28.02.2018

#MADE.WITH.LOVE!/ HISTORIA CZERWONEJ POMADKI





Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że każda współczesna kobieta maluje usta. Mogą to być błyszczyki,pomadki nawilżające lub turbo intensywne odcienie o różnym wykończeniu ale zawsze coś pokrywa nasze wargi.W moim przypadku najczęściej sięgam po czerwone kolory,klasyczne czy bardziej ekstrawaganckie służą nam kobietom od lata nawet wieków. Zdziwione? Poznajcie historie czerwonej pomadki!









Pierwsze wzmianki o karminowych pomadkach pochodzą ze starożytności a dokładniej z antycznej Mezopotamii, Egiptu. Mieszkanki tych rejonów świata otrzymywały barwiące mazidło w sposób połączenia ze sobą nietypowych składników: skruszonych: kamieni szlachetnych, żuków, ochry i karminu. Mieszanka przepoczwarzała się w zależności od regionu ale w większości przypadków była bardzo trującą kompozycją która przyczyniała się do przedwczesnej śmierci. Miejsce zamieszkania również wpływało na formę mikstury oraz rodzaj aplikacji - Egipcjanki nakładały go za pomocą dłoni, Japonki całowały nasączoną pigmentem bibułkę natomiast w Grecji używano patyczka. Pomadki Greczynek opierały się na papce z rozgniecionych jeżyn oraz zmielonych korzeni czerwienicy barwierskiej. Pomadka miała bardzo intensywny odcień i o ile było to niezwykle chwalone w Egipcie gdzie wyrazisty makijaż stanowił kanon urody i był oznaką oddania czci bóstwom to w Grecji po tak napigmentowane pomadki sięgały głównie prostytutki.Zupełnie inaczej było w starożytnym Rzymie gdzie czerwień na wargach mogły nosić jedynie kobiety o wysokim statusie społecznym.

W średniowieczu, epoce rozwoju chrześcijaństwa i skromności czerwona pomadka była powodem do napiętnowania.Kobiety widziane z czerwonymi ustami zazwyczaj były szykanowane i posądzane o kontakty z szatanem. Intensywne usta stały się synonimem rozwiązłości i wszechobecnego zła. Przełom nastąpił w drugiej połowie Średniowiecza kiedy to księżne i królowe przypomniały sobie o zaletach intensywnego koloru. Ideałem było posiadanie idealnej, mlecznej cery oraz krwistoczerwonych warg, aby uzyskać ten efekt władczynie posuwały się do mocno abstrakcyjnych kompozycji o których w dzisiejszych czasach toczony byłby niejeden bój "barwniczka" tzn. wywar z jaszczurki plamistej, krew jeża, odrobina siarki i szczypta arszeniku. Oczywiście chyba nie muszę wspominać o jej destrukcyjnym działaniu na życie człowieka. 
Barwniczka czyli jedna z pierwszych nazw czerwonej pomadki przezywała swój niesamowity rozkwit w okresie Baroku. Ponownie a nawet jeszcze intensywniej nasilił sie kult białej cery, ogromnych pukli i czerwonych ust, które o dziwo zdobiły ( kwestia umowna) również męskie wargi. 
Barok jak zapewne wiecie kiedyś musiał się skończyć a wraz z nim powoli zaczęto odchodzić od wszechobecnego przepychu. Również dobre imię czerwonej przemieniło się ponownie w symbol prześladowań. Historia podaje, że końcówka XVIII wieku to był istny Salem dla miłośniczek owego makijażu. Prym w piętnowaniu wiodła Wielka Brytania która wprowadziła w swym prawie akt który wyraźnie oskarżał te kobiety o powiązania z diabłem, a każda ingerencja w poprawę urody była przestępstwem za które ponoszono kary: m. in. publiczne naznaczenia, wykluczenia, grzywny a nawet pozwalały mężczyźnie rozwieść się w trybie ekspresowym, jeżeli zgłosił, że kobieta przed zamążpójściem nosiła makeup. Kobieta pomalowana była traktowana ponownie jak wiedźma która swym nowym wcieleniem pragnie przygruchać sobie kochanka, a co za tym idzie kobietę rozwiązłą i niegodną związków. Zupełnie inaczej sytuacja się miała w Japonii, gdzie czerwona pomadka postrzegana była jako symbol siły, tajemniczości kobiecości i elegancji. Stała się również symbolem Gejsz. 
Dodam tylko, że pomadki XVIII wieczne to mikstury bazujące na mieszance karminu, szafranu, etanolu, stopionego wosku, wyciągu z ogórka i uwaga cielęcego kręgu lędźwiowego. Pomijając kręg hodowlanego dzieła skład wydaje się całkiem niezły i już zdecydowanie doskonalszy niż projekty średniowieczne.
Dacie wiarę, że pierwsza pomadka pojawiła się w sprzedaży dopiero pod koniec XIXw.? Wypuszczona na rynek w 1883r. zawierała w sobie wosk pszczeli, farbowany olejek rycynowy i ŁÓJ JELENIA! Pomadka sprzedawana była w metalowych słoiczkach, opakowania jednak były niepraktyczne dlatego też paręnaście lat później światło dzienne ujrzała nowa szminka- przełomowa tubka marki Guerlain. Pomadka zyskała ogromną popularność a czerwone usta na nowo weszły na salony - głównie za sprawą aktorek czarno-białych filmów niemych. Aktorki malując usta w ten sposób dodatkowo podkreślały kontrast dodając ekspresji swojej twarzy.Charakteryzatorami gwiazd kina niemego był słynny MAXFACTOR który również wypuściła na rynek swoje pomadki, a chwilę po nich Elizabeth Arden która promocję sklepu przeniosła na dzień manifestu, każda z sufrażystek otrzymała czerwoną pomadkę. O czerwonych pomadkach zrobiło się jeszcze głośniej. Trend makijażowy porwał Europę a co za tym idzie stylowe marki m.in. CocoChanel czy Estée Lauder które sprzedawały czerwone sztyfty w swoich butikach. W Europie w la­tach dwu­dzie­stych czer­wo­ne po­mad­ki naj­chęt­niej no­si­ły fla­per­ki które uważały, że odcień ust miał pod­kre­ślać ich nie­za­leż­ność i podążanie za trendami.

Okres II Wojny Światowej to niezwykle trudny czas, brak produktów spożywczych m.in.różnego rodzaju olei i tłuszczy m.in. potrzebnych do wytworzenia pomadek. Mimo ciężkiego czasu kobiety nadal chciały wyglądać kobieco, ze względu na ciężką dostępność  pomadka stałasię towarem niezwykle rzadkim i luksusowym. Cery drastycznie wzrosły więc automatycznie stały się produktem niedostępnym dla ogółu. Marki aby obniżyć koszt pomadek zrezygnowały z metalowych opakowań na korzyść plastikowych czy papierowych.  Po wojnie kiedy świat powoli zaczął wkraczać na lepsze tory, po pomadki sięgnęły gwiazdy ekranu - kolorowego ekranu :) Do zwolenniczek czerwonych ust zaliczymy: chyba najbardziej charakterystyczną - Ma­ri­lyn Mon­roe, Eli­za­beth Tay­lor, Ava Gard­ner, seksowne kobiety które napędzały koniunkturę  bo przecieżkażdy facet chciał mieć taką kobietę, a każda kobieta chcała wyglądać tak jak jedna z nich.
Badania przeprowadzone na początku lat sześćdziesiątych wykazały, że do końca lat pięćdziesiątych, aż 98% kobiet w Stanach Zjednoczonych  używało już szminek ( w odcieniach czerwieni i bordo)
Kolejne lata - 60"te to nawiązanie do czerwieni pomarańczowej a  70'te to mała lawiracja w bardziej malinowe tony. W latach późniejszych zaczęły pojawiać się nowe wykończenia- perłowe, błyszczące itp. W roku 1984 pojawił się MAC który jako pierwszy wypuścił nietypowe sztyfty - niebieskie , żółte itp. ale nigdy nie zrezygnował z czerwieni której ma  w swoich szafach kilkanaście odcieni :)



Obecnie czerwona pomadka to  już kultowy "kolor" chociaż tak naprawdę to jedynie wyjściowa baza  do miliona odcieni które można stworzyć pod mianem "red lipstick". Swoją drogą zastanawiam się kto kojarzy się Wam z czerwoną pomadką, jakaś gwiazda kina a może ktoś ze świata muzyki? Podzielcie się swoim skojarzeniem.  Nosicie czerwone usta?

Ściskam 💓
_____________________________________________________________________
PS. W Polsce pierwsza wykręcana szminka pojawiła się w 1923 roku.
_____________________________________________________________________

***Wpis ten powstał w ramach blogersko/vlogerskiej akcji „Wyjątkowy rok”, w której udział biorą znani twórcy internetowi, których podlinkuję Wam poniżej.Zachęcam Was zajrzenia na ich strony aby zobaczyć ich historie „made with love”. A TU znajdziecie linki do ich publikacji w tym temacie.


23.02.2018

MARMUROWY PLANER/KALENDARZ POWIDOKI - RECENZJA


Kiedy na początku roku 2017 zobaczyłam kamienne plannery na instagramie wiedziałam, że muszę je mieć, niestety pierwsza seria (jeszcze na kółku) rozeszła się błyskawicznie więc nie było mi dane ich zakupić. Czekałam na kolejny "rzut" i spełniłam swoje plany, nabyłam ulepszoną bo książeczkową wersję i teraz zamykam swoją organizację w marmurowej książeczce. Jak mi się spisuje ten planner i czy jestem zadowolona z jego użytkowania o tym przeczytacie już poniżej.


BLACK MARBLE - PLANNER - POWIDOKI
Marka wypuściła dwa modele roczny-standardowy kalendarz na aktualny rok oraz planner do samodzielnego wpisania daty. Zdecydowałam się na planner do własnoręcznego wpisywania daty co daje mi większe możliwości np. mogę go rozpocząć użytkować w dowolnym momencie i zapisywać w nim dni kiedy mam długie listy działania. Planner jest fajnym rozwiązaniem na cały rok a nawet dłużej. Więc tak naprawdę od nas zależy na ile nam starczy :)
OPAKOWANIE
Planner trafia do nas w ozdobnym pudełeczku, do mnie trafiło akurat to w białym marmurze ale z tego co się dowiedziałam, marka posiada też wersję z pudrowym różem. Box prezentuje się niezwykle efektownie i przyznam szczerze, że takie pakowanie podwójnie cieszy z zakupów. Pudełeczko posiada piękne złote tłoczenie z logiem marki, jest dosyć sztywne, więc spokojnie możecie zachować je na drobiazgi. W moim z przyjemnością chowam korespondencje.



PLANNER
Planer jest niesamowity, zachwyca solidnością i misternym wykonaniem. Format zbliżony do zeszytu A5 (piszę zbliżony bo jest delikatnie węższy). Gruba, naprawdę sztywna okładka zabezpieczona satynową folią oraz metalowymi, złotymi okuciami na narożnikach. Okładkę oraz grzbiet zdobią złote tłoczenia, które są solidne i z czasem nie ulegają ścieralności. Planner posiada astralną ilość stron bo, aż 330! Papier bardzo dobrego gatunku - gramatura 100g/m2 co niewątpliwie przekłada się na komfort pisania (bo nic nie przebija) ale i wagę która dobija do 0,5 kg. W środku mamy dwie czarne tasiemki-zakładki.






ZAWARTOŚĆ


W środku znajdujemy kilka działów, teraz przeprowadzę Was przez poszczególne strony. Planner wita nas powitaniem - opowiedzeniem idei Powidoków przez samą twórczynię Panią Edytę Szyperek. Kiedy już znamy koncepcje pojawia się strona LETTER TO MYSELF gdzie mamy okazję napisać coś od siebie :) Następne cztery strony to gotowe kalendarze na lata: 2017, 2018, 2019 i 2020. 



Kolejne kartki (12) to CELE I ZADANIA - strony z plannerem tygodniowym na cały miesiąc. Mimo podziału na dni tygodnia, sami decydujemy o miesiącu który się tam znajdzie, mamy miejsce do samodzielnego uzupełnienia tygodnia oraz dnia który nas interesuje.



Dalej 240 stron PLANNERU DZIENNEGO NA CAŁY ROK. Każda strona posiada ten sam układ: miejsce na uzupełnienie daty i dnia tygodnia, na "zadania najważniejsze", "harmonogram dnia", na zaznaczenie "posiłku" - godziny a nawet jakości - gluten, cukier, nabiał, na zanotowanie "leków/witamin", "samopoczucia", "nawodnienia", aktywności fizycznej", ilości "snu" a nawet motywuje nas do znalezienia dobra w mijającym dniu "to był dobry dzień ponieważ..." . Każda strona zakończona jest unikalnym i niepowtarzającym się mottem. Notes zawiera całe mnóstwo cytatów - nie liczyłam ich ale patrząc na ilość stron to myślę, że jest ich grubo ponad 250, są to myśli polskich twórców m.in. Tokarczuk, Hłasko, Osiecka, Szymborska, Tyrmand, Musierowicz, Kieślowski itd



Dalsza część to strona której chyba każda z nas się obawia a mnie najbardziej cieszy - FINANSE, czyli kartki gdzie możemy zapanować nad wydatkami. Ciekawe rozwiązanie na zapanowanie nad budżetem - miejsce na 38 wydatków oraz tabelka z podziałem na poszczególne rubryki: zdrowie, shopping, rachunki, żywność, hobby, rozrywka, transport. Możliwość zapisania sumy, dochodu i oszczędności. Takich stron mamy 12 czyli po jednej na każdy miesiąc.



Znowu  jedna kartelucha z LETTER TO MYSELF  gdzie mamy okazje napisać list do nas samych a następnie MY BUCKET LIST - czyli miejsce na marzenia z wyszczególnieniem poszczególnych działów takich jak: marzenia, miłość, rodzina, przyjaźń, książki, filmy, podróże, kariera.











































Kolejna - NIEZAPOMINAJKA- czyli miejsce na zanotowanie loginów i haseł - ciekawa opcja ale przyznam szczerze, że obawiam się z niej korzystać :) Tuż obok PER ASPERA AD ASTRA - czyli planner celu (tylko z pozoru) łatwymi pytaniami: "Co w sobie lubisz, cenisz","Co chciałabyś/chciałbyś w sobie zmienić", "opisz swój cel i dlaczego chcesz go osiągnąć", "Co sprawi, że Twoja motywacja wzrośnie, jakie taktyki zastosujesz", "Twoje priorytety do realizacji celu". Obok pytań znajduje się tabelka w której mamy możliwość nanieść swoje cele (aż 12) a następnie zaznaczać ich postęp w małych kwadracikach. Takich stron mamy, aż 6 :)


Na zakończenie mamy miejsce na NOTATKI - 7 stron.





PODSUMOWANIE -MOJE ODCZUCIA

Kupiłam go po długich wyczekiwaniach. Marmur a w dodatku czarny to to co kocham niewątpliwie. Notes prezentuje się cudownie, jest +misternie wykonany, bardzo solidny w +formacie który pasuje praktycznie do każdej torby. Dwie tasiemki ułatwiają robotę w ogarnięciu miejsca z którego korzystamy w danej chwili. 

Jeśli chodzi o podział ogromny plus za:
+uniwersalizm - unisex spisze się zarówno kobietom jak i mężczyznom
+możliwość własnoręcznego uzupełnienia dat
+tabelki w "celach i zadaniach", które dla osób które planują sobie zajęcia na poszczególne dni a następnie chcą wyciągać wnioski to turbo ułatwienie
+strony z podglądem kalendarzy z kilku roczników
+tabelki z finansami
+ miejsca do opisania i oznaczenia rozwoju swego celu
+ za cytaty i motta bo to zawsze nas rozwija, szczególnie jeśli na co dzień czytamy innych pisarzy :)
+ miejsce do zaznaczenia ilości snu, aktywności fizycznej i nawodnienia

Strony w których notujemy plan dzienny zadowalają nie tak w 60%. Strona tak jak opisałam powyżej zawiera miejsce na cel najważniejszy - co uważam za pozytyw, następnie harmonogram dnia - co jest ok. Niestety jedna trzecia strony poświęcona jest na tabelkę na oznaczenie posiłków, witamin/leków czy samopoczucia. Dla mnie - osoby która zjada mało i nie uważa swoich posiłków za element godny celebrowania na piśmie ta tabelka jest niestety miejscem niewykorzystanym.  Jest to super opcja dla ludzi na diecie, kontrolujących wagę, dlatego  doceniam pomysł, ale piszę sumiennie, że sama z tego nie korzystam . W dziale na posiłki zaznaczam aktywność w social mediach: gluten stał się blogiem,  nabiał fb a cukier instagramem. Musze sobie radzić, aby nie marnować miejsca którego troszeczkę mi zabrakło. Ogólnie stronę delikatnie bym rozciągnęła, delikatnie opuściła motto i dodała jeszcze dwie wolne linijki - w których zawsze znajdzie się coś do zanotowania.


Planner ogólnie bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, jest przemyślany i dobrze rozplanowany, choć nie ukrywam, że brakuje mi trochę więcej wolnym kartek na notatki, ewentualnie stron z gotowymi tabelkami do uzupełnienia no i cudownie byłoby mieć te 3-4 strony z literkami a'la skoroszyt aby zaznaczyć sobie np.kontakty - adresy/ telefony.  Jestem osobą która przez ponad dwa lata prowadziła  BulletJournal ( nawet nie wiedząc, że tak ta forma organizacji czasu się nazywa) więc przeskok na gotowca jest zawsze sporym wyzwaniem. Powidoki spisały się bardzo dobrze, nie tylko cieszą oko ale również pozwalają ogarnąć swoje plany i powolutku piąć się wyżej w rozwoju swoich celów ;)

Jeśli taka forma plannera Wam odpowiada, zachęcam do zapoznania się ze stroną marki. Planner dostępny jest w wersji "kalendarzowej" oraz takiej jak moja  do samodzielnego uzupełniania. Oprócz tego występuje w kilku wariantach kolorystycznych i jest obecnie w promocji ;)




Dajcie znać czy notujecie swoje pomysły i zadania do wykonania, używacie plannerów a może notujecie listę zadań w telefonie? Jak ogólnie oceniacie swoją organizację czasu? Dajcie znać z jakich kalendarzy/ notesów/plannerów korzystacie:)

Ściskam i mam nadzieję, że pomogłam tym z Was które rozważały jego zakup :)
Ściskam 💓

______________________________________________________

AKTUALIZACJA RECENZJI  -> Po tym pięknym planerze z @powidoki.com.pl zostało już tylko wspomnienie. Nie przetrwał nawet pół roku, miał być trwały i solidny a urwał się cały grzbiet mimo, iż dbałam o niego jak o dziecko. ZERO REAKCJI ZE STRONY PRODUCENTA. Szkoda, taki piękny, taki mój, design oblędny i co z tego... Więcej niestety nie kupię, 129zl za planer to niemało ale na rok stwierdziłam, że to wcale nie tak drogo... Szkoda tylko, że bawiliśmy się razem niecałe 5 miesięcy, muszę zmienić zachwyt w recenzji i uczciwie NIE POLECAM TEGO PRODUKTU!

21.02.2018

ZMIANY W SERWISIE INSTAGRAM - ALGORYTM 2018

Instagram to chyba najbardziej uzależniająca aplikacja obecnych czasów. W Polsce korzysta z niej ponad 2,5 miliona osób co stanowi zaledwie kropelkę w morzu, bo glob ziemski nosi na swym garbie ponad 700 milionów użytkowników owej aplikacji. Liczba trudna do wyobrażenie a to jeszcze nie koniec, fanów aplikacji stale przybywa. Serwis działa od 2010 roku i nie ukrywam początkowo przynosił ogrom frajdy. Możliwość błyskawicznego hostowania zdjęć z telefonu i jeszcze udostępnianie ich znajomym którzy mogą w danej chwili skomentować Twoje aktualne zajęcie- to nie mogło się nie udać. Instagram szybko wkupił się w łaski, prosty w obsłudze był rodzajem fotograficznego dziennika. Z biegiem lat jednak serwis ewoluował a największe zmiany zaczęły się dziać w połowie 2012 roku kiedy twórcy (Kevin Systrom + Mark Krieger) postanowili sprzedać IG Facebookowi. Regulamin szybko uległ zmianie i jak twierdzą właściciele było to wynikiem tworzenia się przeogromnej ilości spamobotowych kont. Instagram stał się osobną platformą która ograniczyła kompatybilność z innymi serwisami np.wył. Twittera, narzuciła sztywniejszy regulamin ale też zadbała o rozwój i jakość -przesyłając na swoje wzmocnione serwery zdjęcia o zwiększonej rozdzielczości ( z 640x640 / 1080x1080) a także dorzucając wyszukiwarkę hasztagów, profili a nawet lokalizacji.
Wprowadzone zmiany szybko się przyjęły, konta instagramowe powoli zaczynały przepoczwarzać się w konta bardziej reklamowe, a każdy bloger zaczął swój profil przemieniać w portfolio własnych zainteresowań i umiejętności. Wszyscy żyliśmy w swojej bajkowej idylli tworząc indywidualne miejsca przepełnione swoimi lepszymi i gorszymi zdjęciami. Nie było gonitwy lajków, nie było nacisku na liczby obserwatorów - ogólny chill i prawdziwa radocha z tworzenia własnego kąta w sieci. Czar prysł kiedy zaczęły pojawiać się ograniczenia w postaci przyblokowania zasięgów, blokady kont, narzucanych kar w postaci shadowbana itp. 

W pewnej chwili zrodził się popłoch w serwisie kiedy zdjęcia nie były widoczne dla wszystkich a epogeum lęków nastąpiło kiedy zarówno małe jak i duże konta zaczęły znikać z dnia na dzień. Mimo młodego wieku o insta krąży wiele legend, dziś przemycam Wam aktualne info  JAK PRZETRWAĆ NA INSTAGRAMIE W 2018r.










JAK PRZETRWAĆ NA INSTAGRAMIE W 2018R.

  • PREMIOWANE SĄ KONTA FIRMOWE ORAZ TE KTÓRE MAJĄ OBSERWOWANE HASHTAGI.
  • OBSERWACJA STATYSTYK - Nic tak nie obrazuje sytuacji i nie nakreśla drogi działania jak umiejętne czytanie statystyk. Instagram zachęca do sugerowania się publikacjami zdjęć w dniach i godzinach kiedy Twoi obserwatorzy są najbardziej aktywni (wszystko pokazują wykresy). Oczywiście planowanie takich wpisów jest dużo bardziej upierdliwe ale jeśli interesuje Cię większy ruch to IG sugeruje nie lekceważyć swoich fanów.
  • OBSZERNE PODPISY POD ZDJĘCIAMI - Instagram traktuje konto bardziej profesjonalnie jeśli opisy pod zdjęciami będą dłuższe.
  • HASHTAGI - powinny znajdować się w treści wpisów a nie na końcu. Hashatgi w komentarzach działają na niekorzyść Twojej publikacji.. Jedno zdjęcie może zawierać max. 30 hashatgów. Oczywiście nadal obowiązuje lista hashtagów zakazanych oraz ograniczenie zasięgu zdjęć które stale powielają te same hashtagi. 
  • JAKOŚĆ KOMENTARZY - zarówno tych na Twoim profilu jak i kontach innych osób. Instagram ogranicza konta na których pojawia się fala komentarzy jednowyrazowych np. #LOVE, #WOW, #NICE, #happy. Dlatego udostępniając zdjęcie warto zadbać o to aby znalazła się pod nim większa treść, daję to większą szansę, że widz pokusi się o dłuższy komentarz który być może będzie iskierką do rozpoczęcia rozmowy. Komentarze pojawiające się do 60 minut od publikacji sprawiają, że profil zyskuje na zasięgu więc jest to szczególnie ważne aby w tym czasie zdjęcie zebrało jak największą ilość komentarzy. Komentarz właściwy dla serwisu to ten który zawiera minimum 4 wyrazy oraz nie dominują w nim emotki.
  • ZAKAZ EDYCJI ZDJĘĆ PO PUBLIKACJI -  dotyczy to zarówno treści, hashtagów a nawet oznaczania ludzi na zdjęciach. Edycja nie może nastąpić w przeciągu 24h, chociaż instagram nie wspomina, że modyfikacja treści po dobie czasu nie będzie skutkowała dalszym zmniejszeniem zasięgu ( brak informacji w internecie).
  • FILMY - promowane są gównie INSTASTORY, mniejsze znaczenie dla promowania  mają filmiki na kanale, ale jeśli już chcesz wrzucać formy ruchome to dobrze widziane są boomerangi.
  •  WARTO PAMIĘTAĆ, ŻE PO PUBLIKACJI instagram  wyświetla Twoje zdjęcie zaledwie cząstce Twoich obserwatorów, a dokładniej tylko 10%. Twoje zdjęcia mogą trafić na wall obserwujących dopiero po 2-3 dniach i też nie powiedziane, że na pewno tak się stanie. 



Jak widzicie instagram stale wprowadza "udogodnienia"które potrafią sparaliżować ruch, śledzę nowinki  na necie ale nie ukrywam, nie idę ślepo za wytycznymi. Publikacja o konkretnych godzinach, dodawanie właściwych hashtagów  odbiera mi radość z tworzenia i przemienia mój spontan w robotykę z którą mocno mi nie po drodze, dlatego też nie dajmy się zwariować. Niech ilość obsów i czerwonych serduszek nie wpłynie na nasze nastawienie. Bo mimo, iż serwis mocno narzuca nam tor którym należy biec, to zawsze znajdzie się droga spokojniejsza która może bez rozgrzanych do czerwoności statystyk to  jednak pozwala odkrywać i poznawać nowe inspirujące miejsca :)

Ciekawa jestem czy pamiętacie jeszcze starą szatę instagrama :)  Dajcie znać co myslicie o tych niekończących się modyfikacjach. Co waszym zdaniem jest największą abstrakcją?
Jestem niezwykle ciekawa Waszego zdania :)

Ściskam 💓

_______________________________________________________
Inne wpisy z tej serii znajdziecie na dole w etykietkach pod hasłem #JAK.BLOGOWAĆ? i #INSTAGRAM ewentualnie tutaj-> JAK BLOGOWAĆ? , JAK SIĘ POZBYĆ SHADOWBANA


*****Wiedza zaczerpnięta z raportów, internetu oraz potwierdzona przez zupełnie inne źródło, znajomą blogerkę, prezenterkę telewizji TVN -> JP (zapraszam na jej bloga).

20.02.2018

UPOMINKI ZE SPOTKANIA BLOGEREK



Wczoraj miałyście okazję zobaczyć jak bawiłyśmy się podczas  "Zimowego spotkania blogerów" w Chełmie a dziś zapraszam Was do prezentacji upominków.



Firma Constance Carroll kolejny raz pokazała nam, że jest na bieżąco z panującymi trendami. Marka podrzuciła nam do testów swoje najnowsze produkty - dwie paletki: do konturowania twarzy a także tą do rozświetlania cery.  





W licytacji udało mi się wygrać zestaw 4, płynnych, matowych pomadek  jako, że z różem mi nie po drodze jedna oddałam dobrej duszyczce, niech i Pudernica sobie nowy kolor przetestuje :) Pomadki noszę na ustach drugi dzień i powiem Wam, że jest bardzo dobrze, ale na pełną recenzję musicie jeszcze odrobinę poczekać :)












Marka Basilur obdarowała nas puszkami czarnych, celońskich herbat z dodatkiem wiśni i migdałów. Jeszcze ich nie próbowałam ale jako prawdziwy herbatoholik każda paczuszka tych drogocennych listków  powoduje u mnie euforie :)







Ogromną radość sprawiła mi marka Neauty Minerals, nie znam produktów tej firmy a minerały to moje male zboczenie, więc z ogromną przyjemnością poznam skarby NM. Rozświetlacz i róż miałam okazję nakładać na twarz już drugi raz i powiem Wam, że jest bosko. Tafla która zachwyca ale wygląda elegancko. Będzie z tego miłość :)




Bandi  - w ich paczuszce znalazłam kremik z algami, lubie produkty do delikatnej cery więc chętnie przetestuję i dam Wam znać.






EkoZuzu.pl - Naturalna firma zaoferowała nam swoje produkty do makijażu, pomadka w kredce w odcieniu nude cudownie prezentuje się na ręce, dlatego z ogromną przyjemnością przystąpie już jutro do testów. Skład świetny więc nie ma co zwlekać tylko nakładać na usta i obserwować jak się zachowuje w ciągu dnia :)









Kosmetyki Anwen - firma tej znanej włosowej blogerki podarowała nam 3 saszetki - miniaturki swoich masek do włosów ja swoje miniaturki kupiłam już jakiś czas temu na stronie Minti i nawet przetestowałam te produkty więc wiem też która maska odpowiada mi najbardziej. Saszetki to genialna opcja dla osób które nie potrafią określić swojego stopnia porowatości. Dzięki Klaudii będę miała okazję przetestować również peelingujący szampon  Anwen oraz obłędnie pachnący peeling  Organic Shop.




Od Klaudii otrzymałam też piekny kolor hybrydki od Vasco gel oraz brzoskwiniową oliwkę Semilaca :)


OFiga! Podesłała nam swoje olejkowe próbeczki. Jeszcze nie stosowałam ale oczytałam się o tych produktach wiele dobrego więc nawet takie maluszki chętnie zużyje na raz :) 


Dzięki Esent mam okazję poużywać kolagenu z elastyną. Jestem niezwykle ciekawa  jak się spiszę  na mojej cerze i czy efekty będą odczuwalne :) Czas pokaże! 




Elfa Pharm - to jak zwykle ogromna paczka dobroci, olejki, szampony, fluidy do włosów, mydełka a nawet plastry do depilacji. Ich markę znam od dawna i sięgam po produkty tej firmy z przyjemnością :)







Noble Health - zadbało o suplementację, żelki z witaminami a także kolagen w kapsułkach.









Aflofarm podarował produkty marki REGENERUM. Kuracja do ust, ciała i stóp. Kilka lat temu byłam na bieżąco z kosmetykami marki, teraz troszkę o nich zapomniałam, więc ciesze się, że będzie okazja wyrobić sobie aktualne zdanie na ich temat :)




 
She Foot obdarowało nas dwoma zestawami - dla kobiet i mężczyzn. Nie ukrywam totalnie rozczuliły mnie plastry, oraz mały zamykany pilniczek o serii produktów dla mężczyzn nie zapominając. Niezwykle piękny design, zapach też zaskakująco przyjemny. Będzie testowanie !




Nanshy - o mojej miłości do marki chyba nie muszę Wam przypominać. Uwielbiam ich pędzle i stawiam je bardzo wysoko jeśli chodzi o jakość i trwałość. Tym razem weszłam w posiadanie gąbeczki. Cieszę si,ę jak dziecko bo akurat ten aplikator marki Nanshy był dla mnie nieodkrytym lądem. Jutro gąbeczka trafia do testów :)

 

Evrēe - zestaw który udało mi się wylicytować na rzecz zwierzaków. Kremy u mnie znikają w trybie błyskawicznym ( 2 kremy tygodniowo) więc pewnie szybko je przetestuję i dam znac co myślę o nowej serii :)

 
Avon 198 - Chełm, Zamość Ogromna paczuszka kosmetyków z Avonu to kolejny zestaw który zgarnęłam w licytacji. Z kosmetykami z Avonu lubię się wybiórczo ale domownicy często po nie sięgają więc paczka trafiła do mnie :)

 
 Eveline Cosmetics - kolejny zestaw z licytacji, kremy i smarowidła zawsze przygarniam z wielkim entuzjazmem więc walczyłam o ten zestaw jak mały lew :)


Od Marty- otrzymałam zestawik kosmetyków w którym znalazła się m.in. moja ukochana pomadka z Avonu oraz kremik do rąk który wspaniale radzi sobie z przesuszonymi i styranymi zimą  dłońmi :)






Moi Kochani, tak prezentują się upominki ze spotkania blogerek. Jest tego ogrom, ale warto było brać udział w licytacji, przypominam udao nam się zebrać blisko 1400zł na potrzebujące zwierzaki :)

Dajcie znać czy coś z tych produktów już stosowałyście, coś wpadło Wam w oko? 

Ściskam ♥ 






18.02.2018

BLOGERKI CHARYTATYWNIE ! POMAGAMY ZWIERZAKOM


Wczoraj miałam okazję brać udział w "Zimowym spotkaniu blogerek". Spotkałyśmy się w samo południe i mimo, iż nazwa lokalu wskazywała Lwów to jednak nawigacja Google  trafnie zameldowała nas w mieście Chełm. 






W evencie wzięło udział dwanaście fantastycznych dziewczyn oraz pokaźne grono sponsorów którzy postanowili przyłączyć się do licytacji - tym razem na rzecz zwierzaków a konkretniej  na  Stowarzyszenie Chełmska Straż Ochrony Zwierząt.  Fantów była ogromna ilość a my z pełnym zaangażowaniem walczyłyśmy o łupy. Licytacja przebiegła sprawnie i zakończyła się zbiorem pokaźnej sumki bo prawie blisko  1400zł. Gotówka pomoże głównie bezdomnym, porzuconym zwierzakom ale również tym  które zostały odebrane z interwencji. Nie jest to nasza pierwsza a już bodajże trzecia zbiórka na rzecz Stowarzyszenia. Jeśli jest okazja trzeba nieść pomoc :)








Były również firmy które przekazały upominki do testów dla wszystkich uczestniczek: Constance Carroll, Basilur, Neauty Minerals, Bandi, EkoZuzu.pl, Kosmetyki Anwen, OFiga!, Esent, Elfa Pharm, Noble Health, Aflofarm, She Foot, Nanshy.






W spotkaniu wzięły udział:

















  • no i ja :) 


Na koniec pragnę serdecznie podziękować Organizatorkom za możliwość wzięcia udziału w evencie a także wszystkim firmom które postanowiły nieść pomoc poszkodowanym zwierzakom. W takim towarzystwie czas płynie nieubłaganie szybko, liczę na to, że nie długo spotkamy się w Lublinie na kawie lub kubeczku herbaty ;)

Jutro pokażę Wam  moje fanty ze spotkania  oraz to co udało mi się zlicytować :) 

Ściskam ♥ 

______________________________