22.01.2015

SPRZĄTNIJ W WEEKEND KOSMETYCZKĘ / WYELIMINUJ ZAGROŻENIE i ZAWALCZ O ŻYCIE...

Hej Kochani !
Mam nadzieję, że macie swoje KOSMETYCZKI i czekacie na to, co zaraz nastąpi...



Dzisiejszy temat zrodził się totalnie niespodziewanie, mam parę dni wolnego więc wróciłam do domu  i w przerwie od nauki ( tak, tak nawet ja mam sesję) zaczęłam ogarniać komodę z kosmetykami. Byłam przerażona, ponieważ o wielu z nich już totalnie zapomniałam.
Niektóre z tych kosmetyków niestety nadają się już na śmietnik... dlaczego ?

Ogólnie wiemy,że kosmetyki tak jak i żywność posiadają swoją datę przydatności, ale bądźmy szczere, ile z nas używając codziennie pomadkę  czy szybko malując się do  pracy zastanawia się nad ważność danej kolorówki ??  Podejrzewam,że niewiele....
Ciekawe ile kobiet sprawdza daty ważności swoich kosmetyków chociaż raz w miesiącu ? A ile z nich faktycznie stosuje się do zaleceń i wyrzuca produkt po terminie zużycia...

Zdaję sobie z tego sprawę,że nikt nie lubi wydawać dużo na kosmetyki, zresztą nie każdego w obecnych czasach stać na najlepsze marki czy droższe zakupy po kilka razy w miesiącu - to jest normalne, nie uważam aby był to powód do wstydu bo "...taki mamy klimat".

W chwili kiedy wreszcie przełamujemy się, okładamy i  nabywamy coś ekstra, "Kosmetyk Roku", totalny "must have internetu"... i u nas, okazuje się być totalnym bublem  to...  (tu aż cisną się wulgaryzmy) złość i poziom załamania przenikają się nawzajem, aż wreszcie dochodzi o fazy rezygnacji...
Z racji tego ,że dużo wydałyśmy najczęściej szkoda nam jest taki kosmetyk oddać ( najłatwiej byłoby wymienić się z kimś , ale to też nie zawsze jest tak łatwe)  więc zasila grono innych kosmetyków z nadzieją, "może kiedyś się przyda", "może wykorzystam go w innym celu"
To nie jest złe podejście, dopóki  kosmetyk nie leżakuje w danym miejscu tyle co wino gronowe.

Roczny krem do twarzy, nawet  po nałożeniu na ciało czy ręce , może wyrządzić niezłą katastrofę, podobnie jest z żelem pod prysznic,  starą maskarą , cieniami czy inną kolorówką.
Dlaczego ?
Konserwanty w kosmetykach ( podobnie jak w jedzeniu) działają tylko przez określony czas, oczywiście  proces następuje jeszcze szybciej w kosmetykach ECO, wszystko zależy od trwałości aktywnych składników.

Obecnie przyjmuje się , że kosmetyk powinien wytrzymać ok. 30 miesięcy. Niestety wiele z nas nie zdaje sobie sprawy, że  jest to czas  nie od otworzenia a od opuszczenia produktu z linii produkcyjnej.
Czyli 30 miesięcy mamy na zużycie kosmetyku od chwili wyprodukowania do chwili wykończenia.
Jeżeli rzecz którą nabyłyśmy  ma jeszcze krótszy termin przydatności i  po otwarciu będzie miała bezpośredni kontakt z powietrzem  to na jego opakowaniu powinien widnieć znaczek PAO. 


* PAO (Period After Opening) / ważność kosmetyku po otwarciu 
  •   6M   ( 6 miesięcy)
  • 12M ( 12 miesięcy)
  • 24M ( 24 miesiące)

Na pewno posiadacie w swojej kosmetyczce  produkty bez żadnego oznaczenia, zazwyczaj  dotyczy to atomizerów, dezodorantów czy innych kosmetykach gdzie nie ma bezpośredniego kontaktu z powietrzem. Kosmetyk powinien więc wytrzymać z góry zakładany czas bez żadnych konsekwencji zdrowotnych oczywiście jeśli przechowujemy go w temp. określonej przez producenta.


Skąd wiedzieć czy kosmetyk jest stary ??? i czy nadaje się jeszcze do użytku??

Należy pamiętać,że każda zmiana barwy, zapachu, konsystencji,  oddziaływania na skórę oznacza,że coś jest nie tak ... 
Jeśli zaobserwujecie,że Wasz ulubiony np. tonik, płyn do demakijażu czy szampon zmienił zapach, kolor,wypłowiał albo  na jego dnie pojawił się osad - NIE STOSUJCIE GO! Podobnie jest z kremami, żelami czy nawet pomadkami - coś się rozwarstwia, dziwnie pachnie - DO KOSZA !
Jeśli chcemy uniknąć łupieżu, wyprysków czy zapalenia spojówek - to warto przyjrzeć się  naszym specyfikom i SZCZERZE POLECAM WYRZUCIĆ TAKI PRODUKT, ewentualnie zareklamować jeśli macie taką możliwość, ZDECYDOWANIE NIE UŻYWAĆ bo nigdy nie wiadomo jak wpłynie na naszą skórę.  

Jest taka zasada  IM MNIEJ WODY i TŁUSZCZU tym kosmetyk jest bardziej trwały. Woda jest idealnym środowiskiem dla rozwoju drobnoustrojów , dlatego warto jest o tym pomyśleć decydując się na zakup lub w chwili zużywania bubelków. Jeśli mamy jakiś hydra krem do twarzy to warto zastosować go np. na noc do dłoni ( na pewno nie na dwór w czasie zimy !) podobnie jest z masełkami do ust, ze względu na zawartość tłuszczu kosmetyk szybko się popsuje, tłuszcz zjełczeje i wtedy tylko nada się do nakarmienia pana śmietnika, dlatego warto smarować nim np. przesuszone partie ciała.  


Warto zwrócić też uwagę na temperaturę w której przechowujemy swoje skarby i buble :) Zapewnienie prawidłowej wilgotności oraz temp. potrafi spełnić jakość obiecywaną przez producenta oraz zapewnić świeżość. W większości przypadków (o ile opis na produkcie nie mówi inaczej) kosmetyki powinny stać daleko od źródeł słońca, (woda paruje więc konserwanty działają ze wzmożoną siłą i podrażniają, albo zwyczajnie wysychają) dlatego kaloryferyferom i grzejnikom mówimy papa. Oczywiście nie idziemy w skrajności, bowiem włożenie produktów do lodówki tez nie jest do końca dobrym rozwiązaniem, w lodówkach sprawdzą się głównie otwarte maseczki, kosmetyki eco ewentualnie lakiery do paznokci. 
Pamiętajcie aby podczas robienia zakupów zwracać uwagę na to gdzie dany produkt stoi, czy półki nie są przegrzane od lamp, nie kupujcie kosmetyków w kioskach, na bazarach a jeśli już musicie to porzućcie ten nawyk chociaż na okres skrajnych temperatur bo nie wiadomo co drzemie w tej tubce.

A jeśli mowa o jakości i świeżości, warto zadbać o szczegóły,  kremy, maski do włosów ( o ile nie mają pompek)  nakładać szpatułką czy łyżeczką, cienie aplikować pędzelkiem, pędzelki myć częściej itd. ;)) jeśli jednak zdecydowanie bardziej preferujecie swoje łapki, warto zakupić żel antybakteryjny i w 2 sekundy oczyścić skórę dłoni :) Dodanie odrobiny sterylności nikomu nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie - sprawi,że krem czy balsam będzie po paru tygodniach używania bardziej zbliżony w swym działaniu do tego "zaraz po otworzeniu" gdyż ograniczymy rozwój bakterii, drożdży czy nawet pleśni które wiadomo wpływają na zepsucie ;)

Często zastanawiam się ile bakterii i różnych zarodników czyha na "testerach" odkrytych cieni w drogeriach, ile opuszków dziennie maltretuje te biedne pigmenty i roztacza bakterię wokół.. myślicie,ze jest to już moja paranoja ? 

Wiem,że dosyć mocno rozpisałam się i nie wszystko da się zapamiętać więc jako,że styczeń jest miesiącem zaliczeń na studiach a w szkołach kończy się semestr to  nawiążmy do tego i  zróbmy sobie ściągę :)


PRODUKTY PIELĘGNACYJNE KTÓRE NALEŻY ZUŻYĆ JAK NAJSZYBCIEJ : 
  •  filtry przeciwsłoneczne  UV  - najlepiej 1SEZON
  •  kosmetyki z dużą ilością H2O - DO 3 MIESIĘCY
  •  kosmetyki wzbogacone o proteiny( tu zdania są podzielone ale zazwyczaj literatura wspomina DO 3 MIESIĘCY )
  • krem do twarzy (w zależności od składu) - 3 do 6 MIESIĘCY
  • balsam, mleczko do ciała  - maksymalnie 6 MIESIĘCY
  • krem do rąk/ stóp w słoiczku (w zależności od składu) - 6 do 9 MIESIĘCY
  • szampon - DO 1 ROKU
  • samoopalacze - DO 1 ROKU
  • krem do rąk/ stóp w tubce lub z dozownikiem (w zależności od składu) - ok. 2 LAT


A jak jest z samą kosmetyczką ? :) ZROBIŁAM SCHEMAT KOLORÓWKI :)
możecie obrazek piracić :),  zapisać sobie na dysk, smartfona itd. zawsze będzie łatwiej zapamiętać kiedy co zacząć zużywać :)



Zastanawiam się  jak często wymieniacie kosmetyczkę, czy kosmetyki które używacie są odświeżane, czy te których nie stosujecie trafiają na dno szafy i czekają " na ten wielki dzień"  czy od razu idą na wymianę  lub sprzedaż ? Rygorystycznie sprawdzacie daty  na opakowaniach ? 
Przyznam szczerze,że pilnuje kolorówki którą mam w kosmetyczce, gorzej jest z kosmetykami które zalegają gdzieś w komodach , zazwyczaj o nich zapominam i muszą wylądować w koszu... 
Wiem,że to marnotrawstwo ale musicie mi Kochane wierzyć,że od października kupuję świadomie, zresztą jest to moje motto w zakupach. 

Jedynym moim totalnym grzechem jest mania tuszy i mascar do rzęs mam ich około 40, kilka otwartych, ale w sterylności i odpowiedniej temperaturze, dbam o nie jak idealna matka o dzieci, 
i oczywiście zdaje sobie sprawę,że to błąd mieć aż tyle otwartych ale trudno mi wyobrazić sobie układ - zużywam go w 2-3 miesiące, dla mnie jedno opakowanie trudne jest do zużycia nawet w pół roku... a każda maskara też daje inny efekt, no ale cóż będę się starała jakoś to wykończyć ;))

Natomiast do tych niezużytych kosmetyków to moje komody zasilają głównie nietrafione prezenty lub nie do końca przydatne kosmetyki  które czasem znajdę w glossyboxie/beGlossy. Zazwyczaj jestem zadowolona ale wiecie, wszystko się może trafić :)  w tym miesiącu np. pozytywne zaskoczenie (jeśli jesteście ciekawi produktów zapraszam na fejsa tam dodałam zdjęcie paczuszki:) )

Ale wracając do tematu, tym razem do kosza poszły 2 balsamy, peeling i kilka  pomadek, na szczęście parę z tych kosmetyków otworzyłam w grudniu więc jest dla nich nadzieja :)

Jeśli interesuje Was  w jaki sposób wykorzystać BUBLE aby faktycznie się przydały i wywołały radochę na naszych twarzach  to zajrzyjcie do mnie niedługo :) Planuję  o tym notkę :) 

Dzisiaj troszkę dłuższa notka, ale uważam,że warto poruszyć ten temat :) Nie wiem co myślicie o takich terminach, uważacie je za przesadnie krótkie ? Nie wydaje się Wam,że czasami są te krotkie terminy narzucane przez firmy kosmetyczne aby tworzyć szybszy rynek zbytu ?  Jestem ciekawa  waszej opinii :)

Gratulację i brawa dla tych którzy wytrwali do końca :)

Ściskam  :*

____________________________________________________
Jeszcze krótkie  OGŁOSZENIA :) 
Pewnie wiele z Was już o tym wie, ale dla niedoinformowanych Szkrabów się powtórzę ;) ze względu na spam który zalał moją skrzynkę mailową niczym wodospad na rzece Niagara...z bólem serca musiałam rozstać się po tak wieloletnim związku z portalem o2. Po namowach mojego M. wymieniłam pocztę tlenową na (podobno)"na lepszy model" - gmaila. Oczywiście zmiana @ wiązała się ze zmianą konta Google+, przez to niektóre osoby straciłam w Obserwacjach, próbuje Was odszukać aby móc czytać Was na nowo ale nie wiem kiedy to nastąpi... 
Zresztą podobna rzecz stała się w drugą stronę z  ponad 690 obserwatorów bloga zrobiło się 0. 
Ból  straszny ale nie było wyjścia, musiałam dokonać zmian, gdyż nie dało się normalnie funkcjonować...
W dwa dni na nowo dodało mnie ponad 60 osób! Jesteście WIELCY, cieszę się bardzo,że mimo zamieszania nadal chcecie ze mną pozostać w tym wirtualnym światku :) Motywacja do pisania +10 ;)
Gdyby ktoś jeszcze chciał mnie dodać a tego nie zrobił  to zapraszam  kliknąć mój profil GOOGLE+ , teraz tylko z tego miejsca będą wysyłane informację o nowych postach i rozdaniach :) 

16.01.2015

ROZŚWIETLAMY ! DODAJ CERZE BLASKU /HIGHLIGHTER / + R O Z D A N I E /

Hej Skarby Tym razem pragnę Wam przedstawić nowość od firmy Paese :)
Mowa o Highlighter Illuminating - czyli o niezwykle jedwabistym pudrze rozświetlającym.


Kosmetyk zapakowany jest w tekturowe pudełeczko ( podoba mi się ich wzornictwo) ograniczają kolorystykę stawiają na oryginalność czcionek - wygląda to niezwykle schludnie i charakterystycznie Uwielbiam producentów doceniających minimalizm :) ale to taka mała dygresja... wracając do samego produktu...
Puder zamknięty w czarnym,mocnym, plastikowym, odkręcanym słoiczku.Mój kolor  to numer 02 o nazwie FRESH PINK.Zapytacie mnie pewnie jak to jest z kolorówką oczywiście wybadałam zagadnienie i powiem Wam,że mają na rynku dwa kolory , dostępny jest również nr 01 (który nie tylko przez dźwięczną nazwę ale i przez odcień kusi mnie do granic niemożliwości) a mowa o CHAMPAGNE  ! 01 kolorystycznie bardzo podchodzi pod znaną wszystkim MaryLou :) 

Po zdjęciu pokrywy, pozytywne zaskoczenie - sygnowana gąbeczka i "chwytak" który ułatwia  sam proces nakładania kosmetyku :)Ciekawym rozwiązaniem jest również umieszczenie  "słoneczka" dozującego... przesunięcie kratki przy pierwszym użyciu było trochę kłopotliwe ale  przy kolejnym poszło mi już znacznie sprawniej.

Nie wiem jak Wy ale dotychczas nie lubiłam  stosować pudrów i kosmetyków sypkich ( pomijając pigmenty do powiek) bo każdorazowe odkręcenie wiązało się z zadymieniem łazienki  proszkiem jak na Festiwalu Kolorów, a teraz ku mojemu zaskoczeniu -  drobny kawałek plastiku sprawił,że wszystko stało się takie łatwiejsze i czystsze :) 


A jak różowy pyłek  prezentuje  się na skórze ?? Zobaczcie  :)

Jak widać po nałożeniu niewielkiej ilości produktu tafla jest od razu zauważalna, drobinki w pudrze są bardzo drobne, niezwykle subtelne i szlachetne, nie ma mowy o tandetnym błysku  z "dyskoteki".  


Jak widać drobinek jest sporo  ale są one na tyle subtelne,że pięknie rozpraszają i odbijają światło 
Cera nabiera zdrowego blasku, sprawia wrażenie świeżej i wypoczętej, po prostu wygląda  korzystniej :)


Mam nadzieję,że widać to na zdjęciach ale puder świetnie wtapia się w skórę,  dotychczas sądziłam,że takie 2w1 jest niemożliwe ale faktycznie ten produkt delikatnie matuje a jednocześnie rozświetla  wybrane przez nas partie ciała :)







 Na zdjęciu po prawej  rozświetlacz po 13 godzinach od nałożenia - nadal widoczny na skórze :)



Cena tego produktu w zależności od drogerii internetowej to 28-33zł  /15g




Podsumowując :

+ za czytelne opakowanie
+ za ładne i trwałe opakowanie
+ za "słoneczko" dozujące
+ za trwałość na skórze
+ produkt wart swojej ceny

-  za małą kolorystkę  ( uważam ,że powinien być też  brzoskwiniowy dla 3 typu cery)


+/-  za proszek, niby fajnie zmielony ale jednak wolałabym go w kamieniu ;)

Ocena końcowa :  9/10   - POLECAM :) 



Co sadzicie o rozświetlaczach ? używacie ? znacie inne dobre kosmetyki od firmy PAESE ? :)

ŚCISKAM  :*

 


_________________________________________________________________


 ZACHĘCAM WAS DO KLIKANIA POD POSTEM W ZNACZNIK : "OCEŃ PRODUKT" dzięki temu od razu  znam Waszą opinię na temat kosmetyków o których piszę :) 

__________________________________________________________________

 *ps : + CIASTKO DLA MARZENKI :))


______________________________________________________________________

... przypominam o rozdaniu :) ZGŁOSZENIA ZBIERAM do 31 STYCZNIA :)


10.01.2015

HOLOGRAM KTÓRY SKRADŁ ME SERCE - POZNAJCIE MIGOCZĄCE I PACHNĄCE LAKIERY COLORCLUB !

Hej  Kochane !Tym razem chciałam  pokazać Wam  produkt który zachwycił mnie totalnie, mowa o lakierze do paznokci  marki Colour Club :) 
Fascynacja hologramem zaczęła się u mnie  pod koniec sierpnia ubiegłego roku , kiedy ujrzałam "na żywo"  holo- trampki    ( zdjęcie z mojego instagramu)


...przymierzyłam i wiedziałam,ze muszą być moje, kupiłam je  i od tej pory  poszukiwałam idealnego odpowiednika na paznokcie ;)  ... i wreszcie jest ! po prawie 5 miesiącach  sam wpadł w moje łapki :)
Tak jak wspomniałam wcześniej lakier pochodzi z firmy ColorClub.Przyznam szczerzę,że nie nigdy wcześniej nie miałam okazji stosować produktów tej firmy, ostatnie pół roku bazowałam na czerwieniach Essie, KOBO, Manhattanie i matówce Wibo.Ze względu na to,że lakiery wyżej wymienione świetnie się u mnie sprawdzały nie koniecznie czułam potrzebę poszukiwania identycznych zamienników kolorystycznych w innych markach. Obecnie mam około 50 lakierów więc nie planuję kolejnych zakupów , ale obiecuję jeśli tylko trochę zmniejszę te ogromne zapasy to zdecydowanie zagłębie się w lakiery tej firmy  bo dysponują sporą kolekcją barw i struktur w swojej szafie ;)  Ale dosyć o mnie.. przejdźmy do samego produktu :) Lakier  dosyć spory bo 15ml, buteleczka szklana, solidna, nakrętka matowa, lekko porowata - uważam to za ogromny plus bo nawet przy nakremowanych dłoniach nie ma problemu z jego odkręceniem :)  Pędzelek długi, sprężysty, umożliwia precyzyjne nałożenie nawet na dość wąskiej płytce paznokcia.  ZAPACH ? tak Moje Drogie... zapach - dla mnie  ma wyczuwalną woń, nie potrafię tego zapachu bliżej określić .. winogrona ??  Kolor ?  wybaczcie ale nie jestem obiektywna w tym temacie bo mnie  urzekł, to był zachwyt od pierwszego spojrzenia :) Nie wiem jak to jest ale na starość zrobiłam się  sroczką, dosłownie pokochałam wszystko co cekinowe, brokatowe i migoczące nawet swoją szafę opierającą się głównie na czerni, bielach i szarościach rozszerzyłam o dodatki i ubrania złote, srebrne i pełne iskrzących drobinek... Ale wracając do lakieru, kolor jest naprawdę obłędny jak typowy hologram wielowymiarowy i tak naprawdę  niejednoznaczny... w zależności od natężenia światła, bazy czy ubrania jaki mamy na sobie, lakier iskrzy daną drobinką - coś pięknego :)  Kolor który tak zachwalam to nr. 843  o nazwie Magic Attraction  i  pochodzi z serii Glitter Vixen. *Jeśli oderwiecie folię, uzyskacie  małą, złożoną ulotkę, ze składem produktu, dla mnie to ogromny plus! tym bardziej,że dowiecie się z niej ,że lakier wolny jest od Toluenu, Formaldehydu i DBP :)Kolor po nałożeniu na płytkę  ( na zdjęciu powyżej 2 - warstwy, zaraz po pomalowaniu i wysuszeniu) niewiele różni się od tego w opakowaniu . Lakier jest brokatowo-piaskowy, delikatnie chropowaty na płytce, nie jest to jednak typowy piasek jak np. IBIZA Lovely, znacznie subtelniejszy...

ZDJĘCIE PO 3 DNIACH NOSZENIA - delikatne starcie 

ZDJĘCIE PO 5 DNIACH, WIECZOREM - nadal małe odpryski, (dopiero teraz, po zrobieniu zdjęć zobaczyłam, że na skórkach pozostał nie do końca wchłonięty kremik )
Drugie zdjęcie po 5 dniach użytkowania, tu dokładnie widać  jaki mamy odprysk. Pamiętajcie Dziewczyny,że pracuje jako pielęgniarka licząc średnio dziennie zakładam i zdejmuję około setki rękawiczek, stale myję i dezynfekuje dłonie. Dodatkowo w wolnej chwili spedzam sporo czasu przed komputerem, pisząc, grając , czy ucząc się więc płytka u mnie nie ma lekko ;)  Uważam,że jak na takie traktowanie  lakier wytrzymał naprawdę długo :)Aha, cena regularna tego lakieru to około 17zł za 15ml, gdybyście były zainteresowane zakupem , możecie dostać go na stronie EuroFashion, akurat mają na niego ( jak i na inne lakiery) promocję  z 16,99  na 11,99 :)
Inne lakiery ColorClub  które posiadam  : 








Zdecydowana trójka moich faworytów : 


TOPCOAT - wysusza lakier w 60sec. a dodatkowo pięknie nabłyszcza płytkę :) 
HOLOGRAM -o którym  jest ta notka 
oraz piękny KAMELEON -  który zawsze wygląda inaczej :) 


Dotychczas nie lubiłam faktury brokatów, piasków, cukrów... ciężko było mi je zmyć a oprócz tego ta porowatość jakoś mnie nie przekonywała... 
Mam jednak na to sposób  na czystą płytkę nakładam odżywkę, później lakier zmieniający strukturę a dopiero później topcoat wygładzający "piasek" i nadający połysku :)  


Podobają się Wam HOLO ?  Polujecie na jakiś lakier ? 


ściskam , pozdrawiam i przypominam o rozdaniu :* 


_________________________________________________________

( na dniach przedstawię Wam ulubieńców 2014 roku )