24.05.2019

PRZETESTOWAŁAM PIELĘGNACJĘ AA

Jakiś czas temu trafiła do mnie nowość pielęgnacyjna marki AA. Zważając na to, że ostatnie kilka lat stale sięgam po produkty stricte naturalne postanowiłam troszeczkę namieszać i sięgnąć po coś z innej półki ale jednak w 100% przebadanego alergologicznie.


Na rynku pojawiła się fajna linia REVEAL YOUTH w skład której wchodzi krem antyoksydacyjny + 4 kuracje. Jest to o tyle fajne rozwiązanie, że każdy kosmetyk można ze sobą łączyć i otrzymać pielęgnację które działa a zawarte w niej produkty nie zwalczają się na zasadzie przeciwieństwa. 


Z pięciu dostępnych produktów wybrałam trzy - odżywczy krem antyoksydacyjny, kurację wypełniająca zmarszczki oraz tą modelującą owal twarzy.

Krem ma lekką i dosyć luźną konsystencję, bardzo szybko się wchłania a jego zapach dosyć szybko się ulatnia. Krem posiada filtr SPF20 a mimo to po wchłonięciu pozostawia jedynie subtelny film, co bardzo przemawia na jego korzyść. Dobrze nawilża solo, ładnie łączy się z kuracjami i tak samo sprawnie wchłania. Współgra z cięższymi podkładami (przynajmniej na delikatnej, suchej skórze).
Producent wspomina o działaniu składników aktywnych takich jak Wit.E+C, koenzym Q10, kompleks SkinIQ i olej ryżowy. TUTAJ POCZYTACIE O NIM WIĘCEJ ORAZ ZOBACZYCIE SKŁAD.  Całkiem przyjemne połączenie filtrów z dużą dawką antyoksydantów. Ta baza, aż prosi się o wzbogacenie jej wybraną kuracją.

Tak jak wspominałam powyżej stosowałam dwie - modelującą owal twarzy oraz wypełniającą zmarszczki. Te same opakowania (szklane słoiczki), ten sam rodzaj aplikacji (pipety) i zastosowania( solo lub z dodatkiem do kremu) a jednak dwa zupełnie inne produkty. MODELUJĄCA to nic innego jak ujędrniające serum, bardzo przyjemna, lekka, wręcz wodnista konsystencja. Brak zabarwienia zniwelował złoty pyłek(złoto kosmetyczne), te maniunie drobinki po nałożeniu na skórze są praktycznie niezauważalne a jednocześnie tworzą zdrowy gloooł! Samo serum wchłania się błyskawicznie, tak samo prędko przynosi komfort skórze, daje wrażenie natychmiastowego nawodnienia i odżywienia. Genialny efekt który pokochałam już po pierwszym użyciu. Zapach jest równie interesujący, świeży, delikatny takie produkty lubię najbardziej. 
Składniki aktywne: złoto kosmetyczne, tetrapeptyd, ceramid III generacji.


WYPEŁNIAJĄCĄ ZMARSZCZKI cechuje mleczne zabarwienie.Serum jest delikatnie bardziej gęste ale wchłania się równie szybko, efekt jaki uzyskuje na skórze już po pierwszym użyciu to znaczne wygładzenie, skóra jest niesamowicie gładka i wizualnie optycznie prezentuje się młodziej. W przypadku tej kuracji nie doświadczymy błysku a raczej efektu satynowego. Zapach jest cudny, typowy dla algowych żelowych kremów :)
Składniki aktywne: Pro-RA complex, algi śnieżne, kompleks dotleniający.



Podsumowując...
Krem jest ok, nie zapchał mnie, nie uczulił, całkiem nieźle nawilżał i dla osób które szukają kremu z filtrem mogę go polecić, sam jednak nie zostanie moim number one bo filtrów potrzebuję niestety większych a i mam swoich faworytów w kategorii pielęgnacji  co nie zmienia faktu, że jest to produkt  godny polecenia. Jeśli chodzi natomiast o kurację to dwie mnie zauroczyły, jedna pięknie rozświetlała cerę i dodawała jej "życia", napinała przyjemnie skórę oraz dobrze przygotowywała ją pod makijaż. Druga natomiast pięknie wygładzała cerę, dawała ukojenie i turbo miękkość. Kuracja wypełniająca genialnie spisywała się również na ustach, to co robiła z nimi przed położeniem matowej pomadki to totalny sztos! Usta pełniejsze, wygładzone i dobrze trzymające kolor, no mega! Kuracje mają piękne zapachy, dają szybkie efekty i działają równie dobrze solo. Myślę, że sprawdzą się na różnych skórach a tym bardziej u posiadaczek cer do których ciężko dobrać zadowalającą pielęgnację.


Jestem ciekawa czy slyszeliscie już o takim rodzaju łączonej pielęgnacji. Znacie kosmetyki AA?


Czytaj dalej »

07.04.2019

#secretsmeeting-I EDYCJA/EVENT/SZKOLENIA DLA BLOGERÓW


Pomysł stworzenia czegoś nowego wykluł się w naszych głowach już w czerwcu, wracałyśmy wtedy z łódzkiego SeeBloggers, deszcz uderzał o szyby a w aucie toczyła się istna burza mózgów... kiedy wymieniłyśmy się pomysłami stwierdziłyśmy, że to nie może nie nie udać a przygoda dwóch kreatywnych, radosnych i konkretnych kobiet może nieść za sobą tylko pozytywy. Tak zaczęły się plany zorganizowania cyklicznej imprezy której nazwę wymyśliłyśmy dopiero kilka miesięcy później.

#SECRETSMEETING
Chłoniemy życie jak gąbka i mimo, iż zajmujemy się branżą beauty/makeup, nie chciałyśmy aby nazwa była typowo urodowa, mamy ich już przesyt na runku a my chcemy robić coś dla kobiet, organizować spotkania które będą za sobą niosły coś więcej. W branży jesteśmy od lat, widzimy wiele dobrego ale i złego, środowisko blogerów szczególnie urodowych jest mocno poróżnione, dlatego zależy nam na dobrej energii którą możemy zarażać uczestników spotkania. Naszym głównym założeniem jest łączenie bloggerów, youtuberów i instagramerów w jednym miejscu, aby podszkolić się i omawiać aktualne tematy z branży. Wprowadzamy nową formułę, spotkań, zamierzamy działać, poruszać wiele tematów, szkolić się i rozwijać m.in. w branży makeup, beauty, mani, foto, insta itp. Patrzymy wysoko więc nie chcemy się zatrzymywać i ograniczać :)

PIERWSZA EDYCJA
Pierwsze nasze spotkanie odbyło się 24 marca w Puławach. Jako miejsce spotkania wybrałyśmy Tawernę nad Wisłą, lokal oddalony od ścisłego centrum, dobrze doświetlony światłem naturalnym i dobrym metrażem na przywitanie większej grupy osób. W spotkaniu wzięło udział 15 niesamowitych twórczyń internetu. 

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów
Tym razem skupiłyśmy się na dwóch częściach szkoleniowych. Pierwsza dotyczyła makijażu glow na modelce w którym Diana w sposób efektowny zaprezentowała jak budować błysk, pokazała nam swoje tricki na pracę z wymagającymi pigmentami oraz wykorzystała w makijażu produkty naszych patronów spotkania. Chciałyśmy wykorzystać nowości kosmetyczne aby wspólnie z uczestniczkami przeżyć pierwsze wrażenie. 

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

Modelką na naszym spotkaniu była Iza Zięba, sympatyczna dziewczyna o przepięknych oczach. Jak widać Dianka wydobyła w sposób nieziemski barwę tęczówki.

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

Do makijażu wykorzystano następujące produkty:
Baza +podkład: Make-up Atelier Paris, Kamuflaż: Kryolan, Korektor: Tarte, Puder: MAC
Brwi: Revers Cosmetics, Płynny rozświetlacz: Ingrid, Rozświetlacz w kamieniu: Revers Cosmetics + Sephora, Cienie: Affect, Pigmenty: Tammy Tanuka, Tusz: Sephora, Kępki: Clavier, Usta: Sephora
Wykończenie: Magic Dust od Clare Blanc + fixer Bielenda
Makijaż został wykonany głównie pędzlami marki Clavier, a nasza modelka miała na sobie wianek marki eCARLA.


secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów
secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

Druga część należała do mnie, w związku z tym, że prowadzenie kont na instagramie wymaga od nas publikacji czytelnych, estetycznych zdjęć postanowiłam zorganizować dla dziewczyn kreatywne warsztaty metodą flatlay. Zaczęłam od luźnej rozmowy aby poznać dziewczyny od strony fotograficznej, pogadałyśmy o tym czym, jak i kiedy wykonują zdjęcia. Czy tworzą kompozycję, zwracają uwagę na kadrowanie i podłoże. Poruszyłam też temat tego jakie zdjęcia cieszą się obecnie największym odbiorem, jakie są obecne trendy. Moim zadaniem było udowodnienie, że nie trzeba mieć najwspanialszych telefonów ani bazować na kilogramach "kurzołapów", specjalnych dodatkach aby stworzyć zdjęcie stylowe które będzie cieszyło się świetnym odbiorem.  Dziewczyny poznały zasady kompozycji, zasady kolorystyczne, dowiedziały się  jak prezentować produkt aby stawał się gwiazdą zdjęcia. 


secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerówPo pogadance przeszłyśmy do działania, podczas warsztatów działały trzy stanowiska (jedno stworzyło się spontanicznie na podłodze) do tworzenia flatlay. Każde stoisko posiadało inny motyw przewodni, dziewczyny bazowały na satynowym chłodnym odcieniu jasnego marmuru, białych folkowych deskach oraz grafitowym, matowym marmurze. Jako dodatki wybrałam: popularny na rynku magazyn, notes,książkę, gałązkę eukaliptusa i gipsówki.  Zadaniem dziewczyn było przygotowanie dwóch różnych kompozycji flatlay na dwóch wybranych tłach na których stworzyły kompozycję z "dodatków" oraz produktów przekazanych od naszych patronów spotkania. Szczerze zachęcałam uczestniczki do pracy z tłem ciemniejszym, które wbrew pozorom potrafi dodać kompozycji pazura i elegancji, wystarczy pomysł, motyw przewodni i można uzyskać niezwykle efektowne zdjęcie.

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów
Niesamowite jest to jak uczestniczki mocno zaangażowały się w zadanie, umiejętnie dobierały produkty,trafnie łączyły ze sobą dodatki i perfekcyjnie prezentowały powierzone im produkty z działy pielęgnacji, makijażu i biżuterii. Jestem niesamowicie dumna, bo dziewczyny stanęły na wysokości zadania, stworzyły genialne kompozycję z bardzo wymagającą - dużą ilością produktów. Mimo niełatwej misji, wywiązały się z niej kapitalnie, a do tego widać było progres między pierwszą a drugą kompozycją. Mimo, iż od spotkania minęło 2 tygodnie, kobietki nadal hashtagują spotkanie i bawią się w kompozycję odkryte na warsztatach. Cóż mogę powiedzieć - JESTEM DUMNA!  
Warsztaty zakończyły się ok 17, stosunkowo późno ale pogoda tego dnia była piękna i słońce naprawdę długo pozwalało cieszyć się nam idealnym, naturalnym doświetleniem.

O to moje skromne kompozycję robione na turbo biegu (byłam ostatnia a czas nas niestety gonił). 
secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

Po warsztatach fotograficznych przyszedł czas na licytację upominków od patronów spotkania. Udało się nam zebrać prawie 1100zł   - dochód przekazałyśmy na Puławskie Towarzystwo Przyjaciół Chorych - Hospicjum im. Matki Teresy. 

Poniżej możecie zobaczyć część upominków dla uczestniczek:






secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów
secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

 
secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów

Nie zabrakło też czasu na jedzenie, w przelocie zjadłam jednego placka ziemniaczanego - i cieszę się, że nie zamówiłam pełnej porcji, bo mają je tam ogromne, spałaszowanie talerza zajęłoby mi chyba parę dni :D Na dowód - skromny talerz Curly :D 

secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów



W spotkaniu brały udział kobietki z różnych zakątków Polski więc musiałyśmy brać pod uwagę fakt ich powrotu do domu. Meeting zakończył się mimo wszystko grubo po 18stej. Na przyszłość szykujemy więcej atrakcji więc zamierzamy ruszyć z imprezą znacznie wcześniej ;)

Ostatnie zdjęcia i pora do domu. Aha, dla każdej z uczestniczek przygotowałyśmy powitalne babeczki które przygotowała Kraina Słodkości z Puław :)





Z tego miejsca pragnę serdecznie podziękować wszystkim patronom naszego meetingu za zaufanie oraz hojne uczestnictwo. Odzywałyśmy się tylko do wybranych marek które doceniamy za jakość, niektóre firmy które uwielbiamy niestety nie były zainteresowane akcją, nie zamierzały nawet w drobny (symboliczny-pojedynczy) sposób brać udziału w akcji, dla niektórych bardziej liczy się zysk niż fakt w niesieniu dobra ale trudno, nie skupiamy się na tym...

Wielkie serducho wysyłam w stronę marek które wzięły udział w naszym evencie: 
secretsmeeting mazgoo dajanalogist wspólpraca sephora, revers, ingrid, warsztaty fotograficzne, pokaz makijazu, szkolenia dla bloggerów
Dzięki takim markom jak : Sephora, Ingrid Cosmetics, Revers Cosmetics, Anwen Kosmetyki, ECarla , La Vivre, Clavier, Bielenda, L’biotica, Mitomo, Tammy Tanuka, Noble Health, LIQC, Bispol  my ludzie z pasją mają szanse się rozwijać a przy tym dalej nieść dobro i pomagać potrzebującym. Wysyłam do każdej z firm ogromne serducho !

Nie mogę zapomnieć również o Diance  która jest  moją drugą połówką haha drugą połówką -naszego SECRETSMEETING. Kochana jesteśmy podobne ale jednocześnie różne więc cudownie się uzupełniamy :) Pierwsza edycja za nami, pora szykować kolejną:) Nasze głowy pękają od nadmiaru pomysłów, pora podnieść sobie poprzeczkę, jeśli wypali to co szykujemy - będzie bosko :) 
Podczas meetingu nie miałyśmy nawet kiedy zrobić wspólnie zdjęcia dlatego publikuję to z SeeBloggers - gdzie zrodził się pomysł na nasze spotkanie :)

Cóż mogę powiedzieć  na koniec zapraszam Was do śledzenia naszych social mediów,  zamierzamy z Dianką zdradzać Wam co jakiś czas co szykujemy. Więc jeśli chcecie brać udział w drugiej edycji to  wpadajcie do nas częściej. Zajrzyjcie pod hashtag  #secretsmeeting aby być z nami na bieżąco :)

Ściskam i co do zobaczenia, dajcie znać czy chciałybyście brać udział w takiej imprezie, interesują Was takie warsztaty? Lubicie łączyć przyjemne z pożytecznym? 


Czytaj dalej »

02.04.2019

RZĘSY MAGNETYCZNE HIT CZY KIT? / CHARLEEN


Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy wiedziałam, że muszę je nabyć. Długie, pięknie podkręcone i na przezroczystej żyłce - prezentowały się fenomenalnie. Na stronie CHARLENE znalazłam, sześć modeli ale ostatecznie zdecydowałam się na model VERONIQUE.

Rzęsy trafiają do nas w stylowej kasetce z logo marki. Kasetka posiada małe ale wygodne lusterko które pomaga przy aplikacji. Dodatkowo dostałam od marki pęsetę magnetyczną która ułatwia nałożenie modelu na oko.


Model Veronique jest bardzo ładny. Rzęsy są lekkie, włoski delikatne a sam ich skręt to delikatne c. Najbardziej urzekł mnie fakt, że włoski są różnej długości i mimo, iż są naprawdę długie i gęste nie obciążają oka tylko dodają mu atrakcyjności.




Aplikacja rzęs magnetycznych znacznie różni się od tych tradycyjnych, mam nadzieję, że jest to oczywiste dla większości ale pojawiały się pytania na instagramie więc wyjaśnię to łopatologicznie aby rozwiać Wasze wszelkie wątpliwości. Rzęski jak sama nazwa wskazuje posiadają magnesy. Na każdą z powiek aplikujemy dwie rzęski jedną z nich kładziemy NA a drugą POD nasze naturalne rzęsy. Magnesy łączą się i zakleszczają na naszych naturalnych włoskach. Wydaje się proste, łatwe i banalne :)


Według producenta:
  • "Magnesy są niewidoczne na oku
  • Zdejmujesz i nakładasz w kilka sekund
  • Rzęsy nie obciążają Twoich rzęs naturalnych, nawet przy codziennym noszeniu. Są wygodne - nie czuć ich na oku.
  • Są wielokrotnego użytku
  • Dzięki zastosowaniu 2-3 magnesów nie odstają, nie zsuwają się w oka jak ma to miejsce z rzęsami innych firm. 
  • Możesz stosować przy nich inny makijaż. 
  • Banalna pielęgnacja: przemywasz je płynem micelarnym
  • Oszczędzają Twój czas i pieniądze
  • Dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu idealnie dopasowują się do unikalnych konturów każdego oka
  • Optycznie powiększają i otwierają oko + Maskują opadającą powiekę
  • Perfekcyjnie trzymają się oka - dopóki to Ty nie zechcesz ich zdjąć.
  • Dzięki zastosowaniu najlepszych materiałów są ultra leciutkie - zapominasz, że masz je na sobie.
  • Wodoodporne. Sprawdzą się na siłowni, saunie, basenie, na wakacjach"


Moim zdaniem magnesy są praktycznie niewidoczne, ale w zależności od nałożenia można je dostrzec przy wewnętrznym kąciku oka. Jest to szczególnie widoczne gdy ma się tylko cienie na powiekach. Na szczęście często noszę kreskę więc potrafiłam to zamaskować. 

Rzęsy nie są ciężkie, nie czuć ich wagi na powiece, a aby ładnie dopasowały się do kształtu oka musicie je odpowiednio wyprofilować na pęsecie.

Ciężko było mi nałożyć rzęsy "w kilka sekund", nawet w chili kiedy już sporo ćwiczyłam i rzęsy wyglądały już dobrze zawsze gdzieś jeden kącik nie wyglądał perfekcyjnie więc musiałam zabieg nakładania poprawiać raz lub dwa. Kiedy już udało mi się uzyskać zadowalający efekt rzęsy zaledwie parę chwil wyglądały dobrze, niestety na moich rzęskach stale ulegały zsunięciu. Najpierw opadał wewnętrzny kącik a za nim zjeżdżała cała reszta. Niestety aplikacja z przesunięciem, nakładanie rzęs na wytuszowane a nawet na przypudrowane rzęsy aby nadać im większej porowatości, tuszowanie rzęs naturalnych z tymi Charlene absolutnie się u mnie nie spisywały. 
Podejrzewam, że problem tkwi w gęstości i grubości moich naturalnych rzęs, które są naturalnie dosyć mocno podkręcone i wręcz dominowały te nakładane. 


Testowałam rzęsy w bardzo ciężkim dla moich oczu okresie, praca po 20h na dobę, zapalenie spojówek i ogólnie przemęczenie materiału. W pewnej chwili powiedziałam dość bo najzwyczajniej straciłam do nich cierpliwość. Pokładałam w nich przeogromne nadzieje a niestety nie wyszło. W związku z tym, że moje oczy powoli wracają do łask zamierzam sięgnąć po nie ponownie. Najprawdopodobniej spróbuje z połówkami, bo skoro wewnętrzny kącik wpływa na ich stan obniżenia, więc zamierzam się go pozbyć.

Dzisiaj przecielam rzęsy i założyłam połówki, jest lepiej i nie ukrywam nabrałam ochoty do dalszych testów. Dam im kolejną szansę, skoro inne blogerki zachwalają i wznoszą rzęski Charlene pod niebiosa to chyba nie są takie złe :) Ponosze je jeszcze w okrojonej wersji i sprawdzę czy faktycznie stan z dnia dzisiejszego będzie się utrzymywał .


Nosicie sztuczne rzęsy? Miałyście okazję nakładać kiedykolwiek te magnetyczne?


Ściskam!
Czytaj dalej »

12.03.2019

NOWA PALETA DANIELA SOBIEŚNIEWSKIEGO I MARKI TUNE - TROPICAL RHYTHM

Długo czekałam na jej przyjazd, ale wreszcie dotarła do mnie. Przepiękna paleta którą nabyłam na totalnym spontanie. Nie wiem jak to się stało, że zakupiłam paletę w której jest tyle pstrokacizny, był impuls  - był zakup. Czy jestem więc z niego zadowolona? Opowiem Wam dziś coś więcej na temat nowości marki Tune.


Paleta powstała ze współpracy marki Tune i Daniela Sobieśniewskiego, nazywa się Tropical Rhythm  i zdecydowanie skrywa tropikalne klimaty w środku.

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

OPAKOWANIE
Paletka trafia do nas w zabezpieczeniu tekturowym które wygląda identycznie jak sama paleta. Cienie schowane są w tekturowej palecie, kartonik jest całkiem niezłej jakości - przypomina opakowania Benefitu ale nie posiada śliskiej wartswy. Zarówno na zabezpieczeniu jak i samej palecie widnieje złote tłoczenie z nazwą. Na pleckach palety znajdziemy informację o konkretnych nazwach, wielkości i ilości cieni a także o ich rozmieszczeniu. Sama paleta zamykana jest na dwa małe magnesy które mocno odgniatają się  na tekturze.

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

CIENIE
W środku znajdujemy 16 matów po 2g. Nazwy totalnie tropikalne, ważne od otwarcia, aż 30 miesięcy. Pigmentacja nieziemska! Kolory żywe i naprawdę imponujące. W konsystencji suche ale nie powodują dyskomfortu przy noszeniu. Aplikują się przyjemnie ale moim zdaniem najlepiej nabierać je zbitym, kuleczkowym lub języczkowym pędzelkiem bo trochę się sypią, może nie tak jak ABH ale jednak. Co do blendowania, bardzo, bardzo przyjemnie, jedyny cień który wzbudza me wątpliwości to zieleń butelkowa, która nie przykleja się zbyt dobrze, jedna warstwa spoko, ale przy próbie budowania głębi, pędzelek zbiera to co powinien nanieść i robi się dziura. WATERFALL to jedyny odcień problematyczny. Ogólnie z bazą typu korektor, colour tattoo no "coś" mokrego - cień waterfall jest ok, ale na sucho bez niczego klapa. Cienie wspaniale się przenikają i to w różnych kombinacjach fajne jest to ze możemy te cienie rozblendwać, pięknie połączyć ze sobą a w kluczowych miejscach dołożyć ten właściwy kolor i zbudować natężenie.

Sami spójrzcie na piękne kolory i swatche owej palety:

        TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

Na pierwszy rzut oka te kolory mogą wydawać się szalone, a cała paleta niepraktyczna dla osób które nie zajmują się makijażem - nic bardziej mylnego, kolory są odważne ale wszystko zależy od kombinacji i połączenia. Możemy stworzyć nią turbo tropikalny makeup ale też zwykłego dzienniaczka który spisze się nawet do pracy.
TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH
Pigmenty nie są testowane na zwierzakach.  

PODSUMOWANIE
Cienie są świetnie napigmentowane, pozwalają zaszaleć, stworzyć dzienny makijaż, wakacyjny, wieczorowy no daje mnóstwo możliwości. Cienie należą do gatunku tych gdzie natężenie jest budowane, jeden cień jest problematyczny ale są na niego sposoby - wystarczy lepka baza. Makijaż nałożony na suchą powiekę bez bazy nie migruje, nie wiem jak jest z tłustą powieką bo takiej nie posiadam. Kolory są przemyślane, można je mieszać ze sobą, ładnie łączyć i tworzyć przyjazne przejścia.

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH

Co do opakowania, ładna paleta, cienka, lekka - więc będzie dobra w transporcie. Niestety brakuje mi tu foli w środku która oddzieliłaby klapkę od pigmentów - otwierając paletę pierwszy raz część cieni była już odbita wszędzie gdzie się da, kartonik się brudzi, ciężko go domyć nawet wacikiem i płynem micelarnym. Tutaj wypada to kiepsko, może warto na przyszłość pomyśleć o ciemniejszym kolorze papieru wokół cieni. Szkoda, że paleta nie posiada lusterka, kształt ma idealny do tego. Myślę, że jak na cenę 149zł. można było dopracować te trzy szczegóły. No cóż, mimo tego paleta mnie zaskoczyła, jest inna od tych które zazwyczaj stosuje (raczej sięgam po mięciutkie produkty, wręcz satynowe cienie) ta ma zupełnie inną strukturę ale spisuje się u mnie dobrze. 

TROPICAL RHYTHM TUNE DANIEL SOBIEŚNIEWSKI, KOLOROWA PALETA, NIETESTOWANE NA ZWIERZETACH


Jeśli brakuje Wam typowo wakacyjnych odcieni to sprawdźcie Tropical Rhythm, kolejna paleta sygnowana nazwiskiem Daniela i kolejny raz pozytywne zaskoczenie :)

Stosujecie tak kolorowe cienie? Jaki odcień najbardziej się Wam spodobał z tej palety?

Ściskam :)

Czytaj dalej »

10.03.2019

PIELĘGNACJA MONSTERY


Nie da się ukryć, od paru lat monstera to jedna z najpopularniejszych roślinek internetu, kocha ją instagram, blogerzy a nawet nasze babcie które nadal przechowują w swych domach sadzonki z lat 80-tych.  Jak pielęgnować ją aby wydobyć z niej całkowite piękno, o tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie :) Poznajcie moje lifehacki na to aby wydobyć z niej najlepsze walory dekoracyjne.


MONSTERA
Specyfikacji nie będę tutaj przytaczać - wszystko jest w internecie ja chce się skupić na moich obserwacjach i doświadczeniach.


TEMPERATURA
Pochodzi z tropikalnych lasów więc chyba nikogo nie zdziwi fakt, że roślina dobrze czuje się w cieple. Ideałem będzie dla niej temperatura 21 stopni ale 18-25 też przejdzie - czyli taka polska, optymalna temperatura pokojowa. Monstera zacznie się męczyć poniżej 15 stopni, często swój ból przejawia w ciemnych plamach na liściach



ŚWIATŁO
Monstera (dziurawa) to roślina która tak jak i ja nie ma wielkiego zapotrzebowania na światło, super czuje się w lekko zacienionych miejscach, nie narzeka na kąty czy sąsiedztwo dużych szaf. Nie oznacza to jednak, że roślina nie potrzebuje światła, zbyt duże zaciemnienie spowoduje, że listki będą małe i nie nabędą dziur a łodygi będą cienkie i trudniej im będzie zachować pion. Zbyt duże nasłonecznienie jest jednak gorsze - liście się gotują, bledną, pojawia się suszonka przy szpicu czy otokach wcięć w liściach.



PODLEWANIE
Tu zauważyłam coś nowego- jak rośnie w cieple podlewamy regularnie, tak aby podłoże było lekko wilgotne ale nie przelane. Monstera nie lubi też zbyt dużej ilości wody bo liście robią się żółte a podłoże gnije. Warto też wspomnieć aby nie podlewać roślinki od góry tylko wlewać wodę w wiaderko/ podstawkę aby woda była pobierana od dołu - zminimalizuje to powstanie grzyba. W zimie lepiej podlewać rzadziej a skupić się na zraszaniu liści ale też delikatnie aby woda nie leżakowała. Niedawno rozmawiałam z @hellojzaboutbeauty/ która poleciła mi stosowanie nawozu do zielonych liści w przypadku kiedy listki robią się żółte i faktycznie miało to sens :) Żółć nabiera pięknego zielonego koloru. Oczywiście jeśli liście robią się żółte albo brunatne należy wstrzymać się z podlewaniem i trochę osuszyć ziemię, ewentualnie zraszać nawozem do liści zielonych ) rozrobionym wg ulotki.


NAWOŻENIE
Mało osób wie, że skończyłam też Architekturę krajobrazu i o ile nie przepadałam za roślinami ozdobnymi z kwiatów to te z liści uwielbiałam i nadaj je wielbię :) Pamiętam, że tę grupę powinno wspomagać się wiosną i latem najlepiej co 2- max 3 tygodnie najlepiej nawozami organicznymi ale a można też sięgać po nawozy przeznaczonych własnie do roślin doniczkowych, ozdobnych z liści - zielonych liści.


NABŁYSZCZANIE
Wiadomo, że tak wielkie i ciemne liście najlepiej wyglądają gdy błyszczą, wiem, że chodzą po internecie plotki aby nabłyszczać je piwem, jajkiem, masłem... No przyznam szczerze, że nie wiem czy odważyłabym się na ten krok. Na rynku jest wiele produktów nabłyszczających rośliny, warto czytać czy ona na pewno są przeznaczone do danego gatunku roślin, dobrze też sprawdzić skład, jeśli jest długi i mega niezrozumiały albo na opakowaniu widnieją napisy o łatwopalności lub truciźnie - absolutnie bym tego nie brała. Na rynku są też chusteczki nabłyszczające do roślin które też często mają znacznie lepsze składy, więc warto poświęcić im chwilę. Sama próbowałam też z naturalnymi produktami m.in. z olejem kokosowym, bardzo fajnie spisuje się do tego wewnętrzna skórka od banana. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, NABŁYSZCZAMY TYLKO CZYSTE I STARSZE LIŚCIE, POKRYWAMY TYLKO WIERZCH, NIE RUSZAMY DOŁU LIŚCI tam są pory - aparaty oddechowe więc nie wolno ich zanieczyścić jeśli chcemy cieszyć się zdrową rośliną.


PRZESADZANIE
Specjaliści sugerują raz na rok, najlepiej wiosną ale tylko wtedy gdy roślina jest mała do metra.Przesadzamy tylko w zasobne, lekkie podłoże, najlepiej spisze się ziemia torfowa ale i taka zwykła do kwiatów będzie ok. Przesadzamy zawsze w większą donicę, zbyt mała może zahamować rozrost roślinki :)

Jeśli monstera jest spora, spokojnie możemy to robić raz na kilka lat i wtedy skupiamy się na górnej warstwie ziemi, bez potrzeby wymiany wszystkiego (porada od mojej Babci Uli). Zaczynamy w takim przypadku od obfitego podlania rośliny, następnie ściągamy jakieś 2,5-3cm warstwy ziemi z doniczki i uzupełniamy nową ziemią dokładnie przysypując korzenie. Ważne jest aby nową ziemię dobrze  ugnieść wokół  rośliny ! Tak przygotowaną roślinkę odstawiamy na 2 dni w cieniste i  stabilne miejsce, w tym czasie nie dolewamy wody.




ROZMNAŻANIE
Monsterę można rozmnażać co roku na wiosnę. Najkorzystniej przez sadzonki wierzchołkowe które umieszczamy w płytkim naczyniu, wypełnionym wodą z  węglem drzewnym lub ukorzeniaczem. Naczynko nakrywamy folią streczową, robimy otwór i wprowadzamy sadzonkę. Taką sadzonkę trzymamy w naczyniu do chwili wytworzenia  korzeni (temp. 24-30 stopni), następnie przesadzamy do doniczki wypełnionej (najlepiej) ziemią torfową. Obficie podlewamy posadzoną roślinę, dbamy o jej  właściwą wilgotność powietrza.

Jeśli podczas tworzenia sadzonki zaobserwujemy zgniliznę korzeni albo pędu, żółcenie liści i brązowienie łodyg duże prawdopodobieństwo,że roślinka  zgnije lub się rozpadnie. Taką roślinkę raczej trzeba wyrzucić  i pobrać sadzonkę z pewnego miejsca. Pozbywamy się również całego Podłoża w którym tkwiła sadzonka  bo grzyb który się wytworzył może przejść na nową roślinę.


Są też metody na stare monstery gdzie bawimy się korzeniami napowietrznymi, mchem, torfem i staramy się odmłodzić roślinę przez wytworzenie normalnego, właściwe systemu korzeniowego ale to może opiszę Wam innym razem :)

WARTO PAMIĘTAĆ ABY nie obcinać korzeni które wychodzą na powierzchnię (tzw. korzeni powietrznych). Można je podczas przesadzania delikatnie przykrywać i zniżać ich położenie ale nie wolno ich ciąć bo to zazwyczaj kończy się osłabieniem rośliny. 

WSZYSTKIE ZABIEGI PIELĘGNACYJNE WYKONUJEMY W RĘKAWICZKACH - monstera w swoich liściach i łodygach posiada sok który niestety jest trujący, może powodować alergię i podrażniać m.in.błony śluzowe.


Mam nadzieję, że troszeczkę powiedziałam Wam na temat tej rośliny, jedni mają większy level wtajemniczenia inni nie wiedzą nic ja wspominam Wam o tym co sama zaobserwowałam i czego dowiedziałam się od Babci jeśli chodzi o uprawę tej rośliny. 

Jestem ciekawa jak tam Wasze rośliny, macie swoje ulubione kwiaty?  Dajcie znać :)


Ściskam :*

_______________________________________________



Czytaj dalej »

01.02.2019

DLACZEGO NIGDY NIE POWIEM, ŻE JESTEM WEGAN,SLOW LIFE I ECO FRIENDLY...

 W obecnych czasach każdy nabył prawa bycia KOŁCZEM, umoralnia, wskazuje palcem cel i nakazuje podążać za nim ślepo  w nieznane. Większość tych przewodników prowadzi do światełka w tunelu lub teleportuje nas na manowce. Modne teraz jest bycie MODNYM a co za tym idzie słuchać elektronicznej muzyki, wielbić neony, chodzić na siłownię ale najlepiej to jednak ćwiczyć jogę i stać się ecofriendly.
No właśnie, nie jadać mięsa, kupować tylko z upraw eco, stosować tylko naturalne kosmetyki, nosić len, wykorzystywać puste opakowania dając im drugie życie, nie znosić foliiijek do domu, pokochać papier i oczywiście segregować śmieci.

To teraz wyznacznik bycia "dobrym i modnym". Tacy ludzie piszą książki, zaprasza się ich do telewizji i ogólnie gania po czerwonym dywanie z punktu a do b, c, d... aż do ż. Dla mnie jest to niepojętne, ciężko patrzeć mi na takich "SUPERMANÓW" z pozycji niezwykłości. 


Nie walczę o  karpie w święta mimo, iż ryb nie jadam od 1993, nie noszę na koszulkach haseł ŚMIERĆ MIĘSOŻERCOM mimo iż od 1995 nie tknęłam absolutnie żadnego mięsa. Nie podkreślam, że jadam tylko z ekologicznych upraw mimo, iż od dziecka mieszkam w domku jednorodzinnym i posiadam swój mały ogródek który jest bardziej niż eko uprawą, bo nawet oprysków nie stosujemy. Od lat hoduje własne warzywa, zioła. Ze swoich zbiorów przygotowuje przetwory, własne sosy pomidorowe, kiszonki, marynaty, dżemy i inne weki. Wykorzystuje do tego słoiki(reuse?) które zostają mi po innych produktach lub kupuje szkło  które służy mi latami. Ograniczam chemię spożywczą, nie kupuje niczego co ma niebezpieczne dla zdrowia składniki, nie znajdziesz w mojej kuchni glutaminianu sodu, siarczanów itp. Maksymalnie ograniczyłam folie i plastik w domu, pije głownie z metalowej lub szklanej butelki. Od ponad 15 lat śmigam z ecotorba na zakupy i nosiłam ją wtedy kiedy nikt jeszcze na worek lniany nie mówił, ze jest eco. Staram się korzystać ze szkła a plastik wybieram ten który mogę wykorzystać po parę razy.

Nie muszę robić niczego na pokaz, nie muszę chwalić się nowymi metalowymi słomkami czy filtrem.do wody.

Dla mnie bycie "eco" i slooooł life to styl życia w którym wychowali mnie rodzice i samą nie czuje potrzeby zmieniania. Wiem, że wielu ludzi to szokuje bo wnoszę to po licznych pytaniach ale dla mnie to na prawdę żadna kontrowersja, że suszę zioła, robię własne przyprawy czy warzywne kostki do zupy. Nie kupuje ponad stan, nie marnuje jedzenia, jeśli coś nie wygląda ładnie ale nadal jest świeże przetwarzam np. podwiędnięty koperek ściacham i podgotuje lub ususzę. Twarde pieczywo ścieram na tarte i wykorzystuje jako zagęstnik do zup. Niezręcznie jest mi o tym nawet pisać bo dla mnie to oczywista - oczywistość, ale wiem, że moje znajome potrafią w takiej sytuacji wyrzucić produkt do kosza. Opuszczam kurtynę milczenia i zostawiam ten temat.

 Stali obserwatorzy mojego instastory wiedzą, że zaczęłam się też bawić w tworzenie prostych naturalnych receptur kosmetycznych i szczerze nawet fajnie mi to idzie. Korzystam z półproduktów aby stworzyć coś nowego ( np.moja odzywka na porost rzęs) lub wykorzystuje niesprawdzone kosmetyki w nowy sposób aby jednak je zdenkować ( sposoby na buble).

Norma u mnie jest nie rzucanie śmieci na ulicę oraz ich segregacja. Zbieram też plastikowe korki bo skoro mogę komuś pomóc totalną drobnostką jaką jest zachowanie plastikowej nakrętki to chce pomagać.  Nie kupuję pierdół, nie otaczam się kilogramami kurzołapów  staram się generować mało odpadów i mimo, iż dotyczy mnie slow food, slow life to nie chce mówić o tym głośno. 
Nie chce być "bohaterem" bo robię coś co każdy dzieciak miał wałkowane kiedyś w szkole, może ja sama miałam troszeczkę mocniej to zakorzeniane bo mam  rodziców którzy wyznają podobną zasadę i w takim duchu mnie wychowali, ale nie oszukujmy się "walka o planetę", diy to akcję które znamy od klasy podstawowej.

DLACZEGO NIGDY NIE NAPISZĘ WAM, ŻE JESTEM WEGAN SLOW LIFE I ECO FRIENDLY? Nie dam się zaszufladkować, nie chce nosić metki z hashtagami!  Jestem osobą która nie czuje się swobodnie na podium czy w ramie, życie jest zbyt interesujące by walczyć o nazewnictwo. Skupiajmy się na opisach nie na pustych słowach. Żyjmy mądrze, rozsądnie i tak jak czujemy, nie krzywdźmy innych, jeśli nawet nie robimy tego z poczucia własnej wartości to w świadomości, że KARMA WRACA Z PODWOJONĄ SIŁĄ. 

Z jednej strony cieszę się, że jest moda na eco, ale z drugiej niestety wiem jak funkcjonuje IG i większość akcji przychylnych przyrodzie to tylko puste wpisy z opłacanej kampanii, a osoby je promujące z przyrodą i życiem slow mają jedynie kolorową fotkę.

Powiedzcie mi czy zwariowałam, czy to wszystko co kiedyś było normą i wręcz ocierało się o obciach i oznakę "biedoty" (np.diy) teraz wjechało na maksa na salony i próbuje nam wmówić, że jest podstawą naszego modnego życia.

Dajcie znać co o tym sądzicie.

Ściskam!

Czytaj dalej »

27.01.2019

NOWOŚĆ OD ANASTASIA BEVERLY HILLS/ PRZETESTOWAŁAM SULTRY!


Była pierwszą- najbardziej pożądaną (makijażową) pozycją zakupową na rok 2019 - jako, że od 01 października wszystko denkuje, zużywam na potęgę kosmetyki i nie kupuję niczego co w danej chwili nie jest mi potrzebne, postanowiłam zrobić sobie prezent i po 3 miesiącach zakupić owe cacko. Dziś kiedy cieni stosuje już blisko 7 tygodni mogę napisać o nich coś więcej. To co? Zaczynamy!

SULTRY / ANASTASIA BERVERLY HILLS

SULTRY - ANASTASIA BERVERLY HILLS  sephora promocja kod


OPAKOWANIE
Paleta trafia do nas w tekturowym opakowaniu które wygląda identycznie kk paleta - ten sam brokat i tłoczenie. Na plecach pudełka znajdujemy liczne oznaczenia ale też takie informacje jak skład poszczególnych cieni oraz podgląd kolorów jakie znalazły się w tej palecie.



Sama paleta ma piękne wydanie, sztywny kartonik powleczony miedzianym brokatem. Na wierzchu tłoczenie z połyskującym napisem w kolorze białego złota. Plecki to również brokat oraz foliowa naklejka z informacją o kraju produkcji, daty przydatności oraz fakcie,że kosmetyk jest całkowicie crueltyfree.



Środek wykonano ze sztywnego kartonika o śliskim wykończeniu bardzo fajny pomysł który ułatwia utrzymanie paletki w czystości :) Sultry wyposażona jest w lusterko proporcjonalne do wielkości paletki.Oprócz ceni o których za chwilę, mamy miejsce na pędzelek oraz sam - dwustronny pędzel oraz tasiemkę ułatwiającą jego wydobycie z kanaliku :)



CIENIE
Sultry to kombinacja 14cieni z czego połowa to wysoce napigmentowane maty a druga- błyski foliowo -brokatowe propozycje. Cienie z tego co się orientuje są większe niż w pozostałych paletach, dotychczas miały chyba 0,7g, tutaj każdy z nich ma 0,83g. 13 cieni jest w odcieniach bardzo neutralnych, dla większości z Was może nawet podbijać w chłodne tony,dla mnie to wreszcie neutralne barwy. Jeden odcień różni się od całości - intensywny malinowo-koralowy odcień. Błyski bardzo mocno odbijają światło, bez względu na to czy pracuje cieniami jasnymi czy ciemniejszymi jest kosmiczny glooooł. Błyski nakładane z bazą czy nie wyglądaja genialnie i w żaden sposób nie zebrały mi się na powiece. Formuła jest niesamowita, masełkowata, kremowa i satynowa. Matowe cienie mają turbo pigmentacje, karbonowa czerń (NOIR) jest faktycznie czarna a najjaśniejszy beż(FRESH) nie błyszczy się więc idealnie nadaje się pod łuk brwiowy. Dużym zaskoczeniem jest dla mnie TWIG czyli jasny brąz z domieszką oliwkowych tonów - super wygląda w załamaniu ale też dobrze spisuje się jako cień do budowania załamania. Najbardziej obawiałam się szarości czyli koloru SLATE ale przy mojej karnacji on bardziej wygląda na chłodny brąz niż szarość więc wygląda genialnie! Turbo ciepły wydaje się na mnie BIRCH (czyli górny prawy) to taki intensywny - miodowy brąz. Pięknie wygląda na powiece, ale przy mojej cerze muszę z nim mocno uważać bo galaktycznie wybija ciepłe tony :)Ale co tu dużo pisać zobaczcie jak one prezentują się w opakowaniu.




Tak cienie prezentują się na skórze, połączyłam ze sobą cienie z górnego i dolnego rzędu abyście zobaczyły czy da się je ze sobą zblendować i jak wyglądają w zestawieniu kolorystycznym.




A tak wyglądają moje dzienne makijaże tą paletką. Nie robiłam wieczorowych bo na to jeszcze przyjdzie miejsce - mam nadzieję :) Są delikatne a jeszcze zdjęcia zjadają kolory - wiem, muszę poćwiczyć robienie zdjęć makeupu ale uwierzcie mi, że pracuje nad tym :P


PODSUMOWANIE
Piękna- niezwykle podoba mi się jej wydanie, kocham miedz a tu jeszcze ten brokat no cóż - cudo! Od razu zaznaczam, brokat z czasem się ściera szczególnie na zgięciach ale nie ma tragedii. Cienie są bardzo mięciutkie, brokatowe folijki trzeba obowiązkowo nakładać opuszką bo pędzel zbyt mocno je nabiera i zbyt wiele produktu się marnuje. Cienie matowe można spokojnie nakładać pacynką, pędzlem ale też ociupinkę się osypują - nie gorzej jednak niż inne cienie z dotychczas wypuszczonych na rynek paletek ABH. Mega cieszy mnie większa pojemność blaszek, im więcej cienia tym więcej radości. Paleta może nie zrobi na wielu z Was wrażenia, bo kolory nie krzyczą papuzim lookiem ale Sultry można wyczarować kazdy makijaż, dzienny, wieczorowy, jakas artystyczną wariację z koralem czy srebrem które przypomina wręcz blendę. Mnie ta paleta kupuje całkowicie.



Zakochana jestem w niej po uszy i jedno jest pewne, że pragnę miłością szczera i prawdziwą kolejną ABH! Korci mnie na najgorzej ocenianą SUBCULTURE ale kolory mówią do mnie, wołają i wręcz zachęcają do zabrania do domu :) Macie którąś z palet ABH? Możecie coś polecić lub odradzić?

ŚCISKAM!






























Czytaj dalej »

13.01.2019

kolorowe eyelinery WONDER' SWIPE / rimmel



Od kiedy pokazałam je na stories skrzynkę DM zalewają pytania o swatche. Nie pozwolę Wam dłużej czekać, dzisiaj zaprezentuje wszystkie kolory. Moi  Drodzy, prezd Wami  wszystkie odcienie WONDER' SWIPE od marki RIMMEL.

Dla niewtajemniczonych WONDER'SWIPE to nowość w szafie rimmela ale również świeżynka jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe 2w1, w tym przypadku mamy do czynienia z eyelinerem oraz ombretto. O ile eyeliner znany jest każdemu to ombretto może już wzbudzać w głowie pytajniki, tą nazwą producent określa tak zwyczajniej formułę która słuzy nam nie tylko jak eyeliner ale również jako rodzaj cienia.

WONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetyki



OPAKOWANIE
Dosyć standardowe dla eyelinera, opakowanie z aplikatorem w skuwce W środku mamy do czynienia z kuleczką która rozbija formułe  na idealną konsystencję i równomierny pigent. Sam aplikator gąbkowy, bardzo szpiczasty i cieniutki, spokojnie możemy wymalować nim  linie od grubych po turbo cieniutkie. 

WONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetyki


KOLORY
Posiadam 12 odcieni eyelinerów, wszystkie mają wykończenie metaliczne, niektóre mocniej opalizują drobinkami, inne mają zacięcie na holo. No cóż koniec gadania, pora Wam pokazać jak one się prezentują :)

WONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetykiWONDER' SWIPE od marki RIMMEL, metaliczne eyelinery, kolorowe eyelinery, holo kosmetyki, swatche

Czy one nie prezentują się pięknie?



Pod koniec filmiku macie delikatnie przetarte palcem te kreski juz po zastygnięciu.


PIGMENTACJA/ TRWAŁOŚĆ
Aby uzyskac piękną, kryjącą kreskę wystarczy nałożyć dwie linie lub jedną grubszą. Wiem, że niektóre dziewczyny narzekają, że pigment nie jest zbyt równomierny - owszem jest to mozlie, jesli nie wstrząchniemy eyelinera i nie umozliwimy kulce w środku rozbić formuły. Jesli jednak to uczynimy kolor jest łądny i dobrze kryjący.

Trwałośc - eyeliner zastyga, ale nie jest to trwałość pancerna jak w przypadku eyelinerów Kat von D.  Wonder'swipe oczywiście jesli nie będziemy go dotykać dłońmi, pocierać palcami itp. to utrzyma się nienagannie ponad 8h ale w chwili kiedy zaczniemy go muskać nawet po kilku godzinach od nałożenia to formuła jest nadal miękka, jakby pudrowa i szybko zmienia jaskółkę w cień który krzyczy ilością drobinek. Więc bierzcie to pod uwagę.
Czy jako cień  jest ładny? jest ok, ale dla mnie to nie jest mocna pigmentacja, razcej stosowałabym go jako eyeliner bo wtedy wypada na prawdę bardzo korzystnie, jeśli jako cień to tylko jako wykończenie już wykonanego makijażu.
Pod kątem eyelinera- petarda, jako cienie  ok, ale bez szału. Eyelinery stosuje też jako pomadki  do ust - spisują się tutaj wybitnie dobrze !


Koszt jednego eyelinera to ok 26-29zł w zależności od miejsca, Rimmel zaskoczył mnie dostępnością"gotowych" kolorów bo zdecydowanie brakuje mi ich na polskim rynku. W swojej gamie jest sporo interesujących kolorów które spisują się na prawdę całkeim dobrze, mam wrażenie, że najwięcej problemów z rónym nałożeniem sprawia 001, a 003 jest po poprostu blady i nie iskrzy tak jak pewnie większość z nas zakłada, aczkoleik na ciemnej karancji ten efekt będzie zdecydowanie mocniejszy :)

Eyelinery będę jeszcze  testować a makijaże z nimi zamieszczać na instagramie - więc jesli jesteście ciekawi co można z nimi wyczarować to zapraszam  na MÓJ IG :) 

Dajcie znać czy uzywacie eyelinerów i oczywiście który kolor najbardziej się Wam spodobał:) 
Ściskam <3
Czytaj dalej »