04.11.2016

ZROBIŁAM TO 448 KM OD DOMU ! / WARSZTATY

Witajcie Kochani, 
Ubiegły weekend spędziłam na imprezie Secret of Beauty organizowanej przez Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Zanim jednak rozpoczęłam przygodę w hotelu Zacisze, miałam okazje uczestniczyć w wyjątkowych warsztatach świecowych i to właśnie o nich poczytacie tym razem. 

Warsztaty odbyły się w Łaziskach Górnych - siedzibie firmy Polskie Świecie. Zajęcia poprowadził Pan Jacek, właściciel, który w temacie świec nie ma sobie równych. Widać, że parafina to nie tylko jego praca ale głównie pasja, o czym można się przekonać buszując po hurtowni. Ceny też są niskie i nie ma co ukrywać nijak się mają do znanych specyfików Kringla czy Yankee, ale porzućmy temat gotówki i wróćmy do sali w której powstawały małe dzieła sztuki. 

Kiedy uchylono nam drzwi do pracowni, moim oczom ukazały się stoły przybrane dekoracjami świec o różnych, wręcz niespotykanych długościach. Wiecie, że kocham klasykę i minimalizm, więc zapewne nie zdziwi Was fakt, że największą uwagę poświęciłam formie. W serducho bezbłędnie wkupiły się ogromne, szare, walcowate świece w szklanych kloszach, trzy różne wielkości zestawione blisko siebie, wyglądają niespotykanie elegancko. Widzę je w zakładach spa lub  jasnych, skandynawskich wnętrzach - cudo!
Kiedy górne lampy zostały włączone a każdy z uczestników przybrał ochronne, "chirurgiczne wdzianko zajęliśmy wyznaczone miejsca. Na stołach przygotowano imienne koperty, jak się po chwili okazało czekało w nich pierwsze zadanie. 

Na pierwszy rzut  - zadanie  tylko z pozoru trudne - "wykonanie rolowanego lampionu". Przygotowanie wymagało od nas koncentracji i niezwykłej uwagi, kontakt z gorącą parafiną mógłby zakończyć się tragicznie gdyby nie czujne oko naszego Coatcha ;) Na szczęście proste rady i cenne wskazówki sprawiły, że przy pomocy paru szyn, blokad, sznurka i dzbanka z parafiną udało się stworzyć pierwszą warstwę naszego lampionu. Gdy już pierwsza "wylewka" powoli nabierała stężenia, kolejne polecenie rozbudzilo w nas śpiący artyzm. Każdy w sposób indywidualny i unikatowy  (bo z własną nazwą bloga) stworzył swój jesienny lampion. Kiedy warstwa ozdobna zastygała naszym zadaniem było zwinięcie parafinowej tafli tak aby uformować rulon a następnie kiedy kształt nas zadowoli, zanurzyć go w zimnej kąpieli i zahartować :) Po wynurzeniu i osuszeniu lampion nadawał się już do użytku. Teraz wystarczyło zaledwie wstawić podgrzewacz w środek i cieszyć się efektem jaki stworzyliśmy, kto by pomyślał, że połączenie traw, liści i owoców może przynieść tak ciekawy efekt. Zresztą spójrzcie sami...



























 







Drugim zadaniem było wykonanie parafinowego lampionu łódki, którą należało wydrążyć w odpowiednim momencie, wygładzić a następnie wypełnić parafiną w której zamocowano świeczniki na tealighty.
Całość miała zostać przyozdobiona w wersji " świątecznej". U mnie oczywiście dominował srebrny las, Mikołaja wymieniłam za księżyc, runo leśne oczywiście pokryłam brokatem w myśl zasady "mniej dramatu, więcej brokatu" ;D. Oczywiście migoczące drobinki unosiły się w powietrzu stąd też większość uczestników wyglądała jak kuszące syrenki.


















Warsztaty minęły w niesamowicie radosnej, wręcz rodzinnej atmosferze. Jestem zdumiona, że ja - Mazgoo świeżynka zostałam tak miło przyjęta. Ludzi których poznałam na warsztatach emanują radością, jest w nich jakaś pozytywna energia która uzależnia i sprawia, że chce się zatrzymać czas na dłużej:)

Po zajęciach był czas na ciacho i oczywiście zwiedzanie hurtowni. Mogliśmy buszować i zapoznawać się z ofertą sklepu. Hala tonęła w pięknych: słodkich i orientalnych aromatach. Dotychczas Polskie Świece kojarzyłam głównie z tealightów o oryginalnych kształtach oraz  małych świec, jak okazało się na miejscu to tylko drobny procent z  tego co oferuje marka. 
W punkcie sprzedaży internetowej jak i stacjonarnej znajdziecie świece zapachowe, bezzapachowe, shape tealighty, thealighty. wkłady, znicze, woski, kadzidełka, dyfuzatory, olejki zapachowe oraz przeogromny dział z dekoracjami do domu m.in. marokańskimi lampionami, o przeróżnych i naprawdę tanich kominkach nie zapominając. Dział jest ogromny i potrzeba paru godzin, aby dobrze wgryźć się w asortyment i poznać wszystkie wonie świec, niestety nie było już na to czasu, do teraz ubolewam, że nie kupiłam na miejscu  ekipy miśków do szafy, ale zapewne wybiorę je składając najbliższe zamówienie.

Na koniec chciałabym  Wam zdradzić sekret  dotyczący białych tealightów, Dlaczego warto kupować w PL? Ponieważ mały podgrzewacz jest dwa razy większy od standardowego, dzisiaj go przetestowałam i czas palenia takiego małego - niemałego szkraba to 7h 38 minut.


A cena uwaga 3,70 zł za 9 sztuk. Świeczuszki mają plastikową oprawę, więc zdecydowanie łatwiej nią manewrować bo nie osiąga zbyt wysokiej temperatury w trakcie palenia. Oczywiście w ofercie znajdziecie je w wersjach zapachowych, ale ja, jako miłośniczka wosków zapachowych, zdecydowanie zaopatrzę się w większą ilość wersji niearomatyzowanych, bo jakość jest genialna. 

Moi drodzy  tak wyglądały nasze warsztaty świecowe, mam nadzieję, że podobała się Wam moja fotorelacja, treści dziś niewiele ale obiecuję nadrobić to przy najbliższym wpisie z Secret of Beauty, a przyznam się, że było niezwykle intensywnie zarówno w czasie  warsztatów jak i wieczornych integracji :) 

Mam dla Was jeszcze jedną niespodziankę do końca roku obowiązuje darmowa wysyłka po przekroczeniu kwoty 50zł. Wystarczy, że przy zamówieniu wpiszecie magiczne hasło: SOB2016.


Dajcie znać czy lubicie palić świece, macie jakieś swoje ulubiony gamy zapachowe ?

______________________________________________________________________
Uczestnicy warsztatów: Twoje Źródło Urody,  Dobrulbloguje Esy, floresy, fantasmagorie,  CzarszkaLife in Colour Kosmetyki bez tajemnicEkstrawagancka, Grześ, Krysia, Marysia no i ja :). Taka ekipa to skarb !


Ściskam :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostawcie ślad po sobie, dzięki temu łatwiej będzie mi trafić na Wasze blogi :)
Pozdrawiam ciepło i zachęcam do obserwacji :)