16.11.2018

NAJLEPSZE CASY NA TELEFON/ ANDROID + IPHON

Przyznam się Wam do czegoś chyba jestem gadżeciarą, uwielbiam nowinki technologiczne i jaram się jak pochodnia na myśl o każsdym dodatku do swojego sprzetu bez względu na to czy jest to aparat czy telefon. Dziś skupię się na tanich i bardzo dobrych casach na telefon. W poście znajdzieice też linki do sklepów gdzie możecie nabyć te same modele lub bardzo podobne na swoje telefony. To co zaczynamy?

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress


Na początku pokażę Wam telefon który będę przebierać abyście mogli dokładnie zobaczyć jaki efekt czeka na Was po nałożeniu kolejnych etui.
casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress

Po latach zmuszona byłam porzucić moje ukochane smartfony Sony i przerzuciłam się na 
flagowca od Samsunga, w planach był Huwawei pro20 i Iphone X ale zostałam póki co przy androidzie ze wzgledu na wszystkie sprzęty Sony jakie posiadam w domu. Wszystkie te telefony sa batrdzo podobne i tak naparwdę różniły się kosmetyką ale zdecydowałam się w fazie końcowej na Samsunga S9+ ze względu na bajerancką stabilizację obrazu i różne tryby nagrywania filmów o pomocnym bixby Vison nie zapominajac. Telefon działa bezbłędnie i wiem, że to był dobry wybór tym bardziej, że znalazłam go w przepieknym i unikatowym już dla tego modelu odcieniu Sunrise gold. Telefon jest cieniutki, małe ramki i zaokrąglony ekran dodaje mu uroku ale czasami, szczególnie w pracy np. gdy pobieram krew czuje, że ten spory model lubi wysuwać się z kieszonki. Nie ukrywam - boję się o jego zniszczenie więc case w moim przypadku jest niezbędny. PokażeWam dziś 4 różne pozycję które najbardziej wkupiły się w moje łaski :) Oraz 4 których używałam dotychczas. 


DIAMENTOWY CASE
Dla mnie  może nie tyle diamentowy co kojarzy się ze szkłem, miękki dosyć cienki i bardzo dobrze przylega do telefonu, nadaję mu ciekawej faktury na pleckach. Zdecydowałam się na przezroczysty wariant mimo, iż w sklpeie znajdzieice jeszcze wersję różowo-brzoskwiniową i z tego co wiem tez cieniowane casy w stylu ombre.

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress

Koszt ok 6zł. Na aukcji poniżej znajdziecie modele dla samsungów i iphonów. W sklepie sprzedającego są jeszcze wersję na inne model.
SKLEP


COFFE CASE
Był to pierwszy case który zamówiłam na nowy telefon. szukałam czegoś co ochroni go dobrze, ale też całkowicie nie zasłoni ładnego koloru plecków. Case jest niezwykle solidny, doł wykonany z solidnego i twardszego tworzywa sztucznego na nim widnieje cześc z pływajacymi drobinkami, kolejna warstwa z nadrukiem kubka kawy jest najsztywniejsza dobrze chroni telefon nawet w czasie upadków (testowałam). 

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress


Musze jednak znanaczyć, że telefon nabrał konkretnej grubości za sprawą rozbudowanej części "kawowej" :) Zresztą spójrzcie poniżej.



Koszt ok.10zł. Tutaj dostępny na różne samsungi,ale w sklepie są również te casy przygotowane na inne modele i to w znacznie niższych cenach. SKLEP.


 ROSE FLOWER CASE
 Przyznam szczerze, że róż nie znoszę, są dla mnei tandetne i duszą mnie swym aromatem, ale kiedy zobaczyłam ten case stwierdziłam, czemu nie... bardzo spodobały mi się te zaokrąglone boczki i gruba ramka do okoła telefonu. Plecki są ażurowe między kwiatami nie mamy żadnego tworzywka tylko szczelinki. 


casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress

Mega odpowiada mi wygląd smartphona z przodu. Dobre osadzenie i bardzo komfortowe użytkowanie sprawia, że case noszę bardzo często. 

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress





casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress


Dodatkowo róże są chropowate i przyjemnie masują rekę podczas przeglądania social mediów:)
Kwota ok.11zł, w zalezności od modelu jest taniej, dostepnę są inne różne kolory ale na większośc modeli powtarza się czerń, czerwień i beż. SKLEP



BEAR CASE
Ogromny silikonowy case w stylu 3D. Uwielbiam duże etui bo łatwo znajduje sie w swoich ogromnych torbach, zresztą są urocze i tak, piszę to ze swiadomością tego, ze na moim kartu od dawna trzy dychy. case jest jak widzicie brązowy ale troszeczkę jasniejszy niż na zdjęciu, w dotyku jakby satynowy, dobrze wyprofilowany, genialnie lezy w ręce. Nie wypada podczas noszenia czy dzwonienia. Otwory wycięte są dobrze i mimo sporych gabarytów nie ma żadnych problemów z noszeniem słuchawek czy ładowaniem w opakowaniu. 

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress

Jak widzicie zajmuje sporo miejsca z przodu widać to chyba najtrafniej. jesli chodzi o guziki do podgłaśniania, raczej nie ma żądnych problemów, sporadyznie zdarza się, że cos tam nie złapie ale to bardzo, bardzo rzadko. Case spisuje sie wyśmienicie w chili kiedy nagrywam a nie mam ze sobą statywu, bo dobrze go oprzec i trzymać w wygodny sposób. 

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress

Kwota ok15zł. Etui  dostępne jest na wiele modeli telefonów na tej aukcji gównie na samsungi i iphony ale sprzedajacy ma w swojej ofercie również na inne telefony. Miśki dostępnę są w dwóch wersjach pękata i bardziej płaska. SKLEP


Na koniec postanowiłam zaprezentować Wam inne  casy które użytkowałam przez ponad 1,5 roku na poprzednim telefonie. Jak widać mimo mocnej ekspolatacji żaden z nich nie został zniszczony, mimo małej ceny są to etui wysokiej jakości które uczciwie polecam.

casy na Samsunga S9+ , Iphone,Sony,Xiaomi, Huwawei 20pro. Alliexpress


Dajcie znać czy jakiś case z tych moich wpadł Wam w oko. Nosicie małe czy duże etui na swoich telefonach?  Dajcie znac bo jestem tego bardzo ciekawa :) 

PS. Czasami warto kupować na Allieexpressie. Chcecie zaczami poczytać o moich perełkach znalezionych na tej stronie? 

Ściskam
Czytaj dalej »

13.11.2018

TA PASTA CZYNI CUDA! ROZJAŚNIA ZĘBY / NU SKIN


Kiedy zobaczyłam tą pastę w interencie stwierdziłam, kolejny cud na miano zakupów Mango, nie najtańszy bubel którego sprzedawcy zachwalają stak silnie bo chcą tylko zgarnąć gruby hajs. Z takim nastawieniem podeszłam do testów i kurczę, totalnie się pomyliłam!

Od dawna miałam kompleks zębów, niby proste ładne ale przez moją bardzo jasną karnację nigdy nie wyglądają na śnieżobiałe  mimo, iż po przyłożeniu do paska ze skalą jasności mam drugi naturalny odcień to w połączeniu z cera wyglądają jak czwórka więc  zawsze mnie to jakoś przyblokowywało, dodatkowo  duża ilość czarnej i czerwonej herbaty nie przyczynia się do ich rozjaśnienia. Rozważałam wybielanie u stomatologa ale  mam dosyć delikatne zęby i mój stomatolog stwierdził, że "wymyślam"  i mogę narobić sobie tym sporego uwrażliwienia. No cóż póki co pomysł zawisł a ja stwierdziłam, że przetestuje pastę przez którą zrobilo się mnóstwo szumu. 
Specjalnie dla Was zdradzam jak to jest z pastą  AP 24 /NU SKIN.

pasta wybielająca AP 24 /NU SKIN.
Znacie smak oraz zapach zielonych i niebieskich Orbitówek? To mniej więcej tak własnie pachnie i smakuje, wyczuwalny smak mięty ale i lekkiej słodyczy, nie pali, nie pozostawia lodowego wręcz arktycznego oddechu a jedynie przyjemne odświeżenie. Konsystencja jest dosyć zbita ale bardzo plastyczna, na pozór gładka ale po dokładniejszym rozsmarowaniu wyczuwalne są mikrodrobinki które podejrzewam odpowiadają za ścieralność (po analizie składu śmiem twierdzić, że to  mieszanka uwodnionej krzemionki i tlenku glinu). Świetnie się pieni, dobrze współgra ze szczoteczkami manualnymi ale i elektrycznymi, nie niszczy włosia końcówek, nie podrażnia dziąseł  w tej strefie jest naparwdę ok.

pasta wybielająca AP 24 /NU SKIN.


Pasta już po pierwszym użyciu zostawia zęby niewiarygodnie śliskie i błyszczące, kolejne użycia to zdecydowanie większy błysk, gładkość i faktycznie co chwilę jaśniejsze zęby. Po tygodniu użytkowania 2-3x dobę zauważyłam, że jakość a przede wszystkim kolor uległ znacznemu wybieleniu. po kolejnym tygodniu pasta pięknie poradziła sobie z kamieniem nazębnym (widzę to nawet po kolczyku w języku na którym kiedys stale gromadził się kamień a teraz tego po prostu nie ma). 
Zastanawiałam się jak to możliwe, że pasta zamknieta w 110g tubce może tyle zmienić w moim życiu, a piszę to z pozycji osoby która testowała już różne wybielające produkty. Tym bardziej mnie to zastanawiało bo jest to pasta rozjaśniająca która robi wow i to bez nadtlenku który jak wiecie może osłabić szkliwo i podrażnić dziąsła. W tej tubce kluczowym składnikiem jest magiczna mieszanka uwodnionej krzemionki i tlenku glinu. Podejrzewam, że to właśnie substancje ścierające tak ładnie czyszczą i polerują zęby a przy tym absolutmie nie podrażniają dziąseł i szkliwa.

pasta wybielająca AP 24 /NU SKIN.

Jedno jest pewne i to muszę podkreślić, ta pasta nie jest środkiem utleniającym, więc nie zaznacie po niej uśmiechu a'la M.Wiśniewski (na szczęście) ale jeśli Wasze ząbki straciły swój naturalny kolor w wyniku zaniedbania,spożywania mocno barwiących produktów np. kawy, herbaty, wina czy nawet nikotyny to ta pasta przywróci właściwy kolor kości. Chociaż moje nabrały bieli jakiej nigdy sobie nie przypominam, efekt póki co się utrzymuje mimo, iż przez cały ten czas piję bardzo mocną, czarną herbatę i sięgam sporadycznie po kawę. Minęły 3 tygodnie stosowania i nie mogę wyjść z zachwytu a zostało jeszcze porawie tubki więc mam nadzieję, że jeszcze troszkę pójdzie w lepszą stronę. Post powstał troche wcześniej bo nalegałyście po tym jak pokazałam Wam efekt na instastories. Końcowy efekt zamierzam Wam pokazać z końcem tubki ale już teraz przybiegam z informacją, że to autentycznie działa ! 

Szczerze polecam ten produkt, bo serio nie sądziłam, że zrobi coś więcej niż tylko dobrze umyję zęby a tutaj szok! Jestem zachwycona, kupię kolejną tubkę!

Polecam z czystym sumieniem! Jeśli byłybyście zainteresowane zakupem to tutaj podrzucam Wam zaufane źródło z którego pochodzi moja tubka.W internecie wiem, że śmiga trochę podróbek tych past więc lepiej kupować w sprawdzonych punktach. Ja uczciwie polecam  kontaktować się   Koryna D. na IG lub FB .



____________________________________

Czytaj dalej »

12.11.2018

NATURALNIE PIĘKNE /BLOGGERKI W BIAŁYMSTOKU


Nie uwierzycie ale spędziłam ponad 5h w najbardziej niewygodnym busie świata, współsiedzący próbował zgnieść mnie plecakiem turystycznym a na koniec kierowca nie zatrzymał się na właściwym przystanku, było ciężko ale nie zdołało mnie to zatrzymać i mimo to dotarłam do wyznaczonego celu. Punktem zaczepienia na mapie był tym razem Białystok.  Nigdy nie byłam w tej części Polski a co za tym idzie również nigdy nie byłam w tym mieście. Przywitałam białostockie  dosyć tradycyjnie bo na dworcu pks a następnie pośpiesznie udałam się taxówką do lokalu w którym miałam spotkać się z resztą dziewczyn.  

Byłam pierwsza, chociaż facebook meldował, że uczestniczki są już bardzo blisko.  Na dobre rozgościłam się w lokalu FLY HIGH COFFE przy ulicy Lipowej 16. Kawiarnia wywarla na mnie mega pozytywne wrażenie, obłednie dobra kawa na pysznym i ulubionym mleku owsianym (oat-ly!) a to dopiero początek pyszności jakie serwuje to miejsce. Miałam okazję pałaszować pysznego wege tatara z buraka z palonym kozim serem, sosem z owoców lesnych, pudrem z czosnku niedźwiedziego i oliwą której nie potrafię niestety wybadać  ale było to boskie i totalnie mnie kupiło! Dziewczyny zdecydowały się na burgery, również te wege i również zachwalały więc sumiennie mogę polecić Wam miejscówkę nie tylko na kawę, lemoniadę ale również na obiad.


Dobrze, koniec o jedzeniu, przejdźmy do meritum. Spotkałyśmy się w gronie  kobietek zafiksowanych na punkcie naturalnej pielenacji o czym świadczy również nazwa spotkania NATURALNIE PIĘKNE. Skład tego pięknego towarzystwa jest imponujący: organizatorka - Kamila (mylovelyfushia.blogspot.com), Kasia (poradymamykasi.pl), Anetka (cosmeticosmos.pl), Asia (nienaltowskablog.pl), Diana (chanceleee.pl) , Natalka (https://www.elfnaczi.pl/) oraz Gosia (blondhairaffair.pl).



Oprócz chęci spotkania oczywiście przyświecał  nam szczytny cel,zlicytowałyśmy własne produkty które przekazałyśmy na białostockie Hospicjum dla dzieci POMÓŻ IM.  Udało nam się zebrać prawie 500zł. 




Kamila w zamian za pomoc wraz ze sponsorami postanowiła przygotować również upominki i dla nas. Do akcji przyłączyło się kilka firm, niektóre paczki były spersonalizowane.

Ecospa   -  Marka pozwoliła nam wybrać przed spotkaniem zestaw DIY jaki otrzymamy w upominku, mega fajny gest więc wybrałam nawilżajacy żel hialuronowy z provitaminą B5.
4szpaki - marka podarowała nam peeling oraz mydełko, juz nie długo zaprezentuje je Wam na blogu, ponieważ oba produkty są już w fazie testów.



Ekozuzu - Kolejna marka która ujawniła się przed spotkaniem i postanowiła zaoferowac nam wybór produktów które nas interesują. Znalażłm wiele intereusjących produktów m.in jedwabny puder ale w konću zdcydowałam się na palete naturalnych cieni, marka dorzuciła jeszcze czarny eyeliner. O eyelinerze troszeczkę opowiadałam Wam już na swoim instagramie (o tutaj).


Avetpharma - marka podesłaładwa suplementy z biotyną wspomagajace nasze włosy i paznokcie. Suplementy będę przyjmowała najprawdpodobniej w rejonach grudnia-stycznia. Sezon czapek to dobry moment aby wzmocnić kłaczki.


Biobeauty -  w paczce znalazlam genialna pomadkę porzeczkowa, maseczkę oraz rumiankowy krem do rąk od Cosnature, produkty do higieny intymnej marki Masmi.





Biolonica - otrzymałam kremik regenerujący do twarzy tak jak wskazuje zdjęcie zawiera komórki macierzyste jabłoni. Zazwyczaj produkty z macierzystymi się u mnie sprawdzają  więc chętnie sprawdze jak będzie tym razem :) Krem czeka w kolejce na testy.


Biofemina Toscana - markę znam głównie z internetu więc miło będzie przestestować ja na własnej skórze. Firma podarowała nam worek próbek oraz peeling, jeszcze nie stosowałam, produkt czeka w kolejce :)




















 

Bielenda - Marka podarowała spora paczkę głównie z produktami do opalania, jako,że nie jestem osobą która sięopala- też nie mogę z racji swego uczulenia na słońce więc emulsje brązującą od razu oddałam jednej z uczestniczek spotkania a produkty doopalania poszły dla koleżanek które zimą mają zaplanowany wywczas w tropikach. Oprócz przyspieszaczy opalania trafiła do mnie mgiełka nawilżajaca o całkiem przyjemnym aromacie , maseczki oraz pomadka ochronna.



SemCo - Marka mnie mocno zaskoczyła  i uradowała, uwielbiam takie naturalne produkty i stale stosuje je w swej kuchni, trafiły do mnie cztery propozycje: olejk konopny, z nasion wiesiołka, rydzowy i lniany. Używam od spotkania i uwielbiam!
































Svoje -  Podrzuciło  nam miniaturowe mydełko żubrowe do testów.Włascicieli firmy poznałam podczas targów i musze przyznac jedno- mega ludzie! Kolejny produkt trafia do użytku :)




Na licytacji udało mi się również wylicytować trochę przedmiotów, nie były one mi bardzo potrzebne wieć szybko po spotkaniu przekazałam je nabliższym, jedyne co zachowałam dla siebie to miniaturową gąbeczke z AnnabellMinerals i pomadkę z Colourpop :) Czasmai jest tak, że licytuję coś bo w sumie ważna jest zbiórka gotówki na potrzebujące maluchy. 



Po spotkaniu udałysmy się jeszcze na zwiedzanie Białegostoku, Kamila stała się naszym przewodnikiem i pokazała najciekawsze miejsca na mapie miasta. 
Wieczorem udałyśmy się jeszcze do pubu 33Krany na kraftowe piwo gdzie odkryłam piwo moich marzeń i snów - Bladą Mariję pomidorowe piwo które jest ideałem dla takiego pomidoroholika jak ja. Nawet etykieta w takim postrockowym klimacie który tak bardzo lubię no cudo!


Do hotelu wróciłyśmy późnym wieczorem,nocowałam razem z Kasią w bardzo przyjemnym miejscu w Wili Marcela na ul. Zwierzynieckiej 64. Bardzo przyjemna okolica, niby w centrum a jednak delikatnie na uboczu, cisza i spokój. W środku czyściutko, wygodne łóżka, przestronna łazienka i co mnie mega zaskoczyło duża kuchnia do której miałyśmy dostęp przez cały pobyt. W całodobowej recepcji lodówka z napojami i jakieś podstawowe przekąski dla zgłodniałych. bezpłatne wifi, płaski telewizor w każdym z pokoi, wila akceptuje pobyt ze zwierzakami, pokoje sa dla niepalących. Bardzo pozytywnie oceniam to miejsce.
Rano niestety musiałłyśmy rozstać się z Kasia bo wracałyśmy do domu różnymi środkami transportów, Kasia wskoczyła w pociąg a ja miałam jeszcze ponad 1,5h do odjazdu mojego Bla bla cara. Postanowiłam więć pozwiedzac okolicę, zajrzałam do centrum a później zawitałam do sławetnego Pałacu Branickich. Uwielbiam zwiedzać nowe miasta i poznawać ich architekturę. Cudo!



Białystok  wywarł na mnie zaskakująco dobre wrażenie, miasto czyste, ciche, spokojne pełne zieleni a do tego pełne serdecznych ludzi :)  Dla mnie był to bardzo udany weekend i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkam się z dziewczynami w takim lub zblizonym gronie :)

Jestem ciekawa czy byłyście kiedyś w Białymstoku? Znacie te naturalne marki które ufundowały upominki? Dajcie znać :)

Ściskam 
Czytaj dalej »

10.11.2018

BLOGERKI SĄ POPIEPRZONE A NAJGORSZE TO TE URODOWE


Jeśli to teraz czytasz to zakładam, że albo jesteś blogerką urodową albo masz bardzo podobne zdanie w tym temacie. W świecie blogowej urody siedzę od 2013 i muszę przyznać, że z każdym rokiem jakość branży beauty spada. Zrobiło się wielu bloggerów, vloggerów którzy zakładają coś bo czekają na barter który sypnie bozia z nieba. Ok, młodzi niedoświadczeni zepsuci lenistwem - spoko, młode lata rządzą się innymi prawami ale starsi, doświadczeni blogerzy? Mam wrażenie, że im dłużej ktoś siedzi w tym światku to dostaje większego parcia na szkło, rośnie zachłanność, zazdrość i chęć dopieprzenia drugiemu. Czy to eventy na których zawsze jakaś kosmetyczna zajumie gifft, szampon, wodę, błyszczyk czy całą torbę kosmetyków whatever... zawsze jakaś beauty narobi siary przez co całej grupie przyszywa się łatkę. Urodowe spotykają się na kawusi, robią sobie słodkie selfiaczki a za chwilę wbiją sobie nóż w plecy bo dana marka nie wysłała jednej z nich paczuszki, albo hybrydy miała w lepszym kolorze. Zawiść i zazdrość o to, że ktoś dostał lepszą współpracę, pisanie do marek maili na „bliską” kumpele aby tylko oczernić człowieka i szybko wskoczyć na jej pozycję, takie akcje są niestety na porządku dziennym. Podbijanie do „większych” infuancerek, dopinanie się jako ogonek aby wybić się i pokazać swoim odbiorcom, że jestem kimś a może i ta większa gdzieś później mnie udostępni- KOSZMAR! Tworzenie wyimaginowanego świata, udawanie w mediach osoby ułożonej, zabawnej, silnej no dosłownie wzoru dla innych kobiet a pod przykrywką nocy wypłakiwanie się w poduszkę pijąc rozweselacze z antydepresantami. Rozumiem, że każdy w necie tworzy trochę inny obraz swojej osoby, uwydatnia daną cechę aby dodać sobie charakteru ale czy tworzenie idealnego świata dla głównie własnego poklasku ma sens, czy wpędzanie się w syndrom dr Jackyll/ Hyde to faktycznie stan ukojenia psychicznego? 


Mam wrażenie, że blogerzy nie wytrzymują prędkości z jaką inni twórcy internetowi publikują swoje posty. KOŁCZE nakazują wpisy na blogu co 2 dzien, na fejsiku dwa dziennie na ig... i człowiek który żyje czymś więcej niż tylko socialami zaczyna nie dawać rady, chomiczek kręci się w kółku ale nie za sprawą swych łapek...tkwi w tym ale ani wyjść ani zmienić kierunek , czeka na przełom i tak właśnie jest z urodowymi, nie mają czasu na publikacje, wmawiają sobie, ze przez to algorytm odwiedzin spada, jak spada robi się mniej serduszek a im mniej u nich tym więcej u konkurencji i znowu żółć zalewa ciało, toksykuje mózg... Zaczynają się najpierw próby tonącego, spore zakupy: najpierw tanie kosmetyczne w astralnych ilościach, później pojedynczo drogie, następnie produkty z działów pobocznych tylko aby zwrócić czyjąś uwagę. Minimalistki które kupują pierdyliard kurzołapów aby zaimponować innym aby choć jedna duszyczka dała kciuczek w górę i wlała trochę miłości na instagramka. Odlajkowywanie postów, usuwanie obserwacji zaniżanie statystyk „konkurencji”, wykupywanie komuś obserwacji czy lajków pod zdjęciem tylko po to aby staty siadły. A gdy to nie daje rady dokupienie sobie obsików i komentarzyków wychwalajacych naszą osobę pod niebiosa. Zawsze się zastanawiam czy takie konto ma sens, czy tworzenie czegoś na pozór ma wpłynąć na podbudowanie niskiej samooceny, czy wzbudzenie zazdrości u innych a może faktycznie chodzi o te tanie pomadki i błyszczyki. Nie ogarniam tego... Przypomnę raz jeszcze swój autorski hashtag „żmijowisko” ;). 

Pamiętam jak 2 lata temu sama miałam kryzys, mocno zaangażowałam się w adminowanie swojej blogerskiej grupy ELITY NA FB, mnóstwo osób pisało do mnie prywatne wiadomości, chcąc nie chcąc byłam wtajemniczona we współpracę innych ludzi, paczuszki między bloggerkami, sprawy mniej lub bardziej prywatne, screeny z rozmów, oczerniania i ogólnie wpieprzanie się w ludzkie życie osób tych które akurat miały najmniejsze prawo aby komentować. Grupowe napuszczanie siebie na innych to była norma i mimo iż nigdy nie chciałam się w to bawić, zostałam raz posądzona o podobną akcję i wtedy rozpętała się burza, zostałam wrobiona w pewną sytuację, w międzyczasie jedna ze znajomych która bardzo lubiłam dała mi nieźle popalić oczerniając mnie gdzie popadnie ale przemilczmy to... Od pewnego momentu powiedziałam dosyć. Wyeliminowałam ze swojego życia ludzi którzy udawali przyjaciół którzy tylko czekali na korzyści, na darmowe kosmetyki, na polecenia u marek. Każdego wampira energetycznego wyeliminowałam internetowym czosnkiem. Nie spaliłam mostów ale skończyły się zażyłości, zdarza się, że zamienię z kimś zdanie jeśli sam zagada ale nie marnuje czasu na tych którzy są tylko kiedy potrzebują informacji o zbliżających się projektach czy innych eventach bloggerskich. Są też oczywiście osoby do których nie piszę często bo wynika to autentycznie z braku czasu ale te najbliższe wiedzą, jak jest i, że za niecały miesiąc nadrobimy wszystko w Chełmie :) Ogólnie wprowadziłam w życie zasadę która łamie wszelkie porady szkoleniowców bo tak naprawdę NIC NIE MUSZĘ  no może tylko pić, jeść, spać (...jak Tamagohi :D - wybaczcie musiałam) ale nikt nie narzuci mi schematów a to dlatego, że schematy blokują, sparwiają, że zamaist frajdy zaczynamy działać jak maszyny, doświadczyłam tego jakiś czas temu i straciłam chęci do kontaktów z ludzmi, do pisania, do robienia tego w czym chce działać. Więc serio, jesli czujecie chwilowe zmęczenie materiału - zróbcie reset a wrócicie z podwójną siłą.


Ale wracając do tematu, chce Wam tylko dać znać, że to co dzieje się w social mediach nie zawsze idzie w parze z tym co później spotykacie na żywo, często te osoby są zupełnie inne i nie wynika to z faktu, że ktoś się Was wstydzi, raczej jest to maska, poza aby ściągnąć odbiorców. 

Na szczęście są jeszcze normalne bloggerki które mimo już jakiejś popularności nie zbzikowały, nie nabiją sztucznych tłumów, nie kupują kolejnych skorup do domu aby wzbudzić podziw czy nie organizują rozdań w których musisz zaobserwować 100 kont aby wygrać hulajnoge i nowego iphona. 
Patrzcie i doceniajcie tych którzy stale są tacy sami, którzy nie udają przed Wami kogoś innego, którzy traktują Was jak kumpele i nawet jeśli nie publikują 30 wpisów dziennie a wrzucą coś rzadziej to robią to bo mają inne zajęcia ale jednak zawsze wyłupią jakiś skrawek czasu aby się do Was odezwać bo czują z Wami tą więź. Tak mnie naszło dziś wieczorem na przemyślenia, bo niestety co chwilę w tym naszym kręgu bloggerskim daje znać o sobie jakaś żmijka, a tam gdzie stado bab tam i kravmaga staje się zaledwie niewinną przepychanką. 



Nie dawno podczas wyjazdu powiedziałam dziewczynom, że największym komplementem i okazaniem zaufania z mojej strony jest fakt, że bez najmniejszych oporów śmigam przy nich w pidżamie z kulką na głowie i bez żadnego makijażu. Serio, to oznaka pełnego szacunku i zaufania do tych laseczek :) Może i jest to dziwna teoria ale każdy ma jakąś :) a, że śmigałam już przy wielu z Was bez makeupu to znacie mój stosunek do Waszej osoby :D 

Dobra zmykam spać, a na koniec zostawiam Wam link do filmu gdzie bawiłam się własnie z jedną, taką  moją zaufaną ekipą :)

Ściskam i uważjcie na żmije :)
__________________________________

Czytaj dalej »

09.11.2018

TOTALNA PRZEGINKA/ DROGERIA NATURA



Kolejny raz mam wrażenie, że paczka do Drogerii Natura to totalna przeginka... Dlaczego?  Spójrzcie na zawartośc a wszystko stanie się jasne. To co? Zaglądamy?



MASCARA CREATE YOUR STYLE/ MYSECRET
Różowe opakowanie tym razemskrywa pogrubiający tusz do rzęs. Mascara posiada silikonową, nietypową bo dwustopniową szczoteczkę. Czerń imponująca, karbonowa i zgatunku tych bardziej satynowych. Nie będę pokazywała Wam dziś efektu na rzęsach bo zamierzam opublikować w przyszłym tygodniu wpis o mascarach dostepnych w Naturze, zamierzam zaprezentować Wam szczegółowy wpis czy warto kupować tańsze mascary :)

MASCARA CREATE YOUR STYLE/ MYSECRET


MASCARA CREATE YOUR STYLE/ MYSECRET



KOREKTORY
Zaskoczę Was pewnie, ale trafiły do mnie cztery świeżynki, po dwie z różnych marek.
Kobo - seria Creamy camouflage - No.401 Fair oraz No.402 Light beige. Od razu informuje korektor jak nazwa wskazuje ma kamuflować niedoskonałości, neutralizować cieniepod oczami, ma być odporny na ścieranie, ma nie wysuszać a wszystko za sprawą oryginalnego składu który wzbogacono omasło shea i apricot (morelę).
Sensique- seria High coverage - No.1 Porcelain i No.2 Light beige. Producent zalicza te korektory do grupy długotrwałych o wykończeniu kryjąco-matującym. Produkty mają doskonale kryć niedoskonałości, tworzyć efekt gładkiej, matowej skóry. polecany jest do cery wrazliwej i o dziwo nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Firma od dawna zaznacza, że nie tetsuje na zwierzakach więcmożna przypuszczać, że może to być kolejny produkt dla wegan. Sprawdzę to jeszcze i dam znać.

Skupmy się jeszcze na korektorach, z każdej marki otrzymałam najjasniejsze kolory. Pomijam fakt, że są to odcienie jasne ale niestety dla mnie nadal za ciemne. Krycie mają niezłe ale sprawdzałam je tylko na moim czerwonym  znamionie. Jutro będę cały dzień w domu więc nałożę te za ciemne kolory aby sprawdzić dla Was jak jest z tym kryciem i trwałością.

Kobo - seria Creamy camouflage

Kobo - seria Creamy camouflage

PALETKI CIENI-NATURAL BEAUTY/ MYSECRET
Paletki cieni z tej serii potrójnej zna już większośc moich kumpel a co najważniejsze docenia je tak samo mocno jak ja. Niesamowita silikonowo-mineralna formuła która jest tak mięciutka, że zanurzanie w nich nawet opuszki palca to obłędna przyjemność!
Pigemntacja obłędna, trwałość doskonała no i cena- petarda. Teraz w moje dłonie wpadły trzy paletki, 9 nowych cieni to totalna obłędność. 

OCEAN STORM- błyszcząca i iskrząca paletka zieleni, złote khaki, soczysta zieleń z taką delikatnie żuczkową poświatą oraz morski odcień zieleni który jest najmniej błyszczący z tej paletki a mimo to potrafi opalizować i dawać błysk ale bardziej neutralny. Petarda zrobiłam nią już jeden makijaż i to będzie hicior!

NATURAL BEAUTY/ MYSECRET



PATH TROUGH THE DUNES - matowa paletka którą bez problemu stworzymy zarówno dzienny jak i wieczorowy makiajż. ładna, doskonale napigmentowana morelka, jasny brąz oraz średni brąz w zdecydowanie ciepłym, lekko ceglastym tonie. 

NATURAL BEAUTY/ MYSECRET




SWEET'N'SPICY - kontrowersyjne kolory po które nie każda będzie chciała sięgnąć, przyznam szczerze, że mnie osobiście nie zachcają w paletce i pewnie sama nie zwróciłabym na nie uwagi w drogerii ale kiedy otworzyłam paletkę i zrobiłam swtache to WOW! Piękne odcienie o turbo wysokiej pigmentacji -najjasniejszy bardzo ciężki do okreslenia coś pomiedzy różem abrzoskwinką, ciepły odcień różu z pomarańczowymi tonami, wygląda fenomenalnie ale w stosunku do reszty cieni jest dosyć suchy. Środkowy odcień - malina ogromna pigmentacja,kolor unikatowy - jestem w nim zakochana no i ostatni coś pomiedzy śliwką a brązem, mam wrażenie, że w zależności od cienia sąsiadujacego wybija raz jedna raz drugie tony. Bardzo przyjemnie się zapowiada.

  NATURAL BEAUTY/ MYSECRET


A poniżej zostawiam Was ze swatchami, które wymyśliłam sobie przedstawiać Wam w gradiencie :) Dodam tylko, że każdy odcień był tylko przez chwilę "ciapnięty"więc nasycenie powala!

NATURAL BEAUTY/ MYSECRET, tanie dobre cienie


No i teraz kolej na Was, dajcie mi znać co myślicie o tych produktach, zaciekawił Was któryś z nich? Znacie paletki z tej serii? Dajcie znać - obowiązkowo ;)

Ściskam ♥
Czytaj dalej »