowymiarowość ( peeling, maska, masaż)
+ za spełnienie obietnic producenta (oczyszczenie, odżywienie, regeneracja, uelastycznienie  oraz ochrona przed utratą wilgoci)
+ za wydajność
+ za cenę 

10/10 ! Zdecydowanie sięgnę po kolejne opakowanie ! Przetestowałam już wiele rosyjskich kosmetyków, mam jeszcze kilka hitów,  ale o tym może innym razem :)  


Dajcie znać  czy stosujecie naturalne kosmetyki, oraz czy sprawdzają się u Was te rosyjskie :) Jestem ciekawa czy polecicie mi coś o czym zamierzam napisać w najbliższym czasie ;) 

Ściskam :*

Czytaj dalej »

13.05.2016

SPEKTAKULARNE RZĘSY ? CZY IM SIĘ UDAŁO ? / EVELINE - GRAND COUTURE SPECTACULAR LASHES

Witajcie Kochane, 

Dzisiaj nadszedł moment który tak bardzo lubicie - recenzja tuszu do rzęs. Tym razem mascara drogeryjna, dostępna i przystępna cenowo. Pod lupę trafia kolejny produkt firmy Eveline. Czy się sprawdziła i co o niej myślę, przeczytacie poniżej. Zapraszam na wpis :)

TESTOWANY PRODUKT
Mascara - Grand Couture spectacular lashes
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca 
OD PRODUCENTA

"Spektakularna objętość dzięki formule tuszu, który precyzyjnie otula każdą rzęsę warstwą lśniącej czerni. Receptura została wzbogacona o naturalne woski, które są odporne na działanie wysokich temperatur, przedłużają trwałość makijażu i przeciwdziałają kruszeniu się tuszu. Zjawiskowe spojrzenie przez długie godziny – gwarantowane! Składniki nawilżające (olejek Jojoba, witaminy A, F i E) odżywiają i kondycjonują rzęsy, dzięki czemu spojrzenie godne hollywoodzkiej gwiazdy jest na wyciągnięcie ręki. Zawarty w składzie D-Panthenol regeneruje strukturę włosa, dzięki czemu rzęsy stają się wyraźnie pogrubione i zagęszczone.Mineralne pigmenty i naturalny Wosk Carnauba wzmacniają rzęsy i stymulują je do wzrostu.Innowacyjna silikonowa szczoteczka FLEXY BRUSHTM gwarantuje spektakularne pogrubienie rzęs do 200%".



OPAKOWANIE
Jeśli chodzi o kształt to jest to już chyba standardowy "model" tej firmy. Wygodne, opływowe, dobrze leży w ręce. Cieszę się, że plastik jest lepszej jakości oraz firma zdecydowała się na inny rodzaj nadruku ( nie ściera się tak szybko jak w przypadku uwielbianej przeze mnie BioFormuły)
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiającaJak same zdążyłyście już zobaczyć czarne opakowanie ozdobiono złotem. Całość prezentuje się schludnie elegancko i profesjonalnie. Totalnie pochwalam zabawy fontem, jako miłośniczka czcionek i niebanalnych kompozycji, tupię nóżkami w zachwycie gdy widzę dobrze, dopracowane detale. Te drobne zabiegi sprawiają,że mascara od razu wybija się z drogeryjnej szafy.


SZCZOTECZKA
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
Szczoteczka silikonowa, taliowana z dosyć gęsto rozmieszczonymi ząbkami na grzebyku. Grzebyk do złudzenia przypomina swego poprzednika z Volume Celebrites. Jest jednak stabilniejszy, szczoteczka nie wygina się tak mocno jak w celebrytce. Grzebyczek prawie identyczy ale jednak inny, składa się z naprzemiennie rozstawionych dłuższych i krótszych "czepków". Szczoteczka dobrze chwyta poszczególnie włoski, zdecydowanie je pogrubia, raczej nie należy do gatunku tych,którymi pozlepiamy pajęcze nóżki.



KONSYSTENCJA / ZAPACH
Tusz jest rzadki, ale podejrzewam, że jest to kwestia świeżości, póki co potrafi odrobinę zaciapać powiekę aczkolwiek po nałożeniu nie odbija się już z rzęsek. Zasycha momentalnie.
Zapach świeży, nieinwazyjny, przyjemny.


EFEKT
Myślę,że najlepiej jeśli ocenicie same :) 
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca

coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca

PODSUMOWUJĄC
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
Jak widać rzęsy są uniesione, nieźle rozdzielone, dobrze pokryte tuszem ( chociaż jak przyjrzycie się to widać, że włoski maluję jakieś 1,5 milimetra od skóry ale jest to efekt celowy). Tusz ze względu na swoją świeżość potrafi delikatnie uciapać co widać, szczególnie na dolnej powiece, czy drugiej warstwie, nie ma z tym większego problemu ale chce Was poinformować o najdrobniejszych szczegółach użytkowania tej mascary.


DOSTĘPNOŚĆ/ CENA
Znajdziecie go w każdej drogerii z szafą EVELINE, oprócz tego dostępna jest na stronie producenta oraz w innych sklepach internetowych.
coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiającaCeny są mocno zróżnicowane, ze strony producenta to blisko 20zł/10ml, w Rossmanie - 19 zł a sklepy internetowe od 18 do 21 zł.


MOJA OCENA
Tusz spisuje się bardzo dobrze, wprawdzie jest nadal świeży, potrafi przy nakładaniu czasem wybrudzić powiekę pod linią rzęs , ale to dosyć popularne zjawisko wśród nowych tuszy.
Świetnie się spisuje na oku, rzęsy są lekkie, sprężyste, dobrze rozdzielone i pogrubione. Objętość jest wyraźnie podwojona ale nie jest to efekt teatralny, włoski wyglądają dobrze ale nie sztucznie.
Mascara nie osypuje się, nie rozmazuje po zastygnięciu a karbonowa czerń dodaję głębi spojrzeniu :)
Łatwo się zmywa ( testowane micelarnym i mleczkiem). Rzęsy są odżywione, mocne i w naprawdę dobrej kondycji. Nie zauważyłam, jeszcze aby nastał ich jakiś spektakularny wzrost, ale nie oszukujmy się, mascarę testuję od Meet Beauty, czyli niecałe 3 tygodnie . Nie ma czarodzieja który w tak szybkim czasie wpłynąłby zabójczo na ich wzrost :) Zresztą jeśli coś szybko działa , nie może być
zdrowe ;))


MOJA OCENA
+ wygodne i solidne opakowanie
+ gibkość i "czepność" szczoteczki
+ przyjemny zapach
+ ładne rozczesywanie
+ pogrubienie
+ intensywną czerń
+ efekt, miękkich, sprężystych rzęs
+ nie osypywanie się
+ łatwe zmywanie ( płyn micelarny, mleczko)
+ pozostawia rzęsy w dobrej kondycji
+ dostępność
+ cenę w stosunku do wielkości opakowania (10ml)

- potrafi delikatnie ubrudzić w trakcie malowania ale jest to raczej kwestia "świeżości"

coture, eveline, mascara wydłużającam pogrubiająca
Nota nie może być inna 10/10 ! Jeśli tusz nie zacznie się osypywać, rozwarstwiać w trakcie wysychania to będzie z tego dłuższy związek.  Po cudownym tuszu Wonder Show i równie dobrej BioFormule , nie sądziłam, że  firma z tak wysoko podniesioną poprzeczką stworzy mascarę lepszą lub równie dobrą a tu niespodzianka. Grand Couture,  spisuje się fenomenalnie :) 

Zastanawiam się czy stosujecie mascary Eveline,  a może macie ulubieńców z innych firm ? 
Jestem ogromnie ciekawa  czego używacie :)

Ściskam :*

Czytaj dalej »

09.05.2016

LNIANA MASKA DO WŁOSÓW - SYLVECO/ RATUNEK DLA ZNISZCZONYCH, SUCHYCH I PUSZĄCYCH SIĘ WŁOSÓW

Witajcie Kochane!
Która z nas nie  marzy o pięknych, gęstych i uniesionych od nasady włosach... Chyba nie ma tu takiej która nie przykładałaby uwagi do swoich włosów, nawet jeśli nie stylizujemy ich na co dzień dbamy o ich pielęgnację. 
Dzisiaj recenzja maski która przez kilka tygodni stale wracała na moje włosy. Czy się sprawdziła i to co zrobiła na moich włosach zaraz przestanie być tajemnicą, zapraszam na post. 

TESTOWANA
LNIANA MASKA DO WŁOSÓW - marki SYLVECO
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się 

OD PRODUCENTA
"Lniana maska do włosów powstała na bazie naturalnych, roślinnych składników. Jest hypoalergiczna i pozbawiona substancji zapachowych. Jest bogata w składniki nawilżające i odżywcze, w tym ekstrakt z nasion lnu zwyczajnego. Zawarte w nich związki śluzowe powlekają włosy warstwą ochronną, chroniąc je przed utratą wilgoci, uszkodzeniami i działaniem czynników zewnętrznych. Nasiona lnu wykazują też działanie wygładzające. Olej kokosowy, kolejny kluczowy składnik maski, przenika w głąb struktury włosa zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia i dostarczając cennych składników odżywczych. Zapobiega też rozdwajaniu się końcówek, nadaje włosom naturalny połysk i poprawia ich elastyczność."

SKŁAD
Aqua, Linum Usitatissimum Seed Extract, Cetyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Sucrose, Glycerin, Vitis Vinifera Seed Oil, Stearic Acid, Panthenol, Decyl Glucoside, Lactic Acid, Glyceryl Oleate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Tocopheryl Acetate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate.

Skład maski jest bardzo proty, dosyć bogaty i raczej naturalny. Do pozytywnych składników nalezy zaliczyć : ekstrakt z nasion lnu, olej kokosowy, glicerynę, olej z pestek winogron, panthenol, kwas mlekowy czy witaminę E. 
W składzie, gdzieś na szarym końcu  widnieje również detergent : Cocamidopropyl Betaine - czyli 
betainę kokamidopropylową, jest to łagodny detergent.


OPAKOWANIE
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące sięKosmetyk trafia do nas w tekturowym i solidnym pudełeczku. Opakowanie jest dobrze oznaczone, zawiera najważniejsze informację dotyczące przeznaczenia, sposobu użycia i składu. Ciekawym dodatkiem jest również ścianka czy wypełnienie opakowania rycinką dotycząca kluczowego składnika jakim jest LEN. 
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się
Sam produkt zapakowany jest w solidny plastikowy słoiczek z aluminiową nakrętką. Opakowanie nie sprawia dyskomfortu w czasie użytkowania, jedyne czego trzeba uważać to  aby poprawnie zamknąć wieczko.  
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się


ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Zapach rzadko kiedy bywa dla mnie nieoczywisty, rzadko kiedy nie  mam pomysłu na przyrównanie go z czymś konkretnym. Tym razem aromat kosmetyku jest niezwykle delikatny, subtelny - pierwsze skojarzenie rafinowany olej kokosowy, drugie - subtelna nutka lnianego oleju. Woń przyjemna, nie nachalna. 
Konsystencja balansuje na granicy musu i pianki. Lniana wersja ma raczej luźną  i delikatną strykturę. Aplikacja maski na włosy przypomina rozprowadzanie balsamu - jest więc łatwa i przyjemna. 
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące się

SPOSÓB UŻYCIA
Maskę można stosować na dwa sposoby. 

PIERWSZY: Na umyte włosy nakładamy maskę na całą długość włosów, po 2 minutach spłukujemy. Ta opcja nadaję się na stosowanie po każdym użyciu włosów. 


DRUGI: Jako "kompres regenerujący", metoda polega na wtarciu maski we włosy nieświeże - nadające się już do umycia. Producent zaleca wtarcie maski we włosy, następnie owinięcie ich ręcznikiem na minimum 30 minut. Następnie spłukanie i standardowe umycie włosów.
Maskę można stosować w taki sposób od 1 do 2 razy w tygodniu.

WYDAJNOŚĆ
Jeśli chodzi o wydajność, przywykłam do bardzo wydajnych KALLOSÓW. Maska ze względu na konsystencję raczej przypomina te rosyjskie, jest jednak lżejsza i bardziej piankowa od drożdżowej Babuszki. Wydajność oczywiście zależna jest od długości Waszych włosów ale przy moich " za łopatki" zużywa się standardowo. 

CENA/ DOSTĘPNOŚĆ
lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące sięNa stronie producenta cena 27,50/ 150 ml.
Moja maska pochodzi ze strony eKOBIECA.pl cena w drogerii to 26,20zł/150 ml więc jak widzicie znacznie korzystniej. Zresztą w chwili kiedy traficie na darmową dostawę albo  Wasze zamówienie przekracza 50 zł, często zaoszczędzacie na przesyłce, więc szczerze polecam :)



PODSUMOWUJĄC
Maska zaskoczyła mnie swoją konsystencją, początkowo nie byłam przekonana co do jej "gęstości" sprawiała wrażenie lekkiej, więc obawiałam się, że nie podoła obietnicom producenta. 
Po pierwszym użyciu włosy były znacznie wygładzone i miękkie. Maska ma tendencję do "pogrubiania włosów"  oraz nadawania im niespotykanego blasku. Włosy są dociążone, ale nie obciążone. Warto jednak zaznaczyć, że najlepiej sprawdzi się na włosach mocno lub średnio zniszczonych, suchych i tych z tendencją do puszenia. Szczerze odradzam ją dla włosów normalnych po przetłuszczające się, gdyż może okazać się zbyt ciężka i sprawić, że włosy oklapną - fryzura straci  na objętości.
Maska jest z gatunku tych natłuszczających i nawilżających, dzięki temu włosy po wyschnięciu/ wysuszeniu nadal pokryte są "zabezpieczającą" ochronką. Od kiedy używam tej maski mgiełka zapachowa do włosów utrzymuje się na nich znacznie dłużej !


MOJA OCENA
+ za skład (nie zawiera parafiny, silikonów, PEG-ów, parabenów, substancji zapachowych i barwników
+ za hypoalergiczność
+ dobrze nawilża i chroni włosy przed utratą wilgoci
+ zabezpiecza końcówki
+ wpływa na "grubość włosa"
+ zabezpiecza włosy przed czynnikami atmosferycznymi ( włosy w lepszej kondycji gdy wieje wiatr)
+ włosy są miękkie, błyszczące - wyglądają zdrowo
+ włosy stają się bardziej podatne na stylizację, poprawia się elastyczność 
+ łatwiejsze rozczesywanie

- wymaga 2 mocnych spłukiwań aby całkowicie wymyć ją z włosów

lniana maska sylveco, suche wlosy, łamliwe końcówki,puszące sięJestem ciekawa czy stosowałyście produkty Sylveco do włosów, koleżanka namawia mnie na Balsam myjący do włosów z betuliną, ale nie jestem jeszcze przekonana :) Mam nadzieję,że  doradzicie mi czy warto inwestować w szampony tej marki, bo odżywka okazała się naprawdę przyjemnym produktem :)

Ściskam :*
Czytaj dalej »

04.05.2016

UPOMINKI Z MEET BEAUTY

Witajcie  Skarby 
Dopiero co zdawałam Wam relacje z Meet Beauty, nadszedł czas aby zdradzić Wam co wybrałam oraz co otrzymałam od Partnerów spotkania :) Po ostatnim  astralnie długim wpisie, dzisiaj  mniej czytania, więcej oglądania... Chodźcie i zobaczcie :)
meet beauty upominki

ANNABELLE MINERALS
Firma obdarzyła takim zestawem każdego uczestnika konferencji. W paczce znalazł się cień do powiek, róż, podkład oraz puder rozświetlający. Są to produkty pełnowymiarowe.
meet beauty, upominki, annabells minerals, komsetyki mineralne

LIRENE
Prezenty z warsztatów makijażowych. Dwie nowości : podkład NO MASK w odcieniu 01 oraz dwufazowy płyn do demakijażu który zawiera czynnik wpływający na wzrost rzęs. 
meet beauty, upominki, lirene , no mask

meet beauty upominki, lirene, demakijaż, wzrost rzęs


GLOV
Rękawica do demakijazu oraz oczyszczania twarzy tylko za pomocą wody. Otrzymałam miniaturową rękawicę ( na dwa palce)  oraz  pełnowymiarową GLAM GREY.
meet beauty, upominki, glov, rękawica glov, glamgrey,


SCHWARZKOPF
Spory zestaw : maska, mgiełka, olejek oraz puder  do stylizacji włosów.



GOLDEN ROSE
Zestaw jaki każdy otrzymał to : lakier + pomadka + rabat 20% na zakupy w sklepie internetowym. Kosmetyki oczywiście różniły się kolorami. Mój numer 01  jest przepiękny, nie mogłam lepiej trafić, nie długo pokażę go Wam na ustach.  Lakier  nie długo trafi na rozdanie :)
meet beauty upominki, tołpa, bb kream

TOŁPA
Jeśli czytałyście post z relacją, wiecie, że nie zdecydowałam się na wykład z tą marką. Na koniec jednka każdy uczestnik otrzymał od nich nowość  Upiększający krem BB.



EVELINE
Firma Eveline od niedawna wkupiła się w moje łaski, hm.. śmiem nawet twierdzić, że wdarła się  i opanowała ogromny obszar mojego kosmetycznego serducha :) Kiedyś nie doceniałam teraz naprawdę lubię i chętnie sięgam po ich produkty, szczególnie po balsamy i mascary :) Jak widzicie tym razem sięgnęłam po nowe dla mnie produkty ( jedynym sprawdzony to CC cream).Testy rozpoczęte- nie długo poczytacie o nich więcej :) 

meet beauty upominki, eveline, mascara peeling kawowy, puder, korektor, CC cream
  
PALMER'S
Dwa produkty miniaturowe  trafiły do każdego uczestnika spotkania, dodatkowo  każda z nas mogła wybrać kosmetyk  który najbardziej nas zainteresował. Jako zwolenniczka pielęgnacji i natury, uległam nazwie, sięgnęłam po RAW SHEA  <3.
meet beauty upominki, masło shea, masło kokosowe, raw, natura
INDIGO
Firma ufundowała dla każdej gigantyczną paczkę. Ogromna złota torba skrywała w sobie  same skarby: zestawy lakierów, odżywki, miniaturki perfum i balsamów, balsamy, mleczka do ciała, kremy do rąk, olejek, masło shea do specjalnego zabiegu wzmacniającego paznokcie, pilniczki, odżywki i wiele wiele innych.
indigo, meet beauty, upominki, lakiery, nails, argan oil, shea butter


indigo, meet beauty, upominki, lakiery, nails, argan oil, shea butter

BIELENDA
Od firmy otrzymałam głównie produkty pielęgnacyjne, podkład w odcieniu 01 oraz produkt do stylizacji włosów.
wax, meet beauty, balsam , lotion,włosy, pielęgnacja, maska

PILOMAX
Na stoisko dotarłam bardzo późno, po przeprowadzonym badaniu trychologicznym zasugerowano mi taką o to pielęgnację.

Jak widzicie firmy biorące udział w konferencji, hojnie obdarowały uczestników konferencji. Torby były tak ciężkie, że ledwo dowiozłam je do domu.  Z tego miejsca dziękuje sponsorom za możliwość przetestowania ich kosmetyków.Zastanawiam się czy miałyście może możliwość używać któryś z tych kosmetyków? Dajcie znać co myślicie o tych firmach. Znacie? Używacie ? A może też byłyście na Meet Beauty i zdecydowałyście się na inne produkty ? Pochwalcie się co wybrałyście :)Ściskam :* 
Czytaj dalej »