Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zero waste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zero waste. Pokaż wszystkie posty

1.02.2019

DLACZEGO NIGDY NIE POWIEM, ŻE JESTEM WEGAN,SLOW LIFE I ECO FRIENDLY...

 W obecnych czasach każdy nabył prawa bycia KOŁCZEM, umoralnia, wskazuje palcem cel i nakazuje podążać za nim ślepo  w nieznane. Większość tych przewodników prowadzi do światełka w tunelu lub teleportuje nas na manowce. Modne teraz jest bycie MODNYM a co za tym idzie słuchać elektronicznej muzyki, wielbić neony, chodzić na siłownię ale najlepiej to jednak ćwiczyć jogę i stać się ecofriendly.
No właśnie, nie jadać mięsa, kupować tylko z upraw eco, stosować tylko naturalne kosmetyki, nosić len, wykorzystywać puste opakowania dając im drugie życie, nie znosić foliiijek do domu, pokochać papier i oczywiście segregować śmieci.

To teraz wyznacznik bycia "dobrym i modnym". Tacy ludzie piszą książki, zaprasza się ich do telewizji i ogólnie gania po czerwonym dywanie z punktu a do b, c, d... aż do ż. Dla mnie jest to niepojętne, ciężko patrzeć mi na takich "SUPERMANÓW" z pozycji niezwykłości. 


Nie walczę o  karpie w święta mimo, iż ryb nie jadam od 1993, nie noszę na koszulkach haseł ŚMIERĆ MIĘSOŻERCOM mimo iż od 1995 nie tknęłam absolutnie żadnego mięsa. Nie podkreślam, że jadam tylko z ekologicznych upraw mimo, iż od dziecka mieszkam w domku jednorodzinnym i posiadam swój mały ogródek który jest bardziej niż eko uprawą, bo nawet oprysków nie stosujemy. Od lat hoduje własne warzywa, zioła. Ze swoich zbiorów przygotowuje przetwory, własne sosy pomidorowe, kiszonki, marynaty, dżemy i inne weki. Wykorzystuje do tego słoiki(reuse?) które zostają mi po innych produktach lub kupuje szkło  które służy mi latami. Ograniczam chemię spożywczą, nie kupuje niczego co ma niebezpieczne dla zdrowia składniki, nie znajdziesz w mojej kuchni glutaminianu sodu, siarczanów itp. Maksymalnie ograniczyłam folie i plastik w domu, pije głownie z metalowej lub szklanej butelki. Od ponad 15 lat śmigam z ecotorba na zakupy i nosiłam ją wtedy kiedy nikt jeszcze na worek lniany nie mówił, ze jest eco. Staram się korzystać ze szkła a plastik wybieram ten który mogę wykorzystać po parę razy.

Nie muszę robić niczego na pokaz, nie muszę chwalić się nowymi metalowymi słomkami czy filtrem.do wody.

Dla mnie bycie "eco" i slooooł life to styl życia w którym wychowali mnie rodzice i samą nie czuje potrzeby zmieniania. Wiem, że wielu ludzi to szokuje bo wnoszę to po licznych pytaniach ale dla mnie to na prawdę żadna kontrowersja, że suszę zioła, robię własne przyprawy czy warzywne kostki do zupy. Nie kupuje ponad stan, nie marnuje jedzenia, jeśli coś nie wygląda ładnie ale nadal jest świeże przetwarzam np. podwiędnięty koperek ściacham i podgotuje lub ususzę. Twarde pieczywo ścieram na tarte i wykorzystuje jako zagęstnik do zup. Niezręcznie jest mi o tym nawet pisać bo dla mnie to oczywista - oczywistość, ale wiem, że moje znajome potrafią w takiej sytuacji wyrzucić produkt do kosza. Opuszczam kurtynę milczenia i zostawiam ten temat.

 Stali obserwatorzy mojego instastory wiedzą, że zaczęłam się też bawić w tworzenie prostych naturalnych receptur kosmetycznych i szczerze nawet fajnie mi to idzie. Korzystam z półproduktów aby stworzyć coś nowego ( np.moja odzywka na porost rzęs) lub wykorzystuje niesprawdzone kosmetyki w nowy sposób aby jednak je zdenkować ( sposoby na buble).

Norma u mnie jest nie rzucanie śmieci na ulicę oraz ich segregacja. Zbieram też plastikowe korki bo skoro mogę komuś pomóc totalną drobnostką jaką jest zachowanie plastikowej nakrętki to chce pomagać.  Nie kupuję pierdół, nie otaczam się kilogramami kurzołapów  staram się generować mało odpadów i mimo, iż dotyczy mnie slow food, slow life to nie chce mówić o tym głośno. 
Nie chce być "bohaterem" bo robię coś co każdy dzieciak miał wałkowane kiedyś w szkole, może ja sama miałam troszeczkę mocniej to zakorzeniane bo mam  rodziców którzy wyznają podobną zasadę i w takim duchu mnie wychowali, ale nie oszukujmy się "walka o planetę", diy to akcję które znamy od klasy podstawowej.

DLACZEGO NIGDY NIE NAPISZĘ WAM, ŻE JESTEM WEGAN SLOW LIFE I ECO FRIENDLY? Nie dam się zaszufladkować, nie chce nosić metki z hashtagami!  Jestem osobą która nie czuje się swobodnie na podium czy w ramie, życie jest zbyt interesujące by walczyć o nazewnictwo. Skupiajmy się na opisach nie na pustych słowach. Żyjmy mądrze, rozsądnie i tak jak czujemy, nie krzywdźmy innych, jeśli nawet nie robimy tego z poczucia własnej wartości to w świadomości, że KARMA WRACA Z PODWOJONĄ SIŁĄ. 

Z jednej strony cieszę się, że jest moda na eco, ale z drugiej niestety wiem jak funkcjonuje IG i większość akcji przychylnych przyrodzie to tylko puste wpisy z opłacanej kampanii, a osoby je promujące z przyrodą i życiem slow mają jedynie kolorową fotkę.

Powiedzcie mi czy zwariowałam, czy to wszystko co kiedyś było normą i wręcz ocierało się o obciach i oznakę "biedoty" (np.diy) teraz wjechało na maksa na salony i próbuje nam wmówić, że jest podstawą naszego modnego życia.

Dajcie znać co o tym sądzicie.

Ściskam!

Czytaj dalej »

26.04.2018

EKOCUDA CZY BYŁO WARTO ?


EKOCUDA to impreza która zawsze wywołuje u mnie tachykardię, tym razem jednak palpitacje nasiły się dwukrotnie bowiem nie byłam pewna czy na pewno zdążę dotrzeć na miejsce. Tym razem targi pokryły się czasowo z drugą warszawską imprezą w której brałam udział - KONFERENCJĄ MEET BEAUTY. Jednak chęci i pełne zorganizowanie sprawiło, że udało się szaloną taxą dojechać na miejsce chociażby na godzinę. 
Impreza miała miejsce w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich, budynku który zachwyca mnie architektonicznie za każdym razem kiedy tam wchodzę, wysokie pomieszczenia, ogromna klatka schodowa i te przepiękne okna sprawiają, że chce się tam spędzać każdą chwilę.


Uczestnictwo w Targach zaczęłam od Naturativ - marki którą stosuje od dawna i niesamowicie doceniam. Świetne składy, niesamowicie lekkie produkty które działają w sposób turbo regenerujący na skórę. Kremy z serii żurawinowej zarówno do ciała jak i stóp to moi bezwzględni ulubieńcy. Tonik, masełko karmelowe do ciała czy maska żelowa 360 to są prawdziwe hiciory. Teraz na miejscu wymacałam również serię do włosów która była mi obca i przyznam szczerze, że produkty bazujące na masełku avocado oraz miodzie wołają do mnie "mamo! zabierz mnie do domu!" i całkiem możliwe, że tak się własnie w niedalekiej przyszłości stanie tylko pierwsze co - muszę zdenkować swoje zapasy :)


Kolejne stoisko to HAGI, marka która króluje u mnie w mydełkach, na zdjęciu nawet ujęłam mojego faworyta (wiesiołkowe) 




...oraz pomady do ciała które mam na wishliście. Znam już śliwkowego dobroczyńce od marki MDM ale z HAGI lubię to kakaowe po które pewnie też sięgnę niebawem :) Wyglądają obłędnie ale i działają świetnie, prawdziwa ulga dla skóry suchej, szorstkiej czy tej zwyczajnie narażonej na podrażnienia. Dla mnie wybawca kolan, łokci oraz wystającyh kości takich jak obojczyki czy te biodrowe :)









Kolejne stoisko to miejsce w którym spędziłam chyba najwięcej czasu. O mojej miłości do  Lush Botanicals słyszeliście już nie raz, nie dwa... (mogłabym chyba tak wymieniać i skończyłoby się przy setce albo i nie :D). Produkty z najwyżej jakości składników naturalnych, wegańskie, lekkie ale turbo nawilżające.





Wiecie, że z kremami do twarzy zawsze miałam pod górkę - bo albo nie robiły na mojej twarzy nic, albo powodowały szkody górnicze - zapychały mnie, powodowały dyskomfort, ściągały albo wręcz zalepiały mi twarz i zawsze ale to zawsze kończyło się zapuchnięciem powiek mimo, iż krem nigdy nie lądował w rejonach oczodołów. Z lekką obawą podeszłam do tego kremu ale już po pierwszym użyciu poczułam niesamowitą ulgę, cera była wreszcie odżywiona, wygładzona, niesamowicie miękka, zero lepkości czy nieprzyjemnego filmu. Krem stworzył idealna bazę pod makijaż, minerały wręcz obłędnie rozprowadzały się po cerze, nie migrowały a nawet mam wrażenie, że znacznie dłużej wytrzymywały na twarzy niż w kombinacji z innymi kremami.  Cudo pod oczy również spisało się na medal, lekkie napięcie, wygładzenie skóry no i ten moment kiedy korektory nawet te z pozoru ciężkie wyglądały po prostu genialnie! Nie chce Wam tu robić teraz recenzji bo szykuje wpis dla Was o tych kosmetykach ale no musiałam kolejny raz opowiedzieć o ich genialnych  właściwościach.


Na stosiku spotkałam Panią Anię która jest właścicielką marki i o dziwo jest to turbo miłe ale to ona mnie poznała i od razu rozpoczęła się nasza rozmowa. Wreszcie miałam okazję poniuchać, bezgranicznie wysmarować się i sprawdzić resztę asortymentu marki, powiem Wam, że serum antyoksydacyjne oraz anti-ageing to kolejne produkty po które sięgnę z ogromną przyjemnością :)
A i jeszcze jedna ważna informacja, nie cierpię róży, zapach jest dla mnie duszący i całkowicie nie do zniesienia a tutaj ta róża pachnie subtelnie, nie zniechęca mnie absolutnie bo aromat jest mocno tuningowany cytrusem  więc jest szał!  Zresztą nie ukrywajmy, te produkty nie dość, ze działają to jeszcze ich opakowania sprawiają, że chce po nie sięgać więcej i więcej...







Wiem, że wiele z Was zastanawia się nad zakupem, bo dostałam mnóstwo pytań czy faktycznie jest tak jak piszę ale obawiacie się, ze względu na cenę ich działania. Przypominam, że na stronie producenta macie możliwość zakupić 4 duże próbki w cenie 50zł :) więc śmiało możecie ryzykować i dobrać sobie produkty pod waszą cerę, skórę ciała a nawet usta :)


Przy Lush spędziłam ponad 20 minut więc czasu do zamknięcia było naprawdę niewiele. Wraz z Klaudyną udałyśmy się do nowej (dla mnie przynajmniej) marki CHERRY SOAP.  Na stoisku zastałyśmy przesympatczną parę która opowiedziała nam o swoich produktach: mydełkach, olejkach, hydrolatach, masłach i kulach do kąpieli. Swoje produkty tworzą i testują samodzielnie od ponad 2 lat. Firma legalnie działa od 2017 roku i powoli podbija polski rynek. Kosmetyki ujęły mnie składem oraz misternym wykonaniem. Mimo sporych zapasów no po prostu musiałam zakupić choć jeden egzemplarz - zdecydowałam się na wersję śliwkową która przeznaczona jest dla mojej turbo suchej i uwrażliwionej skóry więc nie ukrywajmy poczułam się bardzo zachęcona tym bardziej, że mydełko wygląda doskonale.  W gratisie dostałam również kulę kąpielową rozważałam długo zapach arbuz czy śliwka ale wybrałam również węgierkę :)  Spójrzcie czy one nie prezentują się cudownie?








 

Kolejne obłędne stoisko to już tym razem SOAP WORKSHOP ,   to jak sami o sobie mówią -mała pracownia z maksi sercem. Nie ukrywam widać to totalnie, że Ci zdolni twórcy wkładają tam całą swoją energię i pasję. produkty  robione są ręcznie, totalnie - wszystko! Nawet ceramiczne miseczki na świece sojowe tworzone są ręcznie, no pełen zachwyt i podziw do tego przepiękne, minimalistyczne stoisko które momentalnie ściągnęło mnie do siebie. O samych produktach mogę napisać tyle- są całkowicie wegańskie a ich składy są tak opracowane aby nie trzeba było używac oleju palmowego. Spójrzcie jaka magia!



Kolejna marka na mej drodze to BE.LOVED produkty które poznałam przypadkiem ale stosuje ich od kilku dobrych miesięcy. Uczciwie i z całego serducha polecam serum z kwasem hialuronowym  które przepięknie wygładza cerę, wpływa obłędnie na włosy i jest niezastąpionym produktem przy nakładaniu jakiegokolwiek olejku na skórę. Tym razem miałam okazję poznać szerszy asortyment niz moje serum i maseczki, nie ukrywam mocno zaciekawił mnie krem z jaśminem (bo chyba nikogo nie zdziwi fakt, że moje nozdrza i cera kochają te piękne rośliny). Niestety nie miałyśmy okazji porozmawiać z właścicielką marki bo jedna z kobietek intensywnie prowadziła rozmowe na temat pielęgnacji a też nie ukrywam czas nas gonił okrutnie ale spójrzcie co m.in. marka oferuje swoim klientom.

be.loved, kosmetyki z kawasem, naturalna pielegnacja, ekocuda
be.loved, kosmetyki z kawasem, naturalna pielegnacja, ekocuda
be.loved, kosmetyki z kawasem, naturalna pielegnacja, ekocuda

Kilka minut udało mi się również spędzić z twórcami marki  ZAPACH CISZY.  Mydełka tej firmy znam od lat ale w ubiegłym roku nie mogłam ich nigdzie dostać, oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wypytała gdzie są moje ulubione migdałki no i oczywiście za wszystkim stoi papierologia ale dla tych z Was którzy tak jak ja ich poszukują mam dobrą nowinę - mydełka już za chwilę wrócą do asortymentu sklepu :) Ogromnym zaskoczeniem była dla mnie oferta która totalnie rozrosła się od moich poprzednich zakupów, olejki, kremiki no mnóstwo samego dobra i o dziwo z ziół których jeszcze nie ma na naszym polskim rynku m.in. przywrotnika więc uczciwie polecam przyjrzeć się im z bliska :) 

zapach ciszy, przywrotnik, serum , mydełka, olejki, ekocuda

zapach ciszy, przywrotnik, serum , mydełka, olejki, ekocuda


Kolejna marka to SENKARA - urocze opakowania z Pandą, asortyment jest duży ale zaciekawił mnie u nich szczególnie mus bananowy do ciała oraz sprytny gadżet który sama dotychczas robiłam w domu a teraz widzę, że już nie muszę bawić się w alchemika i mogę kupić go od ręki, O czym mowa? O mydełku do mycia pędzli w słoiczku. wystarczy włożyć zwilżony pędzelek i pocierać o mydełko - unikamy wtedy chlapania i brudzenia wszystkiego co nas otacza. 


MIODOWEJ MYDLARNI  chyba nie muszę Wam przedstawiać, marka która wytwarza naturalne kosmetyki z  miodem, pyłkiem i woskiem pszczelim. Produkty pszczele pozyskują w swojej pasiece która zlokalizowana jest na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Tworzone są własnoręcznie wg tradycyjnych metod rzemieślniczych a cechują je oleje i olejki o  wysokiej jakości oraz dodatkowe produkty wzbogacające m.in. rumianek, nagietek, rozmaryn, lawenda, zielona herbata różnego rodzaju sole mineralne, glinki, algi, węgiel aktywny, jedwab, maceraty roślin w olejach, młody jęczmień, sok marchwiowy, kawa, płatki owsiane, mleko kozie, mleczko kokosowe, awokado, cynamon itp.
W ofercie znajdziecie masła, kule kąpielowe, pudry do kąpieli, peelingi, produkty do ust oraz maseczki.
Sama również zdecydowałam się na zakup marka znana jest mi z interentu ale nigdy nie miałam okazji ich testować więc zdecydowałam się na pszczelą maseczkę do twarzy z nasionkami chia i lnem. Jeszcze jej nie stosowałam ale wieczorem z przyjemnością po nią sięgnę i da Wam znać co o tym produkcie myślę :)



Chwilę spędziłam również na stoisku nowej dla mnie marki SAVON COSMETICS.  Dużo mydełek, masełek mnie najbardziej zaintrygowało chłodzące shea oraz  odżywczy mus mango do ciała :) Niestety nie było już czasu porozmawiać, za 5 minut zamykali budynek więc państwo poczęstowali mnie miniaturką kawowego mydełka które chętnie przetestuje i dam znać :) A co do firmy to odsyłam Was na stronę, abyście razem ze mną nadrobili braki i poznali firmę lepiej :)


Tak jak wspominałam zostało 5 minut do zamknięcia więc udało mi się odwiedzić tylko jedno stoisko DAW THALE, tym razem zajmujące się dystrybucją tajskich kosmetyków pielęgnacyjnych o bardzo dobrych składach w ofercie mają produkty  m.in z lawą wulkaniczną oraz bogactwem roslin  charkterystycznych dla tamtego regionu. W ofercie mają zarówno pielęgnację twarzy jaki ciała , kosmetyki zarówno dla kobiet jak i mężczyzn ja oczywiście musiałam uchwycić na miejscu te dla brodaczy bo mam takiego swojego jednego boskiego w domu więc wszystko co dla brody musi być wymacane i poniuchane.  Zapach Original to jest mistrzostwo świata, mogłabym się nim spsiukiwać  do granic nieprzyzwoitości !  Na pewno zakupię go w mgiełce dla siebie albo pomadzie dla mojego M :)
W turbo przelocie zdążyłam jeszcze zajrzeć  na kilka stoisk, ale  niestety już nie miałam czasu aby przyjrzeć się produktom z bliska. Bardzo ubolewam, że minęłam się z JAN BARBA, KOI, BEARMAN, ALKEMIE, SAPE, IDEA25HENNET,  CASHEENATURALS, SOAP SHOP, AMILIE, EKODROGERIA, YOPE, EARTHNICITY, DWORZYSK, WYTWÓRNI MYDŁA, dziewczyn z PIGGYPEG  oraz cudnego rudzielca z NAPIĘKNEWŁOSY.




Niestety czas mnie ograniczył i to mocno, bo tak skoczyłabym do wszystkich zaplanowanych i wielu, wielu innych wystawców. troszkę żałuję ale i tak mega się cieszę, że w przeciągu godziny udało mi się poznać tak wiele nowych osób i posłuchać o pasji którą niewątpliwie żyją :)


Kolejne EKOCUDA - bez dwóch zdań jadę :) Bo naprawdę warto brać w nich udział :)  Ps. chce też zaznaczyć, że z okazji takich Targów marki oferują spore rabaty a jesli nie obniżki to sporo gratisów więc to dobra okazja na łowy :) 

Ściskam Was Kochani i uciekam szukać maski do włosów która prześladuje mnie już kolejny dzień :)
Czytaj dalej »

29.01.2018

WEGAŃSKI BALSAM DO MYCIA TWARZY - CZARSZKA



Kiedy pokazałam Wam kiedyś na live moje produkty do demakijażu, zasypana zostałam wiadomościami na temat balsamu myjącego Czarszki. Balsamy mam okazję testować od blisko 4 miesięcy więc wreszcie mogę wystawić im ocenę, opisać mocne i słabe strony. Zapraszam do recenzji :)


AKSAMITNY BALSAM DO MYCIA TWARZY - CZARSZKA

AKSAMITNY BALSAM DO MYCIA TWARZY - CZARSZKA, WEGAŃSKI DEMAKIJAŻ


KIM JEST CZARSZKA?
Czarszka to Youtuberka-Blogerka która słynie z ogromnej zajawki naturą - uwielbia naturalną pielęgnację, kolorowe makijaże a w wolnym czasie ćwiczy w swojej domowej siłowni, ale do brzegu. Czarszka od lat pokazuje na swoim kanale pielęgnacyjne, naturalne DIY, widzowie pokochali te przepisy a względu na ich skuteczność szybko docenili kosmetyki wywodzące się z natury. Po paru latach badań Czarszce wreszcie udało się wypuścić na rynek linie balsamów myjących do twarzy które mają wielorakie zastosowanie i są przeznaczone do kilku rodzajów cery. Zaznaczam, że balsamy powstają w małym labolatorium a Czarszka każdy balsam produkuję własnoręcznie. Nie znajdziecie tam żadnego przekrętu, naklejek również nie nakłada fabryka(chociaż zważając na energię Czarszki to w sumie w myślach pojawia się skojarzenie z małą elektrownią która krzyczy #GOGOGO!).
Wszystkie kosmetyki są przebadane, maja atesty no i robione są z  serduchem i mega zacieszem na twarzy. Skoro niewtajemniczeni pozyskali już wiedzę tajemną to przejdźmy do samego produktu.


OD PRODUCENTA

"Balsam do demakijażu i oczyszczania twarzy o aksamitnej konsystencji i energetyzującym, cytrusowym zapachu. Produkt sprawdza się znakomicie, jako kosmetyk do masażu twarzy!"


SKŁAD
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Olea europaea (Olive) Fruit Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Arnica Montana Infused Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Oil, Citrus Sinensis (Sweet Orange) Oil, Citrus Nobilis (Mandarin) Oil.
Tutaj, aż mam ochotę wstać i zacząć bić brawa - skład absolutnie naturalny. Na pierwszym planie masło shea, a dalej jest tylko lepiej m.in. olej jojoba, makadamia a nawet ten z arniki górskiej. Produkt wzbogacono olejkami eterycznymi m.in z różowego grejpfruta, słodkiej pomarańczy i mandarynki.


OPAKOWANIE
Zdecydowanie nie mogę pominąć kwestii pakowania balsamów. Zero folii, zero siateczek itp. szmelcu. Balsam przyjeżdża do nas w kartonowym pudełeczku niezwyklej urody, papierowa taśma, w środku też brązowy papier który zabezpiecza nasz balsamik przed migracją. Minimalizm który mówi-jestem eco funkcjonalny a przy tym wyglądam fajnie.
Sam balsam to słodki, 100ml słoiczek wykonany z ciemnego szkła. Zamykany jest na plastikową nakrętkę z cienkiego ale dosyć sztywnego plastiku. Etykieta w tym przypadku jest koloru pomarańczowego (kolory to inaczej wyznaczniki które sugerują najlepsze dopasowanie do danego typu cery) i zawiera wszelkie szczegółowe informacje na temat produktu: skład, atesty, informacje dotyczące sposobu użycia oraz adres siedziby firmy. Na denku widnieje karteczka z terminem przydatności.

AKSAMITNY BALSAM DO MYCIA TWARZY - CZARSZKA, WEGAŃSKI DEMAKIJAŻ


ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Zapach w tym przypadku to prawdziwa energetyczna mieszanka, eksplozja cytrusów która dodaje turbo mocy szczególnie po ciężkim dniu lub nocy. Konsystencja pewnie Was zaskoczy, w słoiczku bardzo gęsta i sztywna, po nałożeniu na dłoń szpatułką masełkowata, parę sekund później przypomina olejek. W fazie "olejkowej" nie spływa z dłoni, bardzo dobrze aplikuje się na twarz, ładnie rozprowadza się po obszarach wymagających dłuższego masowania (rzęsy, powieki).

AKSAMITNY BALSAM DO MYCIA TWARZY - CZARSZKA, WEGAŃSKI DEMAKIJAŻ


SPOSÓB UŻYCIA
W zależności od potrzeby możemy ten balsamik myjący stosować na dwa sposoby: do demakijażu twarzy lub jako produkt do masażu. Jeśli chodzi o demakijaż to, nabieram go ze słoiczka szpatułką i przekładam w zagłębienie dłoni, delikatnie rozcieram opuszkami palców produkt, rozprowadzam po dłoniach i rozpoczynam masowanie suchej i pomalowanej twarzy. Zaczynam tak naprawdę od oczu ponieważ, zazwyczaj są w moim przypadku najbardziej wymagające. Mascara momentalnie zostaje rozpuszczona i mimo, iż wyglądam wtedy jak słabsze wydanie Natalie Portman z Czarnego Łabędzia to rzęsy momentalnie stają się oczyszczone a gałki oczne nie wytwarzają wzmożonej dawki łez bo ten produkt absolutnie mnie nie uczula. Nadmiar czarnej mazi która powstała w rejonach oczodołu ściągam zazwyczaj wacikiem, dokładam ociupinkę balsamu i rozprowadzam ją po częściach twarzy dobrze masując. Całość usuwam wacikiem, następnie sięgam po ulubiony żel lub piankę i zmywam twarz, następnie stosuję kolejne etapy mojej naturalnej pielęgnacji :)

Jeśli natomiast chcemy się oddać boskiej chwili ukojenia, produktu używamy do masażu i tak jak w przypadku demakijażu najpierw rozgrzewamy go w dłoniach, następnie nakładamy na oczyszczoną twarz i masujemy wg ulubionej techniki. Po masażu zmywamy produkt  tak jak powyżej ulubionym preparatem i stosujemy ulubioną pielęgnację (oczywiście jeśli Wasza cera jeszcze tego potrzebuje).

Muszę zaznaczyć, że balsam nie zawiera emulgatorów czyli nie zmyjemy go całkowicie wodą, dlatego w celu całkowitego zmycia polecam: żel/mydełko naturalne/piankę/szmatkę/ściereczkę muślinową czy zwykłą bawełnianą. Osobiście po nałożeniu żelu uwielbiam wyszorować cerę gąbeczką Konjac (tak, moje małe uzależnienie od 2013 :) ). Następnie spłukuję piankę, osuszam cerę nakładam tonik, serum i jakiś dobry kremik :)

WYDAJNOŚĆ
Czarszka wspomina, że opakowanie starcza na 2 miesiące, osobiście mi jedno opakowanie wystarczyło na blisko 3 :D. Produkt jest bardzo wydajny a też lepiej się u mnie sprawdza kiedy nakładam go niewiele. Balsam jest niezwykle bogaty w swym składzie i w chwili kiedy przedobrzymy z ilością (szczególnie pierwsze 3-4 użycia) możemy mieć problem z jego zmyciem :) W takich momentach sięgałam z ogromną przyjemnością po produkt marki azjatyckiej a mianowicie Cleancer - skin79 (tutaj więcej o nim) bo doskonale radził sobie z każdym tłuszczykiem, oczyszcza skórę fenomenalnie. 



POJEMNOŚĆ/CENA/DOSTĘPNOŚĆ
100ml/60zł/ dostępny póki co tylko na stronie CZARSZKA.PL

AKSAMITNY BALSAM DO MYCIA TWARZY - CZARSZKA, WEGAŃSKI DEMAKIJAŻPODSUMOWANIE 
Pięknie wydany, o niesamowitym zapachu i przegenialnych własciwościach. Nie straszny mu makijaż mineralny, drogeryjny czy wodoodporny. Każda mascara czy turbo trwała matowa , płynna pomadka ulega już po paru sekundach i przybiera mazidelkową formę. Balsam ma bardzo ciekawą i przyjemną w użytkowaniu konsystencje, świetnie się z nim współpracuje. Lubiłam olejki do demakijażu ale one często lądowały w umywalce lub na podłodze bo zbyt szybko spływały z zagłębienia moich drobnych dłoni a tutaj całkowicie o tym problemie zapominam. 
Muszę zaznaczyć, że produkt ten jest niesamowitym wybawcą dla cery suchej,szczególnie tej reagującej agresywnie na detergenty, moja (z natury sucha jak wiór z tendencją do podrażnień nawet po umyciu wodą) tutaj dostaję cudownego ukojenia. Twarz po zmyciu balsamu jest jak aksamit, mięciutka, gęsta w dotyku no i wygląda zdrowo. Mrau!
Dla jedynych może to być spora cena, ale zaznaczam, że jest to produkt wytwarzany seriami, własnoręcznie i bardzo wydajny więc w stosunku do ceny to ok. 20zł/ miesiąc - cena lepszego micela, aha no i z tego co pamiętam nie płacicie za przesyłkę więc też na plus :)
Balsam posiada certyfikat Viva potwierdzający, że jest produktem odpowiednim dla wegetarian i wegan.

Jest to mój drugi słoiczek Czarszkowego balsamu w wersji pomarańczowej, posiadam również wersję fioletową która jest identyczna w konsystencji i działaniu ( czyli tez ma moc) a jedyne co ją różni to kolor i brak aromatu, dlatego tez polecam a w szczególności alergikom, astmatykom, migrenowcom czy osobom z nadwrażliwym węchem :)




Czy kupię ten produkt ponownie? Zdecydowanie, najlepszy produkt jeśli chodzi o demakijaż oczu, nie piecze, nie przesusza wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że wpływa na wzmocnienie rzęs i ich ogólny stan wizualny. 

Dajcie znać czy znacie ten produkt  oraz czym aktualnie zmywacie swój makijaż :)

Ściskam ♥



______________________________________________________________________
Jeśli macie wątpliwości jak stosować balsam, odsyłam Was do filmu Twórczyni:


Czytaj dalej »