12.03.2019

NOWA PALETA DANIELA SOBIEŚNIEWSKIEGO I MARKI TUNE - TROPICAL RHYTHM

Długo czekałam na jej przyjazd, ale wreszcie dotarła do mnie. Przepiękna paleta którą nabyłam na totalnym spontanie. Nie wiem jak to się stało, że zakupiłam paletę w której jest tyle pstrokacizny, był impuls  - był zakup. Czy jestem więc z niego zadowolona? Opowiem Wam dziś coś więcej na temat nowości marki Tune.


Paleta powstała ze współpracy marki Tune i Daniela Sobieśniewskiego, nazywa się Tropical Rhythm  i zdecydowanie skrywa tropikalne klimaty w środku.

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

OPAKOWANIE
Paletka trafia do nas w zabezpieczeniu tekturowym które wygląda identycznie jak sama paleta. Cienie schowane są w tekturowej palecie, kartonik jest całkiem niezłej jakości - przypomina opakowania Benefitu ale nie posiada śliskiej wartswy. Zarówno na zabezpieczeniu jak i samej palecie widnieje złote tłoczenie z nazwą. Na pleckach palety znajdziemy informację o konkretnych nazwach, wielkości i ilości cieni a także o ich rozmieszczeniu. Sama paleta zamykana jest na dwa małe magnesy które mocno odgniatają się  na tekturze.

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

CIENIE
W środku znajdujemy 16 matów po 2g. Nazwy totalnie tropikalne, ważne od otwarcia, aż 30 miesięcy. Pigmentacja nieziemska! Kolory żywe i naprawdę imponujące. W konsystencji suche ale nie powodują dyskomfortu przy noszeniu. Aplikują się przyjemnie ale moim zdaniem najlepiej nabierać je zbitym, kuleczkowym lub języczkowym pędzelkiem bo trochę się sypią, może nie tak jak ABH ale jednak. Co do blendowania, bardzo, bardzo przyjemnie, jedyny cień który wzbudza me wątpliwości to zieleń butelkowa, która nie przykleja się zbyt dobrze, jedna warstwa spoko, ale przy próbie budowania głębi, pędzelek zbiera to co powinien nanieść i robi się dziura. WATERFALL to jedyny odcień problematyczny. Ogólnie z bazą typu korektor, colour tattoo no "coś" mokrego - cień waterfall jest ok, ale na sucho bez niczego klapa. Cienie wspaniale się przenikają i to w różnych kombinacjach fajne jest to ze możemy te cienie rozblendwać, pięknie połączyć ze sobą a w kluczowych miejscach dołożyć ten właściwy kolor i zbudować natężenie.

Sami spójrzcie na piękne kolory i swatche owej palety:

        TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

Na pierwszy rzut oka te kolory mogą wydawać się szalone, a cała paleta niepraktyczna dla osób które nie zajmują się makijażem - nic bardziej mylnego, kolory są odważne ale wszystko zależy od kombinacji i połączenia. Możemy stworzyć nią turbo tropikalny makeup ale też zwykłego dzienniaczka który spisze się nawet do pracy.
TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH
Pigmenty nie są testowane na zwierzakach.  

PODSUMOWANIE
Cienie są świetnie napigmentowane, pozwalają zaszaleć, stworzyć dzienny makijaż, wakacyjny, wieczorowy no daje mnóstwo możliwości. Cienie należą do gatunku tych gdzie natężenie jest budowane, jeden cień jest problematyczny ale są na niego sposoby - wystarczy lepka baza. Makijaż nałożony na suchą powiekę bez bazy nie migruje, nie wiem jak jest z tłustą powieką bo takiej nie posiadam. Kolory są przemyślane, można je mieszać ze sobą, ładnie łączyć i tworzyć przyjazne przejścia.

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

Co do opakowania, ładna paleta, cienka, lekka - więc będzie dobra w transporcie. Niestety brakuje mi tu foli w środku która oddzieliłaby klapkę od pigmentów - otwierając paletę pierwszy raz część cieni była już odbita wszędzie gdzie się da, kartonik się brudzi, ciężko go domyć nawet wacikiem i płynem micelarnym. Tutaj wypada to kiepsko, może warto na przyszłość pomyśleć o ciemniejszym kolorze papieru wokół cieni. Szkoda, że paleta nie posiada lusterka, kształt ma idealny do tego. Myślę, że jak na cenę 149zł. można było dopracować te trzy szczegóły. No cóż, mimo tego paleta mnie zaskoczyła, jest inna od tych które zazwyczaj stosuje (raczej sięgam po mięciutkie produkty, wręcz satynowe cienie) ta ma zupełnie inną strukturę ale spisuje się u mnie dobrze. 

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH


Jeśli brakuje Wam typowo wakacyjnych odcieni to sprawdźcie Tropical Rhythm, kolejna paleta sygnowana nazwiskiem Daniela i kolejny raz pozytywne zaskoczenie :)

Stosujecie tak kolorowe cienie? Jaki odcień najbardziej się Wam spodobał z tej palety?

Ściskam :)

Czytaj dalej »

10.03.2019

PIELĘGNACJA MONSTERY


Nie da się ukryć, od paru lat monstera to jedna z najpopularniejszych roślinek internetu, kocha ją instagram, blogerzy a nawet nasze babcie które nadal przechowują w swych domach sadzonki z lat 80-tych.  Jak pielęgnować ją aby wydobyć z niej całkowite piękno, o tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie :) Poznajcie moje lifehacki na to aby wydobyć z niej najlepsze walory dekoracyjne.

MONSTERA
Specyfikacji nie będę tutaj przytaczać - wszystko jest w internecie ja chce się skupić na moich obserwacjach i doświadczeniach.


TEMPERATURA
Pochodzi z tropikalnych lasów więc chyba nikogo nie zdziwi fakt, że roślina dobrze czuje się w cieple. Ideałem będzie dla niej temperatura 21 stopni ale 18-25 też przejdzie - czyli taka polska, optymalna temperatura pokojowa. Monstera zacznie się męczyć poniżej 15 stopni, często swój ból przejawia w ciemnych plamach na liściach



ŚWIATŁO
Monstera (dziurawa) to roślina która tak jak i ja nie ma wielkiego zapotrzebowania na światło, super czuje się w lekko zacienionych miejscach, nie narzeka na kąty czy sąsiedztwo dużych szaf. Nie oznacza to jednak, że roślina nie potrzebuje światła, zbyt duże zaciemnienie spowoduje, że listki będą małe i nie nabędą dziur a łodygi będą cienkie i trudniej im będzie zachować pion. Zbyt duże nasłonecznienie jest jednak gorsze - liście się gotują, bledną, pojawia się suszonka przy szpicu czy otokach wcięć w liściach.



PODLEWANIE
Tu zauważyłam coś nowego- jak rośnie w cieple podlewamy regularnie, tak aby podłoże było lekko wilgotne ale nie przelane. Monstera nie lubi też zbyt dużej ilości wody bo liście robią się żółte a podłoże gnije. Warto też wspomnieć aby nie podlewać roślinki od góry tylko wlewać wodę w wiaderko/ podstawkę aby woda była pobierana od dołu - zminimalizuje to powstanie grzyba. W zimie lepiej podlewać rzadziej a skupić się na zraszaniu liści ale też delikatnie aby woda nie leżakowała. Niedawno rozmawiałam z @hellojzaboutbeauty/ która poleciła mi stosowanie nawozu do zielonych liści w przypadku kiedy listki robią się żółte i faktycznie miało to sens :) Żółć nabiera pięknego zielonego koloru. Oczywiście jeśli liście robią się żółte albo brunatne należy wstrzymać się z podlewaniem i trochę osuszyć ziemię, ewentualnie zraszać nawozem do liści zielonych ) rozrobionym wg ulotki.


NAWOŻENIE
Mało osób wie, że skończyłam też Architekturę krajobrazu i o ile nie przepadałam za roślinami ozdobnymi z kwiatów to te z liści uwielbiałam i nadaj je wielbię :) Pamiętam, że tę grupę powinno wspomagać się wiosną i latem najlepiej co 2- max 3 tygodnie najlepiej nawozami organicznymi ale a można też sięgać po nawozy przeznaczonych własnie do roślin doniczkowych, ozdobnych z liści - zielonych liści.


NABŁYSZCZANIE
Wiadomo, że tak wielkie i ciemne liście najlepiej wyglądają gdy błyszczą, wiem, że chodzą po internecie plotki aby nabłyszczać je piwem, jajkiem, masłem... No przyznam szczerze, że nie wiem czy odważyłabym się na ten krok. Na rynku jest wiele produktów nabłyszczających rośliny, warto czytać czy ona na pewno są przeznaczone do danego gatunku roślin, dobrze też sprawdzić skład, jeśli jest długi i mega niezrozumiały albo na opakowaniu widnieją napisy o łatwopalności lub truciźnie - absolutnie bym tego nie brała. Na rynku są też chusteczki nabłyszczające do roślin które też często mają znacznie lepsze składy, więc warto poświęcić im chwilę. Sama próbowałam też z naturalnymi produktami m.in. z olejem kokosowym, bardzo fajnie spisuje się do tego wewnętrzna skórka od banana. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, NABŁYSZCZAMY TYLKO CZYSTE I STARSZE LIŚCIE, POKRYWAMY TYLKO WIERZCH, NIE RUSZAMY DOŁU LIŚCI tam są pory - aparaty oddechowe więc nie wolno ich zanieczyścić jeśli chcemy cieszyć się zdrową rośliną.


PRZESADZANIE
Specjaliści sugerują raz na rok, najlepiej wiosną ale tylko wtedy gdy roślina jest mała do metra.Przesadzamy tylko w zasobne, lekkie podłoże, najlepiej spisze się ziemia torfowa ale i taka zwykła do kwiatów będzie ok. Przesadzamy zawsze w większą donicę, zbyt mała może zahamować rozrost roślinki :)

Jeśli monstera jest spora, spokojnie możemy to robić raz na kilka lat i wtedy skupiamy się na górnej warstwie ziemi, bez potrzeby wymiany wszystkiego (porada od mojej Babci Uli). Zaczynamy w takim przypadku od obfitego podlania rośliny, następnie ściągamy jakieś 2,5-3cm warstwy ziemi z doniczki i uzupełniamy nową ziemią dokładnie przysypując korzenie. Ważne jest aby nową ziemię dobrze  ugnieść wokół  rośliny ! Tak przygotowaną roślinkę odstawiamy na 2 dni w cieniste i  stabilne miejsce, w tym czasie nie dolewamy wody.



ROZMNAŻANIE
Monsterę można rozmnażać co roku na wiosnę. Najkorzystniej przez sadzonki wierzchołkowe które umieszczamy w płytkim naczyniu, wypełnionym wodą z  węglem drzewnym lub ukorzeniaczem. Naczynko nakrywamy folią streczową, robimy otwór i wprowadzamy sadzonkę. Taką sadzonkę trzymamy w naczyniu do chwili wytworzenia  korzeni (temp. 24-30 stopni), następnie przesadzamy do doniczki wypełnionej (najlepiej) ziemią torfową. Obficie podlewamy posadzoną roślinę, dbamy o jej  właściwą wilgotność powietrza.

Jeśli podczas tworzenia sadzonki zaobserwujemy zgniliznę korzeni albo pędu, żółcenie liści i brązowienie łodyg duże prawdopodobieństwo,że roślinka  zgnije lub się rozpadnie. Taką roślinkę raczej trzeba wyrzucić  i pobrać sadzonkę z pewnego miejsca. Pozbywamy się również całego Podłoża w którym tkwiła sadzonka  bo grzyb który się wytworzył może przejść na nową roślinę.

Są też metody na stare monstery gdzie bawimy się korzeniami napowietrznymi, mchem, torfem i staramy się odmłodzić roślinę przez wytworzenie normalnego, właściwe systemu korzeniowego ale to może opiszę Wam innym razem :)

WARTO PAMIĘTAĆ ABY nie obcinać korzeni które wychodzą na powierzchnię (tzw. korzeni powietrznych). Można je podczas przesadzania delikatnie przykrywać i zniżać ich położenie ale nie wolno ich ciąć bo to zazwyczaj kończy się osłabieniem rośliny. 

WSZYSTKIE ZABIEGI PIELĘGNACYJNE WYKONUJEMY W RĘKAWICZKACH - monstera w swoich liściach i łodygach posiada sok który niestety jest trujący, może powodować alergię i podrażniać m.in.błony śluzowe.


Mam nadzieję, że troszeczkę powiedziałam Wam na temat tej rośliny, jedni mają większy level wtajemniczenia inni nie wiedzą nic ja wspominam Wam o tym co sama zaobserwowałam i czego dowiedziałam się od Babci jeśli chodzi o uprawę tej rośliny. 

Jestem ciekawa jak tam Wasze rośliny, macie swoje ulubione kwiaty?  Dajcie znać :)


Ściskam :*

_______________________________________________


Czytaj dalej »

01.02.2019

DLACZEGO NIGDY NIE POWIEM, ŻE JESTEM WEGAN,SLOW LIFE I ECO FRIENDLY...

 W obecnych czasach każdy nabył prawa bycia KOŁCZEM, umoralnia, wskazuje palcem cel i nakazuje podążać za nim ślepo  w nieznane. Większość tych przewodników prowadzi do światełka w tunelu lub teleportuje nas na manowce. Modne teraz jest bycie MODNYM a co za tym idzie słuchać elektronicznej muzyki, wielbić neony, chodzić na siłownię ale najlepiej to jednak ćwiczyć jogę i stać się ecofriendly.
No właśnie, nie jadać mięsa, kupować tylko z upraw eco, stosować tylko naturalne kosmetyki, nosić len, wykorzystywać puste opakowania dając im drugie życie, nie znosić foliiijek do domu, pokochać papier i oczywiście segregować śmieci.

To teraz wyznacznik bycia "dobrym i modnym". Tacy ludzie piszą książki, zaprasza się ich do telewizji i ogólnie gania po czerwonym dywanie z punktu a do b, c, d... aż do ż. Dla mnie jest to niepojętne, ciężko patrzeć mi na takich "SUPERMANÓW" z pozycji niezwykłości. 


Nie walczę o  karpie w święta mimo, iż ryb nie jadam od 1993, nie noszę na koszulkach haseł ŚMIERĆ MIĘSOŻERCOM mimo iż od 1995 nie tknęłam absolutnie żadnego mięsa. Nie podkreślam, że jadam tylko z ekologicznych upraw mimo, iż od dziecka mieszkam w domku jednorodzinnym i posiadam swój mały ogródek który jest bardziej niż eko uprawą, bo nawet oprysków nie stosujemy. Od lat hoduje własne warzywa, zioła. Ze swoich zbiorów przygotowuje przetwory, własne sosy pomidorowe, kiszonki, marynaty, dżemy i inne weki. Wykorzystuje do tego słoiki(reuse?) które zostają mi po innych produktach lub kupuje szkło  które służy mi latami. Ograniczam chemię spożywczą, nie kupuje niczego co ma niebezpieczne dla zdrowia składniki, nie znajdziesz w mojej kuchni glutaminianu sodu, siarczanów itp. Maksymalnie ograniczyłam folie i plastik w domu, pije głownie z metalowej lub szklanej butelki. Od ponad 15 lat śmigam z ecotorba na zakupy i nosiłam ją wtedy kiedy nikt jeszcze na worek lniany nie mówił, ze jest eco. Staram się korzystać ze szkła a plastik wybieram ten który mogę wykorzystać po parę razy.

Nie muszę robić niczego na pokaz, nie muszę chwalić się nowymi metalowymi słomkami czy filtrem.do wody.

Dla mnie bycie "eco" i slooooł life to styl życia w którym wychowali mnie rodzice i samą nie czuje potrzeby zmieniania. Wiem, że wielu ludzi to szokuje bo wnoszę to po licznych pytaniach ale dla mnie to na prawdę żadna kontrowersja, że suszę zioła, robię własne przyprawy czy warzywne kostki do zupy. Nie kupuje ponad stan, nie marnuje jedzenia, jeśli coś nie wygląda ładnie ale nadal jest świeże przetwarzam np. podwiędnięty koperek ściacham i podgotuje lub ususzę. Twarde pieczywo ścieram na tarte i wykorzystuje jako zagęstnik do zup. Niezręcznie jest mi o tym nawet pisać bo dla mnie to oczywista - oczywistość, ale wiem, że moje znajome potrafią w takiej sytuacji wyrzucić produkt do kosza. Opuszczam kurtynę milczenia i zostawiam ten temat.

 Stali obserwatorzy mojego instastory wiedzą, że zaczęłam się też bawić w tworzenie prostych naturalnych receptur kosmetycznych i szczerze nawet fajnie mi to idzie. Korzystam z półproduktów aby stworzyć coś nowego ( np.moja odzywka na porost rzęs) lub wykorzystuje niesprawdzone kosmetyki w nowy sposób aby jednak je zdenkować ( sposoby na buble).

Norma u mnie jest nie rzucanie śmieci na ulicę oraz ich segregacja. Zbieram też plastikowe korki bo skoro mogę komuś pomóc totalną drobnostką jaką jest zachowanie plastikowej nakrętki to chce pomagać.  Nie kupuję pierdół, nie otaczam się kilogramami kurzołapów  staram się generować mało odpadów i mimo, iż dotyczy mnie slow food, slow life to nie chce mówić o tym głośno. 
Nie chce być "bohaterem" bo robię coś co każdy dzieciak miał wałkowane kiedyś w szkole, może ja sama miałam troszeczkę mocniej to zakorzeniane bo mam  rodziców którzy wyznają podobną zasadę i w takim duchu mnie wychowali, ale nie oszukujmy się "walka o planetę", diy to akcję które znamy od klasy podstawowej.

DLACZEGO NIGDY NIE NAPISZĘ WAM, ŻE JESTEM WEGAN SLOW LIFE I ECO FRIENDLY? Nie dam się zaszufladkować, nie chce nosić metki z hashtagami!  Jestem osobą która nie czuje się swobodnie na podium czy w ramie, życie jest zbyt interesujące by walczyć o nazewnictwo. Skupiajmy się na opisach nie na pustych słowach. Żyjmy mądrze, rozsądnie i tak jak czujemy, nie krzywdźmy innych, jeśli nawet nie robimy tego z poczucia własnej wartości to w świadomości, że KARMA WRACA Z PODWOJONĄ SIŁĄ. 

Z jednej strony cieszę się, że jest moda na eco, ale z drugiej niestety wiem jak funkcjonuje IG i większość akcji przychylnych przyrodzie to tylko puste wpisy z opłacanej kampanii, a osoby je promujące z przyrodą i życiem slow mają jedynie kolorową fotkę.

Powiedzcie mi czy zwariowałam, czy to wszystko co kiedyś było normą i wręcz ocierało się o obciach i oznakę "biedoty" (np.diy) teraz wjechało na maksa na salony i próbuje nam wmówić, że jest podstawą naszego modnego życia.

Dajcie znać co o tym sądzicie.

Ściskam!

Czytaj dalej »

27.01.2019

NOWOŚĆ OD ANASTASIA BEVERLY HILLS/ PRZETESTOWAŁAM SULTRY!


Była pierwszą- najbardziej pożądaną (makijażową) pozycją zakupową na rok 2019 - jako, że od 01 października wszystko denkuje, zużywam na potęgę kosmetyki i nie kupuję niczego co w danej chwili nie jest mi potrzebne, postanowiłam zrobić sobie prezent i po 3 miesiącach zakupić owe cacko. Dziś kiedy cieni stosuje już blisko 7 tygodni mogę napisać o nich coś więcej. To co? Zaczynamy!

SULTRY / ANASTASIA BERVERLY HILLS

SULTRY - ANASTASIA BERVERLY HILLS  sephora promocja kod


OPAKOWANIE
Paleta trafia do nas w tekturowym opakowaniu które wygląda identycznie kk paleta - ten sam brokat i tłoczenie. Na plecach pudełka znajdujemy liczne oznaczenia ale też takie informacje jak skład poszczególnych cieni oraz podgląd kolorów jakie znalazły się w tej palecie.



Sama paleta ma piękne wydanie, sztywny kartonik powleczony miedzianym brokatem. Na wierzchu tłoczenie z połyskującym napisem w kolorze białego złota. Plecki to również brokat oraz foliowa naklejka z informacją o kraju produkcji, daty przydatności oraz fakcie,że kosmetyk jest całkowicie crueltyfree.



Środek wykonano ze sztywnego kartonika o śliskim wykończeniu bardzo fajny pomysł który ułatwia utrzymanie paletki w czystości :) Sultry wyposażona jest w lusterko proporcjonalne do wielkości paletki.Oprócz ceni o których za chwilę, mamy miejsce na pędzelek oraz sam - dwustronny pędzel oraz tasiemkę ułatwiającą jego wydobycie z kanaliku :)



CIENIE
Sultry to kombinacja 14cieni z czego połowa to wysoce napigmentowane maty a druga- błyski foliowo -brokatowe propozycje. Cienie z tego co się orientuje są większe niż w pozostałych paletach, dotychczas miały chyba 0,7g, tutaj każdy z nich ma 0,83g. 13 cieni jest w odcieniach bardzo neutralnych, dla większości z Was może nawet podbijać w chłodne tony,dla mnie to wreszcie neutralne barwy. Jeden odcień różni się od całości - intensywny malinowo-koralowy odcień. Błyski bardzo mocno odbijają światło, bez względu na to czy pracuje cieniami jasnymi czy ciemniejszymi jest kosmiczny glooooł. Błyski nakładane z bazą czy nie wyglądaja genialnie i w żaden sposób nie zebrały mi się na powiece. Formuła jest niesamowita, masełkowata, kremowa i satynowa. Matowe cienie mają turbo pigmentacje, karbonowa czerń (NOIR) jest faktycznie czarna a najjaśniejszy beż(FRESH) nie błyszczy się więc idealnie nadaje się pod łuk brwiowy. Dużym zaskoczeniem jest dla mnie TWIG czyli jasny brąz z domieszką oliwkowych tonów - super wygląda w załamaniu ale też dobrze spisuje się jako cień do budowania załamania. Najbardziej obawiałam się szarości czyli koloru SLATE ale przy mojej karnacji on bardziej wygląda na chłodny brąz niż szarość więc wygląda genialnie! Turbo ciepły wydaje się na mnie BIRCH (czyli górny prawy) to taki intensywny - miodowy brąz. Pięknie wygląda na powiece, ale przy mojej cerze muszę z nim mocno uważać bo galaktycznie wybija ciepłe tony :)Ale co tu dużo pisać zobaczcie jak one prezentują się w opakowaniu.




Tak cienie prezentują się na skórze, połączyłam ze sobą cienie z górnego i dolnego rzędu abyście zobaczyły czy da się je ze sobą zblendować i jak wyglądają w zestawieniu kolorystycznym.




A tak wyglądają moje dzienne makijaże tą paletką. Nie robiłam wieczorowych bo na to jeszcze przyjdzie miejsce - mam nadzieję :) Są delikatne a jeszcze zdjęcia zjadają kolory - wiem, muszę poćwiczyć robienie zdjęć makeupu ale uwierzcie mi, że pracuje nad tym :P


PODSUMOWANIE
Piękna- niezwykle podoba mi się jej wydanie, kocham miedz a tu jeszcze ten brokat no cóż - cudo! Od razu zaznaczam, brokat z czasem się ściera szczególnie na zgięciach ale nie ma tragedii. Cienie są bardzo mięciutkie, brokatowe folijki trzeba obowiązkowo nakładać opuszką bo pędzel zbyt mocno je nabiera i zbyt wiele produktu się marnuje. Cienie matowe można spokojnie nakładać pacynką, pędzlem ale też ociupinkę się osypują - nie gorzej jednak niż inne cienie z dotychczas wypuszczonych na rynek paletek ABH. Mega cieszy mnie większa pojemność blaszek, im więcej cienia tym więcej radości. Paleta może nie zrobi na wielu z Was wrażenia, bo kolory nie krzyczą papuzim lookiem ale Sultry można wyczarować kazdy makijaż, dzienny, wieczorowy, jakas artystyczną wariację z koralem czy srebrem które przypomina wręcz blendę. Mnie ta paleta kupuje całkowicie.



Zakochana jestem w niej po uszy i jedno jest pewne, że pragnę miłością szczera i prawdziwą kolejną ABH! Korci mnie na najgorzej ocenianą SUBCULTURE ale kolory mówią do mnie, wołają i wręcz zachęcają do zabrania do domu :) Macie którąś z palet ABH? Możecie coś polecić lub odradzić?

ŚCISKAM!






























Czytaj dalej »

13.01.2019

kolorowe eyelinery WONDER' SWIPE / rimmel



Od kiedy pokazałam je na stories skrzynkę DM zalewają pytania o swatche. Nie pozwolę Wam dłużej czekać, dzisiaj zaprezentuje wszystkie kolory. Moi  Drodzy, prezd Wami  wszystkie odcienie WONDER' SWIPE od marki RIMMEL.

Dla niewtajemniczonych WONDER'SWIPE to nowość w szafie rimmela ale również świeżynka jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe 2w1, w tym przypadku mamy do czynienia z eyelinerem oraz ombretto. O ile eyeliner znany jest każdemu to ombretto może już wzbudzać w głowie pytajniki, tą nazwą producent określa tak zwyczajniej formułę która słuzy nam nie tylko jak eyeliner ale również jako rodzaj cienia.

WONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetyki



OPAKOWANIE
Dosyć standardowe dla eyelinera, opakowanie z aplikatorem w skuwce W środku mamy do czynienia z kuleczką która rozbija formułe  na idealną konsystencję i równomierny pigent. Sam aplikator gąbkowy, bardzo szpiczasty i cieniutki, spokojnie możemy wymalować nim  linie od grubych po turbo cieniutkie. 

WONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetyki


KOLORY
Posiadam 12 odcieni eyelinerów, wszystkie mają wykończenie metaliczne, niektóre mocniej opalizują drobinkami, inne mają zacięcie na holo. No cóż koniec gadania, pora Wam pokazać jak one się prezentują :)

WONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetykiWONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetyki, swatche

Czy one nie prezentują się pięknie?



Pod koniec filmiku macie delikatnie przetarte palcem te kreski juz po zastygnięciu.


PIGMENTACJA/ TRWAŁOŚĆ
Aby uzyskac piękną, kryjącą kreskę wystarczy nałożyć dwie linie lub jedną grubszą. Wiem, że niektóre dziewczyny narzekają, że pigment nie jest zbyt równomierny - owszem jest to mozlie, jesli nie wstrząchniemy eyelinera i nie umozliwimy kulce w środku rozbić formuły. Jesli jednak to uczynimy kolor jest łądny i dobrze kryjący.

Trwałośc - eyeliner zastyga, ale nie jest to trwałość pancerna jak w przypadku eyelinerów Kat von D.  Wonder'swipe oczywiście jesli nie będziemy go dotykać dłońmi, pocierać palcami itp. to utrzyma się nienagannie ponad 8h ale w chwili kiedy zaczniemy go muskać nawet po kilku godzinach od nałożenia to formuła jest nadal miękka, jakby pudrowa i szybko zmienia jaskółkę w cień który krzyczy ilością drobinek. Więc bierzcie to pod uwagę.
Czy jako cień  jest ładny? jest ok, ale dla mnie to nie jest mocna pigmentacja, razcej stosowałabym go jako eyeliner bo wtedy wypada na prawdę bardzo korzystnie, jeśli jako cień to tylko jako wykończenie już wykonanego makijażu.
Pod kątem eyelinera- petarda, jako cienie  ok, ale bez szału. Eyelinery stosuje też jako pomadki  do ust - spisują się tutaj wybitnie dobrze !


Koszt jednego eyelinera to ok 26-29zł w zależności od miejsca, Rimmel zaskoczył mnie dostępnością"gotowych" kolorów bo zdecydowanie brakuje mi ich na polskim rynku. W swojej gamie jest sporo interesujących kolorów które spisują się na prawdę całkeim dobrze, mam wrażenie, że najwięcej problemów z rónym nałożeniem sprawia 001, a 003 jest po poprostu blady i nie iskrzy tak jak pewnie większość z nas zakłada, aczkoleik na ciemnej karancji ten efekt będzie zdecydowanie mocniejszy :)

Eyelinery będę jeszcze  testować a makijaże z nimi zamieszczać na instagramie - więc jesli jesteście ciekawi co można z nimi wyczarować to zapraszam  na MÓJ IG :) 

Dajcie znać czy uzywacie eyelinerów i oczywiście który kolor najbardziej się Wam spodobał:) 
Ściskam <3
Czytaj dalej »

08.01.2019

STYLE CARE - KRĘCĘ LOKI Z PHILIPSEM


Kobieta nie bylaby sobą gdyby całkowicie akceptowała swoje naturalne włosy. Zawsze narzekamy...ale o ile nie mamy wpływu na ich gęstość czy porowatość, spokojnie możemy zadziałać z kolorem czy ulozeniem. Dziś skupimy się na ostatniej części, będziemy kręcić włosy!

StyleCare BHB878, LOKÓWKA PHILIPS, JONIZACJA KERATYNA WŁOSY
Miesiąc temu w moje dłonie wpadła dosyć świeża propozycja od marki Philips- automatyczna lokowka StyleCare (BHB878).

Włosy lokowałam na całości, podkrecalam końce i ogólnie starałam się z tego sprzętu wycisnąć jak najwięcej aby sprzedać Wam realną opinię na temat sprzętu. 


OPAKOWANIE
Lokowka trafia do nas w tekturowym, solidnym kartonie, zapakowana jest w ochronny syntetyczny woreczek. Opakowanie zawiera też instrukcje obsługi oraz obrazkowy schemat przygotowania włosów przed zabiegiem. W zestawie znalazłam również dwa nietypowe gadżety ale ok nich troszkę później:)


KWESTIA TECHNICZNA
Lokownica jest duża a kształtem przypomina tulipana. Cechuje ją solidne wykonanie,  obrotowe zamontowanie kabla no i właśnie kabel, gruby i dlugaśny który sięga z każdego miejsca. 

StyleCare BHB878, LOKÓWKA PHILIPS, JONIZACJA KERATYNA WŁOSY

Samo urządzenie jest naprawdę idiotodporne. Uruchomienie to standardowe podpięcie do kontaktu i naciśnięcie guzika. Lokowka nagrzewa się w 30 sekund.  Ma trzy stopniową regulację temperatury: 170, 190, 210, a w czasie stylizacji 8, 10, 12sekund.



Z nowości- możemy sami zadecydować o kierunku skrętu,  decydując się na ten prawo lub lewoskretny aby nadać fryzurze symetrycznosci lub ustawić naprzemienność która nada bardziej naturalnego efektu. 



Tulipan posiada w środku dlugi bolec o średniej wielkości, powłoka jest ceramiczno-kreatynowa co wzmaga ochronę przed działaniem wysokiej temperatury na nasze włosy.  Kształt tulipana chroni całość grzewczą w taki sposób aby maksymalnie wykluczyć poparzenie.







OBSŁUGA 
Tak jak pisałam powyżej po uruchomieniu lokówki wybieramy rodzaj skrętu który do nas przemawia, ustawiamy temperaturę i czekamy na nagrzanie, urzadzenie nagrzewa się 30 sekund i w trakcie nabietania temperatury mozemy zaobserwować migającą diodę, po pół minucie lampka świeci ciągłym światłem -sygnał do rozpoczęcia pracy.

Przed rozpoczęciem stylizacji,  włosy należy dobrze rozczesać oraz zadbać o to aby zawsze były suche. Oddzielamy cienkie pasmo (dla początkujących pomocny może okazać się gadżet - miarka który jest w stanie określić maksymalną grubość pasma).
Delikatnie skręcamy końcówki i przesuwamy do tulipana, naciskam właściwy guzik a nasze pasmo zostaje samo zawinięte na walec grzejacy. 
W zależności od upragnionego efektu koncowego wkładamy pasmo od czubka głowy lub od końcówek.

Marka też dodała dwa gadżety o które pytałam Was w swoich social mediach - odpowiedzi były mega kreatywne i zabawne - od skrobaczek do samochodowych szyb przez  kaczki, rybki a nawet produkty do malowania :) Plasrikowa płytka z otworem to nic innego jak przyrząd do rodzielania pasm pasm włosów, natomiast druga to uchwyt do czyszczenia  bolca lokówki :)


Jeśli nauczymy się dobierać odpowiednią grubość kosmkow cały proces lokowania będzie szybki i bezproblemowy.


PODSUMOWANIE
Philipsowe cacko używam od miesiąca więc spokojnie mogę powiedzieć Wam coś więcej na temat samego urządzenia jak i wpływu jego oddziaływania na moje włosy.



Pierwsze co, ogromny + za wykonanie, lokowka świetnie leży w dłoni, unikatowy kształt oraz automatyczny nawijak wreszcie sprawiły , że kręcenie włosów nie wiaze sie
z poparzonymi  dłońmi czy skórą głowy.  Dodatkowy + za długi, obrcany kabel .
Kolejny + to wybór skrętu, możemy stworzyć hollywodzkie loki lub stworzyć świteziankowy, naturalny look. Dla mnie bardzo dobre rozwiązanie które pozwala uzyskać jednym sprzętem więcej rozwiązań.
+ inteligentne rozpoznawanie złego skrętu, kiedy włos zostanie źle zawinięty lokówka blokuje się i przestaje się nagrzewać.


Ogólnie sprzęt jest intuicyjny i dobrze się z nim pracuje, loki wychodzą równe i jeśli nabierzemy wprawy jesteśmy zrobić szałową fryzurę (na długich włosach) w jakieś 5-10minut :) Trzeba pamiętać aby nie przesadzać z grubością pasm bo wtedy włosy nie chcą się zwijać, mogą wypadać albo wyjdą zamiast loków słabe zwijki :) Warto pamiętać, że ładniejszy skręt wynika z dłuższego przytrzymania włosa w środku.

Ogólnie 4 tygodnie z tą lokówką mnie mocno zaskoczył, ładnie lokuje i jeśli ktoś lubi raz na jakiś czas odmienić swoje włosy  to będzie bardzo zadowolony ;) Producent wspomina o "technologi MOISTUREPROTECT która dostosowuje i kontroluję temperaturę w celu zwiększenia połysku i naturalnego nawilżenia włosów" - szczerze? Obłędnego błysku i turbo nawilżenia nie doświadczyłam, ale podobno lokówka bazuje na naturalnej "wodzie" a, że moje włosy są suche więc może, dlatego nie doświadczyłam tego efektu. Nie doświadczyłam poprawy jakości włosów ale też nie stały się gorsze, nie zostały przegrzane, przepalone  czy połamane. Mnie ten efekt zadowala całkowicie i szczerze jestem zadowolona z tego ładnego gagatka:)

Teraz kiedy wiem, że lokówka jest fajnym patentem zaczynam myśleć o inncyh sprzetach z tej serii - biel+szarość z rose gold to wybitnie moje połaczenie kolorystyczne które cieszą oko i są mega designerskim gadżetem w łazience ;)



Jak podoba Wam się taka nowa forma lokówki?
Jestescie team loki czy prostownica? Dajcie znać!
Ściskam ♥
Czytaj dalej »