05.06.2018

CO Z TĄ TOŁPĄ? / PEELING 3ENZYMY


Nie zamierzam ściemniać, z marką TOŁPA nigdy nie byłam w zażyłościach, nasze stosunki śmiało mogłabym określić jako oziębłe, wręcz arktyczne. Liczne przejścia nie pozwalały oceniać mi marki w inny sposób - kremy mnie zapychały, żele nie domywały a toniki tak przesuszały i ściągały skórę, że miałam ochotę zrywać naskórek aby tylko poczuć ulgę. 

Przez lata żyliśmy w konflikcie aż, w ubiegłym roku na Meet Beauty otrzymałam żel micelarny do mycia twarzy który z niechęcią ale jednak zaczęłam stosować i... szok! Produkt okazał się strzałem w 10! Delikatny o gęstej konsystencji, wspaniale zmywał codzienny makijaż i dobrze oczyszczał cerę bez uczucia dyskomfortu, zero podrażnienia i pieczenia oczu.

enzymatyczny peeling tołpa recenzja, tołpa dermo face sebio, 3 enzymy, papaina, bromelaina, keratynazyna. peeling do tradzikowej cery, intensywne złuszczanie, głebokie oczyszczenie, eliminacja
 
Po blisko roku czasu marka znowu mnie zaskoczyła tym razem w paczce znalazłam czarną maskę detoksykującą, żel oczyszczający i peeling enzymatyczny - i to właśnie o nim opowiem Wam więcej.


OD PRODUCENTA
hypoalergiczny
NOC
skóra: wrażliwa, mieszana, tłusta i trądzikowa, niedoskonałości

Działa jak peeling, ale nie zawiera drobinek ani kwasów AHA. Usuwa zrogowaciały naskórek dzięki trzem aktywnym enzymom, bez pocierania i dodatkowych podrażnień. Głęboko oczyszcza pory, zapobiega ich blokowaniu i zmniejsza ilość zaskórników. Reguluje rogowacenie naskórka i wygładza jego powierzchnię. Eliminuje nawracające i uporczywe niedoskonałości. Pozostawia skórę odnowioną, nawilżoną, matową i bez zaskórników.

Kosmetyk przebadany w Klinice Dermatologii, Wenerologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego.


SKŁAD
Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Peat Extract, Papain, Bromelain, Algin, r-Bacillus Lichenifors Keratinase, Carbomer, Tetrasodium EDTA, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Parfum, Tromethamine, Sodium Chloride, Calcium Chloride, Ethylhexylglycerin, Phenoxyetanol, Caprylyl Glycol.
Rozłóżmy ten skład..
  • Aqua - (woda )
  • Glycerin - (gliceryna) ma właściwości higroskopijne - przenika do przestrzeni międzykomórkowej i tam wiąże cząsteczki wody, w naturalny sposób osłania skórę i zapobiega wysychaniu kosmetyku.
  • Propylene Glycol - hydrofilowa substancja nawilżająca skórę, wzmacnia przenikanie - ułatwia transport składników aktywnych kosmetyku w głąb naskórka. Związek  niby uważany jest za bezpieczny, wg badań nie wykazuje rakotwórczości. Jest  promotorem przenikania, więc może również wspomagać transport szkodliwych substancji. Związek ma zdolność do akumulacji. Niewłaściwe stężenie do rodzaju skory może wywołać podrażnienia. 
  • Peat Extract - (ekstrakt z torfu)- działa przeciwzapalnie, ściągająco i antybakteryjnie. Przyspiesza procesy regeneracyjne skóry. 
  • Papain (papaina) - enzym, działanie złuszczające i rozjaśniające. Ma właściwości antybakteryjne oraz przeciwzapalne. Często stosowana w peelingach enzymatycznych. 
  • Bromelain (bromelaina) -enzym otrzymywany z ananasa, ma właściwości łagodzące i przyspieszające gojenie się ran. Wykorzystywany w peelingach enzymatycznych jako substancja złuszczająca. 
  • Algin - pozyskiwany z brązowych alg, wiąże wodę w naskórku. Stosowany jako zagęstnik i substancja nawilżająca. 
  • r-Bacillus Lichenifors Keratinase - substancja bazująca na mikrokapsułkowej uwodnionej keratynazie. Otrzymywana poprzez fermentację bakterii Bacillus licheniformis. Łagodniejsza alternatywa dla mocznika i kwasów AHA. Ma delikatne właściwości złuszczające, ujędrniające oraz zapobiega powstawaniu zmarszczek.
  • Carbomer - (karbomer) -zagęstnik, zwiększa lepkość kosmetyku. 
  • Tetrasodium EDTA - EDTA (EthyleneDiamine Tetraacetic Acid) i jego sole to krystaliczne substancje często spotykane w postaci wodnych roztworów. 
  • Xanthan Gum - guma ksantanowa. Stabilizator, zagęstnik, reguluje lepkość kosmetyku.
  • Sodium Hydroxide - jedna z najsilniejszych zasad, znana także jako ług lub soda kaustyczna. W kosmetykach reguluje odczyn pH. Jest to związek silnie drażniący, dlatego jest dopuszczony w kosmetykach w ograniczonych stężeniach. Nie powinien mieć kontaktu z oczami. 
  • Parfum - substancja zapachowa. U niektórych może wywołać reakcję alergiczną.
  • Tromethamine - regulator pH. Pełni także funkcję substancji zapachowej.
  • Sodium Chloride (chlorek sodu.) - w kosmetykach stosowany jako zagęstnik. Poprawia też właściwości myjące produktu. Może wysuszać skórę osób nadwrażliwych.
  • Calcium Chloride - reguluje lepkość kosmetyku. Ma też właściwości przeciwzapalne, rozjaśniające i łagodzące. 
  • Ethylhexylglycerin - naturalny konserwant, wspomaga działanie innych substancji konserwujących. 
  • Phenoxyetanol - jeden z najczęściej stosowanych środków konserwujących w kosmetykach. Używany także jako stabilizator i substancja zapachowa. 
  • Caprylyl Glycol - emolient, zapobiega wysychaniu kosmetyku, kondycjonuje włosy, zmiękcza i wygładza skórę. Tworzy film, co daje właściwości pośrednio nawilżające, substancja renatłuszczająca.


OPAKOWANIE
Bardzo dobrze przemyślane. Niby standardowy kartonik ale z ogromem konkretnych informacji dotyczących porad pielęgnacyjnych,składu czy sposobu użycia. Tekturowe opakowanie skrywa w środku metalową tubę o pojemność 40ml. Wykonana jest z plastycznego aluminium więc bez problemowo udaje się wydobyć pożądany produkt. Dodatkowo taki rodzaj opakowania nie zasysa powietrza, sprawia eliminuje do maksimum powstawanie bakterii. 

enzymatyczny peeling tołpa recenzja, tołpa dermo face sebio, 3 enzymy, papaina, bromelaina, keratynazyna. peeling do tradzikowej cery, intensywne złuszczanie, głebokie oczyszczenie, eliminacja

Tuba zamykana jest na plastikowy, solidny korek, jest na tyle stabilny, że spokojnie możemy na nim stawiać nasze opakowanie. Aplikator to wydłużony, bardziej przypomina mi klej ale to nie zmienia faktu, że niesamowicie przypadł mi w takiej formie. Jest wygodny i łatwy do utrzymania w czystości.

enzymatyczny peeling tołpa recenzja, tołpa dermo face sebio, 3 enzymy, papaina, bromelaina, keratynazyna. peeling do tradzikowej cery, intensywne złuszczanie, głebokie oczyszczenie, eliminacja


ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Aromat przyjemny aczkolwiek niespotykany - określiłabym go zapachem papai z domieszką mokrej ziemistości. Konsystencja żelu o średniej gęstości.

enzymatyczny peeling tołpa recenzja, tołpa dermo face sebio, 3 enzymy, papaina, bromelaina, keratynazyna. peeling do tradzikowej cery, intensywne złuszczanie, głebokie oczyszczenie, eliminacja
SPOSÓB UŻYCIA
Peeling nakładamy grubą warstwą na zwilżoną i oczyszczoną, czystą skórę twarzy. Najlepiej zacząć od szyi i kierować się w ku górze. Omijamy okolicę oczu i tu podkreślam - uważajcie również na oczy podczas zmywania bo będzie PIEKŁO! Producent sugeruje nakładać  produkt na 10 minut / 2 razy w tygodniu.


WYDAJNOŚĆ
Tutaj oczywiście wszystko będzie zależało od ilości "obfitości" jaką aplikujemy każdorazowo na twarz. W moim przypadku została jakaś 1/6 produktu więc szacuje, że tubka wystarczy na jakieś 10 użyć.

POJEMNOŚĆ/CENA/DOSTĘPNOŚĆ
40ml/ 33zł. Dostępność - z pozoru powinna być we wszystkich stacjonarnych drogeriach, ale widzę, że w większości z nich jest wysprzedany. Najlepiej chyba zakupić go na stronie TOŁPY

enzymatyczny peeling tołpa recenzja, tołpa dermo face sebio, 3 enzymy, papaina, bromelaina, keratynazyna. peeling do tradzikowej cery, intensywne złuszczanie, głebokie oczyszczenie, eliminacja

PODSUMOWANIE 
Moja cera nie jest przeciążona niedoskonałościami, ma skłonności do delikatnego zapychania ale to sporadycznie i tylko w rejonach brody, czasem płatków nosa - niestety jest to wynik częstych eksperymentów z kremami więc czasami te pory po prostu się zapychają, ale nie są to też jakieś szkody górnicze. Wystarczy dobre złuszczenie i oczyszczenie a skóra wraca do względnej normalności. 

Po enzymatyczną serię sięgnęłam z ciekawości, chciałam przekonać się o co tyle szumu w internecie. Nałożyłam wg przepisu producenta - pierwsze sekundy - czuję paraliż twarzy, następne sekundy, nie czuje nic tylko żywy ogień. Po pół minucie totalny luzik, zero zaczerwienienia, zero bólu czy pieczenia. Zostawiam go więc na twarzy. Nie czułam nic, po 10 minutach zmyłam i efekt mnie zaskoczył. Skóra niewiarygodnie miękka, gładka, pory jakby niewidoczne, suche skórki rozpuszczone. Cera pięknie rozświetlona, ale nie błyszcząca. 
Kolejne użycie peelingu było znacznie łagodniejsze, efekt mrowienia ale nie pieczenia. To samo jest teraz kiedy już jestem po kilku zabiegach tym produktem. Podczas pierwszych sekund odczuwam mrowienie wręcz łaskotanie na twarzy które szybko mija. 
Jest to silny produkt  który działa błyskawicznie a jego efekt jest nie tylko odczuwany palpacyjnie ale i wizualnie i to już po pierwszym zabiegu. Cera po zabiegu lepiej wchłania kosmetyki pielęgnacyjne, lepiej też jest przygotowana pod kolorówkę np. podkłady czy rozświetlacze które potrafią wyeksponować każdą nierówność cery.

Sam kosmetyk ma świetne opakowanie, bardzo wygodne i łatwe w utrzymaniu. Oprócz tego bardzo podoba mi się szata graficzna - niezwykle przejrzysta,genialne są oznaczenia związane m.in.z temperaturą.
Widać, że liczne enzymy roślinne zawarte w tym peelingu  faktycznie rozpuszczają i zmiękczają martwy naskórek, a ten z torfu działa również łagodząco i przeciwzapalnie.

Jestem na tak, pozytywne zaskoczenie, że TOŁPA stworzyła coś co wkupiło się w moje gusta. To już drugi produkt tej marki który uczciwie mogę polecić. Kolejne dwa czekają na testy, na pewno o każdym z nich wspomnę i przyznam odpowiednią notę :)

Kochani, dajcie mi proszę znać czy stosujecie peelingi do twarzy. Należycie do grupy osób które preferują peelingi enzymatyczne czy raczej te bogate w drobinki? Jak to jest u Was z Tołpą, lubicie produkty tej marki?

_________________________________________________
PS. WIECIE, ŻE... Papaja ma właściwości antynowotworowe? Papaja, zwana też melonowcem właściwym, jest drzewem podobnym do palmy i pochodzi z Ameryki Środkowej. W liściach i owocach papai znajduje się wspomagający trawienie i wykorzystywany w lecznictwie enzym – papaina (wspomaga m.in. trawienie białek). Są one często używane przy terapii witaminą B17. Liście Papai to enzymy, minerały i witaminy, znajdziemy tu również witaminy z grupy B, C, E oraz potas, żelazo, cynk i błonnik. Stosowane są w celu odzyskania zdrowia, wzmacniania organizmu, oczyszczaniu krwi i limfy, odświeżenia oddechu, w leczeniu układu pokarmowego - wątroby, dobrze radzi sobie ze wzdęciami, hemoroidami pasożytami i grzybami. Indyjscy naukowcy odkryli także unikalne właściwości papai w leczeniu raka. 
Zaleca się pić kubeczek herbaty dziennie (na kubek 250ml jedna czubata łyżka suszonych liści papai).
Czytaj dalej »

04.06.2018

BEAUTY BY BLOGGERS CZY BYŁO WARTO? /PAUL MITCHELL



13 maja minął pod znakiem beauty a dokładniej pierwszej edycji Beauty by Bloggers. Organizatorzy:
Ania z bloga Kolorowy Kraj oraz Piotr Józefczyk, przedstawiciel marki Paul Mitchell postanowili zebrać grono blogerów w Warszawie a dokładniej w znanym Hotelu Sound Garden. Dziś opowiem Wam dokładniej co mnie spotkało na miejscu, jak oceniam atrakcje a także zrobię podsumowanie czy było warto uczestniczyć w BbB, tym bardziej, że szykuje się kolejna edycja. To co? Zaczynamy?

PAUL MITCHEL, BEAUTY BY BLOGGERS, WARSZTATY DLA BLOGERÓW, CHIODO PRO, PAESE, SZKOLENIA BLOGERSKIE,

Tak jak wspomniałam wcześniej spotkaliśmy się w Sound Garden Hotels. Do naszej dyspozycji było całe piętro, mieliśmy możliwość korzystać z tarasu i leżaków, na holu przygotowano catering a w sali konferencyjnej odbywało się to co najlepsze czyli nasze warsztaty. 


 ORGANIZATORZY

Na pierwszy ogień poszła marka CHIODO PRO którą ubóstwiam, lakiery tej firmy są dla mnie ideałem. Odpowiednia konsystencja, trwałość nie do zdarcia no i ogrom palet kolorystycznych sprawiają, że nie chce się rezygnować z ich produktów. Dodatkowo firma wypuściła rok temu balsamy perfumowane które pachną obłędnie - szczególnym uwielbieniem obdarzam ten o dźwięcznej nazwie "LOVE IN PARIS". Dobra, ale koniec o produktach i mojej paroletniej sympatii do marki, zobaczcie co działo się podczas warsztatów. 

Po wejściu na sale czekały na nas przygotowane stoiska pracy (lampy, bloczki polerskie, pędzelki, lakiery, próbniki itp.)

Po sympatycznym wprowadzeniu, mistrzynie zdobień krok po kroku uczyły nas wykonywać popularne (szczególnie w letnich okresach) mani. Zaczęłyśmy od ombre, które o dziwo okazało się być proste i co mnie zaskoczyło - nie potrzeba do jego wykonania gąbeczki a jedynie pewnej ręki i szybkich ruchów pędzelkiem. Kiedy ombre już zostało utwardzone w lampie, poziom trudności został podniesiony - usłyszałam hasło"robimy zdobienia" i tutaj zaznaczam moje pierwsze zdobienia ever. Nigdy nie malowałam nic na pazurkach bo przyznam szczerze, że wolę klasykę a jedynym zdobieniem jest kropka w rejonach "obłoczka". Tak czy inaczej sprostałam zadaniu, namalowałam zleconą plamę z wyspą i fruwającym ptactwem. O dziwo nawet zostałam pochwalona za wykonanie, mistrzyni zwróciła uwagę na delikatność i precyzję więc miło to usłyszeć tym bardziej, że był to mój absolutny debiut. 



 MOJA TA Z PRAWEJ NA NEONOWYM TLE


Po tropikalnych freskach przyszedł czas na malowanie akwarelowych kwiatów. Tutaj już nie było łatwo i tez nie byłam tym przesadnie zaoferowana, no cóż jak coś mnie nie kręci to ciężko jest mi się zaangażować ale starałam się nie dać po sobie poznać, że różowe kwiatki z brokatem to jednak nie moja bajka :P 

Jedno jest pewne, tego dnia marka porwała nas bez reszty - ponad 40 osób bez względu na stopień uzdolnienia plastycznego chwyciło za pędzelki i dało się ponieść swej wyobraźni. Świetna zabawa do której mam nadzieję, że kiedyś jeszcze powrócę. 








Na zakończenie warsztatów z CHIODO PRO zostały przyznane nagrody - rozbudowane zestawy startowe dla najzdolniejszych. Nagrodę zgarnął m.in. nasz ziomek Michał z Twoje Źródło Urody :)





_________________________________________

Po krótkiej przerwie przywitała nas marka PAESE.

Tym razem na stoiskach pracy znalazłyśmy produkty makijażowe oraz face charty. Zanim jednak podjęłyśmy się swoich eksperymentów.  Makijażystka oraz przedstawicielka marki opowiedziały nam o makijażowych trickach wpasowujących się w obecnie panujące trendy. 





Ogólnie dowiedzieliśmy się jak wykonać naturalny i świeżo prezentujący się makijaż ograniczoną ilością produktów. Jak wykorzystywać np. pomadkę czy puder na wiele różnych sposobów. Kilka fajnych kreatywnych rozwiązań np. dla zabieganych kobiet :) Tricki przedstawiane były na ochotniczkach z sali przy wykonaniu i prezentacji najnowszych produktów z szafy Paese. 










Po prezentacji zostałyśmy poproszone o przygotowanie swoich facechartów. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zaszalała z kolorami ale jednak nie postawiła na elegancję w makijażu. Zdecydowałam się więc  na kolorowe miedziano -limonkowe oko z dodatkiem fioletu i złota, fioletowe usta oraz mój chyba znak rozpoznawczy kreski i mocno wytuszowane rzęsy. 
Do wykonania facechartów mogłyśmy korzystać z całej oferty marki Paese. Nie ukrywam wykorzystałam do makijażu produkty które sama chętnie bym przetestowała na sobie.








___________________________________

PAUL MITCHELL z Łukaszem Urbańskim.


Warsztaty prowadzone były przez Łukasza Urbańskiego, dla wielu z Was znanego pewnie jako @Lukiur lub jako eksperta w programie "Druga Twarz" na stacji TTV. Nie ukrywam program oglądam od początku, sama byłam kiedyś zbuntowanym skate-gothemi nosiłam na sobie pierdyliard dziwnego żelastwa ale jakoś sama z tego wyrosłam i wręcz przeciwnie teraz mam fazę na totalny minimalizm i jakbym mogła to w ogóle nosiłabym na sobie jak najmniej ale do sedna. Program jest fajną zajawką w której ludzie z jakimś problemem bardziej złożonym lub mniej pragną odmiany w życiu. Metamorfozy są niesamowite i o ile w ciuchy można się wbić każde tak zawsze najbardziej interesuje mnie fryzura którą w danej chwili zmajstruje owy Pan U. Stąd też totalna radocha z warsztatów fryzjerskich własnie z Lukiur-em.



Łukasz dotarł do nas ze swoim ziomem Mikołajem Kiełbusem który należy do fryzjerskiego teamu i jest specjalistą od plecionek... Borze zielony i to jakich! Jeszcze do niedawna bałabym się wyjść do fryzjera i poprosić o wyrkoczykowe upięcie bo bałabym się, że skończę z "weselnym, wylakierowanym ulem" z z lat 90tych a teraz zaczynam się zastanawiać czy mojej Izy kiedyś nie pomęczyć o jakieś warkocze. Mikołaj zaprezentował misterne sploty, które nie przypominają  topornych upięć z końca ubiegłego wieku, są lekkie kobiece i pełne dynamizmu. #MIŁOŚĆ!











To samo upięcia Łukasza, lekkie, świeże, niesamowicie seksowe a jednak nowoczesne. Mogłabym tam siedzieć i podziwiać co oni wyprawali na NASZYCH głowach. Sama chciałam się zgłosić ale spora kolejka sprawiła, że nie chciałam się wpychać i wolałam patrzeć na ich działania. Zastanawiałam się jak Łukasz wykonywał pewne wsuwkowe upięcie Karoliny Gilon a tutaj pokazał nam je na żywo.  To nie fryzjerstwo a magia :) 










Oprócz sporej wiedzy merytorycznej i zasady " brudnych włosów" muszę wspomnieć, że warsztaty mijały na totalnym spontanie i w tak chillowej, radosnej atmosferze, że od razu chciało się działać i chłonąć jak najwięcej z tego spotkania. Mega spotkanie które nie ukrywam chętnie bym powtórzyła. 





Muszę Wam jeszcze przedstawić jedną osobę Widzicie to piękne drobniutkie dziewczę ? W internecie figuruje jako ZOŁZA z KITKĄ ale oficjalnie informuję, że nie taka zołza jak siebie określa, cudowna kobietka i zdolna :) Jej sploty to konkurencja dla panów prowadzących warsztaty, więc bójcie się :)  To ona zmajstrowała mi warkoczyki no i Biszkopcik też była zachwycona :)

                  


Jeszcze parę zdjęć ze słonecznej przerwy...










Czy warto jechać na Beauty by Bloggers?
Moi drodzy jeśli jesteście ludźmi którzy tak jak ja lubią chwytać każdy dzień, chcą chłonąć nowe doświadczenia i wiedzę jak gąbka, a do tego macie niepochamowane pokłady energii to rozważacie zapisy. Na warsztatach dzieje się dużo, można wyłapać trochę wiedzy z tematyki w której nie brylujemy(tak jak u mnie paznokcie i zdobienia) można poszaleć, pośmiać się i co najważniejsze, spędzić ten czas w doborowym towarzystwie. Poznać nowe produkty, przyjrzeć się bliżej markom które nas interesują.  BbB to kilka kreatywnych godzin które zapamiętacie na długo. 
Ja zapisałam się już na drugą edycję, nabór trwa a ja zaciskam piąstki w nadziei, że się uda :) Tym razem spotkanie ma odbyć się na Śląsku :) Tak w Katowicach w których przez pół nocy zamawiałam taxę na ulicę "Marsjańską", Mazgoo-mistrzyni przypału :D





Oprócz wspaniałych wrażeń marki przygotowały dla nas upominki. Chiodo Pro otrzymałyśmy zestaw do wykonania hybryd czyli, top, bazę oraz dwa kolory, mi niestety jeden kolor zaginął w trakcie jednej z przerw, ale przemilczmy to ;) W torbie znalazłam jeszcze pilniczek oraz wielki krem do rąk o zapachu malin. Paese uraczyło nas pudrem do twarzy z SPF 30 (do mnie trafił odcień 3W Sand), puder jest świetny ale mi potrzeba alabastrowego więc będę szukała najjaśniejszego wydania na wyspach marki. W paczce Paese była również pomadka w kredce w kolorze 60 oraz 4 wkłady: dwie pomadki z dodatkiem olejku arganowego oraz dwa matowe cienie z serii Kashmir. 
Ostatnia paczka tym razem od partnera spotkania czyli Paula Mitchella skrywała w sobie, aż cztery produkty: szampon oraz odzywkę z serii Extra-Body do tego spray wykańczający Awapuhi oraz suchy szampon Express Dry. Produkty testuje od 3 tygodni iw tym tygodniu przeczytacie recenzję serii pielęgnacyjnej. Bo jest o czym pisać :) 




I co? Macie jeszcze jakieś wątpliwości czy warto wybierać się spotkania warsztatowe? Myślę, że rozwiałam Wasze wątpliwości :) Dajcie znać które warsztaty Was najbardziej zainteresowały :)

Ściskam I mknę się chłodzić :) 

____________________________



Czytaj dalej »

31.05.2018

YOU ARE MY INSPIRATION...


Kończy się maj a to znak, że przychodzę do Was z publikacją w ramach akcji "Wspaniały Rok" której pomysłodawcą jest Michał z bloga Twoje Źródło Urody. MAJ to miesiąc matur, bibliotek , komunii i zakochanych a ja pragnę Was przywitać tematem "YOU are my inspiration". 

Pewnie jesteście ciekawi kogo wymienię w swych inspiracjach, kto będzie moją ikoną stylu, geniuszem kreatywności i świrem który miał ogromny wpływ na to kim jestem i jak teraz wyglądam.

Ot, zdziwię Was - nie padną tu żadne nazwiska, nie wspomnę o nikim nawet w aluzji.

Może jestem nietypowa, ale nigdy żadna znana osoba nie była w stanie tak mnie sobą zahipnotyzować abym złapała bakcyla i chciała wejść w jej skórę. Wręcz przeciwnie, od dziecka nie lubiłam być taka jak inni, nie chciałam nosić takich samych ubrań, słuchać tego samego, czytać podobnych książek. Ludzie zbierali się w grupy aby podziwiać dany "rzeczownik" a ja zawsze chciałam mieć coś swojego. Kawałek nieba w formie przenośnej, rzecz którą chciałam mieć tylko dla siebie. Egoistyczne? Być może, ale zawsze byłam dociekliwa i szukałam czegoś swojego, innego a gdy już to miałam i dana opcja docierała do reszty ja traciłam nią zainteresowanie. 

Mam jakiś pierwiastek w sobie który bez wcześniejszego poznania wypiera to czym w danej chwili rajcuje się społeczeństwo. Nie ma różnicy czy jest to film, książka, ubranie czy muzyka... Kiedy już znajdę coś  mojego, coś co mimo mojego wybrednego  gustu  trafia do mnie to bezwzględnie chciałabym to zachować dla siebie, schować to przed światem i wręcz zabutelkować  i chwili potrzeby emocjonalnej odkorkować i przeżywać na nowo owe doznanie :)


Jak więc stałam się tym kim jestem obecnie?
Myślę, że to wina (dosłownie) - moich rodziców a przede wszystkim taty który wpoił mi taki a nie inny system wartości. Który zawsze był (i jest) blisko, wspierał i wspiera mnie we wszystkim co robię ( no może pomijając kolczyk w języku). Który zawsze mówi, że czasami lepiej odpuścić niż toczyć walkę z wiatrakami (zrozumiałam to dopiero grubo po dwudziestce), aby nie krzywdzić innych ale też nie robić niczego wbrew sobie. Moja kumpela zawsze powtarza, że "mam za dużo empatii, za dużo wrażliwości i cierpliwości do ludzi" ale też hektolitr optymizmu i dobrej energii  który napędza tą całą "nieśpiącą machinę" i nie pozwala się zatrzymać. 

Żyję według hasła " żyj w zgodzie ze sobą a ludzi traktuj tak jakbyś sam chciał być traktowany". 

Może naiwne ale się sprawdza, czasami ktoś mnie wykorzysta bo szybko się angażuje w pomoc ale takie ciężkie sytuacje sprawiają, że szybko wyciągam wnioski. Czasami się tylko śmieję, że w Marvel-owskiej historii mogłabym mieć ksywę IRON-ASS, chociaż mentalnie czuje się kotem więc powoli doświadczenie uczy mnie spadania na łapy (jeszcze nie cztery ale praktyka czyni mistrza) :)
Inspiruje mnie życie, ludzie, dźwięki jakie mnie otaczają, zapachy, kultura, wystawy artystyczne. Iluminacje miejskie, deszcz, przyroda, sny i ten jeden On z którym miałam wczoraj mały zgrzyt. 

Takie jest życie, mamy je jedno więc czerpy z niego tyle ile się da, ale nie na pokaz, nie z modą i nie dla innych. Róbmy to co czujemy, sprawiajmy sobie jedną przyjemność dziennie która wpłynie na to, że Wasze ciało przeniknie przyjemny prąd i sprawi, że kąciki ust  nie ulegną sile grawitacji. 

Skoro już zdeptałam temat uwrażliwienia, to na koniec muszę zostawić Wam jeden utwór który pochodzi z najpiękniejszego filmu o miłości jaki kiedykolwiek widziałam. Dajcie  mu szanse to tylko 6 minut, a jeśli nie znacie THE FOUNTAIN to szczerzę zachęcam do obejrzenia, jest na Netflixie ale i na "innych" serwisach również dostępny. Zawsze ten utwór przeszywa mnie i rozbija na higroskopijne kawałeczki, łzy same wypełniają oczodoły a z jego końcem czuje wielkie oczyszczenie, taka przeogromna siła mnie ogarnia... dziwnie to brzmi ale to prawda... 



Dziś trochę inaczej, nie kosmetycznie ale lubię sobie pogadać czasem o sobie. 
Ściskam i zapraszam do innych, wierzcie mi, że tam zostały poczynione lepsze wpisy :)
________________________________________________________
Czytaj dalej »

23.05.2018

#OCH - OPOWIEM CI HISTORIĘ PEWNEJ BLONDYNKI


Dziś przychodzę do Was z nieoczywistym wpisem. Postanowiłam pobawić się w dziennikarza i przeprowadzić wywiad z  jedną  z blogerek - piękną Emilką większości znanej bardziej jako URODA WG BLONDYNKI. Różnimy się wizualnie ale mamy  wspólne punkty zaczepienia o nich i nie tylko przeczytacie w dzisiejszym poście.

Czy pamiętasz co skłoniło Cię do założenia bloga?
Odkąd pamiętam zawsze interesowałam się kosmetykami. Całe szczęście nigdy nie miałam problemów z cerą, ale te kwestie pielęgnacyjne nie były mi obce i po prostu lubiam poświęcać na to czas. Nawet przez moment zastanawiałam się czy nie wybrać kierunku kosmetologia, na studiach przez jakiś czas byłam na specjalizacji wellness&spa. Ale w efekcie końcowym czysto medyczne kierunki jednak zwyciężyły. Do założenia bloga skłoniły mnie koleżanki. Skoro jestem w stanie tyle im doradzić to czemu nie miałabym się tym dzielić w szerszym gronie.


Czy od razu wiedziałaś jak ma wyglądać Twój blog, jakie tematyce się poświęcisz?
Wiedziałam, że będzie to blog typowo kosmetyczny. Zresztą do tej pory taki jest gdyż nie chcę się publicznie dzielić swoją prywatnoscia. Aczkolwiek od jego początków dużo zmieniło się w kwestii mojej świadomości i wiedzy o kosmetykach. Najczęściej piszę o kosmetykach naturalnych lub z dobrym składem i na pewno w tym kierunku blog będzie dalej się rozwijał. Myślę też o wprowadzeniu serii związanej z podróżami które uwielbiam.



W opisie swego bloga wspominasz nam czym się interesujesz. Czy mogłabyś zdradzić skąd wzięło się u Ciebie zamiłowanie kierunkami medycznymi?
Nie mam zielonego pojęcia. Nie pochodzę z rodziny lekarzy więc to nie tradycja Odkąd pamiętam moim ulubionym przedmiotem w szkole była biologia, chemia. Ku rozpaczy rodziców wszystkie moje zabawki przechodziły skomplikowane operacje i wiele z nich niestety nie przezywalo. Dlatego zarówno liceum o profilu medycznym jak i studia były dla mnie logicznym wyborem. Chociaż oprócz fizjoterapii miałam kilka innych pomysłów. Dostałam się m.in na farmacje oraz biotechnologie ale uznałam że wolę jednak bardziej praktyczny kierunek niż laboratorium.



Gdybyś teraz miała wybrać jedną z dziedzin medycznych to zostałabys bardziej przy fizjoterapii czy medical fitness?
Myślę , że jest to że sobą bardzo powiązane. Lubię Medical fitness gdyż pokazuje to że oprócz budowania formy i kształtowania sylwetki możemy zadbać o swoje zdrowie. Gdybym mogła jeszcze raz wybierać to może zamiast akademii medycznej wybrałbym fizjoterapie ale na awf.


Na czym w ogóle polega medical fitness? Czym się różni od zwyczajnych ćwiczeń na siłowni?
Aktywny tryb życia stał się ostatnio bardzo popularny. Jest coraz więcej trenerów personalnych. Niestety taki "papierek" bardzo łatwo obecnie zdobyć. Ważne jest aby wybrać dobrego trenera który zna się na rzeczy. Wielokrotnie na swojej drodze widzę osoby np biegajace w trampkach po asfalcie, wzdłuż ruchliwych ulic pełnych spalin lub nieprawidłowo wykonujących ćwiczenia na siłowni. Może to mieć obronę konsekwencje i przynieść więcej złego niż pożytku. Medical Fitness to ćwiczenia mające na celu poprawę naszych fizjologicznych funkcji. Dlatego często opierają się na naturalnych ruchach człowieka. Ich głównym celem jest nie tyle poprawa sylwetki co ochrona przed skutkami upływającego czasu i siedzącego trybu życia. Np wzmacniają stawy, mięśnie kręgosłupa. Nadaja sie zarowno dla osob zdrowych jak i tych np po wypadkach, kontuzjach którzy chcą wzmocenic sile mięśni . W fitness klubach możemy znaleźć zajęcia oparte na Medical fitness np Zdrowy Kręgosłup czy Trening Funkcjonalny.


Ok, wróćmy jeszcze do bloga, testujesz bardzo dużo produktów. Na swoim blogu ruszyłas z serią którą motywujesz czytelniczki do zużywania zapasów. Jak sobie radzisz z bublami i duża ilością powtarzających się produktów? Znajdujesz im jakieś nowe zastosowanie?
Haha mam trzy siostry zawsze chętne do pomocy Oczywiście wszystko jest kwestia gustu. Mnie taka ilość kosmetyków zaczęła po prostu przytlaczac. W pewnym momencie nie mogłam się zdecydować co teraz używać bo interesowało mnie kilka kosmetykow z tej samej kategorii. A używając wszystkiego na raz też trudno określić co działa, a co nie. Jako do blogerki trafia też do mnie sporo kosmetyków które nie sa niestety dopasowane chociażby na spotkaniach blogerskich. Takie produkty po prostu oddaje siostrom lub koleżankom -blogerkom. Całe szczęście rzadko kiedy mnie coś uczula. Moja skora nie jest mocno wymagająca ale w związku z tym że zwracam uwagę na składy zdarza mi się robić spory przesiew. Jeśli jakiś kosmetyk mi się nie sprawdza, działa zbyt słabo to w pierwszej kolejności staram się go stuningowac, dodać składników które mogą pomóc. Jeśli to nie działa ... po prostu puszczam dalej. Staram się nie używać słowa bubel, a raczej produkt dla mnie nieodpowiedni. Dla mnie , bo dla kogoś innego może być hitem.



Jestem ciekawa na co zwracasz uwagę robiąc zakupy, porównujesz składy czy bardziej sklaniasz się ku selekcji zapachowej, może masz ulubione opakowania?
Przede wszystkim patrzę na skład i dopasowanie do potrzeb mojej skóry. Opakowania raczej na mnie nie działają chociaż jeśli coś ładnie wygląda to zawsze dodatkowy plus. Bardziej ulegam zapachom kosmetyków, najczęściej tym słodkim , slodyczowym...jak na lasucha przystało. W ogóle nie kręcą mnie natomiast kosmetyki mocno perfumowane. Wręcz mnie one odrzucają. Już dużo bardziej lubię specyficzne zapachy kosmetyków nturalnych.


Co jest Twoim ulubionym-niezastąpionym produktem, kosmetykiem bez którego nie wyobrażasz sobie dalszej pielęgnacji czy makijażu...są takie produkty które kupujesz stale lub często do nich wracasz?
Moim codziennym, niezastąpionym rytuałem jest demakijaż olejami. Od kilku dobrych lat to moja ulubiona metoda. Wszelkie płyny micelarne, czy mleczka odeszły dawno w zapomnienie. I choć czasem testuje coś nowego to i tak wracam do oleju. Moim ulubionym jest zdecydowanie balsam z przepisu Czarszki. Od wielu lat robię go sama ale wersja produkowana przez Pauline również bardzo przypadła mi do gustu.




Proszę abyś zdradziła nam kilka swoich sprawdzonych tricków urodowych takie 5 beautyhackow urody wg blondynki 
Moje triki urodowe to przede wszystkim:
1.Odpowiednia ilość i jakoś snu.
2. Odpowiednia pielęgnacja skóry - bez tego nawet najlepsze kosmetyki kolorowe nie będą dobrze wyglądały na cerze.
3. Róż - to mój patent, gdy zawale punkt pierwszy świeży i soczysty odcień różu może zdziałać cuda. Musniete nim policzki i delikatnie powieki sprawiają że wyglądam młodziej i na bardziej wypoczeta.
4. Gdy nie mam czasu na zaawansowany makijaż oka stawiam na czerwoną szminkę. Zawsze robi efekt Wow!
5. Duuuuzo uśmiechu i pewności siebie. To zawsze +10 do urody


Na koniec wspomnij co jest Twoim marzeniem oraz czego spełnienia aktualnie mogę Ci życzyć ;)
Moje aktualne marzenie niebawem się spełni , gdyż na jesieni zostanę mamą A tak na przyszłość...chciałabym zwiedzić Stany Zjednoczone . Marzenie już od wielu lat zarówno moje jak i męża, które na bieżąco wypierają inne marzenia


Wywiad powstał w ramach akcji MAJOWE blogowanie. Zapraszam Was na bloga Autorki odpowiedzi URODAwgBLONDYNKI oraz do innych dziewczyn które wzięły udział w projekcie : NiedokońcakosmetycznieBeautypediapatt,  Nienaltowskablog.pl,  GorzelaPorcelainDollAnywayAnaEnestelia a jeśli chcecie przeczytać wywiad ze mną serdecznie zapraszam do odwiedzin najnowszego wpisu u OkiemMarzycielki :)

Podobała Wam się taka forma wpisu, znacie dziewczyny biorące udział w zabawie? Dajcie znać :) 
Ściskam i lecę czytać inne wywiady :)

Czytaj dalej »

18.05.2018

ROZDAŁAM KOSMETYKI CZYTELNICZKOM! / BIOTANIQE


Jakiś czas temu otrzymałam od marki Biotaniqe zestaw produktów do przetestowania. W jego skład weszło: serum ochronne, kremy z serii ze śluzem ślimaka oraz węglowy produkt 3w1. 
Jako,że marzec był miesiącem w którym testowałam również inne produkty do cery a byłam tez poddana końcowej serii kwasów, postanowiłam podzielić się owymi produktami ze swoimi Czytelniczkami i wraz z nimi sprawdzić nowości marki. 

Do testów zaprosiłam trzy dziewczyny w wieku 23-33 lata, najmłodsza(23) z cerą tłustą, 25latkę z cerą mieszaną i najstarszą z cerą normalną ale z licznymi bliznami potrądzikowymi. Do testów dołączyłam również ja 30latka z suchą i turbo wrażliwą skórą. 
Za chwilę zaprezentuje Wam produkty oraz przedstawię nasze opinie na temat każdego z nich :)



SERUM OCHRONNE ANTI-POLLUTION - PIERWSZE ZMARSZCZKI
Zaawansowane serum ochronne pochodzi z serii ANTI-POLLUTION. Linii produktów które cechuje ochrona przed zanieczyszczeniami m.in. przed smogiem PM2,5, dymem papierosowym czy metalami ciężkimi. Produkty z tej serii mają zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skóry, ujędrniać, wygładzać a przy tym spłycać drobne zmarszczki. Marka zaznacza - w środku znajduje się Ochronna  BioTarcza AlgaSkin2(chroni przed zanieczyszczeniami), Kolagen Morski (liftinguje, odmładza i regeneruje) oraz Woda probiotyczna pro.aQua (wspiera mikrofloręskóry).

Eliksir zamknięty został w 20ml buteleczce wykonanej z półprzezroczystego szkła w kolorze szałwiowej zieleni. Aplikator to ten rodzaj który lubię najbardziej - pipeta, zawsze fantastycznie sprawdza się przy tego rodzaju kosmetykach. Konsystencja wodnisto-żelowa. Bardzo przyjemna, doskonale rozprowadza się po cerze, szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Zapach przepiękny, niedominujący, świeży i lekki - bardzo na plus.

Najlepiej nakładać je na oczyszczoną cerę 2x dziennie i zastosować dalszą pielęgnację.
SKŁAD: Aqua Purificata, Glycerin, Propylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Methylpropanediol, Trehalose, Hydrolyzed Algin, Lactobacillus Ferment Lysate, leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Argan Oil PEG-8 Esters, Xanthan Gum, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, polyacrylate Crosspolymer-6, Polysorbate 20, PEG-40 hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum.
O ile w kwestii opakowania, konsystencji i zapachu jesteśmy zgodne tak w kwestiach samego efektu na skórze już nie do końca.  zacznijmy od skóry suchej i wrażliwej (mojej) serum najlepiej spisywało się po umyciu twarzy, tonizacji jako jeden z etapów dalszej pielęgnacji, serum nie powodowało ściągnięcia ani innego dyskomfortu.Cera była mięciutka, ładnie rozświetlona i przyjemnie zagęszczona. Jednak nakładany makijaż bezpośrednio na wchłonięte serum powodował, że niektóre podkłady się rolowały. Zupełnie inaczej miała się sprawa w chwili kiedy po serum nakładałam ulubiony krem i wtedy każdy z podkładów wyglądał po prostu dobrze. 
Cera normalna miała podobne odczucia, serum wymagało wspomagania kremu ale tylko przy podkładach matujących z rozświetlającymi i nawilżającymi serum ładnie łączyło się z makijażem.

Mieszana cera zachwalała produkt wspominając, że odczuła wyraźne zminimalizowanie porów skóry mimo, iż zupełnie tego nie oczekiwała. Serum dobrze spisywało się pod makijażem. Skóra tłusta zaobserwowała, mniejsze świecenie w najbardziej przetłuszczających się strefach. Dzięki serum podkład wyglądał bardziej matowo ale bez efektu płaskiej maski. W tym przypadku cera nie wymagała dodatkowego wspomagania kremem. 


Na koniec muszę wspomnieć o tym, że serum ma chronić nas przed smogiem i zanieczyszczeniami. Oczywiście sama nie jestem w stanie tego sprawdzić, nie mam aparatury w domu do badania skóry w taki sposób więc nie wykonam tu chemicznej analizy. 
Podsumowując serum zupełnie inaczej spisało się na naszych cerach, ale ogólnie wypadło bardzo dobrze i każda z nas była zadowolona z użytkowania owego produktu.




ROZŚWIETLAJĄCY KREM POD OCZY - PIERWSZE ZMARSZCZKI
Seria ślimakowa z filtrowanym śluzem ślimaka. Krem pod oczy zawiera jednak wiele innych dobrodziejstw kofeinę, witaminę E, wyciąg z mimozy i boskiego ziela. Krem ma działanie rozświetlające, jego zadaniem jest hamowanie oznak starzenia, utrzymanie intensywnego nawilżenia, redukuje cienie oraz cofnięcie efektu podkrążonych oczu.
Aqua Purificata, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Dicaprylyl Carbonate, Glyceryl Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Isononyl Isononanoate, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, Sodium Acrylates Copolymer, Snail Secretion Filtrate, Caffeine, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Albizia Julibrissin Bark Extract, Darutoside, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment, Lecithin, Squalane, Glycereth-18 Ethyhexanoate, Glycereth-18, Methylmethacrylate Crosspolymer, Ethylhexyl Hydroxystearate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Tetrasodium EDTA, Parfum, CI 77163.
Kremik zamknięto w niedużej, zgrabnej tubce o pojemności 15ml. Aplikator to standardowy dziubek z niewielkim otworem. Krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Wchłania się błyskawicznie szybko i nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości. U każdej z nas nie rolował się pod makijażem, ładnie rozświetlał i całkiem nieźle wygładzał dolinę łez. Nakładając go uważajcie aby nie wprowadzić go do oka bo wtedy mocno pieczę i powoduje zaczerwienienie gałki ocznej. 
Naprawdę fajny, drogeryjny kremik, może nie zrobi niezwykłej rewolucji tzn.kilkudniowego niespania nie zniweluje ani nie poradzi sobie z głębokimi kurzymi łapkami ale cudnie nawilży i na co dzień zabezpieczy skórę.




BIO AKTYWNY KREM REGENERUJĄCY 30+
Ta sama wersja co kremik powyżej, wersja regenerująca z wyciągiem z czarnej perły oraz filtrowanym śluzem ślimaka. Niesamowita hydrożelowa konsystencja, bardzo lekka i niezwykle odżywcza. Doskonale rozprowadza się po skórze, nie smuży nie zalepia, od razu po nałożeniu koi przesuszoną skórę i wizualnie ją wygładza. Cera już po chwili wizualnie prezentuje się lepiej.
Aqua Purificata, Triethylhexanoin, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Dimethicone, Sodium Acrylates Copolymer, Snail Secretion Filtrate, Hydrolyzed Pearl, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment, Trehalose, Lecithin, Allantoin, Glycereth-18 Ethyhexanoate, Glycereth-18, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Sodium Chloride, Parfum, CI 19140, CI 42090, CI 16255.

Na mojej suchej, turbo wrażliwej skórze którą zapycha większość kremów sprawdził się bardzo dobrze, mega wygładza, dobrze nawilża, sprawia, że napięta skóra doznaje natychmiastowego ukojenia. Tak dobrze odżywia, ze czesto nakładałam go na przesuszone medyczną chemią  dłonie. Od razu ulga i +10 do ładniejszego wyglądu. Krem ma odcień starego złota i obawiałam się, że może zabarwiać skórę, ale nie-  subtelnie maskuje zasinienia, zaczerwienienia, sprawia, że cera prezentuje się na zdrową i wypoczętą. Doskonale spisał się również na rękach gdzie borykam się z bliznami po słonecznymi - kolor kremu ładnie maskował blizny a po dłuższym uzywaniu chyba faktycznie je rozjaśnił  bo skóra wygląda znacznie lepiej.
Testy na skórze normalnej wypadły bardzo podobnie a nawet lepiej ponieważ blizny po trądzikowe zostały ładnie przygaszone. Na cerze mieszanej krem spisał się doskonale zarówno na dzień jak i na noc. Na skórze tłustej jako pielęgnacja tak, ale jako krem pod makijaż nie wytrzymał próby czasu, powodował zwiększone świecenie twarzy, podkład również starł się z nosa i brody.
Skóra, sucha, normalna i mieszana polecają ten produkt.




WĘGLOWY PEELING -ŻEL-MASKA 3W1
Kosmetyk z gatunku trzy w jednym - możemy stosować go jako peeling, żel i maskę.  Produkt został zamknięty w sporej  miękkiej butli zamykanej na korek, ma gęstą - pastowatą konsystencję którą marka postanowiła wzbogacić peelingującymi drobinkami. W składzie znajdziemy papainę, aktywny węgiel z bambusa, glinkę kaolinową i mikroperełki krzemowe.
Aqua Purificata, Stearic Acid, Isononyl Isononanoate, Hydrated Silica, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Isopropyl Myristate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Charcoal Powder, Kaolin, Papain, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Allantoin, Trehalose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Lecithin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Pumice, Ceteareth-20, Phenoxyethanol, Alcohol, Parfum, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Polydecene, PPG-5 Laureth-5, Tetrasodium EDTA, Triethanolamine

Od razu zaznaczę, ze nie przepadam za rzeczami trzy, pięć, siedem w jednym bo uważam, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Mamy już na rynku jedną taką markę która na swoich opakowaniach pisze 10 w jednym itp.dla mnie to bujda ale postanowiłam sprawdzić ten peeling mimo wszystko. Do mycia twarzy najchętniej wybieram  żele lub zbite pianki. Pasty nie są moją ulubioną konsystencją bo  mam wrażenie, że zapycham cerę  ale wielkie było me zaskoczenie gdy po nałożeniu produktu na zwilżoną twarz pasta przemieniła się w lżejszą formę żelu z której wybijają się nieliczne drobinki  krzemowe o średniej wielkości. Produkt pieni się bardzo delikatnie, zmywa bezproblemowo i pozostawia skórę czystą i ładnie nawilżoną, delikatnie wygładzoną przez masaż drobinkami. 
Jeśli chodzi o produkt 3w1 wypadł dokładnie tak samo u każdej z nas. Jedyne co nas poróżniło to zachwyt lub obojętność dotycząca zapachu :)
tutaj poznacie inne produkty z serii z węglem
  
Drugi raz organizowałam takie wspólne testowanie i powiem Wam, ze wypadły one bardzo sprawnie, dziewczyny mega wczuły się w rolę i nawet prowadziły notatki. Jestem dziewczyny z Was mega dumna i szczerze dziękuję za pomoc. Pomogłyście moim czytelniczkom sprawdzić jak produkty sprawdzą się na wszystkich typach cery

Znacie tą markę? Stosowałyście kiedyś produkty BIOTANIQE ? Jaki macie stosunek do produktów ze ślimakiem?

Ściskam 
Czytaj dalej »
Cieszę się, że tu jesteś, proszę Cię nie bądź anonimowy - pozwól mi dowiedzieć się o Twoich odwiedzinach, napisz co myślisz o tej stronie pod najnowszym wpisem. Ściskam