30.09.2014

LUBISZ WYRAZISTE SPOJRZENIE ? POZNAJ MAGICZNE SPOSOBY NA DURALINE INGLOT-a ! + ROZDANIE

Hej Kochane !

Produkt o  którym dzisiaj wspominam znam od jakichś dwóch lat, wielokrotnie spotykałam się z pochlebnymi opiniami na jego temat, podejrzewam,że Wy również nie raz usłyszałyście  słowo DURALINE bo w internecie praktycznie co 5 blogerka/ youtuberka  zachęcała do jego zakupu.
No właśnie, ogromne BOOM na ten produkt  spowodowało u mnie efekt odwrotny  - zawsze wydaje mi się to podejrzane kiedy pojawia się kolorówka na rynku i najsławniejsze polskie blogerki zaczynają go "przypadkowo" reklamować w gwałtownym tempie.  Zawsze robię wtedy krok do tyłu  gdyż moja podejrzliwość nie jest wstanie zaakceptować wtedy  jakiejkolwiek "prawdziwej"  recenzji ;) zdecydowanie wolę poczekać i  dokonać świadomego zakupu :)


Duraline jest drugim produktem z którego zakupem zwlekałam tak bardzo długo, bo ponad 1,5 roku  (pierwszy to Honeycomb Brusher). Jakieś cztery miesiące temu  zobaczyłam w internecie piękny eyeliner w kolorze starego złota - oczywiście był to MAC którego w mojej okolicy nie ma (urok malowniczego choć małego miasta Lublina ;) ) poszukiwałam wszędzie miedzianego eyelinera, niestety był nie do zdobycia,bo kolekcja która mnie interesowała była limitowaną serią Riri, szukałam jakiś tańszych zamienników ale jeżeli już natrafiłam na kosmetyk tego typu w drogerii - to był to srebrny misssporty który i tak kupiłam, ale okazał się być beznadziejny i tylko żałowałam tych paru złotych bo mogłam je poświęcić na lakier  albo Carex-a  no ale wracając do tematu...
Duraline trafił do mnie  bardziej z przymusu  i bezradności,  jakoś nie wierzyłam w kosmiczna moc tego produktu ale chęć zakończenia jaskółki złotą  cienką linią była silniejsza więc zaryzykowałam...

DURALINE INGLOT-a (bo to własnie na tą firmę się zdecydowałam) okazał się być prawdziwym rewolucjonistą mojej kolorówki, ale jak każda znacząca zmiana niesie ze sobą plusy i minusy.
Ale zacznijmy od początku...

Dla osób które nie miały jeszcze okazji go spotkać wspomnę ,że DURALINE jest produktem do mokrego  nakładania  cieni prasowanych jak i sypkich pigmentów.  Jego zadaniem jest  podkreślenie i wydobycie głębi  koloru nakładanej kolorówki.

Producent dodatkowo zapewnia nas o zdecydowanie wydłużonej trwałości  makijażu.


Opakowanie niewielkie, białe i minimalistyczne, typowe dla Inglota ale też właśnie za tą prostą,
klasyczną formę ich uwielbiam :)

W pudełku znajdujemy szklaną buteleczkę z pipetą, nie jest to standardowa pipeta jak np. w serum Delii, producenci gumowy i czasem niepraktyczny element zastąpili tu plastikowym przyciskiem, który w sposób precyzyjny dozuje aplikacje kropli.



























Płyn z jakim mamy do czynienia  jest  przezroczysty, oleisty ale nie tłusty, nałożony na skórę  wchłania się po ok 30 sekundach.


Zapach jest delikatny, pachnie bardzo subtelnie, podejrzewam,że nawet nie każdy go wyczuje, ogólnie oscyluje w rejonach oliwek bambino, wącham go teraz pisząc notkę i wiem ,że znam ten zapach ale nie potrafię go teraz sprecyzować i połączyć z kosmetykiem którego już używałam.
Jeśli macie pomysły to piszcie, ;)



Jak widzicie po wyciśnięciu kropli i nabraniu nowej dawki z pipety nic nie wypływa, dosyć szczelnie przechowuje swoją zawartość.

Produkt jest bardzo wydajny, używałam go wg. zaleceń producenta przez 2 miesiące  mimo to praktycznie go nie ubyło. Okres przydatności tego kosmetyku to 9 miesięcy od chwili pierwszego użycia, mimo ekspansywnego użytkowania go pod cienie  wygląda jak nowy.
 Postanowiłam więc rozszerzyć jego zastosowanie aby nie stał się kolejnym zasilaczem kosza tylko i wyłącznie dlatego, że nie miałam okazji go spożytkować ;)


Poniżej przedstawię Wam KILKA MAGICZNYCH SPOSOBÓW NA WYKORZYSTANIE DURALINE . Zaczynamy :) !

1. Chyba najbardziej oczywisty i najłatwiejszy
MAŁĄ KROPELKĘ  DURALINE NAKŁADAMY JAKO BAZĘ  NA POWIEKI
Wyciskamy małą kropelkę i delikatnie wklepujemy w powieki, jest to idealny sposób na przedłużenie trwałości naszych cieni, pamiętajcie jednak aby nie nałożyć go zbyt dużo ponieważ uzyskamy diametralnie inny efekt - przy nadmiarze cienie się zrolują, ostrożnie też muszą podchodzić do tego produktu kobiety które mają problem z tłuszczeniem powieki.
PAMIĘTAJCIE W TYM PRZYPADKU MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ :)


2. Skoro umiemy i pamiętamy,że należy nakładać go z umiarem - MOŻEMY ZMIESZAĆ GO Z PODKŁADEM, tutaj schemat będzie podobny , wyciskamy kroplę podkładu jaką stosujemy zazwyczaj na wierzchnią część dłoni  i dodajemy krople  naszego Duraline, mieszamy w zależności od sposoby aplikacji  ( pędzlem lub palcami) i nakładamy na twarz. Podkład z płynem daję bardziej satynowe wykończenie, ułatwia nakładanie a jednocześnie wydłuża jego trwałość.


3. Chyba mój ulubiony -  ŁĄCZYMY GO Z  CIENIAMI 
Tak jak sama nazwa wskazuje  naszym zadaniem jest połączenie płynu z cieniem w celu uzyskania jego płynności. Jak to robimy ?
Najwygodniejszym sposobem jest użycie pipetki, aplikatorem nakładamy kroplę Duraline na czystą powierzchnię, może to być jakaś zdezynfekowana i wytarta powierzchnia  która się nie odbarwi i będzie łatwo zmywalna, ewentualnie  wewnętrzna część pokrywki od naszego cienia.
I teraz bardzo  ważne, nie musicie ograniczać się tylko do sypkich pigmentów, oczywiście jest to wtedy odrobinę szybsze ale jeśli ich nie posiadacie  to znam na to sposób :)


Wystarczy delikatnie zdrapać wykałaczką lub zdezynfekowanym pilniczkiem odrobinę z prasowanego cienia aby wydobyć pyłek. I na tym cały proces różniący te dwie formy cieni dobiega końca.
Mając już w swoim posiadaniu sproszkowana wersję cieni , dokładamy ją do naszej kropli i mieszamy w celu uzyskania zadowalającej nas konsystencji :)

Po paru sekundach produkt się scala i nadaje się do użytku :) jest to cudowne rozwiązanie na STWORZENIE IDEALNEGO EYELINERA (4.).

UWAGA !!! PAMIĘTAJCIE ABY NIGDY NIE WLEWAĆ NASZEGO PŁYNU BEZPOŚREDNIO DO OPAKOWANIA PRASOWANEGO CIENIA LUB PIGMENTU, cień zawsze należy odsypać sobie w miejsce w którym będziecie rozrabiały i tworzyły nowy kosmetyk.
5.STWORZENIE IDEALNEGO KOLORU  Wystarczy abyście połączyły kilka sproszkowanych cieni w różnych pigmentacjach aby uzyskać nową niepowtarzalną barwę :)
Warto przypomnieć sobie barwy podstawowe
np. połączenie żółtego pigmentu z niebieskim da nam zielony
ale też zabawa barwami pochodnymi  przyniesie wiele radości
np. zielony + pomarańcza  = khaki
      zielony+ niebieski + biały = cudny efekt lazurowy ( zależy od proporcji)

np. poniżej zmieszany  srebrzysty (z górnego zdjęcia) z czerwienią - uzyskałam różowo-malinowy

poniżej matowa zieleń ze złotym pigmentem KOBO - efekt mega  zadowalający :)







Kombinacji jest miliard :) a wszystko zależy tylko od Waszej kreatywności :)

Bardzo lubię tą metodę bo dzięki niej uzyskałam wreszcie piękny złoty eyeliner ( uzyskałam go dzięki pigmentom z KOBO + cieniom z NAKED2 ) ale oprócz tego dałam życie wielu cieniom które dostałam gdzieś po drodze, ale nie stosowałam bo nie odpowiadały mi pod względem kolorystycznym - teraz mieszam i bawię się w Picassa ;) pomalutku osiągając upragnione denko :)


6.Ciekawym rozwiązaniem jest również "ROZWADNIANIE " DANEGO PRODUKTU
Czasami  kupujemy kosmetyk który  okazuję się być bardziej "tępy" niż sądziłyśmy ;) Często dotyczy to korektorów, szczególnie tych przeznaczonych pod oczy...
Ja wprawdzie typowego korektora nie używam, mam jakiś z N.Y.C  po który sięgam sporadycznie ale nie mam takiej potrzeby póki co, nie narzekam  na  cienie pod oczami czy zaczerwienienia, przebarwień  też raczej nie posiadam, problem mojej cery bardziej skupia się na ewentualnych  małych, jednorazowych pęcherzykach spowodowanych  hormonami, uczuleniem na jakiś alergen lub zwyczajną ekspozycją słoneczną ( bo filtry SPF50  nie dają u mnie rady w cieplejszych miesiącach ;/) więc  jeśli już są te sporadyczności  to zazwyczaj podkład ochronny daje sobie z nimi radę :)
Ale mam awaryjnie DERMACOL który jeśli miałyście to wiecie,że jest gęsty i tępy jak pień.
Ciężko z nim współpracować a do cery suchej to absolutnie bez rozrobienia się nie nadaję. Zanim poznałam Duraline  rozrabiałam go z kremem  i po tym dopiero stosowałam jako korektor , szczerze to podziwiam Kobiety które nakładają go jako podkład ale może mają mniej wymagające buzie, czego im najzwyczajniej zazdroszczę... ale OK. bo odbiegam od tematu :)

W przypadku rozwodnienia jest tak jak wcześniej, nabieramy odrobinę produktu, następnie mieszamy z kroplą płynu i uzyskujemy produkt który jest łatwiejszy we współpracy.

Mój Mac jest niestety bardzo  jasny i matowy więc słabo widoczny ale posłużę się  tutaj kolejnym produktem idealnym  do rozwadniania - mianowicie eyelinerem w żelu :)


(po powiększeniu zdjęcia widocznie widać " tępotę" produktu)



poniżej upłynniony eyeliner, widocznie łatwiejszy we współpracy :)




7. ODZYSKIWANIE PODESCHŁEGO KOSMETYKU - bardzo prosty sposób  na odratowanie zaniedbanego kosmetyku, głównie mowa tu o tuszach do rzęs czy eyelinerach

wystarczy mała kapka (TU WYJĄTKOWO!) naniesiona do opakowania  danego kosmetyku - można pipetą zaaplikować do tubki tuszu  lub nanieść go na szczoteczkę, następnie wykonać pare obrotów aby w miarę rozprowadzić  płyn po wewnętrznych ściankach,  gdy już to uczynimy w przypadku tuszu  należy zostawić go na parę godzin  ok. 8-10, przy eyelinerze ok 2-3, po tym czasie  produkty powinny uzyskać nowe życie  :)


8. Niedawno w internecie brylowały ROZŚWIETLACZE I RÓŻE W PŁYNIE

Jeżeli jesteście zwolenniczkami takiej konsystencji to szczerze polecam Wam zabawę w stworzenie  dla siebie ulubionego różu czy rozświetlacza ;)

Przygotowanie jest podobne , wybieracie pigment lub cień i mieszacie ale juz ze znacznie większa ilością Duraline - efekt jest zaskakujący i  nie odbiega wprawdzie od tych dostępnych w sprzedaży
To też, jest rozwiązanie idealne dla osób którym ciężko jest dobrać coś drogeryjnego, tutaj możecie pobawić się kolorystyką w zależności od posiadanych przez siebie produktów. Mieszać, dodawać i stworzyć coś genialnego, idealnego pod swoją cerę :)

Ja akurat nie  jestem zwolenniczką w tym przypadku formy płynnej  stała konsystencja wydaje mi się bezpieczniejsza w manewrowaniu  :) Byłam w posiadaniu HighBeam-a  i niestety efekt na mojej jasnej cerze był totalnie nie naturalny - wyglądałam jak ze StarTreka albo innego filmu  gdzie prym wiodą kosmici ;) Koleżanka go uwielbia więc po przetestowaniu od razu go jej sprezentowałam .
Zresztą wiecie chodzi za mną teraz MarryLou i podejrzewam,że  mimo złotej poświaty to wreszcie się skusze ;)

Co do różu to  nie stosowałam nigdy płynnego ;) ale mam resztki  na szczelinkach dwóch opakowań z Loreala i N.Y.C wiec całkiem możliwe,że zdrapie  je i przetestuje - jeśli chcecie  z tego notkę to dajcie znać :)


9. Nie wiem jak Wy ale ja Kocham czerwień na ustach -zresztą mój avatar  nie daję o tym zapomnieć :)  Posiadam sporą kolekcje pomadek w tym odcieniu ale ciężko znaleźć tą , jedną jedyną nieścieralną  której nie zetrze gorący napój czy całusy dawane Ukochanemu :D
oczywiście z pomocą przychodzi DURALINE NAKŁADANY  NA USTA !
Jak nakładać go w sposób odpowiedni ??
Usta musimy najpierw nawilżyć, używmay do tego pomadki ochronnej lub innej intensywnie działającej kuracji, kiedy czujemy,że balsam praktycznie został wchłonięty- nakładamy palcem  okrężnymi ruchami krople duraline,  skupiamy się intensywniej na łuku kupidyna  i zakończeniu dolnej wargi, pamiętając aby cześć warg od strony jamy ustnej była praktycznie nie dotknięta (produkt nie nadaję się do spożycia więc nie kuśmy losu)
po nałożeniu kropli od razu możemy aplikować na usta kolorówkę  według uznania


10. S.O.S DLA SKÓREK Jest też alternatywą dla oliwki, jeśli zapomnę zabrać jej ze sobą w podróż, to stosuje go jako zabezpieczenie skórek :)  ma olejowatą konsystencje ale nie tłustą więc  daje szybkie odżywienie :)


11. Idealny do UTRWALENIA BRWI szczególnie jeśli  brwi są delikatne, fajnie współgra z  pigmentem,  nałożony na włoski tworzy poślizg dla kredki która dodatkowo  lepiej maluje co  przydaje się rewelacyjnie przy stworzenia łuku  :)

12. Kolejny sposób - jako jedyny osobiście nie sprawdzony, wspomniała mi o nim przesympatyczna dziewczyna z punktu Inglota NAKŁADANY NA PAZNOKCIE JAK WZOREK.
Tutaj podobnie jak w punkcie 3. mieszamy pigmenty z płynem, następnie na pomalowane paznokcie nakładamy nasz "eyeliner" cienkim pędzelkiem, malujemy wzory wg. uznania  a nastepnie gdy  wzorek wyschnie utrwalamy topcoatem . Podobno wygląda to ślicznie a efekt utrzymuje się standardowo jak przy  lakierze do wzorków  :)


 ______________________________________________________________________

Skoro znamy już sposoby na okiełznanie wydajnej buteleczki DURALINE to teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, Czy płyn faktycznie przedłuża trwałość makijażu, tu posłużę się przygotowanymi przeze mnie w procesie zabawy kolorami nowych eyelinerów ;)
Zaraz po aplikacji:




po 2 godzinach :
 Po 2 godzinach aplikacji i umyciu wodą :

Jak widać pigmentacja jest bardzo dobra, eyelinery utrzymują się zaskakująco długo, chciałam sprawdzić który z nich wytrzyma najdłużej i ile godzin ale odrobinę bezmyślnie narysowałam kreski ( z przyzwyczajenia) na wierzchniej stronie dłoni i nie wytrzymałam dłużej niż 2h bez umycią rąk - więc wybaczcie :)Moje eyelinery w kontakcie z wodą nie rozpłynęły się za specjalnie, nawet różowy mimo iż został w dużej mierze przykryty przez czarny (wynik zmieszania duraline i żelowego eyelinera ) i właściwie tylko on jako jedyny delikatnie się rozmazał.
Moim zdaniem DURALINE to magiczny produkt, prawdziwy czarodziej i niezbędnik w kosmetyczce każdej kobiety która ceni sobie nowoczesność i uniwersalność.
Tak niewinnie wyglądający płyn potrafi rozbudzić wyobraźnie i dodać +100 do kreatywności :)



Cena za 9ml / ok 24 zł



A Wy Kochane znacie ten produkt ? Używacie ? Stosowałyście Duraline KOBO ? Warto kupować ?


Dajcie znać czy podobają się Wam takie rozwiązania a może macie jakieś inne pomysły :) piszcie bo Duraline nadal prawie pełne :) każdy pomysł spróbuje przetestować :)


pozdrawiam i ściskam :*

56 komentarzy:

  1. Jakoś nie przepadam za kosmetykami z tej marki. Pozdrawiam jusinx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często watpie w jakość ich kosmetyków, ale później kupuję, testuje i tak jak w przypadku DURALINE jestem zachwycona. Póki co przygodę z Inglotem opieram na cieniach, topcoatach i duraline i jestem w pełni zadowolona :) na razie się lubimy ;)

      Usuń
  2. szczerze, nie słyszałam o nim, ale zaciekawiłaś mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem zdziwiona,że nie słyszałaś ;) bo swojego czasu każda Youtuberka zajmująca się makeupem intensywnie go reklamowała :)

      Usuń
  3. Mam go kupiłam bo chciałam rozcieńczać tusz który uwielbiam a jest za suchy. I też stoi na półce niestety.... Szkoda, żeby się zmarnował. Na pewno skorzystam z Twoich podpowiedzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę,że warto bo produkt jest bardzo uniwersalny:)

      Usuń
  4. Dziękuję za post, rewelacja :) A ja się zastanawiałam jak ja mam go używać :D Super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się,że mogłam pomóc :) udanego zużywania ;D

      Usuń
  5. Kiedyś miałam zamiar go kupić, ale do tej pory to odwlekałam, myślę, że na pewno by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę,że nie tylko ja nie ulegam reklamie i słusznie :) Chociaż , jest to drugi produkt (póki co ) z którym żałuje, ze nie zdecydowałam się na niego wcześniej :)

      Usuń
  6. Ja używam do eyelinera również z inglota, jak podsycha trochę, albo mieszam z cieniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super ! świetne rozwiązanie dla duraline ;)

      Usuń
  7. Nie znam tego specyfiku i nie słyszałam chyba nawet o nim.
    Ale jak widać jest to produkt o szerokim zastosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. często powtarzam,że jak " coś jest do wszystkiego to i do niczego" ale w tym przypadku chyba znalazłam wyjątek :)
      póki co u mnie 12 w 1 :)

      Usuń
  8. Ja juz kończe kolejne opakowanie jest genialny i nie wyobrazam sobie zeby moglo go u mnie nie byc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne opakowanie ? ojej ! jesteś Mistrzem :) nie wiem jak Ci się to udało, bo produkt mimo częstego używania i wszelakiego zastosowania nie ubywa z pojemniczka, zastanawia mnie ile czasu Ci to zajęło :)

      Usuń
  9. jeszcze go nie miałam, ale za to dużo o nim słyszałam i chyba się skusze na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. taki mały, a tak niesamowicie wydajny, do tego jest tyle sposobow na uzycie go ze glowa mala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak :) ale mimo wielkiego zastosowania - nadal bardzo wydajny i mało go ubywa ;)

      Usuń
  11. No i moja lista kosmetycznych zakupów wydłużyła się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby 9ml a mega wydajny produkt, warto kupić go do spółki z kumpelą czy siostrą bo mimo ogromnego zastosowania jednak ubywa go naprawdę malutko :)

      Usuń
  12. Wow o paznokciach nie wiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też, była to dla mnie nowinka ;) ale przyznam szczerze,że jeszcze nie testowałam jej na swoich pazurkach :)

      Usuń
  13. Nie słyszałam o tym produkcie ale zaciekawiłaś mnie! zwłaszcza, że ma tak dużo zastosowań ;)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto pomyśleć o przetestowaniu :) potrafi pomóc w wielu przypadkach :)

      Usuń
  14. mam i używam, ale z pewnością nie przy tak wielu rozwiązaniach jakie wymieniłaś.
    jest to płyn, która każda wizażystka powinna mieć w kufrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie tak ! :) nigdy nie wiadomo kiedy się przyda ;) a dodatkowo pomaga stworzyć kolory jakich nie ma nawet na półkach MAC-a :)

      Usuń
  15. Kosmetyk bardzo uniwersalny, nie miałam, ale kusisz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D tylko troszeczkę ale w dobrej intencji to kuszenie :)

      Usuń
  16. Hm.. ;) Wydaje się być ciekawy.. może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam szczerze, uległam jego magi :)

      Usuń
  17. Świetny efekt :) zastanawiam się nad kupnem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) jesli lubisz kreski na powiekach i bawisz się kolorami to warto ! można zaoszczędzić na zakupie pojedyńczych eyelinerów ;)

      Usuń
  18. Mam podobny produkt ale z MAP jest o wiele lepszy no ale oczywiście cena też jest wyższa :) A o metodzie mieszania z podkładem nie słyszałam ;) Muszę wypróbować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie stosowałam tego z MAP i przyznam szczerze,ze nie wiem kiedy będę mogła go przetestować ;) obecnie stosuje INGLOT-a i mimo tak licznego zastosowania nadal mam ponad pół buteleczki :) Metoda mieszania z podkładem jest niezła aby uzyskać odpowiednią dla naszej cery konsystencje a i wydłużyć pozostanie podkładu na skórze :) stosuje ją sporadycznie ale przydaję się :)

      Usuń
  19. Mam podobny produkt ale z MAP jest o wiele lepszy no ale oczywiście cena też jest wyższa :) A o metodzie mieszania z podkładem nie słyszałam ;) Muszę wypróbować;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie słyszałam o nim;)
    Świetny blog:)
    Zapraszam w wolnej chwili na rozdanie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) zapraszam więc do obserwacji :)
      Na bloga zajrzę chętnie ;)

      Usuń
  21. Nigdy nie słyszałam o tym produkcie, ale opisałaś go w sposób bardzo ciekawy. Tyle kreatywnych sposobów wykorzystania znalazłaś, jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Patrząc na wydajność mógłby mieć dłuższą datę ważności. Chociaż biorąc pod uwagę ilość zastosowań i tak nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co rozmawiałam z kumpelkami mają go już ponad pól roku i nadal sprawuje się dobrze ;)

      Usuń
  23. Wczoraj zaplanowałam właśnie, że go sobie kupię :) Także trafiłaś idealnie z tym wpisem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja nadal odwlekam zakup, ale dzięki Twojemu postowi chyba skuszę się w najbliższym czasie, bo poznałam wiele jego nowych zastosowań :) wszędzie, gdzie czytałam o duraline dziewczyny pisały o tym z inglota, nie wiem, jak sprawuje się ten z KOBO x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na wizażu kobietki stosujące najpierw Inglota raczej nie zachwalają KOBO, ja kobo miałam okazje tylko raz testować ale szczerze to ciężko byłoby mi porównać te dwa produkty... nawet w konsystencji są inne

      Usuń
  25. Mam i uwielbiam Z podkładem i na brwi to nie słyszałam Musze wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stosuję z podkładem kiedy mam mocno przesuszoną skórę ;) podkład w połaczeniu z D. robi się satynowy i automatycznie wydłuża się jego utrzymanie ;)

      Usuń
  26. szczerze mówiąc nie przepadam za inglotem.

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Inglota miałam niewiele wspólnego, parę pomadek, cieni - spisywały się świetnie ale moim totalnym must have jest diamentowy topcoat :) mogę szczerze polecić ;)

      Usuń
  27. Kobo ubóstwiam ale o Duraline nie słyszałam muszę spróbować :) zastosowałam sie do zaleceń co do awataru dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie KOBO znacznie różni się od Duraline, nawet konsystencja jest inna o Duraline moge powiedzieć - świetny :) a z KOBO tylko raz miałam styczność;)

      Usuń
  28. Zaciekawiłaś mnie tymi kosmetykami. Może na coś się skuszę. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Zostawcie ślad po sobie, dzięki temu łatwiej będzie mi trafić na Wasze blogi :)
Pozdrawiam ciepło i zachęcam do obserwacji :)