Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachy. Pokaż wszystkie posty

16.12.2016

#BLOGMAS - ZIMOWE AROMATY / KRINGLE CANDLE & YANKEE CANDLE


Witajcie Kochani,
Gdy temperatura za oknem spada poniżej zera, większość ludzi  automatycznie poszukuje koca i gorącego kubka z herbatą lub grzańcem. Stan ten nasila się z każdym dniem grudnia a im bliżej Świąt Bożego Narodzenia tym większy umilacz włącza się w głowie i sercu. Aby spotęgować euforyczny nastrój i pogłębić doznania tej magicznej chwili  domatorskiego, świątecznego czasu polecam warto sięgnąć bo otulający zapach. Dziś przedstawię Wam moje propozycję aromatów które idealnie wnikają i podkręcają zimową atmosferę :)






WINTER GLOW - YANKEE CANDLE

Wosk pochodzi z linii zapachowej Classic, jest to świąteczna seria która aż iskrzy od nadmiaru mrozu. Dlaczego ? Wyobraźcie sobie, że jesteście teraz w górach, w  dużej drewnianej chatce. Intensywne promienie słoneczne wybudziły Was ze snu. Przeciągacie się leniwie podchodząc do okna. Widok zapiera dech w piersiach, delektujecie się nieskończenie białym krajobrazem. Ten słoneczny poranek sprawia, że zawinięci w koc wynurzacie się na balkon. Jasny puch skrzypi pod ciapami, powietrze jest krystaliczne i rześkie, ale muskające słońce nie pozwala schować się do wnętrza.  Czujecie świeżość, lód a jednocześnie niesamowite ciepło. Z oddali dociera do nozdrzy woń igliwia oraz szlachetnej żywicy.
Wiem, że teraz poniosła mnie wyobraźnia, ale ten zapach przywołuje u mnie takie chwilę. Zimowego poranka obsypanego magią spokoju, ciszy i radości. 







BUTTERED RUM TODDAY - KRINGLE CANDLE
Po magicznym i  niezwykle spokojnym poranku następuję szalone popołudnie. Buttered rum  to maślano - herbaciano - rumowa kompozycja. Dla mnie obłęd ! Jeden z trzech niesamowitych aromatów które po odpaleniu spokojnie ale dosyć intensywnie wypełniają całe pomieszczenie. Jest słodko i niezwykle przytulnie a sam producent określa go mianem "idealnego towarzysza spotkań i wspólnych wieczorów w gronie najbliższych". Aromat jest mocny i oprócz dominujących woni które wymieniłam powyżej przebijają nuty cytrusowo-drzewne, do złudzenia przypominający zapach drzewka pomarańczowego. Jest to mój drugi ulubiony (zaraz po Grey-u) aromat z Kringla. 






VANILLA BOURBON - KRINGLE CANDLE

Serce mnie boli gdy pomyślę,że to limitowana edycja - Sweet Treats 2015. Waniliowy shake z dużą ilością karmelu i garścią orzechów laskowych, jakby było mało wzbogacony charakterystycznym i wyraźnym zapachem Bourbonu. Całość niezwykle słodka, otulająca i rozpieszczająca zmysły. Idealny na wieczór z ukochanym. Tajemnicza kompozycja przepełniona spokojem, klasą a jednocześnie czymś niespotykanie oryginalnym i ekscytującym. Polecam dla miłośników słodko - męskich nut zapachowych. 
Dodam tylko, że VB jest niezwykle intensywny i nie radzę wrzucać całej tartaletki do kominka :) UWIELBIAM!









APPLE CHUTNEY - KRINGLE CANDLE


Jak  sama nazwa wskazuje aromat pieczonego jabłka wypełnionego do granic nieprzyzwoitości  korzennymi  nutami oraz bakaliami.  Oprócz dominujących aromatów jabłka, mocno wybija się miód oraz cynamon. Delikatna woń rodzynek lub śliwek miesza się subtelną piernikowatością. Aromat mocno świąteczny. 





SPICED APPLE - KRINGLE CANDLE


Drugie wydanie jabłuszka od Kringla. Producent wspomina o gorącym, pieczonym jabłku, muszę polemizować a nawet całkowicie sprzeciwić się tej tezie. Spiced Apple pachnie świeżym, startym jabłkiem mocno doprawionym cynamonem oraz gałką muszkatołową. Po rozpaleniu i niewielkim rozchodzeniu się aromatu w pomieszczeniu wyczuwalna jest wanilia, ale bardzo subtelna, na pierwszy rzut dominuje kwaskowatość jabłka i naturalny zapach cynamonu. Zdecydowanie świąteczna propozycja.

 

Tak prezentują się moje typy na święta. Uczciwie i z całego serducha polecam te aromaty. Dla mnie killerem tej zimy będą rumowo-burbonowe wydźwięki. Mam też w planach palenie EBONY&Oak o którym pisałam tutaj.

Napiszcie czy znacie te aromaty oraz jakie zapachy królują u Was w domach, bawicie się w woski czy raczej używacie lepiej dostępnych świec ? Dajcie znać !

Ściskam :*
Czytaj dalej »

4.11.2016

ZROBIŁAM TO 448 KM OD DOMU ! / WARSZTATY

Witajcie Kochani, 
Ubiegły weekend spędziłam na imprezie Secret of Beauty organizowanej przez Michała z bloga Twoje Źródło Urody. Zanim jednak rozpoczęłam przygodę w hotelu Zacisze, miałam okazje uczestniczyć w wyjątkowych warsztatach świecowych i to właśnie o nich poczytacie tym razem. 

Warsztaty odbyły się w Łaziskach Górnych - siedzibie firmy Polskie Świecie. Zajęcia poprowadził Pan Jacek, właściciel, który w temacie świec nie ma sobie równych. Widać, że parafina to nie tylko jego praca ale głównie pasja, o czym można się przekonać buszując po hurtowni. Ceny też są niskie i nie ma co ukrywać nijak się mają do znanych specyfików Kringla czy Yankee, ale porzućmy temat gotówki i wróćmy do sali w której powstawały małe dzieła sztuki. 

Kiedy uchylono nam drzwi do pracowni, moim oczom ukazały się stoły przybrane dekoracjami świec o różnych, wręcz niespotykanych długościach. Wiecie, że kocham klasykę i minimalizm, więc zapewne nie zdziwi Was fakt, że największą uwagę poświęciłam formie. W serducho bezbłędnie wkupiły się ogromne, szare, walcowate świece w szklanych kloszach, trzy różne wielkości zestawione blisko siebie, wyglądają niespotykanie elegancko. Widzę je w zakładach spa lub  jasnych, skandynawskich wnętrzach - cudo!
Kiedy górne lampy zostały włączone a każdy z uczestników przybrał ochronne, "chirurgiczne wdzianko zajęliśmy wyznaczone miejsca. Na stołach przygotowano imienne koperty, jak się po chwili okazało czekało w nich pierwsze zadanie. 

Na pierwszy rzut  - zadanie  tylko z pozoru trudne - "wykonanie rolowanego lampionu". Przygotowanie wymagało od nas koncentracji i niezwykłej uwagi, kontakt z gorącą parafiną mógłby zakończyć się tragicznie gdyby nie czujne oko naszego Coatcha ;) Na szczęście proste rady i cenne wskazówki sprawiły, że przy pomocy paru szyn, blokad, sznurka i dzbanka z parafiną udało się stworzyć pierwszą warstwę naszego lampionu. Gdy już pierwsza "wylewka" powoli nabierała stężenia, kolejne polecenie rozbudzilo w nas śpiący artyzm. Każdy w sposób indywidualny i unikatowy  (bo z własną nazwą bloga) stworzył swój jesienny lampion. Kiedy warstwa ozdobna zastygała naszym zadaniem było zwinięcie parafinowej tafli tak aby uformować rulon a następnie kiedy kształt nas zadowoli, zanurzyć go w zimnej kąpieli i zahartować :) Po wynurzeniu i osuszeniu lampion nadawał się już do użytku. Teraz wystarczyło zaledwie wstawić podgrzewacz w środek i cieszyć się efektem jaki stworzyliśmy, kto by pomyślał, że połączenie traw, liści i owoców może przynieść tak ciekawy efekt. Zresztą spójrzcie sami...



























 







Drugim zadaniem było wykonanie parafinowego lampionu łódki, którą należało wydrążyć w odpowiednim momencie, wygładzić a następnie wypełnić parafiną w której zamocowano świeczniki na tealighty.
Całość miała zostać przyozdobiona w wersji " świątecznej". U mnie oczywiście dominował srebrny las, Mikołaja wymieniłam za księżyc, runo leśne oczywiście pokryłam brokatem w myśl zasady "mniej dramatu, więcej brokatu" ;D. Oczywiście migoczące drobinki unosiły się w powietrzu stąd też większość uczestników wyglądała jak kuszące syrenki.


















Warsztaty minęły w niesamowicie radosnej, wręcz rodzinnej atmosferze. Jestem zdumiona, że ja - Mazgoo świeżynka zostałam tak miło przyjęta. Ludzi których poznałam na warsztatach emanują radością, jest w nich jakaś pozytywna energia która uzależnia i sprawia, że chce się zatrzymać czas na dłużej:)

Po zajęciach był czas na ciacho i oczywiście zwiedzanie hurtowni. Mogliśmy buszować i zapoznawać się z ofertą sklepu. Hala tonęła w pięknych: słodkich i orientalnych aromatach. Dotychczas Polskie Świece kojarzyłam głównie z tealightów o oryginalnych kształtach oraz  małych świec, jak okazało się na miejscu to tylko drobny procent z  tego co oferuje marka. 
W punkcie sprzedaży internetowej jak i stacjonarnej znajdziecie świece zapachowe, bezzapachowe, shape tealighty, thealighty. wkłady, znicze, woski, kadzidełka, dyfuzatory, olejki zapachowe oraz przeogromny dział z dekoracjami do domu m.in. marokańskimi lampionami, o przeróżnych i naprawdę tanich kominkach nie zapominając. Dział jest ogromny i potrzeba paru godzin, aby dobrze wgryźć się w asortyment i poznać wszystkie wonie świec, niestety nie było już na to czasu, do teraz ubolewam, że nie kupiłam na miejscu  ekipy miśków do szafy, ale zapewne wybiorę je składając najbliższe zamówienie.

Na koniec chciałabym  Wam zdradzić sekret  dotyczący białych tealightów, Dlaczego warto kupować w PL? Ponieważ mały podgrzewacz jest dwa razy większy od standardowego, dzisiaj go przetestowałam i czas palenia takiego małego - niemałego szkraba to 7h 38 minut.


A cena uwaga 3,70 zł za 9 sztuk. Świeczuszki mają plastikową oprawę, więc zdecydowanie łatwiej nią manewrować bo nie osiąga zbyt wysokiej temperatury w trakcie palenia. Oczywiście w ofercie znajdziecie je w wersjach zapachowych, ale ja, jako miłośniczka wosków zapachowych, zdecydowanie zaopatrzę się w większą ilość wersji niearomatyzowanych, bo jakość jest genialna. 

Moi drodzy  tak wyglądały nasze warsztaty świecowe, mam nadzieję, że podobała się Wam moja fotorelacja, treści dziś niewiele ale obiecuję nadrobić to przy najbliższym wpisie z Secret of Beauty, a przyznam się, że było niezwykle intensywnie zarówno w czasie  warsztatów jak i wieczornych integracji :) 

Mam dla Was jeszcze jedną niespodziankę do końca roku obowiązuje darmowa wysyłka po przekroczeniu kwoty 50zł. Wystarczy, że przy zamówieniu wpiszecie magiczne hasło: SOB2016.


Dajcie znać czy lubicie palić świece, macie jakieś swoje ulubiony gamy zapachowe ?

______________________________________________________________________
Uczestnicy warsztatów: Twoje Źródło Urody,  Dobrulbloguje Esy, floresy, fantasmagorie,  Czarszka, Life in Colour,  Kosmetyki bez tajemnic, Ekstrawagancka, Grześ, Krysia, Marysia no i ja :). Taka ekipa to skarb !


Ściskam :*
Czytaj dalej »

7.10.2016

KENZO - LIFE / NOWY ZAPACH DLA AVON

 Witajcie Kochani,
Dziś zabieram Was w podróż po czerwonym dywanie z światowej sławy projektantem. Kenzo Takada (bo tak brzmi jego pełne imię i nazwisko) to  projektant który od dobrych 40 lat podbija rynek mody, zaczynał od projektów ubrań, ale jako mistrz kreatywności szybko poszerzył horyzonty zdobywając wysoki level w designie oraz branży perfumeryjnej. Swój pierwszy aromat skomponował i wypromował w 1988r. Takada odniósł wtedy ogromny sukces. Mistrz innowacji, niebanalności i piękna dziś wkracza na rynek z ofertą bardziej przystępną cenowo - perfumami stworzonymi dla popularnego koncernu jakim jest Avon. O jego inspiracjach, kompozycji oraz intensywności zabutelkowanych wspomnień przeczytacie poniżej.

LIFE/ KENZO TAKADA dla AVON



LIFE FOR HER
________________________
To propozycja dla kobiet kochających piękne życie i korzystających z każdej jego chwili. Flakonik rewelacyjnie odzwierciedla energię zapachu. Elegancki, nowoczesny ale i bardzo kobiecy. Zadbano tu o każdy detal, to samo dzieje się z aromatem. 

Kompozycja jest niezwykle spójna, wyzwala energię, a zarazem podkreśla delikatną stronę kobiecości.Całość można zaliczyć do aromatów drzewno-kwiatowych. Mocna baza jakim jest połączenie paczuli, irysa oraz piżma roślinnego, zostaje przełamana intensywnymi akordami fiołka, po czasie w tle zaczyna uwydatniać się wdzięczna nuta serca, lekka ale charakterystyczna biała piwonia i kwiat japońskiej wiśni. Całość otula aromat szlachetnej białej herbaty, nienachalne cytrusy i o dziwo wcale nie wyczuwalna na mojej skórze  lilia wodna. Kompozycja intryguje jest radosna  i energetyczna. 


Głowa: cytrusy, biała herbata, lilia wodna, czerwone jabłko
Serce: fiołek, biała piwonia, sakura
Baza: korzeń irysa, paczuli, nasiona ambrette

Woda perfumowana  dostępna jest w jednej wielkości - 50ml. 







LIFE FOR HIM
________________________

Druga propozycja Mistrza Takado, wariacja zapachowa dla mężczyzn którzy kochają życie i doceniają w nim każdą chwilę.  Flakonik  to była miłość od pierwszego wejrzenia, wygląda przepięknie, jest ciężki, minimalistyczny i kanciasty.  wprowadzenie drobnego detalua jednocześnie swym drobnym detalem nawiązuje do świata przyrody. 


Zapach fenomenalnie dobrany dla nowoczesnego mężczyzny. Oryginalna i niebanalna kompozycja, świeża a jednocześnie orientalna. Dla mnie to zapachowe ying-yang, z jednej strony ciężkie nuty jałowca z drugiej słodycz liści fiołka.


Po otwarciu wyraźnie wyraźnie wyczuwam akordy jagód jałowca i piżma, chwilę później  te dwie mocne nuty zostają przełamane słodkimi tonami liści fiołka i geranium, delikatnie przenika anyż. Na skórze dominuje  uwielbiane przeze mnie drzewo cedrowe i czarny pieprz, całość subtelnie i niezwykle szlachetnie otula cyprys  i kłącze  irysa. 


Jest w tej mieszance coś intrygującego, aromatyczne olejki, różnorodne przyprawy, mocne nuty drzewne. Zapach zapada w pamięci, jest elegancki ale nie należy do ciężkich i duszących. Zdecydowanie sprawdzi się na co dzień.



Głowa: czarny pieprz, cyprys, jagody jałowca
Serce: liść fiołka, geranium, anyż
Baza: cedr, piżmo, korzeń irysa

Woda toaletowa dostępna jest w flakoniku - 75ml.




MOJA OPINIA
________________________

Urzekły mnie detale... Zresztą sami spójrzcie. Kenzo wprowadził jeden element łączący obydwie wersje. Mam na myśli motyw kwiatu, w wersji FOR HER  wyeksponowany na korku i w wariancie dla mężczyzn na spodniej ściance. Denko przedstawia wgłębienie idealnie pasujące do motywu zatyczki z modelu damskiego. Mała rzecz a cieszy.






Jestem pozytywnie zaskoczona zapachami jakie powstały ze współpracy Kenzo + Avon. Aromaty są oryginalne, kwiatowe ale nowoczesne, delikatne ale jednak z pazurem. Dostrzegam w nich radość i zadziorność. Kobiece najpiękniej pachną po godzinie, dwóch... Znika wtedy aromat cytrusa, więcej w nich pudrowości, soczystego mroźnego jabłka i fiołka. Jest kobieco i elegancko ale w nowoczesnym wydaniu bez pudernic, futer i ciężkich oparów.
For Him to lekka, świeża i naprawdę przyjemna wersja zapachowa. Śmiem twierdzić, że bardziej widzę ją u młodszych mężczyzn, bardziej artysty lub humanisty. ;) Nie wyobrażam sobie coatcha lub dyrektora banku w tym aromacie. Dlaczego ?  Kilka czynników się z tym wiąże, mam na myśli nie tylko racje natężenia zapachu  ale i  dobrane olejki eteryczne. Zapach mocno relaksuje, rozleniwia i daje poczucie błogości. Wącham go i sama uśmiecham się do siebie. Zdecydowanie sprawdzi się u ponuraków lub marud. Może obudzi w nich optymizm i radość do życia :)



Przez lata uwielbiałam Kenzo Takadę za buty, z szybszym biciem serca przeglądałam jego  minimalistyczne projekty, mocno rozkoszując się we wzornictwie espadryli. Dwa lata temu, uwagę na jego aromaty zwróciła mi Siouxie  podsyłając miniaturkę Jeu D'Amour, zapachu totalnie nie mojego a jednocześnie tak niesamowitego, że nie mogłam przestać po niego sięgać. Teraz kiedy Kenzo wydał wersję bardziej przystępną cenowo, warto spróbować i przekonać się jak pachnie połączenie orientalnoeuropejskie ;) Z tego co wiem, wody są teraz w obniżkach -30zł, więc myślę,że warto. Jeśli jesteście zainteresowane zajrzyjcie do katalogów u swoich konsultantek. Jeśli nie macie takich osób stacjonarnie zachęcam do wypróbowania mojego sposobu:) Zawsze, przed złożeniem zamówienia korzystam z tej strony  aby obejrzeć katalog wirtualnie. 


Dajcie znać czy znacie KENZO i co myślicie o tym projekcie. 

Ściskam :*



Czytaj dalej »

27.09.2016

NOWOŚCI ZAPACHOWE/JESIEŃ-ZIMA 2016 - YANKEE CANDLE

Witajcie Kochani,
Wczoraj przedstawiałam Wam mojego ulubieńca, totalnego faworyta w zakresie jesiennej pielęgnacji. Nadeszła pora na kolejnych jesiennych rozpieszczaczy, tym razem przedstawiam nowości marki Yankee Candle. Jak jest z ich trwałością i aromatem przeczytacie poniżej.

 

DREAMY SUMMER NIGHTS/ SERIA Q3 2016 - YANKEE CANDLE
 Sięgając po ten wosk wyobrażałam sobie mocny,  męski zapach z nutką słodkiej delikatności. Można powiedzieć, że dostałam to czego się spodziewałam, ale w totalnej odwrotności.  Na sucho pachnie subtelnie. Po rozpaleniu majowym letnim wieczorem.  Kompozycja niezwykle udana, przyjemna i odprężająca. Na pierwszy plan wybija się naturalna wanilia, akordy drzewne i heliotrop. Rozpalony wieczorem otula swą słodką lecz nie przytłaczającą aurą. Wosk wydany jest przepięknie, ciemny odcień doskonale podbija walory estetyczne etykiety, letni, tajemniczy las pełen świetlików. Zarówno grafika, jak i aromat sprawiają, że magia wisi w powietrzu. 
Zdecydowanie najładniejszy z serii Q3.




EBONY & OAK/ KOLEKCJA HARVEST TIME - YANKEE CANDLE

Zapach pochodzi z limitowanej kolekcji "Harvest Time". Według producenta ma to być świeży i elegancki aromat, łączący w sobie różne nuty drzewne oraz roślinne. Na sucho więcej w nim hebanu i paczuli. Po rozpaleniu, na pierwszy plan wybija się sosna i eukaliptus następnie żywiczny dąb. Dalej wyczuwam w nim coś mydlanego, mydełko, być może świeże pranie. Nie jest to aromat mocny, ale zdecydowanie charakterystyczny. Zapach jest przyjemny, dobrze sprawdzi się w otwartej przestrzeni. Dla niektórych może przypominać męskie perfumy, woń która otula i może okazać się przyjemnym tłem we wnętrzu.



AUTUMN NIGHT/ KOLEKCJA HARVEST TIME - YANKEE CANDLE

Jak sama nazwa wskazuje, zapach ma być aromatycznym odzwierciedleniem jesiennego wieczoru. Wieczoru odrobinę tajemniczego, zapomnianego a mimo to zapadającego w pamięci :)Producent informuję o nutach drzewnych i ziemistych, wzbogaconych aromatem lawendy. Kolejny wosk o wyrazistym, aczkolwiek nie przytłaczającym aromacie. Na sucho wyczuwam ziemistość, coś słodko otulającego. Po rozpaleniu zdecydowanie wybijają się męskie nuty zapachowe, czuć wyraźnie akordy drzewne, nutkę słodyczy i goryczki. Na szczęście woń lawendy nie jest podbijana przez wymienione wcześniej składniki.Jest w nim coś przyjemnego, delikatnego a zarazem męskiego. Zdecydowanie przyjemny aromat.


Jeśli miałabym wybrać swojego ulubieńca z dzisiejszej trójki, najprawdopodobniej sięgnęłabym po Dreamy Summer Nights, wizja ciepłej, letniej nocy  uruchamia we mnie skojarzenia ze Snem Nocy Letniej. Świetlikami, elfami i psotnikiem który dosyć mocno próbował namieszać w komedii Szekspira. Po rozpaleniu tego wosku, zamykam oczy i czuję majową noc, ciepłe powietrze, słodycz wydobywającą się z maciejkowych kwiatów, zmieszany z aromatem kory. Świat jakby zwolnił by zacząć spełniać marzenia. 

Co do serii Harvest Time, nie jestem zawiedziona, nie jestem też rozkochana. Zapachy są ładne, oryginalne ale jeśli szukacie woni typowo męskiej jak Grey czy Archives (Kringla), czegoś ekskluzywnego, to myślę, że te woski nie spełnią waszych oczekiwań. Są piękne, ale nie chwytają tak mocno za serce.

Szykuje dla Was post z moimi ulubionymi zapachami na jesień, są jacyś chętni na taki wpis ?

Ściskam :*
Czytaj dalej »

4.08.2016

ABECADŁO KOSMETYCZNE / HAUL - NOWOŚCI SIERPNIA !


Witajcie Kochane,

Sierpień jeszcze dobrze, się nie rozpoczął a moja półka powoli zaczyna uginać się od nadmiaru nowości! Dzisiaj postanowiłam Wam pokazać, jakie cudowności trafiły do mnie w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. 



Niedawno portal BeautyTester wyłonił mnie z grupy ponad 200 osób do przetestowania kremu Chantarelle. Skład mocno mnie zachycił: olej z hibiskusa, witamina A, Tazman Pepper™, kwas hialuronowy niskocząsteczkowy 50kDa, hydrolizowane proteiny jedwabiu czy krzemionka organiczna brzmią naprawdę dobrze. Nie mogę doczekać się momentu kiedy rozpocznę użytkowanie tego kosmetyku :)

Dwa tygodnie temu otrzymałam przepięknie zapakowaną paczuszkę,w środku znalazłam 4 produkty marki Claresa -  dwa lakiery hybrydowe, bazę oraz top. Od razu wykonałam hybrydę i muszę przyznam, że zaskoczyła mnie jakość ale o tym przeczytacie już niebawem ;)

Firmę Indigo znam od ponad roku, nie ukrywam często kupuję produkty tej marki - szczególnie kremy do rąk, balsamy czy hybrydy. Podczas ostatniej - kwietniowej konferencji MeetBeauty, otrzymałam w prezencie od marki krem  o dźwięcznej nazwie "Love Story".  Jest to zapach który do owej chwili był dla mnie totalnie obcy, zazwyczaj kupowałam wersję zapachową "Seventh Heaven" albo "Pop Sugar". Obydwa słodkie i bardzo kobiece, nie sadziłam, że  historia miłosna tak dobrze wkomponuje się w me gusta. Opakowanie z MB już dawno zużyte postanowiłam więc sięgnąć po nowe :)  Krem mały, z pompką - idealny do torby. 

Podczas mojej kolejnej wizyty w Indigo skusiłam się też na hybrydę  w pastelowo lilakowej barwie (CiaoBella) oraz  na niezwykle popularny ostatnimi czasy pyłek - METAL MANIX który sprawia wrażenie chromowanych i niezwykle połyskliwych paznokci.

 
Skoro jesteśmy przy literce I, nie może zabraknąć Inglota. Nie dawno zdenkowałam produkty do brwi, braki mojego ukochanego cienia z Hean, sprawiły, że wybrałam się po sławetną już pomadę (rzekomy zamiennik Anastasi Beverly Hills). Nie byłabym sobą gdybym nie wykorzystała momentu i nie skusiła się na pigment, tym razem wybrałam nowość marki - niezwykle migoczący numer 118. Niektóre z Was miały okazję zobaczyć go na moim facebookowym fanpagu. 



Joico! Nie wiem czy wspominałam Wam już, że zostałam zaproszona prze markę na koloryzację oraz zabieg rekonstrukcji włosów. Obecnie czekam na wizytę, oprócz tego marka przesłała do mnie kilka nowości, m.in. sławetną już serię K-Pak oraz absolutny hit - szampon w piance do włosów farbowanych. 




K jak Kringle ! Ci którzy mnie znają wiedzą, że należę do osób które mają niespotykaną pamięć do zapachów. Aromaty są dla mnie niezwykle istotne, pewnie dlatego stałam się wosko i świeco maniakiem. O ile Yankee potrafi mnie zaskoczyć tak Kringle zawsze wywołuję u mnie szybsze bicie serca i dłuższy romans... O miłości do Greya, nie będę wspominać, bo temat wraca jak boomerang, a nie chce Was zanudzać. Tym razem na mojej ukochanej wyspie wybrałam zapach Archive - męski z nutą drewna oraz Buttered Rum Toddy - zapach słodkiego likieru, taki aromat który rozpalasz i czujesz ciepło domowego ogniska, brzmi absurdalnie. ale to idealny otulacz na wieczór z najbliższymi.

 
Rzadko ale jednak zdarza się czasem wygrać coś na facebooku, tak było tym razem i dzięki odrobinie szczęścia w moje dłonie wpadła paletka cieni marki Melkior. Póki co używam tylko burgundowego cienia (bo jest obłędny!) ale całkiem możliwe, że przekonam się do innych.



My Asia . To kolejny punkt na mapie azjatyckiego świata w który pragnę wniknąć. Asortyment tego internetowego sklepu to prawdziwa jaskinia skarbów. Znalazłam w niej same cuda. Już nie długo przeczytacie u mnie o produktach Holika Holika, m.in. o czarnych jajkach i bardzo wygładzającym serum. Obowiązkowa pozycja dla każdej fanatyczki pielęgnacji - nie tylko azjatyckiej.




N jak Nanshy! W ubiegłym tygodniu dotarła do mnie prawdziwa niespodzianka ! Przeogromna i pięknie zapakowana paczka w której znalazłam nowość marki, ręcznik oraz zestaw pędzli do makijażu oczu. Prawdziwym hitem okazał się pędzel FUN - już niedługo przeczytacie o nim więcej :)




Dwie świeżynki od Organic Shop oraz Nacomi. Aloesowy żel pod prysznic oraz nowość marki Nacomi - płyn micelarny. Obydwa produkty już w fazie testów :) Jeśli chcecie mogę niedługo opisać Wam te produkty :)



Niedawno otrzymałam upominek od firmy Resibo - krem pod oczy. Czeka dzielnie na swoją kolej, denkuję obecne kremy i biorę się za testy tego naturalnego cudeńka. Wiecie, że kosmetyki tej marki są w 100% wegańskie i biodegradowalne ?
resibo
Azjatyckie kosmetyki zagościły u mnie na dobre. Maseczki, kremy BB, żele, kolorówka itp. nie długo poczytacie o nich na blogu. Azja którą interesowałam się kiedyś pod względem kulturowym (nawet uczyłam się języka japońskiego ok.12 lat temu) teraz na nowo wkradła się w serce pod postacią pielęgnacji. My Asia i Skin79, będzie teraz  częściej pojawiać się na blogu :) Cieszycie się ? ;)


The Creme Shop to kolejna nowość, marka o której nie słyszałam . Ta cudowna, koreańska maseczka trafiła  do mnie od Feeling Fancy. Jeszcze nie miałam okazji jej nałożyć, ale nie mogę doczekać się momentu kiedy wreszcie znajdę czas i zamienię się w Pingwinka. Pewnie pochwalę się Wam i zdam relację z tego "tupotu małych stóp" ;)




Too  Faced i The Balm - dwie paletki które za sprawą dwóch  równie szalonych i wspaniałych dziewczyn trafiły w moje łapki. Feelin Fancy i Interendo, jeszcze raz Wam dziękuję :*
too faced, the balm, paleta

 Z jak moje nazwisko, ale przejdzmy do zakupów.

ZARA -  marka która  stanowi jakieś 90%  ubrań w mojej gigant szafie. Niedawno odkryłam też perfumy a właściwie piękne wody toaletowe tej marki. Zapachy są trwałe, oryginalne i liczne. Podejrzewam, że każda znajdzie coś dla siebie. Mnie najbardziej urzeka  Femme, słodkawy, pudrowy i nowoczesny  do tego design flakonów, mnie kupują tym całkowicie. Aha zapomniałam dodać, cena za 100ml 49 zł. Obecnie promocja dwupak  czyli 2 x 100ml za 59 zł. Szczerze polecam zajrzeć :)

zara nowa kolekcja Zielone Labolatorium - pierwszy kosmetyk tej marki który wpadł w moje dłonie  i to dzięki Ani z bloga DEFACTO24.  Peeling pachnie jak świeżo zebrane zioła. Stosowałam już dwa razy i prawie jestem pewna, że się zaprzyjaźnimy ;)

zielone labolatorium peeling 


Na koniec zostawiłam perełkę, celowo zamieściłam ją tutaj i niealfabetycznie bo zasługuję na więcej i nie chce aby ktokolwiek  ten wpis pominął. Nature Cosmetics - to moje odkrycie roku. Polska firma która zajmuję się nowoczesną hodowlą ślimaków, pozyskuje śluz w celu produkcji kosmetyków pielęgnacyjnych ale i leczniczych na różnego rodzaju schorzenia skórne. Serum tej marki to magia zamknięta w tubce. Używam od tygodnia i nie mogę uwierzyć jak cera potrafi się zmienić w tak krótkim czasie. Naprawdę polecam. Ci którzy tu stale wracają lub znają mnie osobiście, wiedzą, że borykam się z ostrym poparzeniem słonecznym, lekka ingerencja słońca na skórę bez filtra +50 i mam pęcherze. Wiem jakie to trudne co roku zmagać się z przebarwieniami, płytkimi bliznami i bolesnymi pęcherzykami a to serum przynosi mi ulgę i sprawia, że wyjście na słońce nie musi wiązać się z bólem :) Zajrzyjcie na ich facebooka i polubcie ! Nigdy Was do tego nie namawiam, ale to co robi ta firma dla osób z bliznami, poparzeniami czy przebarwieniami po trądziku zasługuje na wszelkie pochwały i nagrody! Doceniajmy ludzi którzy robią tak wiele ! (dla ciekawskich galeria zdjęć).

nature cosmetics, ślimaki, serum ślimakowe


Uff... Brawa dla tych którzy wytrwali do końca, wprawdzie miesiąc dopiero się rozpoczął, a wiem, że jeszcze parę przesyłek  dotrze na dniach, ale postanowiłam, podzielić się z Wami tym co do mnie trafiło. Dzięki temu  znacie część tematów które pojawią się niebawem, oczywiście część wpisów nadal jest tajemnicą, zdradzę tylko, że w tych najbliższych będzie nietypowo, napiszę Wam też jakie są moje odczucia po stosowaniu kosmetyków mineralnych.


Pierwszy raz taki luźny post z nowościami, dajcie znać jak Wam się podoba taka forma wpisów, chcecie kontynuację przy kolejnych zakupach ? ;)

Ściskam :*


Czytaj dalej »