21.12.2013

cała prawda na temat GLOSSYBOX grudzień 2013

Hej Dziewczyny ! 18 grudnia dotarł do mnie grudniowy GLOSSYBOX, chciałam od razu podzielić się z Wami informacjami dotyczącymi zawartości pudełka ale widziałam, że recenzje pojawiły się już w internecie dlatego postanowiłam najpierw przetestować produkty o których będzie mowa :)

Szata graficzna samego BOX-a jest zdecydowanie grudniowa, ładne, sztywne, czerwone pudełeczko z wdzięcznym malunkiem choinki  na wieku ( czy ładnym ? hm..kwestia gustu  ale niewątpliwie świątecznym)



Zdejmujemy wieko, a tam...







zaglądamy dalej do stosu karteczek  by dowiedzieć się o przysługujących nam  rabatach :
- 30% ( na jeden kosmetyk) lub -10%  na 1 zestaw świąteczny od YVES ROCHER
- 40 zł  rabatu do sklepu zalando przy zakupie na minimum 200zł
- oraz na 3 mini produkty za 35 zł od Bath&Body Works ważne jedynie w Złotych Tarasach i Galerii Mokotów do 15 stycznia



przejdźmy dalej ;) do tego co najważniejsze...



Pudełko jak widzicie zawiera jedynie 1 produkt pełno wymiarowy  i jest to  Nails inc. lakier do paznokci kolorze Victoria.  Kolor na pierwszy rzut wydaje się bardzo ciemny burgundowo-brunatny, ale po pomalowaniu  odcień zdecydowanie zmienia swą barwę na coś w rodzaju ciemnej wiśni.
Odcień Victoria zaraz po pomalowaniu jest niezwykle błyszczący, daje ładny efekt lustra, pędzelek jest wygodny i ogólnie dodaje + 5 do atrakcyjności ;)

Po trzech dniach intensywnej eksploatacji stwierdzam,że lakier  jest  bardzo trwały, mycie naczyń czy pranie nie spowodowały żadnych odpryśnięć, jedynie co mnie zaskoczyło to "wycierający " się efekt lustra, paznokcie nie są już tak błyszczące jak dnia  pierwszego czy drugiego.
Czy zapłaciłabym za ten produkt 55 zł w cenie regularnej ?  sądzę,że  tak ale tylko w odcieniu ulubionej czerwieni która najczęściej  noszę, bo nie ukrywajmy  cena jest dosyć wysoka jak na lakier do paznokci .



2. Drugim produktem jaki oferuje GLOSSYBOX  jest Nuxe huile prodigieuse - suchy olejek ze złotymi drobinkami ( 10 ml ).  Suchy olejek nie jest dla mnie jakąś nowością, miałam już do czynienia  z produktem od NUXE, używałam go kiedyś w wersji podstawowej  na twarz i idealnie  odżywiał moją skórę ( szczególnie w tym okresie jesienno-zimowym) dlatego ucieszyłam się widząc go w pudełku :) początkowo obawiałam się tych złotych drobinek, ale nawet ja  totalna bladolica wyglądam z nimi korzystnie, bo tak jak wspomniałam jest to delikatny złoty pyłek  który nawilża, rozświetla oraz  poprawia koloryt naszej skóry a nie obsypuje nas tandetnym brokatem .
Cena regularna produktu to 99 zł / 50 ml. Wart jest swojej ceny ale póki co zostaje przy naturalnym olejku araganowym.


3.Trzeci produkt to Yves rocher żel pod prysznic i do kąpieli -złota wanilia  50 ml
Nie ukrywam,że nie lubię kiedy  Glossy wrzuca do pudełek  produkty do kąpieli ponieważ, wolę testować kolorówkę lub produkty typowo pielęgnacyjne a i ja niechętnie zmieniam produkty pod prysznic bo jestem uzależniona od Original Source ale skoro już dostałam to postanowiłam  przetestować....
pierwsze wrażenie - ładna buteleczka, piękne drobinki, zapach typowo waniliowy - zapowiadało się nieźle... niestety płyn w kontakcie z wodą nabrał totalnie chemicznej woni iście przypominający olejki jakie używały nasze babcie do wypieków wielkanocnych, ciężki do spłukania, duszący nic nie robiący z naszą skórą... zdecydowanie nie polecam ;/ nawet za te 16,90 zł / 400 ml.


4.Czwarty produkt to Lierac Mesolift Serum ( 8 ml ) o bogowie :D  to chyba  najfajniejsza rzecz z tego pudełeczka. Jak podaję informacja jest to rewitalizująco-rozświetlające serum, po którym skóra ma być napięta, nawilżona i rozpromieniona , co o tym sądzę  ?  wszystko jest absolutną prawdą ! Bogactwo minerałów i witamin sprawia,że skóra faktycznie wygląda na wypoczętą już po jednej aplikacji.
Czy zamierzam kupić ten produkt  pełnowymiarowy  ?
Próbka jest malutka, 3 dni to stanowczo za mało aby podejmować taka decyzję ale niewątpliwie zwrócił on moją uwagę. Cena 169zł/ 30ml

5. Piątym produktem  jest 30 ml szampon regenerujący marki Wella.  Jest to produkt  z serii   system professional, ma on odżywić i zregenerować nasze włosy.  Czy jest dobry ? na chwilę obecną ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, włosy ładnie się układały, były miękkie ale nie wywołał on póki co jakiejś rewolucji na mej głowie, tubka jest mała ale spokojnie wystarczy jeszcze na 1 umycie włosów, więc może następnym razem wrócę do tego tematu. Cena  51 zł /250ml




jako bonusik dostałam  również 4ml saszetkę NUXA tyle, że bez drobinek ( przypadek czy pomyłka ?) hm... cóż wychodzi na to,że święta spędzę pod znakiem olejków ;D

Zastanawiam się czy GLOSSY  pakując pudełeczka faktycznie korzysta z naszego profilu piękna który wypełniamy na swoim profilu i czy zawsze  pudełko jednej z  nas jest równoznaczne cenowo z glossem innej :) A Wy co dostałyście w swoich pudełkach ? czy było warto zamówić GRUDNIOWEGO GLOSYBOX-a ? zamierzacie zamawiać pudełko styczniowe ?

pozdrawiam cieplutko  :*

14.12.2013

PRAWDZIWA REWOLUCJA - Rzęsy jak firanki :)

Hej Kochani  :) chciałabym się z Wami podzielić moim niezawodnym i najtańszym sposobem na wyhodowanie zdrowych i pięknych rzęs :) 

Jesteście zainteresowani ?  to zapraszam :)

Zacznę może od tego,że w dzieciństwie miałam dosyć długie i gęste rzęsy, jednak jako nastolatka trochę je zaniedbałam: źle dobrane płyny do demakijażu, nie zawsze dokładne zmywanie tuszu sprawiły, że rzęsy zaczęły wypadać, rzędy zdecydowanie się przerzedziły, nie mówiąc już o łamaniu się włosków i całkowitym ich zmatowieniu... byłam załamana z długich "firanek" zostały mi miotełki których pomalowanie sprawiało wielki kłopot a w efekcie końcowym oko i tak wyglądało jak oblepione nóżkami pająka :(  
zaczęłam więc ratować się różnymi rodzajami  odżywek :

- LOREAL Serum Re-Activant (przepotwornie sklejała rzęsy, zostawiała nieestetyczny nalot jak z kleju)
FEG Eyelash Enhancer (działała dopóki była używana, w chwili odstawienia -rzęsy zaczęły wypadać 2xbardziej)
Realash ( rzęsy zaledwie przyciemniały, nabrały delikatnego połysku -nic więcej)
Eveline Serum 3 w 1 (nie zauważyłam aby cokolwiek  robiła na moich rzęsach)

stosowałam również tradycyjny olejek rycynowy, niestety przy aplikacji zdarzało się,że dostawał się do spojówki w efekcie czego czułam jedynie szczypanie a oko nie przestawało łzawić...
Naprawdę wydawało mi się,że jestem przypadkiem beznadziejnym do chwili kiedy nie zaczęłam uczyć się na egzamin z pediatrii... w jednej z mądrych książek przeczytałam o metodzie regeneracji przesuszonej buzi dziecka oraz włosków Tocopherylem ( czyli esterową formą witaminy E) oraz Retinolem ( witamina A) zaczęłam intensywnie poszukiwać kosmetyków które posiadają jak najwięcej ich w składzie a jednocześnie nie są produktami zbyt obciążającymi i ku mojemu zdziwieniu okazało się,że najbardziej odpowiednim produktem jest oliwka dla dzieci, postanowiłam spróbować...

od pół roku stosuje codziennie oliwkę w żelu  firmy Johnson & Johnson i oto co udało mi się osiągnąć :   




rzęsy po aplikacji oliwki




rzęsy po zmyciu pozostałości oliwki rano





                                               
rzęsy po zmyciu oliwki rano - bez makijażu



                                           
rzęsy po jednokrotnym przeczesaniu szczoteczką


Oliwkę najlepiej aplikować na rozgrzany gorącą wodą wacik kosmetyczny ( to najszybszy sposób )
następnie na zwilżony platek (ale nadal ciepły) wyciskamy ogromna krople oliwki, tak przygotowanym płatkiem delikatnie przesuwamy po rzęsach na zamknietej powiecejesli została znaczna czesc na nich niczym sie nie przejmujcie, oliwka w żelu jest dosyc gesta wiec nie ma tendencji spływania, mozecie tak siedzieć przed komputerem , czytac, spać oliwka nie powinna sprawiac problemu :) jesli macie natomiast więcej czasu to najlepiej nanosić żel oczyszczona szczoteczką po tuszu lub drobnym pędzelkiem :) ja akurat często wykorzystuje stary pędzelek do eyelinera ( idealne ścięcie pozwala mi umiejetnie nałozyc ja przy samej linii skóry)

Cóż to byłoby chyba na tyle ;) pamietajcie zmywac oliwke rano lub po paru godzinach :)

Jesli macie jakieś pytania to piszcie :) spróbuje pomóc ;)
pozdrawiam ciepło :)

7.03.2013

Niedługo powstanie tu coś wielkiego...



Mazgoo postanowiła założyć bloga, to zdecydowanie zdumiewający fakt, że w okresie kiedy doba wydaje mi się za krótka,wymyślam sobie coś tak zajmującego ;) uczelnia, obrona, praca, dom to chyba i tak zbyt dużo jak na moje 1,65, dlatego tak do końca nie wiem co będzie na blogu, recenzje kosmetyczne, muzyczne, plastyczne, wystrój wnętrz, projekty związane z przeróbką ubrań a może jedynie chaos i czekolada albo mnóstwo zdjęć i wylewne treści streszczające to co robię...



Pewnie nikt tu nie zajrzy będę więc sobie panem i władcą, królową z nieograniętego królestwa ;)