Producent oznajmia, że szkielet krystaliczny ciężkiej fazy glinek tworzony jest przez: krzemionkę (50,6%), tlenki aluminium (5,77%), węglan wapnia (2,93%) oraz magnez (2,64%). Innym elementami suchej glinki są: kaolinit, uwodniona mika, montmorylonit, minerały z grupy chlorków. Makro- i mikrominerały w formie jonowej: Kationy - sód i potas 80%, magnez 19%; Aniony - chlorki 47%, siarczki 52%, węglowodory 1%.
OLEJEK ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW - zapewnia maseczce niezwykłe walory aplikacyjne, a dodatkowo działa jako naturalny emolient, wygładzając oraz nawilżając skórę. Łatwo się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filtra, jednocześnie pełni funkcję ujędrniającą i pielęgnującą.
Żaden z kosmetyków linii Power of Nature nie zawiera parabenów, konserwantów, sztucznych barwników itp. – zostały skomponowane wyłącznie w oparciu o naturalne składniki.
OPAKOWANIE
Produkt trafia do nas w małym i niezwykle poręcznym słoiczku o pojemności 80g. Pojemnik wykonany jest z lekkiego aczkolwiek solidnego plastiku - to samo tyczy się nakrętki. Ogromny plus dla producentów, za wybranie foliowej etykiety, cechuje ją niezniszczalność - bez obaw możemy czyścić pojemniczek zanurzając go pod wodą :) Dodatkowo w środku znajdujemy malutkie zawiniątko - ulotkę na temat składu, pochodzenia, sposobu aplikacji itp. oraz dekielek zabezpieczający naszą glinkę przed migracją :)

Niezwykle podoba mi się nowy design glinek, chyba nikogo nie zdziwi fakt, że kocham minimalizm, aktualne opakowanie jest bardziej czytelne, prezentuje się profesjonalnie czyli adekwatnie do środka :)
ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Nie będzie tu fajerwerków za miliony dolarów, glinka pachnie po prostu glinką, a dla tych z Was którzy jeszcze nigdy nie mieli styczności z takim produktem no cóż, przyrównać tą woń mogę do mokrego piasku? Kolega z pracy stwierdził, że to zapach cementu, ale przemilczmy to, naprawdę to przemilczmy :) Konsystencja - tu wielkie zaskoczenie, żaden astralny pył, żadna ulotna chwila - cudowna papka - nie za gęsta , nie spływająca - idealna! Nie ubabracie sobie nią pół łazienki, nie zabrudzicie ubrań. Jest moc!
SPOSÓB UŻYCIA
Jako, że maseczka ma mega skład i nie posiada w sobie ulepszaczy w postaci emulgatorów sztucznie wiążących warto zacząć od wstrząchnięcia a najlepiej wymieszania czystą szpatułką zawartości słoiczka. Maseczkę należy nakładać na twarz w miarę równomiernie i utrzymywać ją ok 15 minut, po tym czasie należy ją zmyć najlepiej letnią wodą :)
Maseczka ta zastyga znacznie wolniej od zwykłej glinki, ale jeśli nałożycie ją bardzo cienko to również może zamienić się w skorupkę, dlatego sama psiukam w te obsuszone partie tonikiem aby utrzymać wilgotne środowisko :)
Polecam Wam na koniec zastosować ta glinkę jako peeling i troszeczkę poszorować nią twarz, uzyskacie turbo wygładzenie które ja osobiście kocham :)
WYDAJNOŚĆ
Okres przydatności od chwili otwarcia wynosi 6 miesięcy. Producent sugeruje, że opakowanie 80g starcza na 10 zabiegów, mi wystarczyło mi na 3,5 miesiąca stosowania maski raz czasami dwa razy w tygodniu (ok.15 użyć). Maska jest naprawdę wydajna, mam wrażenie, że znacznie bardziej niż glinki w proszku. Dlaczego? Suchelca zazwyczaj rozrabiamy w ilości nieproporcjonalnej do zastosowania, zawsze zbyt wiele, przez co sporą część wyrzucamy. Tutaj zawsze nabieramy odpowiednią ilość bo maseczka gotowa jest do użycia w chwili odkręcenia wieczka :)

POJEMNOŚĆ/CENA/DOSTĘPNOŚĆ
Wspominałam o niej już kilkakrotnie,
80g =50ml/36,80zł. Cena petarda w stosunku do jakości i wydajności.Maski możecie dostać
TUTAJ
PODSUMOWANIE
Niebieska wersja maski to jedna z trzech propozycji marki Rapan Beauty, moja wersja przeznaczona jest do cery suchej i normalnej, ale spokojnie mogłabym dopisać, że również dla wrażliwej. Pięknie wydana, niezwykle czytelne opakowanie w którym zadbano o każdy detal zarówno informacyjny jak i praktyczny. Sam produkt posiada niezwykle przyjemną konsystencję, plastyczną i kremową. Absolutnie nie sprawia, żadnego problemu podczas wydobycia czy aplikacji. Nanoszenie jej na twarz, dekolt czy ramion jest wygodne i bardzo szybkie. Glinka, ze względu na krzemionkę posiada cudne mikro drobinki które możemy wykorzystać w ostatniej fazie zmywania jako peeling. Skóra po zabiegu jest niezwykle oczyszczona, ukojona, przyjemnie gęsta - napięta i wygładzona. Wizualnie sprawia wrażenie zdrowszej, turbo wypoczętej i ukojonej.
Piszę z pozycji alergika, ultra wrażliwca - maska nie spowodowała u mnie żadnych objawów alergicznych, żadnego swędzenia, mrowienia. Zastyga bardzo wolno więc nie zaznacie tu uczucia ściągnięcia skóry, a nawet jeśli nałożycie skromną i nierówną ilość w niektóre partie twarzy to wystarczy psiuk mgiełki/ toniku czy wody termalnej i nic złego się nie dzieje :)
Na koniec zaznaczę, że marka przewidziała w swej ofercie również serię różową (mix peloidów, smocza krew, śluz ślimaka) do każdego typu cery i żółtą do cery tłustej i mieszanej (żółta glinka, śluz ślimaka i owoc acai). To niejedyne kosmetyki tej marki dlatego zapraszam Was na ich stronę gdzie poczytacie znacznie więcej.
Firma dysponuje w swojej ofercie miniaturkami maseczek, myślę, że to genialny pomysł dla osób które nie są przekonane którą glinkę wybrać :)
Nie zdziwi Was zapewne fakt, że maska trafia do mojego grona ulubieńców, podejrzewam, że znajdziecie ją również w odkryciach roku 2017 :)
Dajcie proszę znać, czy stosujecie glinki, oraz jaki jest Wasz stosunek do naturalnych kosmetyków tego typu. Miałyście już okazję poznać markę Rapan Beauty?
Ściskam ♥
_____________________________________________________________________________
BONUS
Czy wiecie, że glinki mają właściwości istotne znaczenie dla naszego organizmu? Wpływają na stymulację autonomicznego systemu nerwowego, pobudzają reakcje immunologiczną organizmu ( zwiększają odporność), poprawiają wymianę tlenową w tkankach, poprawiają krążenie krwi, przyspieszają metabolizm, działają uspokajająco- pomagają w zasypianiu, zwiększają energię, usuwają toksyny, oczyszczają skórę z łoju i zamykają pory skóry,wpływają korzystnie na redukcję masy ciała, przynoszą ulgę w chorobach skóry np.łojotoku, łuszczycach, relaksują - redukują bóle: mięśni,stawów, przynoszą ulgę w schorzeniach zwyrodnieniowych np. kręgosłupa, artretyzmie, zapaleniach nerwów itp.
Jak widzicie zastosowań glinek jest wiele, dodaje się je do kąpieli, w kompresach, punktowo na zmiany trądzikowe a nawet przy myciu zębów :) Ale to temat rzeka, zdecydowanie na inny wpis :)