Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje. Pokaż wszystkie posty

4.12.2019

#GWIAZDKAmazgoo czyli świąteczne foto wyzwanie

Wymyśliłam sobie, że w tym roku chce Was lepiej poznać a kiedy  tego nie robić jak w okresie przedświątecznym kiedy każdy czuje ten klimat i chłonie magię jak gąbka.  Nie chciałam bawić się w zwykły blogmass, bo przez to wiele osób nie posiadających swoich stron zwyczajnie zostaje skreślonych na wstępie, a mi zależy jedynie na tym abyśmy ten czas spędzili miło i przyjemnie. 


O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI? 

Zasady są proste...

1. NIE LICZY SIĘ CZYM ROBISZ ZDJĘCIA
2. NIE WAŻNE SĄ PROGRAMY GRAFICZNE I OBRÓBKA
3. WAŻNE JEST TO CO CZUJESZ NA MYŚL O DANYM HAŚLE,  może to być zdjęcie typowo tematyczne albo nawiązujące do danego zagadnienia a bardziej rozbudowany opis. Może to też być zaledwie słowo które kojarzy Ci się bezpośrednio... To Ty decydujesz  jak zinterpretujesz hasło :) 
Chciałabym abyście nie bali się  brać udziału w wyzwaniu, w tym magicznym, świątecznym okresie najpiękniejsze są nasze wnętrza, historie i to własnie chce w Was rozbudzić, zmotywować do opowiedzenia swojej małej historii :)

Przygotowałam wiele zagadnień, sporo różnych haseł aby każdy w tej puli znalazł coś co mu przypasuje i zechce nawet jednym zdjęciem dołączyć do wyzwania :) Oczywiście możecie dodać wszystkie zdjęcia ale w tym wypadku nie są to pokemony nie musimy łapać ich wszystkich, postawcie  na to co najbardziej do Was trafia :) 

Każde zdjęcie które weźmie udział w akcji ( doda hashtag #GWIAZDKAmazgoo) będę udostępniała na swoim stories, a na koniec wyzwania osoba która najbardziej ujmie mnie swoją historią otrzyma ode mnie upominek na Nowy Rok :)  

Odczarujmy złą opinię instagrama i fb i poczujmy radochę z przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, dodatkowo chce Was zmotywować do robienia zdjęć, mam nadzieję, że to zapoczątkuję fajną historię  mojego cyklu na blogu w którym będę zdradzała Wam jak robić zdjęcia aby jak najmniej je obrabiać a jednak cieszyć się dobrym efektem :) Ale, ale nie o tym teraz :)

Dobra, to kto podejmuje wyzwanie?? 
_________________________________________

Poniżej zostawiam Wam grafikę którą śmiało możecie udostępniać na swoim stories i tam odznaczać dodatkowo zdjęcia które już udało się Wam wykonać :)  Dla osób które nie bardzo wiedzą jak ugryźć temat małe podpowiadajki poniżej :)


Ściskam i mam nadzieję, że dołączycie do zabawy :)

_______________________________________________________
  • ZAPACH ŚWIĄT -  pomyśl bez czego nie ma Świąt w Twoim domu, zastanów się jaka wtedy aura panuje, czy czujesz jakis aromat, zapach który sprawia, że od razu czujesz się błogo... tak? no to już masz pomysł na zdjęcie :)
  • BOMBKA-  kupiona, zrobiona, zbita, przekazywana z dziada prawdziada a może nigdy nie nabyta, pokaż tą która niesie ze sobą dobre wspomnienia albo zwyczajnie skradła Ci serce ;)
  • MAGIA DZIECIŃSTWA - na pewno jest w Tobie w dalszym ciągu pierwiastek malucha, rzecz lub wspomnienie która zawsze Cię rozczula albo przypomina najwspanialsze chwile związane z tym okresem, da się to odtworzyć? Spróbuj, może to będzie zdjęcie, jakaś pamiątka, obecność czyjejś osoby albo zwyczajnie kilogram pomarańczy ;D
  • PRZYGOTOWANIA - MOI WSPANIALI! Tutaj mamy szerokie spectrum działania od sprzątania, gotowania bo szykowanie kreacji :D  Od Was zależy który etap postanowicie przedstawić :) Może być śmiesznie, cozy a nawet elegancko :) Czekam na Wasze pomysły :)
  • ZIMOWE AKCESORIA- czapka, szaplik, buty ale nie tylko niektórzy nie wyobrażają sobie wyjścia na mróz bez odpowiednich kosmetyków a może w twoim niezbędniku jest kąpiel  z pianką albo termofor do kieszonki... Pokaż nam swój niezbędnik! :)
  • KUBECZEK SZCZĘŚCIA -  jedni lubią grzańca, inni kakao a jeszcze inni... no właśnie... Pokaż swój kubeczek/ kieliszeczek :P
  • WSPOMNIENIE - bywają różne wspomnienia dobre, złe, zabawne, smutne i te najpiękniejsze. Może to być okazja do rozczulenia, przywołania magii albo rozliczenia się z tym co było słabe, minęło i nie warto do tego wracać...
  •  LIST(A)! - jedni piszą listy do Mikołaja/ Gwiazdki czy Gwiazdora (zawsze gdy słyszę to ostatnie widzę Elvisa serio - taka równia pochyła pod moją kopułką :D) inni robią listy zakupów i sami kupują prezenty, po której stronie barykady jesteś ?  Bez względu na stronę pokaż co tam zostało napisane :)
  • STÓPKI - zimowe buty, skarpetki, ciapy w reniferki czy gołe stópki, przecież to idealny czas na strzelenie zdjęcia tego typu :)
  • DEKORACJE -  Rodzina Griswoldów czy totalny minimalizm? Wyraź siebie  na zdjęciach i pokaż co lubisz :) 
  • WONDERFUL TIME - rodzina przy stole, samotnia pod kocykiem, czy zimowe eskapady po śniegu... hm... ja chce wiedzieć czym dla Ciebie jest ten najwspanialszy czas :)
  • CZERWIEŃ CZY ZŁOTO? - a tak naprawdę mogłabym zapytać, srebro, niebieski, zieleń czy biel...  Które kolory najbardziej przypominają Ci święta, wyraź to w dowolny sposób :)
  • ŚWIĄTECZNA PLAYLISTA - kinomaniacy i melomani to ten czas kiedy nawet najbardziej obciachowa produkcja nie jest powodem do wstydu, co jest dla Ciebie obowiązkowym elementem każdego Święta :)
  • TALERZYK ŁAKOCI - co ja tu będę pisać każdy ma chyba swoje ulubione potrawy które serwuje się w czasie tego świątecznego czasu, jedzonka na które często czeka się cały rok... Jestem ciekawa  co tam u Was wskoczy na talerze :)
  • MAKIJAŻ NA ŚWIĘTA - tutaj chyba nie muszę pisać zbyt wiele ;)  po prostu chce je zobaczyć :)
  • LAMPECZKI- no cóż, któż z nas nie lubi tych iskrzących wszędzie światełek i brokatu... To chyba najbardziej magiczna pora do zabawy światłem :)
  • PREZENTOWNIK -  nabyty fajny prezent dla bliskiej osoby a może jakiś cudny gifft który znalazł się pod choinką, jeśli chcesz to podziel się zdobyczą  na zdjęciu oczywiście :)
  • CHOINKA- najważniejsze drzewko w roku, litania bluzgów przy rozplątywaniu lampek i nakłute palce przy zawieszaniu bombek ale kiedy już przejdziemy ten runmaggedon to każdy w myślach wie, że było warto :) I to jest piękne, że nie ma dwóch takich samych :)
  • PIERWSZY ŚNIEG -  może być magicznie i bajkowo ale i drastycznie szczególnie gdy skrobie się szyby o 4 rano albo odśnieża podjazd bo garaż zasypało po pachy... Mimo wszystko to są najlepsze momenty do uchwycenia :)
  • ŚWIĄTECZNY ŁAŃCUCH - tutaj trochę zaszalałam i chciałam abyście pobawili się interpretacją, może to być grono znajomych z którymi organizujecie jakis wypad, akcja bloggerksa, niesiona pomoc, wsparcie jakiejś zbiórki czy po prostu spędzenie czasu z najbliższymi :)
  • OHYDNIK ŚWIĄTECZNY - mimo tej magicznej aury na bank u każdego pojawia się taki moment, rzecz lub zjawisko które sprawia, że święta  wiszą na włosku, albo ktoś nęka Was okropną potrawą której nie spożyjecie nawet za grube miliony. Ohydnik to własnie to miejsce aby wszystko co złe wpakować na jedno zdjęcie - może być nawet kolaż :P
  • CHRISTMAS CHILL - wspólnie z najbliższymi, na nartach czy z netflixem pod kocem, każdy ma inny stopień upragnionego wypoczynku... i takich własnie zrelaksowanych Was chętnie zobaczę na tych fotkach:)
  • GRUDNIOWE MANI - no cóż u mnie to zbyt wielkich wariacji na ten temat nie będzie ale chciałam stworzyć grupę dla dziewczyn które tworzą magię na pazurkach i może dzięki temu trafią na nową grupę odbiorców :)

Ok, mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam i podpowiedziałam jak kąsnąć ten temat :) Miło mi będzie jeśli dołączycie do akcji i dacie o niej znać dalej :) Bawimy się myślę do 28 grudnia :)  Zdjęcia tagujemy #GWIAZDKAmazgoo. Miło mi będzie jeśli oznaczycie mnie na zdjęciach - wtedy łatwiej mi będzie Was udostępniać :)

Buźka!
Czytaj dalej »

6.11.2019

#DENKUJENIEKUPUJE ROCZNA WALKA Z ZAKUPOHOLIZMEM

Kiedy 1 października 2018r. powiedziałam Wam, że zamierzam na blisko rok wycofać się z szaleństwa zakupów i porzucić "nowości" ku chwale zdrowemu rozsądkowi, wiele z Was twierdziło, że to nie ma najmniejszego sensu i, że będę żałować bo odbije się to na mojej  uwaga tu cytat "popularności" w necie. 

Moje Okruszki! Zaryzykowałam i podjęłam wyzwanie. Denkowałam, rozdawałam a kosmetyków  i tak starczyło na ponad rok. Piszę ponad bo nadal mam dwie szuflady których nie udało się  zużyć ale myślę,że nastąpi to  maksymalnie do końca roku.



Co przyniosła mi akcja #DENKUJENIEKUPUJE? 

1.  ZUŻYCIE ZAPASÓW! Zdenkowałam kosmetyki do pielęgnacji które zalegały tygodniami, miesiącami w komodach (oczywiście wszystko w terminie ważności). Co mogłam rozdałam, część wywiozłam dla moich pacjentów do pracy a resztę zdenkowałam. Szło mi to oporowo nie powiem, produkty która sama kupuje wybieram świadomie pod względem składu, opakowania i zapachu tutaj nie miałam wyjścia, leciało taśmowo  ale dałam radę.

2. ODGRACENIE DOMU -  kosmetyków miałam na pęczki, zawalona łazienka, sypialnia i pokój dzienny. Wszędzie w i na meblach stały kosmetyki, do tego dochodziły stale pojawiające się kartony od nowych marek, często były to niezapowiedziane paczki PR, upominki czy prezenty od nowych marek.  Wyglądało to tragicznie, nie pozwalało się nigdzie ruszyć a dom zaczynał wyglądać jak rupieciarnia. Trzeba było coś z tym zrobić!

3. ROZSĄDNIEJSZA OBSERWACJA POTRZEB - przez to, że kosmetyków było mnóstwo zarówno z pielęgnacji jak i kolorówki. Zaczęłam zwracać uwagę na to czego tak naprawdę moja skóra się domaga, co lubi a co jest dla niej całkowicie zbędne lub wręcz przyczynia się do jej dyskomfortu. Zrobiłam listę kosmetyków zużytych za i tych szkodliwych. Porównałam składy i doszłam do cudnych wniosków gdzie czarno na białym ukazała się lista składników których raczej powinnam unikać w pielęgnacji.

4. UODPORNIENIE NA REKLAMY i PROMOCJE - nie ukrywam, nigdy nie miałam problemu z kupowaniem pod wpływem impulsu. Niestety czasami ulegałam zwykłemu chciejstwu i nabywałam rzecz która użyłam dwa, trzy razy i trafiała gdzieś na spód szuflady. Obecnie nie kupuje niczego na zapas a jeśli coś dostaję to zachowuje w nieotwarciu dopóki nie zdenkuje zaczętego produktu.  Nie korzystam z wielkich okazji a już tym bardziej z tych małych, jeśli gdzieś w sklepie widnieje -40% na drugą rzecz lub -15% na całą kolorówkę to też bez podniety nie wrzucam rzeczy do koszyka. 

5. ZERO PRESJI NA MUSZĘ MIEĆ - nic nie muszę, mogę ale też nie potrzebuje. Jeśli cały internet szaleje na punkcie paletki do makijażu i tytułuje ją hitem roku a za dwa tygodnie kolejna nagonka z jeszcze lepszym produktem który no MUSICIE nabyć bo inaczej spadnie na Was klątwa to no sorry ja się w to nie bawię. 

6. KUPOWANIE PRODUKTÓW NAJLEPSZEJ JAKOŚCI- znając swoje potrzeby kupuje mniej ale lepszych jakościowo produktów. Nie jestem byle kim więc nie chce serwować sobie byle czego. Nie idę na ilość, kosmetyki to nie pokemony to nie są rzeczy które chce kompletować i kurzołapić w łazience a w pełni z nich korzystać. Wolę więc mniej ale totalnie spersonalizowane  pod swoje potrzeby. 

7. WYKORZYSTYWANIE BUBLI  W INNY SPOSÓB - o tym powstał wpis więc nie będę się powtarzać ale odeśle Was tutaj - https://www.mazgoo.pl/2017/11/buble-kosmetyczne-jak-je-wykorzystac.htm

8. OSZCZĘDNOŚĆ GOTÓWKI - nie ukrywam, dzięki mojej akcji oszczędziłam sporo gotówki w ciągu tego roku którą spożytkowałam moim zdaniem bardziej właściwie. Nabyłam trochę elektroniki, sporo gadżetów no i kupiłam nowego Matebooka PRO. Wszystko dzięki ograniczeniu kasy na kolorówkę :) Dla mnie SZOK!

9. PRZEKONANIE ABY NIE SŁUCHAĆ PORAD LUDZI SKORO WŁASNE SERCE I ROZUM MÓWI ZUPEŁNIE ODWROTNIE. 

10. SATYSFAKCJĘ Z WASZEGO ZAANGAŻOWANIA -  zaskoczyło mnie jak wiele ludzi dołączyło do akcji i zaczęło zużywać zapasy. To niesamowite, ile szamponów, balsamów pomadek czy nawet cieni zdenkowaliście w tym okresie. Jestem z Was ogromnie dumna i mam nadzieję, że nie zaprzestaniemy na tym :) 




Rok akcji #DENKUJENIEKUPUJE ogromnie zrewolucjonizował moje podejście do zakupów,  umocnił mnie w przekonaniu, że nic nie muszę a kupowanie rzeczy pod wpływem impulsu jest słabe.
Świat nie zawali się jeśli nie kupię kolejnej pomadki w podobnym odcieniu, nie wrzucę kolejnego kremu do stóp do koszyka mimo, iż w zapasach mam ich jeszcze ze 4. Kupuje świadomie - składowo, cenowo i bez ładowania się w większe zapasy. Wychodzę z założenia, że jeden produkt na zapas z pielęgnacji to stan idealny i nie ma co zagracać domu większą ilością. 

Walczę nadal z kolorówką, mam jej cały ogrom ale ogarniam i wychodzę na trasę ku minimalizmowi. Droga ta jest długa  i wyboista bo kolorówki namnożyłam jak mało kto ale trzymajcie kciuki akcja #denkujeniekupuje trwa dalej.

Mam nadzieję, że jeszcze ktoś dołączy do akcji i zapragnie zmienić coś w swoim kosmetycznym żywocie :) CO MYŚLICIE O MOJEJ AKCJI? GŁUPOTA CZY JEDNAK DOBRZE ZROBIŁAM?


Ściskam!

Czytaj dalej »

1.07.2018

SMAK LATA - UCZULENIE NA SŁOŃCE


Ten wpis powstał w ramach akcji Wspaniały rok i jest moim nietypowym ugryzieniem tematu THE TASTE OF SUMMER.
Lato a więc i upał to dla większości Polaków moment całorocznego wyczekiwania. Plażing, smażing i ogólnie łapanie naturalnej Wit.D w nadprogramowej ilości. Niestety należę do osób które na słońce reagują spadkiem nastroju i totalnym niechciejstwem. Jestem też chyba jedną z nielicznych która jeśli już nabiera trochę ciałka to własnie letnią porą ponieważ wysoka temperatura sprawia, że nie mam ochoty wychodzić z domu a już tym bardziej, poddawać się jakiejkolwiek, wzmożonej aktywności. Wszystko za sprawą mojej nietypowej przypadłości a mianowicie uczulenia na słońce.



Jak to się stało, że mam uczulenie słoneczne?
Jestem posiadaczką bardzo jasnej cery, nawet nie porcelanowej a alabastrowej. W bardzo wczesnym dzieciństwie, często doświadczałam poparzenia słonecznego, skóra robiła się intensywnie buraczkowa, piekła a w chwili blednięcia naskórek rolował się płatami. Już wtedy nie było to normalne, ale wytłumaczalne. Kiedy wkroczyłam w okres bycia nastką wszystko uległo gwałtownemu nasileniu. Skóra przy każdej ekspozycji słonecznej nie robiła się już tam burgundowa, wręcz tylko delikatnie zaczerwieniona ale na ciele momentalnie robiły się pęcherzyki jak po poparzeniu wrzątkiem, które szybko pękały i przemieniały się w ranki. Oczywiście każda taka przygoda, oznaczała ból i rozpoczęcie leczenia aby pozbyć się ranek i nie dopuścić do pojawienia się blizn, które przy moim kolorycie skóry nawet jeśli nie jako blizny to zostawały w postaci przepięknych i licznych przebarwień.

Będąc nastką stale nawiedzałam gabinety dermatologiczne, przyjmowałam różne specyfiki zarówno na skórę jak i w postaci tabsów - oczywiście były to leczenie "zmian trądzikowych" (na przedramionach i łydkach) bo tak twierdzili 15 lat temu owi specjaliści. Wątroba bolała i też dawała to sobie poznać bo teraz jak patrzę na zdjęcia z tego okresu i porównuje z mapą twarzy  to ewidentnie widać, że na gładkiej skórze twarzy pojawiały się pojedyncze zmiany tylko w rejonach kurzych łapek. Dopiero jakieś 6-7 lat temu trafiłam na niesamowitą dermatolog, która zanim wyjęła broszurę z lekami, najpierw dokładnie obejrzała moje ciało, sprawdziła znamiona, przebarwienia w ogóle to była w ogromnym szoku, że grubo po dwudziestce można mieć tak delikatną, dziecięcą skórę Zrobiła mi analizę, przebadała stopień uwrażliwienia i stwierdziła jednogłośnie, że mam uczulenie słoneczne. Rozpoczęło się pasmo dobierania odpowiednich filtrów i tworzenie pielęgnacyjnych kremów z bielą tytanową. Na zleceniach lekarskich początkowo miałam nawet różne metody oswajania skóry z promieniowaniem typu kąpiele słoneczne, wizyty w solarium... ale to nic nie dawała i zawsze kończyło się tragicznie. Była rozważana immunoterapia ale nie chciałam się bawić w takie metody tym bardziej, że wtedy byłam dopiero na początku drogi z medycznymi przedmiotami. Ogólnie na objawy uczuleniowe lekarka zlecała mi głównie leki przeciwhistaminowe w większych dawkach oraz preparaty nakładane bezpośrednio na skórę. Swojego czasu zamawiałam filtry 70 na eBayu.



Co robię aby przeżyć latem? 
Uczulenie dopada mnie stale, najsilniej w okresie letnim, ale tak naprawdę cały rok  jestem uwrażliwiona na słońce. W okresie wakacyjnym dochodzi do tego wysoka temperatura która osłabia mnie i sprawia, że miewam zawroty głowy, omdlenia no i dreszcze. Może się to wydawać dla wielu z Was dziwne, ale doznaję szoku termicznego i często podczas upałów 35stopni potrafię leżęc przykryta kocem i telepać się z zimna.  Są jednak pewne sytuację które sprawiają, że lato staje się dla mnie mniej bolesne  niż kiedyś:

  • UBRANIE - Pewnie wiele z Was powie, tak podstawą jest noszenie jasnych ubrań, tu Was zaskoczę owszem cienkie, jasne ubrania sprawiają, że ciało się nie nagrzewa ale to grubiej spleciona tkanina w ciemniejszym kolorze lepiej chroni skórę bo nie przepuszcza promieni UVA i światła a co za tym idzie, rzadziej doświadczam wystąpienia słonecznej pokrzywki.
  • FILTRY - tutaj zapewne spore grono się oburzy, że nie używam tylko naturalnych filtrów ale szczerze? W tym przypadku możecie kruszyć na mnie kopie ale w chwili w której nie doświadczycie bólu wywołanego rankami, nie będziecie mogły położyć się spać bo ranki będą na płatkach uszu, ramionach czy obojczykach to wtedy zrozumiecie, że tutaj wiodące znaczenie ma skuteczność nie skład. Przerobiłam już naprawdę wiele różnych filtrów, tych świecących tablicą Mendelejewa i tych które miały zaledwie dwa- trzy składniki z działu ecofriendly. Nie ma zasady, skład jest składowi nie równy a ja autentycznie czuje już po paru minutach bycia na dworze, czy dany produkt się sprawdzi.  Ostatnimi czasy super sprawdza się u mnie NuSkin  SUNRIGHT50 UVA/UVB SPF50 PA+++ oraz preparat który robię sama w domu (olejek z pestek malin, olejek z marchwi, masło shea i tlenek tytanu).
  • POSIŁKI - może Was zaskoczę ale odkryłam, że moje uzależnienie od pomidorów jest mega zbawienne, przez cały rok codziennie pochłaniam ich dużo w postaci świeżej lub soku pomidorowego a w okresie letnim wypijam tych soków większą ilość i faktycznie widzę, że skóra jakby wzmacnia się i nie reaguje tak intensywnym zaczerwienieniem. Nie tylko likopen jest wybawcą, dobrze spisuje się też kwercetyna zawarta w czerwonych winogronach, do których jedzenia raczej się zmuszam (bo są za słodkie) ale staram się o nich nie zapominać. Polecam również spożywanie gorzkiej czekolady (chociaż wolę mleczną:)) lub po prostu prawdziwego kakao. Nie wiem czy wiecie ale kakao posiada w sobie flawonoidy które chronią skórę przed uszkodzeniami słonecznymi.Rewelacyjnie spiszę się też herbata biała, zielona ale i czarna. W herbacie znajdziecie ogromne źródło polifenoli które mają sporą kontrę z promieniowaniem UV. Najwięcej polifenoli ma biała herbata ale w zielonej zawarta jest katechina która jest silnym przeciwutleniaczem i działa nie tylko zbawiennie na naszą ochronę, młodzieńczy wygląd skóry ale również na zdrowie całego organizmu. Ogólnie zauważyłam, że zdecydowanie lepiej znoszę ekspozycję słoneczną kiedy mój organizm jest oczyszczony z toksyn (post dr Dąbrowskiej) i ogólnie wtedy kiedy odżywiam się lekko i piję więcej herbat i ziółek( oprócz codziennych 2l wody). Dobrze robi mi również picie co drugi dzień łyżeczki oleju z moreli albo zjadanie codziennie suszonej pestki tego samego owocu.
  • KOSMETYKI -  głównie naturalne, raczej te niezapachowe a jeśli już to aromatem skupiające herbaty, jaśmin lub cytrusy. Obowiązkowo w pielęgnacji olejek z pestek malin, żel aloesowy, często też Alantan. Na ranki bezpośrednio Octanisept i śluz ślimaka. Na noc obfite natłuszczenie skóry masłem kakaowym lub shea. 
  • OPARZENIA - moja pierwsza pomoc. Ściągnięcie ubrań. Chłodny prysznic bez żadnych dodatków w postaci żelu, mydła itp. Jeśli tylko pieczę to  schłodzony aloes na całą powierzchnię gdzie odczuwam dyskomfort, jeśli pojawiły się pęcherze stosuję jeszcze octanisept i dopiero po 15 minutach nakładam aloes. W trakcie dnia przygotowuje sobie napar z rumianku i mięty, przelewam do pojemniczka z atomizerem (jaki można nabyć m.in w Rossmanie czy Sephorze) i zraszam nim skórę - niebywała ulga. Ogólnie staram się zadbać o tkaniny dobra gatunkowo bawełna, lub bawełna z niewielkim  dodatkiem lnu, ideałem też będą tkaniny z jedwabiem. 
Tak moi Kochani prezentują się moje smaki lata, okres gorącawy to dla mnie niestety co roku ogromna bolączka. Czas skupiania się na posiłkach, na sumiennej- ochronnej pielęgnacji, codziennej walki z szafą w której powoli kończą się czyste "ochronki UV" i przepuszczonemu hajsu na filtry przeciwsłoneczne. Mam nadzieję, że teraz  już troszeczkę przybliżyłam Wam mój przypadek i bardziej rozumiecie moje czarne ciuchy z długim rękawem czy pończony noszone w 30stopniowym upale :) 

Na koniec zapraszam Was do innych uczestników akcji, a dzieje się u nich wiele są przepisy na łakocie, podróże, kosmetyki i diety :)  Wpadnijcie obowiązkowo  do tych wspaniałych ludzików których linkuję poniżej :) 


Ściskam <3
________________________________________________________
Wpis do akcji z ubiegłego miesiąca, mocno prywatny 🔜 https://www...
Czytaj dalej »

31.05.2018

YOU ARE MY INSPIRATION...


Kończy się maj a to znak, że przychodzę do Was z publikacją w ramach akcji "Wspaniały Rok" której pomysłodawcą jest Michał z bloga Twoje Źródło Urody. MAJ to miesiąc matur, bibliotek , komunii i zakochanych a ja pragnę Was przywitać tematem "YOU are my inspiration". 

Pewnie jesteście ciekawi kogo wymienię w swych inspiracjach, kto będzie moją ikoną stylu, geniuszem kreatywności i świrem który miał ogromny wpływ na to kim jestem i jak teraz wyglądam.

Ot, zdziwię Was - nie padną tu żadne nazwiska, nie wspomnę o nikim nawet w aluzji.

Może jestem nietypowa, ale nigdy żadna znana osoba nie była w stanie tak mnie sobą zahipnotyzować abym złapała bakcyla i chciała wejść w jej skórę. Wręcz przeciwnie, od dziecka nie lubiłam być taka jak inni, nie chciałam nosić takich samych ubrań, słuchać tego samego, czytać podobnych książek. Ludzie zbierali się w grupy aby podziwiać dany "rzeczownik" a ja zawsze chciałam mieć coś swojego. Kawałek nieba w formie przenośnej, rzecz którą chciałam mieć tylko dla siebie. Egoistyczne? Być może, ale zawsze byłam dociekliwa i szukałam czegoś swojego, innego a gdy już to miałam i dana opcja docierała do reszty ja traciłam nią zainteresowanie. 

Mam jakiś pierwiastek w sobie który bez wcześniejszego poznania wypiera to czym w danej chwili rajcuje się społeczeństwo. Nie ma różnicy czy jest to film, książka, ubranie czy muzyka... Kiedy już znajdę coś  mojego, coś co mimo mojego wybrednego  gustu  trafia do mnie to bezwzględnie chciałabym to zachować dla siebie, schować to przed światem i wręcz zabutelkować  i chwili potrzeby emocjonalnej odkorkować i przeżywać na nowo owe doznanie :)


Jak więc stałam się tym kim jestem obecnie?
Myślę, że to wina (dosłownie) - moich rodziców a przede wszystkim taty który wpoił mi taki a nie inny system wartości. Który zawsze był (i jest) blisko, wspierał i wspiera mnie we wszystkim co robię ( no może pomijając kolczyk w języku). Który zawsze mówi, że czasami lepiej odpuścić niż toczyć walkę z wiatrakami (zrozumiałam to dopiero grubo po dwudziestce), aby nie krzywdzić innych ale też nie robić niczego wbrew sobie. Moja kumpela zawsze powtarza, że "mam za dużo empatii, za dużo wrażliwości i cierpliwości do ludzi" ale też hektolitr optymizmu i dobrej energii  który napędza tą całą "nieśpiącą machinę" i nie pozwala się zatrzymać. 

Żyję według hasła " żyj w zgodzie ze sobą a ludzi traktuj tak jakbyś sam chciał być traktowany". 

Może naiwne ale się sprawdza, czasami ktoś mnie wykorzysta bo szybko się angażuje w pomoc ale takie ciężkie sytuacje sprawiają, że szybko wyciągam wnioski. Czasami się tylko śmieję, że w Marvel-owskiej historii mogłabym mieć ksywę IRON-ASS, chociaż mentalnie czuje się kotem więc powoli doświadczenie uczy mnie spadania na łapy (jeszcze nie cztery ale praktyka czyni mistrza) :)
Inspiruje mnie życie, ludzie, dźwięki jakie mnie otaczają, zapachy, kultura, wystawy artystyczne. Iluminacje miejskie, deszcz, przyroda, sny i ten jeden On z którym miałam wczoraj mały zgrzyt. 

Takie jest życie, mamy je jedno więc czerpy z niego tyle ile się da, ale nie na pokaz, nie z modą i nie dla innych. Róbmy to co czujemy, sprawiajmy sobie jedną przyjemność dziennie która wpłynie na to, że Wasze ciało przeniknie przyjemny prąd i sprawi, że kąciki ust  nie ulegną sile grawitacji. 

Skoro już zdeptałam temat uwrażliwienia, to na koniec muszę zostawić Wam jeden utwór który pochodzi z najpiękniejszego filmu o miłości jaki kiedykolwiek widziałam. Dajcie  mu szanse to tylko 6 minut, a jeśli nie znacie THE FOUNTAIN to szczerzę zachęcam do obejrzenia, jest na Netflixie ale i na "innych" serwisach również dostępny. Zawsze ten utwór przeszywa mnie i rozbija na higroskopijne kawałeczki, łzy same wypełniają oczodoły a z jego końcem czuje wielkie oczyszczenie, taka przeogromna siła mnie ogarnia... dziwnie to brzmi ale to prawda... 



Dziś trochę inaczej, nie kosmetycznie ale lubię sobie pogadać czasem o sobie. 
Ściskam i zapraszam do innych, wierzcie mi, że tam zostały poczynione lepsze wpisy :)
________________________________________________________
Czytaj dalej »

23.05.2018

#OCH - OPOWIEM CI HISTORIĘ PEWNEJ BLONDYNKI


Dziś przychodzę do Was z nieoczywistym wpisem. Postanowiłam pobawić się w dziennikarza i przeprowadzić wywiad z  jedną  z blogerek - piękną Emilką większości znanej bardziej jako URODA WG BLONDYNKI. Różnimy się wizualnie ale mamy  wspólne punkty zaczepienia o nich i nie tylko przeczytacie w dzisiejszym poście.

Czy pamiętasz co skłoniło Cię do założenia bloga?
Odkąd pamiętam zawsze interesowałam się kosmetykami. Całe szczęście nigdy nie miałam problemów z cerą, ale te kwestie pielęgnacyjne nie były mi obce i po prostu lubiam poświęcać na to czas. Nawet przez moment zastanawiałam się czy nie wybrać kierunku kosmetologia, na studiach przez jakiś czas byłam na specjalizacji wellness&spa. Ale w efekcie końcowym czysto medyczne kierunki jednak zwyciężyły. Do założenia bloga skłoniły mnie koleżanki. Skoro jestem w stanie tyle im doradzić to czemu nie miałabym się tym dzielić w szerszym gronie.


Czy od razu wiedziałaś jak ma wyglądać Twój blog, jakie tematyce się poświęcisz?
Wiedziałam, że będzie to blog typowo kosmetyczny. Zresztą do tej pory taki jest gdyż nie chcę się publicznie dzielić swoją prywatnoscia. Aczkolwiek od jego początków dużo zmieniło się w kwestii mojej świadomości i wiedzy o kosmetykach. Najczęściej piszę o kosmetykach naturalnych lub z dobrym składem i na pewno w tym kierunku blog będzie dalej się rozwijał. Myślę też o wprowadzeniu serii związanej z podróżami które uwielbiam.



W opisie swego bloga wspominasz nam czym się interesujesz. Czy mogłabyś zdradzić skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie kierunkami medycznymi?
Nie mam zielonego pojęcia. Nie pochodzę z rodziny lekarzy więc to nie tradycja Odkąd pamiętam moim ulubionym przedmiotem w szkole była biologia, chemia. Ku rozpaczy rodziców wszystkie moje zabawki przechodziły skomplikowane operacje i wiele z nich niestety nie przezywalo. Dlatego zarówno liceum o profilu medycznym jak i studia były dla mnie logicznym wyborem. Chociaż oprócz fizjoterapii miałam kilka innych pomysłów. Dostałam się m.in na farmacje oraz biotechnologie ale uznałam że wolę jednak bardziej praktyczny kierunek niż laboratorium.



Gdybyś teraz miała wybrać jedną z dziedzin medycznych to zostałabys bardziej przy fizjoterapii czy medical fitness?
Myślę , że jest to że sobą bardzo powiązane. Lubię Medical fitness gdyż pokazuje to że oprócz budowania formy i kształtowania sylwetki możemy zadbać o swoje zdrowie. Gdybym mogła jeszcze raz wybierać to może zamiast akademii medycznej wybrałbym fizjoterapie ale na awf.


Na czym w ogóle polega medical fitness? Czym się różni od zwyczajnych ćwiczeń na siłowni?
Aktywny tryb życia stał się ostatnio bardzo popularny. Jest coraz więcej trenerów personalnych. Niestety taki "papierek" bardzo łatwo obecnie zdobyć. Ważne jest aby wybrać dobrego trenera który zna się na rzeczy. Wielokrotnie na swojej drodze widzę osoby np biegajace w trampkach po asfalcie, wzdłuż ruchliwych ulic pełnych spalin lub nieprawidłowo wykonujących ćwiczenia na siłowni. Może to mieć obronę konsekwencje i przynieść więcej złego niż pożytku. Medical Fitness to ćwiczenia mające na celu poprawę naszych fizjologicznych funkcji. Dlatego często opierają się na naturalnych ruchach człowieka. Ich głównym celem jest nie tyle poprawa sylwetki co ochrona przed skutkami upływającego czasu i siedzącego trybu życia. Np wzmacniają stawy, mięśnie kręgosłupa. Nadaja sie zarowno dla osob zdrowych jak i tych np po wypadkach, kontuzjach którzy chcą wzmocenic sile mięśni . W fitness klubach możemy znaleźć zajęcia oparte na Medical fitness np Zdrowy Kręgosłup czy Trening Funkcjonalny.


Ok, wróćmy jeszcze do bloga, testujesz bardzo dużo produktów. Na swoim blogu ruszyłas z serią którą motywujesz czytelniczki do zużywania zapasów. Jak sobie radzisz z bublami i duża ilością powtarzających się produktów? Znajdujesz im jakieś nowe zastosowanie?
Haha mam trzy siostry zawsze chętne do pomocy Oczywiście wszystko jest kwestia gustu. Mnie taka ilość kosmetyków zaczęła po prostu przytlaczac. W pewnym momencie nie mogłam się zdecydować co teraz używać bo interesowało mnie kilka kosmetykow z tej samej kategorii. A używając wszystkiego na raz też trudno określić co działa, a co nie. Jako do blogerki trafia też do mnie sporo kosmetyków które nie sa niestety dopasowane chociażby na spotkaniach blogerskich. Takie produkty po prostu oddaje siostrom lub koleżankom -blogerkom. Całe szczęście rzadko kiedy mnie coś uczula. Moja skora nie jest mocno wymagająca ale w związku z tym że zwracam uwagę na składy zdarza mi się robić spory przesiew. Jeśli jakiś kosmetyk mi się nie sprawdza, działa zbyt słabo to w pierwszej kolejności staram się go stuningowac, dodać składników które mogą pomóc. Jeśli to nie działa ... po prostu puszczam dalej. Staram się nie używać słowa bubel, a raczej produkt dla mnie nieodpowiedni. Dla mnie , bo dla kogoś innego może być hitem.



Jestem ciekawa na co zwracasz uwagę robiąc zakupy, porównujesz składy czy bardziej sklaniasz się ku selekcji zapachowej, może masz ulubione opakowania?
Przede wszystkim patrzę na skład i dopasowanie do potrzeb mojej skóry. Opakowania raczej na mnie nie działają chociaż jeśli coś ładnie wygląda to zawsze dodatkowy plus. Bardziej ulegam zapachom kosmetyków, najczęściej tym słodkim , slodyczowym...jak na lasucha przystało. W ogóle nie kręcą mnie natomiast kosmetyki mocno perfumowane. Wręcz mnie one odrzucają. Już dużo bardziej lubię specyficzne zapachy kosmetyków nturalnych.


Co jest Twoim ulubionym-niezastąpionym produktem, kosmetykiem bez którego nie wyobrażasz sobie dalszej pielęgnacji czy makijażu...są takie produkty które kupujesz stale lub często do nich wracasz?
Moim codziennym, niezastąpionym rytuałem jest demakijaż olejami. Od kilku dobrych lat to moja ulubiona metoda. Wszelkie płyny micelarne, czy mleczka odeszły dawno w zapomnienie. I choć czasem testuje coś nowego to i tak wracam do oleju. Moim ulubionym jest zdecydowanie balsam z przepisu Czarszki. Od wielu lat robię go sama ale wersja produkowana przez Pauline również bardzo przypadła mi do gustu.




Proszę abyś zdradziła nam kilka swoich sprawdzonych tricków urodowych takie 5 beautyhackow urody wg blondynki 
Moje triki urodowe to przede wszystkim:
1.Odpowiednia ilość i jakoś snu.
2. Odpowiednia pielęgnacja skóry - bez tego nawet najlepsze kosmetyki kolorowe nie będą dobrze wyglądały na cerze.
3. Róż - to mój patent, gdy zawale punkt pierwszy świeży i soczysty odcień różu może zdziałać cuda. Musniete nim policzki i delikatnie powieki sprawiają że wyglądam młodziej i na bardziej wypoczeta.
4. Gdy nie mam czasu na zaawansowany makijaż oka stawiam na czerwoną szminkę. Zawsze robi efekt Wow!
5. Duuuuzo uśmiechu i pewności siebie. To zawsze +10 do urody


Na koniec wspomnij co jest Twoim marzeniem oraz czego spełnienia aktualnie mogę Ci życzyć ;)
Moje aktualne marzenie niebawem się spełni , gdyż na jesieni zostanę mamą A tak na przyszłość...chciałabym zwiedzić Stany Zjednoczone . Marzenie już od wielu lat zarówno moje jak i męża, które na bieżąco wypierają inne marzenia


Wywiad powstał w ramach akcji MAJOWE blogowanie. Zapraszam Was na bloga Autorki odpowiedzi URODAwgBLONDYNKI oraz do innych dziewczyn które wzięły udział w projekcie : NiedokońcakosmetycznieBeautypediapatt,  Nienaltowskablog.pl,  GorzelaPorcelainDollAnywayAnaEnestelia a jeśli chcecie przeczytać wywiad ze mną serdecznie zapraszam do odwiedzin najnowszego wpisu u OkiemMarzycielki :)

Podobała Wam się taka forma wpisu, znacie dziewczyny biorące udział w zabawie? Dajcie znać :) 
Ściskam i lecę czytać inne wywiady :)

Czytaj dalej »