19.03.2017

O NIEKOMPETENTNYCH BLOGERKACH!/ PREP+PRIME.FIX+/MAC

Witajcie Kochani, 
Dzisiejszy post powstał niezaplanowanie i jest odpowiedzią na kilka negatywnych opinii na temat produktu który lubię i stosuję od dawna. ostatnio dosyć często spotykam się z negatywna opinia na temat FIX+ z MAC-a,cytuję: "nie utrwala makijażu", "nie przedłuża trwałości podkładu", "nie matowi, twarz strasznie się błyszczy". Serio? Przez takie osoby doskonały produkt traci na jakości a dlaczego? Bo nabywają go osoby które nawet nie zadają sobie trudu sprawdzenia do czego służy owa mgiełka, nie wiem czy wynika to z najprościej z lenistwa ale taka niewiedza totalnie mnie razi. Czym jest, do czego służy i jak się spisuje FIX+ przeczytacie poniżej.

PREP+ PRIME FIX+ / MAC



 WERSJA/ TESTOWANY PRODUKT 
PREP+ PRIME FIX+ / MAC
PREP+ PRIME FIX+ / MAC

OD PRODUCENTA 
"Mgiełka z lekkiej, bogatej w minerały wody źródlanej, która dostarcza skórze natychmiastowego nawilżenia. Mgiełka odświeża i odżywia skórę dzięki zawartym w niej humektantom. Zawiera również ekstrakty botaniczne (ogórek i rumianek), które mają działanie łagodzące obrzęki na twarzy. Ekstrakt z liści zielonej herbaty oraz kofeina łagodzą podrażnienia. Mgiełka może być też stosowana na makijaż do jego wykończenia i odświeżenia w ciągu dnia".

SKŁAD  
Spring water (aqua), glycerin, butylene glycol, cucumis sativus (cucumber) fruit extract, chamomilla recutita (matricaria) extract, camellia sinensis leaf extract, tocopheryl acetate, caffeine, panthenol, arginine, peg-40 hydrogenated castor oil, ppg-26-buteth-26, fragrance (parfume), disodium edta, phenoxyethanol, methylparaben

OPAKOWANIE   
Produkt trafia do nas w tekturowym kartoniku. Opakowanie bardzo charakterystyczne dla MAC-a, minimalistyczne utrzymane w ciemnej stylistyce z białymi fontami. Kultową czerń tym razem zastąpiła śliska tektura z mieniącymi się w świetle drobinkami. Całość prezentuje się niezwykle schludnie i okazale. 

PREP+ PRIME FIX+ / MAC


PREP+ PRIME FIX+ / MACW środku znajdujemy produkt docelowy. Solidna butelka wykonana z  mlecznego plastiku średniej grubości. Dozownik z przesuwaną blokadą, umiejętnie dozuje, nie zacina się i nie sprawia problemu przy aplikacji. Butla doskonale leży w dłoni.


ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Niezwykle delikatny, świeży, pachnie niczym dojrzały melon. Konsystencja typowa dla mgiełki czyli wodnista. Nie lepiąca formuła.

SPOSÓB UŻYCIA/  ZASTOSOWANIE
Wyjmujemy butle z opakowania, przesuwamy blokadę, maksymalnie wyciągamy rękę i naciskamy... UWAGA! Stosujemy wg uznania jako:
  • bazę pod podkład - zdecydowanie ułatwia rozprowadzenie produktów płynnych
  • mgiełkę tonizującą - ten zabieg doskonale przygotowuje skórę pod makijaż nadaje jej  miękkości i zdrowego blasku
  • produkt dodający lekkości ciężkim, kryjącym podkładom - rozpylamy jedną pompkę mgiełki na kroplę podkładu i mieszamy , następnie nakładamy na twarz 
  • mgiełkę wykańczająca cały makijaż - spryskujemy twarz po wykonaniu pełnego makijażu, dzięki temu scalamy wszystkie warstwy, dając naturalne wykończenie ale nie przedłużamy jego trwałości
  • mgiełkę odświeżającą - aplikujemy na twarz w ciągu dnia celu zmniejszenia pudrowości, nadania lekkości i świeżości
  • produkt  do zwilżania aplikatorów np. gąbeczek, pędzli, opuszków - dzięki czemu produkt będzie sprawniej się rozprowadzał, a pędzle nie będą pochłaniały, aż tyle produktu co zwykle

PREP+ PRIME FIX+ / MAC
  
CENA/DOSTĘPNOŚĆ 
Cena: 90 zł (100 ml). Do kupienia m.in. tutaj.
PODSUMOWUJĄC
Pierwszego FIX+ kupiłam na stronie internetowej marki MAC, obecne ( bo to już moje drugie opakowanie) nabyłam stacjonarnie w Katowickim sklepie stacjonarnym. Mgiełka ujęła mnie swoją wielofunkcyjnością, wydajnością. Uwielbiam rozpylać ją na twarz przed nałożeniem podkładu, później po wykonaniu makijażu jako scalenie podkładu z różem i nadania zdrowego blasku. Prep doskonale spisuje się również w ciagu dnia, rozpylając go na twarz raz na te 4-5h unikniemy ciastkowania czy zbierania się podkładu w załamaniach. Dla mnie to fajna metoda na minerały nakładane na skórę z tendencją do przesuszania. W lecie mgiełkę skrywam w lodówce, wyciągam wtedy takie zmrożone cacko i rano rozpylam ją na twarzy - momentalnie budzę cerę i dodaję jej energetycznego kopa!
Dlaczego wybieram FIX+ z MAC-a zamaist zwykłej wody termalnej?  Od razu zaznaczę, że w totalne upały sięgam po termalne wydania, ale w okresie chłodniejszym decyduje się po PPF. FiX+ zdecydowanie lepiej radzi sobie z ujednoliceniem makijażu, bez względu na to jak ciężki jest podkład i ile warstw (bronzer, róż, rozświetlacz) nałożymy na twarz cera wygląda naturalnie, produkt daje efekt zdrowej cery o wykończeniu subtelnego "glow". Struktura cery wygląda znacznie korzystniej, ale muszą uważać  na niego osoby z bardzo tłustą cerą  i mocno rozszerzonymi  porami, ujednolicenie mackiem może podkreślać wszelkie nierówności skóry.  Aplikator jest precyzyjny, nie zacina się i zawsze aplikuje subtelną mgiełkę, która nie ma szans aby spowodowała rozwarstwienie czy "dziury" w podkładzie, należy jednak pamiętac o prostej zasadzie - rozpylamy takie kosmetyki z odległości idealnej dla nas czyli z "wyciągniętej ręki" ( jak do selfie). Fix+ bije każdą wodę termalną pod względem wydajności. 100ml butla używana codziennie ok 3-4 razy starcza  mi na okres ok. 4-5 miesięcy, a jedna woda termalna( 50ml za 14zł) znika w 2tygodnie.

W dwóch zdaniach: Lekka, bezalkoholowa mgiełka dodająca nawilżenia i odświeżenia. Szybko zastyga, nie powoduje lepkości, doskonale scala makijaż twarzy a do tego nadaje cerze naturalnego, zdrowego blasku.



Pamiętajcie, Fix+ to nie jest produkt przedłużający trwałość makijażu, jeśli zamierzacie nabyć go pod tym kątem to lepiej postawcie na utrwalacze z Inglota czy Krylonu. Jestem ciekawa Waszej opinii. Znacie, używacie? Jestem ciekawa waszej opinii czy stosujecie mgiełki utrwalające i scalające makijaż. Możecie coś polecić?

Ściskam 

Czytaj dalej »

16.03.2017

#TAG: 7 URODOWYCH GRZECHÓW GŁÓWNYCH


Witajcie Kochani,
Dziś nadeszła pora na spowiedź, otwieram swoją kosmetyczkę i wtajemniczam Was moje urodowe "grzeszki".



Grzech #1: CHCIWOŚĆ
Najdroższy kosmetyk, jaki kupiłaś. Najtańszy kosmetyk, jaki posiadasz.

Najdroższym nabytkiem kosmetycznym jaki ostatnio poczyniłam to chyba zakup kilku produktów od Kat Von D, a dokładniej podkładu Lock It w cyber jasnym odcieniu 42 (190zł). Najdroższą paletką póki co była ta z Urban Decay - Naked a perfumami Black Opium od YSL.

    Najtańszy kosmetyk? Wiecie, że mam tu ogromny problem? Najtańszy to chyba korektor pod oczy z Bell - Ms.Perfect... Kupiłam  go po pozytywnych opiniach koleżanki z pracy, kosztował chyba 8,99zł. Jego zadaniem jest delikatne nawilżenie i rozświetlenie, ma lekka formułę i delikatne krycie sprawdzi się u mniej  wymagającej cery. Nie jest to jednak produkt do którego mocno zachęcam :)



     Grzech #2: GNIEW
    Których kosmetyków  nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?


    Nienawidzę kosmetyków perfumowanych różami, goździkami i "chemiczną lawendą", cukrowych peelingów, perłowych błyszczyków, ciepłych bronzerów z drobinkami. Ceglastych nudziaków i typowo barbiastych błyszczyków.
    Uwielbiam wszelkiego rodzaju serum do twarzy, te wodniste jak i olejowe. mascary do rzęs, eyelinery, pomadki do ust, pomady i cienie do brwi gdyż stale ratują mi życie.

    Najtrudniej było mi zdobyć dwa produkty:



    Grzech #3: OBŻARSTWO
    Jakie produkty kosmetyczne są dla Ciebie  najpyszniejsze?

    Hmm.. interesujące pytanie, nie będę pisała o walorach wizualnych bo tutaj górę weźmie wszystko co monochromatyczne, solidne i minimalistyczne, ani o zapachach bo za chwilę powstanie tu tasiemiec dotyczący ulubionych aromatów, dlatego wybrnę najprościej z  zagadnienia... najpyszniejsze są produkty o zapachu herbaty, wanilii, miodu, ewentualnie kokosa nie pogardzę też ananasem lub jeżyną :)


    Grzech #4: LENISTWO
    Których produktów nie używasz z lenistwa?

     Nie używam na co dzień cieni do powiek, wynika to najprawdopodobniej z mojej pracy gdzie jestem aktywna  przez intensywne 12h i zdecydowanie wolę oszczędzać skórę wokół  oczu która i tak jest u mnie sucha i delikatna.  Nie stosuję też zbyt często specjalnych produktów do stóp (odświeżaczy, dezodorantów, mgiełek itp,) gdyż  moje stópki nie są problematyczne a jedyne czego im potrzebę to dobrego nawilżenia ( i lakieru).



    Grzech #5: DUMA
    Które produkty dają Ci najwięcej pewności siebie?

    Pewność siebie zależy od naszego samopoczucia a do niego przyczynia się zdecydowanie dobry wygląd cery, czyli odpowiednie nawilżenie, promienność, zdrowy blask. Zawsze stawiam na dobre serum zapewniające właściwe odżywienie i wygładzenie, Moim obecnym faworytem jest Nature Republik. Kiedy cera jest właściwie wypielęgnowana przechodzę do korektora i mascary - nic tak nie cieszy jak wytuszowane rzęsy, spojrzenie nabiera głębi, szczególnie moje białe włoski które pokryte kolorem od razu przemieniają mnie z rusałki w "lepszy model" :) 

    Grzech #6: POŻĄDANIE
    Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?

    Najseksowniejszy jest zawsze umysł, osoba która nie porywa mnie pasją, swoim poczuciem humoru , nie opowiada nic interesującego nigdy nie będzie dla mnie atrakcyjna. W stronie wizualnej uwielbiam szeroki, szczery uśmiech i tworzące się w tym czasie "kurze łapki" wokół oczu, jest w tym coś magicznego... totalnie przyciąga mnie broda i wysoki wzrost - jak to zawsze komentują złośliwcy, taki "hipster drwal", ale to ściema :)  Mam już swojego "drwala" który jest mixem wszystkiego co najlepsze :) [Jeśli jeszcze nie czytaliście zapraszam na post Maćka].



    Grzech #7: ZAZDROŚĆ
    Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?


    Najbardziej cieszą mnie produkty słabo dostępne albo naturalna pielęgnacja którą ktoś zadał sobie trud dopasować pod  mój profil urodowy. Totalnym rozczulaczem są produkty herbaciane, albo z dodatkiem trawy cytrynowej.  Szybsze bicie serca  powodują też polskie marki oraz produkty  w totalnie minimalistycznych lub designerskich opakowaniach. Wszelkie nawilżacze do ciała, bardzo jasne podkłady albo  pomadki to mnie raduje najbardziej!

    Dziś szybkie pytania, szybkie odpowiedzi. do wykonania tego TAGU nominowała mnie Olga z przepięknego bloga APIECEOFALLY.  

    Zastanawiam się jak sami odpowiedzielibyście na te zagadnienia, chętnie poczytam o Waszych "grzeszkach" w komentarzach :) 

    Ściskam 

    Czytaj dalej »

    13.03.2017

    SILIKONOWY GADŻET KOBIETY / SILISPONGE !


    Witajcie Kochane,
    Ostatnio dosyć głośno zrobiło się o silikonowych gąbeczkach  do makijażu. Wiele z Was porównuje je do żelowych podpiętek do butów, niektóre z Was stosowały silikonowe wkładki do stanika aby sprawdzić jak  taki makijaż, będzie się prezentował. Na wstępie zaznaczę, że miałam okazję stosować najtańszą wersję silikonowej gąbeczki oraz oryginał o którym piszę w tym poście.  O różnicach, zastosowaniu i sposobie na ten gadżet przeczytacie poniżej. 

    WERSJA/ TESTOWANY PRODUKT 
    SILISPONGE / MOLLY COSMETICS

    SILISPONGE, MOLLY COSMETICS, SILIKONOWA GĄBECZKA, VISAGESHOP


    OD PRODUCENTA 
    "SiliSponge to silikonowy apliaktor do nakładania podkładu. Gadżet o kształcie japońskiego ciasteczka okazał się sprzedażowym hitem i jest obecnie najbardziej pożądanym, kosmetycznym aplikatorem wśród kobiet. Silisponge w przeciwieństwie do znanego BB nie wchłania fluidu, przez co osoba wykonująca makijaż zużywa o wiele mniej kosmetyku niż zazwyczaj. Co więcej, SiliSponge jest świetny w utrzymaniu, bo bardzo łatwo myje się pod bieżącą wodą z użyciem mydła."

    OPAKOWANIE   
    Gąbeczka trafia do nas w nietypowej, srebrnej dealerce. Czyli sztywnym woreczku z charakterystycznym zamknięciem. Po rozcięciu woreczka w środku znajduje się jeszcze jedna folijka a w niej docelowy produkt- silisponge.


    SKŁAD / ZAPACH/ WAGA/ WIELKOŚĆ  
    SILISPONGE, MOLLY COSMETICS, SILIKONOWA GĄBECZKA, VISAGESHOPGąbeczka w 100% wykonana jest z poliuretanu. Nie pachnie, waży tyle co mokry Beauty Blender a wysokość i szerokość mogę przyrównać do Kinder Niespodzianki (65/40/10mm).

    SILISPONGE, MOLLY COSMETICS, SILIKONOWA GĄBECZKA, VISAGESHOP


     

    SPOSÓB UŻYCIA  
    Przed pierwszym użyciem należy dokładnie umyć gąbeczkę pod ciepłą bieżącą wodą, ale nie gorącą. Osuszyć i właściwie można przejść już do makijażu twarzy. 

    Są dwie metody nakładania podkładu - bezpośrednio na skórę twarzy lub na gąbeczkę i dopiero na cerę. W zależności od stopnia krycia możemy podkład rozsmarowywać (lżejsze krycie) lub wklepywać (krycie pełniejsze).


    CENA/DOSTĘPNOŚĆ 
    Gąbeczka kosztuje 50zł/szt. Dostaniecie ją w VisageShop.pl

    SILISPONGE, MOLLY COSMETICS, SILIKONOWA GĄBECZKA, VISAGESHOP
     
    MOJE OBSERWACJE 
    Jeśli o mnie chodzi gadżet sprawdza się u mnie najlepiej kiedy nakładam podkład na gąbeczkę a następnie delikatnie przesuwam silisponge po twarzy, kiedy widzę równomierne rozprowadzenie delikatnie wklepuję go w miejsca wymagające większego krycia. Doskonale spisuje się w chwili wchłonięcia korektora pod oczami, dobrze dopasowuje się do dolnej linii rzęs i eliminuje zbieranie się kosmetyku w załamaniach. To czy Silispongę sprawdzi się u nas dobrze, zależy od umiejętności manualnych, rodzaju kosmetyku na którym pracujecie i niestety rysów twarzy. O ile genialnie gąbeczka dopasowuje się do kształtu mojego oka, tak przy nakładaniu kosmetyków w rejonach płatków nosa jest totalny dramat, nie przylega dobrze, więc muszę posiłkować się opuszkami palców. fenomenalnie współpracuje z kosmetykami o gęstszej lub bardziej tępej konsystencji. Podkłady długotrwałe prezentują się znacznie lepiej niż  te nakładane pędzlem. Dodatkowo często podkłady  o takiej formule są z reguły znacznie droższe więc nakładanie go silispongem sprawia, że oszczędzamy bo zużywamy tego podkładu mniej, gdyż w silikonowego przyjaciela nie wchłania się nawet jedna setna mililitra. Podkłady bardziej lepkie - nie zastygające nie wypadły w testach najlepiej. Gadżet smużył na twarzy a proces wklepywania był długotrwały i nieefektowny. Gąbeczkę stosowałam również  do konturowania na mokro - całkiem nieźle blenduje, robi ładne przejście ale aby taki efekt uzyskać, trzeba się dobrze "namachać", genialnie spisuje się do aplikacji róży w kremie. Gadżet testowałam również jako aplikator suchych produktów,  po nałożeniu minerałów kabuki w miejscach wymagających większego krycia aplikowałam  silispongem korektor Lily Lolo i efekt na skórze był zadowalający.

    SILISPONGE, MOLLY COSMETICS, SILIKONOWA GĄBECZKA, VISAGESHOP

    PODSUMOWUJĄC TESTY
    Gąbeczka to nowy gadżet na rynku który doskonale spisze się z podkładami o dużym stopniu pigmentacji, tępej formule i dosyć szybkim procesie "zastygania". Możemy uzyskać nią średnie lub bardzo mocne krycie. Dobrze sprawdza się w rejonach oczu np. do nałożenia korektora lub utrwalenia pudru pod oczami. Całkiem nieźle spisuje się przy konturowaniu twarzy na mokro ale jest to proces długotrwały. Polecam go do nakładania rozświetlacza lub różu w kremie. 
    Oryginalna gąbeczka z Moly Cosmetics zaskoczyła mnie swoją miękkością, pod koniec grudnia ubiegłego roku miałam okazję wypróbować u koleżanki podróbkę (pochodziła chyba z chińskiego centrum) która była znacznie twardsza, sztywniejsza i przypominała bardziej gumkę do ścierania niż silikonowy aplikator absolutnie nie dało się nim malować, połowa twarzy po aplikacji samego podkładu była tak obolała, że drugą stronę dokończyłam już dłońmi.Tutaj stempelkując skórę nie odczuwam dyskomfortu :) W gąbeczce lubię też  fakt, że nie wchłania w siebie podkładu, a co za tym idzie jest bardziej higieniczna i łatwiejsza w czyszczeniu. Swoją drogą najlepiej myć ją żelem, sama jednak wybieram piankę do demakijażu z obawy o nie rysowanie powierzchni.

    Czy silisponge spełnił moje oczekiwania ? W kwestii podkładów długotrwałych takich jak Kat Von D sprawdza się bosko ( niektóre z Was widziały jak nakładałam gąbeczką ten podkład podczas transmisji na instalive i widziałyście, że jest efekt) gorzej z podkładami lżejszymi i bardziej "lepkimi"  np.  Ingrid czy Pierre Rene tutaj będzie smużenie...
    Silisponge jest bardziej wymagający od BeautyBlendera czy pędzli dlatego pomijając podkłady trwałe silikonową wersję traktuje jako gadżet którym uczę się czegoś nowego, bawię się konturowaniem na mokro, poprawiam swoje zdolności w kwestiach makijażu. Na co dzień wybieram  prostsze rozwiązania, chyba, że stosuje 42. wtedy silisponge jest niezastąpiona :)

    Dziewczyny dajcie znać co myślicie o takim  gadżecie, miałyście okazję stosować już ten rodzaj aplikatora? Jestem ciekawa waszych opinii.

    Ściskam 
    Czytaj dalej »

    11.03.2017

    TATUAŻ NA TWARZY/LOCK IT-KAT VON D

    Witajcie Kochani, 
    Tym razem przedstawiam Wam jeden z kilku produktów Kat Von D jaki posiadam w swojej kosmetyczce. Dzisiaj pod lupę trafia odświeżone i jeszcze cieplutkie wydanie znanego już wielu osobom podkładu Lock it Foundation Tattoo.

    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,




     WERSJA/ TESTOWANY PRODUKT 
     LOCK-IT   - LIGHT 42 (NEUTRAL) / KAT VON D  
    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,

    OD PRODUCENTA 
    LOCK-IT to podkład którego formuła zawiera aż 21% pigmentów. Wysoka pigmentacja przyczynia się do wysokiej trwałości (do 24h) oraz genialnego krycia. Formuła jest lekka, daje wykończenie półmatowe oraz efekt gładkiej cery bez podkreślania niedoskonałości w postaci wypukleń czy zmarszczek. Emolienty odpowiadają za nawilżenie a naturalne polimery przyczyniają się do pochłaniania  nadmiaru sebum. Podkład pozbawiony jest parabenów i syntetycznych zapachów.

    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,


    SKŁAD  
    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,


    OPAKOWANIE   
    To niezaprzeczalny atut. Nawet kartonik wygląda tak ładnie,że serce się łamie i ręka drży gdy zamierzam go wyautować do kosza. Zaczne jednak od początku... Podkład trafia do nas w sztywnym, tekturowym kartoniku. Czarne opakowanie prezentuję się niezwykle ekscytująco, marka zadbała o najdrobniejsze szczegóły tłoczenia, nalewki, aplikacje i naklejki. Pudełeczko informuję o tym co najważniejsze, nazwa, ilość, skład, termin ważności, miejsce produkcji oraz fenomenalnie duże oznaczenie dotyczące koloru.


    W środku znajdujemy produkt docelowy. Podkład zamknięty w prześlicznej 30ml butli z solidnego plastiku. Aplikator zamykany na specjalny zatrzask z logiem KvD. Pompka typu air less to również doskonałe posunięcie, dzięki niej podkład całkowicie zostaje wydobyty z opakowania a dodatkowo mamy kontrolę nad tym ile jeszcze zostało naszego kosmetyku w tubce. Wydobycie podkładu jest więc łatwe, szybkie i higieniczne.

    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,

    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,



    ZAPACH/ KONSYSTENCJA
    KvD do złudzenia przypomina aromatem podkład STUDIO FIX marki MAC, jest jednak w jednej trzeciej delikatniejsza i równie szybko ulatnia się ten zapach ze skóry. Lock it ponownie przypomina MAC-a tym razem w konsystencji, dosyć gęsty - zbity,  nie spływa z dłoni jednak nie na tyle tępy aby powodował problemy z aplikacją.Warto zaznaczyć, że szybko wysycha i nie pozostawia lepkiej warstwy.  

    SPOSÓB UŻYCIA  
    Podkłady tego rodzaju, czyli o przedłużonej trwałości (ten do 24h) należy nakładać na dobrze oczyszczoną i nawilżoną cerę. Warto pamiętać aby stosować produkty kosmetyki o podobnej"budowie" tzn. podkład na bazie wody na kremy na bazie wody itp. Moim najlepszym sposobem na ugryzienie kosmetyków tego typu jest nakładanie podkładów na oczyszczoną micelem twarz ( zmywam resztki kremu lub oleistego serum), tonizacja i zamiast kremu odżywcze serum na bazie wody. To sprawia, że podkład nie zbiera się, nie ciastkuje a skóra nie odczuwa nieprzyjemnego ściągnięcia. 
    Podkład należy aplikować dosyć szybko, formuła jest na tyle dobra we współpracy, że każde narzędzie będzie nam sprzyjać. Przyznam, że ostatnio najczęściej do aplikacji tego podkładu sięgam po silikonową gąbeczkę "silisponge", bo niezwykle dobrze się dogadują :)


    WŁAŚCIWOŚCI/ KRYCIE
    Podkład ma zapewnić pełne krycie i zapewnić długotrwały efekt zmatowienia. Miał tuszować blizny, przebarwienia, zaczerwienienia, widoczne naczynka i tatuaże.
    Krycie jest tak duże, że nawet mega zaczerwienienia  zostają pokryte przy jednej bardzo cieniutkiej warstwie. absolutnie nie nakładajcie tego podkładu grubo lub większej ilości warstw, bo nie ma sensu. Jeśli borykacie się z ogromnymi zmianami skórnymi albo bliznami, aplikujcie ten podkład jak korektor - punktowo. jego konsystencja jest tak cudowna, że przy odpowiednim doborze koloru wtopi się w cerę nie powodując plam. 

    Jako, że nie nagrywam filmów ( jeszcze:P) zobaczcie jak prezentuje się krycie na twarzy i dłoni z tatuażami. Polecam od 1:13 :)



    EFEKT NA SKÓRZE / ODCIEŃ 
    Matujące pełne krycie - perfekcyjne - nakładając go mam wrażenie jakbym aplikowała korektor. Dosyć gęsty, dobrze napigmentowany, rozprowadza się przyjemnie aczkolwiek szybko zasycha ze względu na półgęstą strukturę. Jedna pompka z pędzlem lub beauty blenderem starcza na całą twarz z pominięciem czoła, używając silisponge w zupełności wystarcza na makijaż całej twarzy. Doskonale wtapia się w skórę u osób z cerą suchą/normalną nie odczuwa dyskomfortu i ściągnięcia. Po aplikacji nie ma potrzeby przypudrowywania, twarz nie jest lepka  i wygląda perfekcyjnie. Test chusteczki dociśniętej do policzka wypad perfekcyjnie, zero odbicia, ani naruszenia podkładu na cerze. Aby zetrzeć podkład z twarzy trzeba naprawdę mocno i nieostrożnie ściągać odzież aby naruszyć makeup. 

    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D, Odcień: 42 to bardzo jasny podkład przeznaczony dla bardzo bladej cery, nie podbija w ciepłe ani chłodne tony, nie oksyduje więc totalny neutral. 

    Od lewej: Podkład godzinę  po nałożeniu, podkład po 12 h od nałożenia



    ZESTAWIENIE KOLORYSTYCZNE 
    kat von D 42 lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D, Od lewej: Estee Lauder Double Wear 1W1, MAC PROLONGWEAR NW10, KAT VON D - 42



     KOLORY DOSTĘPNE W OFERCIE (31)


    CENA/DOSTĘPNOŚĆ 
    Podkład kosztuje 35$/ SEPHORA USA. Możecie go również dostać w cenie 189 zł na stronie HOB. 
    lock it, tattoo foundation, jasna cera, kat von D,
    PODSUMOWUJĄC
    Podkład jest doskonały, rano pokazywałam się Wam na instalive i tak jak widziałyście po 18h na twarzy wyglądałam perfekcyjnie. Nie starł się nawet z nosa a przecież jestem notorycznym alergikiem i katar to moje drugie imię. Mimo tak długiego leżakowania na cerze, nie odczuwałam dyskomfortu, zero napięcia, ściągnięcia gdzie przy Colorstay z Revlona pierwsze co robię po powrocie do domu to zmywanie twarzy bo czuje przesuszone policzki i czoło. Podkład wytrzymał 18h i mam wrażenie, że wytrzymał by znacznie dłużej, ale nie wiem  co musiałoby się wydarzyć, abym nie umyła buzi przez tyle godzin. Lock it testuję od lutego i jedno co mogę powiedzieć, że podkład totalnie spełnił moje oczekiwania na każdej płaszczyźnie. Nie posiadam jeszcze dziary więc nie powiem Wam jak radzi sobie z zakrywaniem tattoo ale idealnie zakrywa wszelkie blizny, a po moim czerwonym znamionku nad nadgarstkiem nie było nawet śladu.  Lock it zastyga, nie ściera się, nie odbija, jeśli zastosujemy właściwe przygotowanie cery  to nie ma szans aby się ważył. Testowany na mojej bardzo suchej cerze z bardzo płytko rozplanowanymi naczynkami oraz na dojrzałej cerze +50 wygląda pięknie i nie przesusza. Zdecydowanie sprawdza się lepiej niż Revlon  który niestety ma tendencje do ciemnienia i zapychania mojej cery. 
    Szczerze? Kocham, pokochałam ten kosmetyk i zdecydowanie sięgnę po niego ponownie. Pierwszy podkład który nie oksyduje a jego barwa wyjściowa praktycznie idealnie współgra z moim "kolorytem" cery, do tego mam wrażenie, że nakładając go moja twarz doznaję efektu mocnego blura i upiększenia.  Oczywiście nie stosuję go codziennie, bo stan mojej cery nie wymaga, aż tak dużego krycia i póki co radzę sobie z minerałami albo  bb + biała farbką NYX-a ale wracam do niego kiedy tylko potrzebuję poczuć się piękniejsza czyli na większe wyjścia :)

    Znacie markę Kat von D? Stosujecie podkłady  długotrwałe ? :) Dajcie znac czy podoba się Wam takie opakowanie i efekt na twarzy...

    Ściskam 
    Czytaj dalej »

    06.03.2017

    POTRAKTOWALI NAS JAK KRÓLEWNY!/ NOWOŚCI DF


    Witajcie Kochani, 
    Dzisiaj zabieram Was w daleka drogę, najpierw do siedziby znanej dermo marki a następnie do malowniczego miejsca pod Warszawę. Gotowi na przygodę? Czas start!




    3 marca nie zaczął się przyjemnie, awaria busa -  dym wydobywający się spod maski sprawił, że zawahałam się czy uda mi się dotrzeć do Warszawy na czas. Na szczęście szybka i sprawna akcja a następnie szczypta uroku osobistego sprawiły, że znalazłam się w gronie szczęśliwców i z zaledwie 20-minutowym opóźnieniem mknęłam już innym czterokołowcem do stolicy. Pod Pałac Kultury dotarłam grubo przed wyznaczoną godziną więc udałam się do Costy na żółwiową chia gdzie czekały już na mnie +czarszka , +Kobieta Ekstrawagancka , +Dobrul Bloguje , +Angel - Kosmetyki bez Tajemnic , +Esy Floresy Fantasmagorie , po chwili dołączyła do nas jeszcze +Zakochana w kolorkach Paulina Pieśla. Pochłonęłam dużą latte z prędkością superbohatera,by chwilę później w tej jakże sympatycznej paczce mknąć na spotkanie z +Michał em Domańskim . Tam zebrała się już druga część ekipy, szybkie sprawdzenie obecności i już za moment  podróżowaliśmy naszą czarną strzałą do docelowego miejsca - siedziby marki TENEX. Firmę zdecydowanie mocniej kojarzycie z produktów DERMO FUTURE PRECISION. Nie ukrywam współpracuję z marką od pół roku a produkty które wybieram do testów pozytywnie mnie zaskakują, zresztą cieszą się również waszym zainteresowaniem  o czym świadczą m.in. wpisy  o  mezorollerze czy zestawie herbacianym. Po przyjeździe do miejscowości Puchały ( Raszyn) zostalismy ciepło przyjęci a następnie zaproszeni do jednej z sal konferencyjnych na zaplanowane szkolenie. 


    Spotkanie z bloggerami nie było typowym szkoleniem, można powiedzieć, że prezentacja najnowszych produktów przemieniła się w interesujące warsztaty, podczas których każdy z nas miała okazję (zmyć makijaż twarzy) nanieść na skórę  najnowsze produkty a następnie wykonać masaż  wybranym gadżetem DF.



    Początkowo mega wahałam się czy pozbywać się makijażu twarzy, ponieważ dwa dni wcześniej dostałam totalnego uczulenia po spożyciu orzechów włoskich a gapą byłam do tego stopnia, że rano, opuszczając swój domek jednorodzinny zapomniałam kosmetyczki z "kolorówką"  więc była lekka obawa, jak będę wyglądała  wśród bloggerek z perfekcyjnym makeupem :) Na szczęście Klaudyna poratowała mnie przed kolacją białą farbką za co jej totalnie dziękuję :* 

    Ale wracając do tematu... Prezentacja dotyczyła  trzech premierowych kuracji:

    • ODMŁADZAJĄCEJ Z BIOTYNĄ
    • REWITALIZUJĄCEJ Z WIT.A
    • USZCZELNIAJĄCEJ NACZYNKA Z WIT.K

    Są to produkty oczywiście przebadane dermatologicznie, mają przyjazne dla skóry człowieka pH. Skład jest interesujący a sam proces aplikacji niezwykle łatwy. Podczas warsztatów miałam okazję nanieść na cerę każdą z wyżej wymienionych i już po pierwszym użyciu zauważyłam, że serum z Witaminą K niesamowicie wpływa na korzystny koloryt cery (u mnie przygasiła stany zapalne wywołane alergią pokarmową a i z lekkim zasinieniem wokół podkówek oczu - poradziła sobie fenomenalnie. Kuracja z biotyna momentalnie odżywiła wierzchnią część dłoni, moja sucha skóra stała się niesamowicie przyjemna w dotyku a przecież to dopiero początek i pierwszy kontakt z produktem.  Zarówno prezentacja jak i część "praktyczna" przebiegały w przesympatycznej atmosferze, ekspertki odpowiadały na nasze  nawet najbardziej abstrakcyjne pytania. wszystko podparte było schematami powstającymi na naszych oczach.  Na koniec poruszony został temat produktom funkcjonujących na rynku - burza mózgów, oczywiście podzieliłam się własnymi odczuciami, na koniec wypełniliśmy ankiety w których każdy z nas mógł zaproponować swoje pomysły i ulepszenia, a także podpowiedzieć czego brakuję nam w ofercie sklepu :) Oczywiście wspomniałam o sonicznej szczoteczce do zębów :)  Oprócz trzech kuracji każda z nas otrzymała również suplementy :)




    W siedzibie TENEXU czekała nas jeszcze jedna niespodzianka  -  prezentacja marki Constance Caroll. Przyznam szczerze, że nigdy nie miałam okazji stosować kolorówki tej firmy, jednak niektóre dziewczyny wspominały o ich kultowym pudrze. Każda z uczestniczek otrzymała torbę z kolorówką w której znalazła sporą ilość produktów. Największe wrażenie zrobiły na mnie cienie które zachwycają swoją pigmentacją,  tworzą efekt bardzo zbliżony do  COLOURPOP. a jednak dzieli je gigantyczna różnica w cenie. Dosyć dobrze spisuje się również mascara, używam jej 3 dzień i jestem w szoku. Oczywiście niebawem przeczytacie o nich coś więcej :) W upominkach znalazłam m.in. efekt syrenki na lakiery standardowe (nie hybrydowe) oraz pomadki w kredce w stylu znanego już wszystkim  Matte Lipstick Crayon - Golden Rose :)




    W Tenexie czekał na nas również pyszny catering, nawet ja wybrałam coś dla siebie :) Po 16 udaliśmy się na odpoczynek do hotelu. 

    Pałacyk Otrębusy Bizness & Spa  to interesujący punkt  na mapie województwa mazowieckiego. Lokalizacja przyjemna bo zaledwie 35 km od Warszawy.  Klasyczne wnętrza, nowoczesne wyposażenie, profesjonalna obsługa,  strefa spa (łaźnie, grota, sauna, basen, gabinety kosmetyczne) oraz genialna kuchnia, która sprostała nawet wysublimowanym kubeczkom smakowym wegetarian i bezglutenowców to elementy które zachęcają do ponownego odwiedzenia pałacyku.
    O naszej kolacji pewnie zdążyliście się już dowiedzieć z social mediów, ale jeśli nie to wspomnę, że o 19 czekała nas wytworna kolacja z właścicielami marki TENEX. Przepyszne posiłki które uwięczył deser, lodowy torcik z bezami. Mniam! Po kolacji odbyła się mała integracja w pokoju 109, gdzie ja i Czarszka wcieliłyśmy się w perfekcyjne  panie domu ;))  Noc była intensywna, długie rozmowy, śmiechy i przeróżne tematy, sprawiły, że  jeszcze długo nie mogłyśmy zasnąć...



    Mimo wczesnej godziny  wszystko udało się wypełnić a genialnie zorganizowana Czarszka zdążyła nakręcić jeszcze dwa filmy o poranku, ale to  co tam zobaczycie póki co pozostanie tajemnicą :) 

    O 11 opuściliśmy hotel, ale małą grupkę udało się jeszcze odwiedzić parę miejsc :) Miedzy innymi gdzie zjadłam przepyszna owocowo-sorbetową sałatkę :)




    Dziękuję organizatorom za zaproszenie oraz  naszej wspaniałej ekipie za fantastycznie spędzony czas. 

    Niestety nie dotarła do nas Marta (tosinkowo.pl).

    Która kuracja trafia w Wasze potrzeby najmocniej?  Lubicie Takie wyjazdy ? Dajcie znać :) 

    Ściskam :*
    ____________________________________
    Jeśli chcecie posłuchać coś więcej o naszym wyjeździe zapraszam na insta-live  dziś o godz. 21.15 :)

    Czytaj dalej »