19.11.2014

PRZYWITANIE JESIENI. SILENCE CLUB. SPOTKANIE BLOGGEREK. POMOC ZWIERZAKOM . UPOMINKI I MASA ENERGII





Hej Kochani !   Dzisiaj  przybywam do Was z mocną  złotego liścia , bowiem  8 listopada   odbyło się oficjalne Powitanie Jesieni przez Lubelskie Bloggerki :)

Było to moje pierwsze spotkanie, nigdy wcześniej  nie zgłaszałam się nawet do rekrutacji, nie wiem co było tego przyczyną, może brak czasu ??   Teraz troszkę żałuję,że wcześniej nie korzystałam z okazji bo to cudna szansa na poznanie naprawdę wspaniałych i przesympatycznych Dziewczyn :)

Ale zacznijmy od początku;)  nasze spotkanie  odbyło się w Lublinie  w niedawno otworzonym SILENCE CLUB-ie. Jeśli znacie Lublin albo przynajmniej okolice miasteczka akademickiego to podpowiem Wam,że jest to dawna Centrala/ Archiwum :) Lokal przeszedł naprawdę sporą metamorfozę nie tylko w logotypie ale w designie  wnętrz :)  Zresztą popatrzcie sami  :


Ok. trzynastej spotkałyśmy się w VIP Roomie tego klubu ;) 
Spotkanie zaczęło się zbiórką żywności i akcesoriów dla zwierzaków Fundacji Głodny Pies .
Jest to organizacją  która zajmuje się  dokarmianiem bezdomnych zwierząt, pomaga również małym schroniskom, przytuliskom i (podejrzewam) wszystkim  ludziom którzy angażują się w pomoc zwierzętom. 




W spotkaniu wzięło udział 7 WSPANIAŁYCH KOBIET :) ( a co siebie też uwzględnię ;) )
Dla mnie  takie spotkania to nowość więc nie ukrywam,że  rano odczuwałam lekki stres ale w chwili poznania Dziewczyn osobiście, to złe napięcie prysnęło jak bańka mydlana ;)    
Wreszcie poznałyśmy się osobiście i  muszę stwierdzić,że Kobietki mają w sobie mnóstwo profesjonalizmu  jak i mega pozytywną energię :)  tematy rozmów powstawały same, naturalnie i nie zdarzały się momenty : "nie zręcznej ciszy" których się wcześniej obawiałam ;) Nawet nie wiem  kiedy zleciało  te kilka godzin:)  



Od lewej: Sylwia, Ja, Asia, Weronika, Ola, Wiola i Aga  która widnieje na zdjęciu poniżej :)





na spotkaniu oczywiście nie mogło zabraknąć jedzenia  i czegoś dobrego do picia;)



Na spotkaniu dostałyśmy liczne upominki zarówno z zakresu pielęgnacji, regeneracji  jak i kolorówki :)



Sponsorami upominków były firmy :






O poszczególnych produktach  na pewno zrobię Wam recenzję jeśli jesteście zainteresowane bo zdecydowanie jest o czym pisać :)

 Kosmetyki które otrzymałyśmy widnieją na zdjęciu poniżej 
Na spotkaniu bardzo pozytywnie zaskoczyła nas firma E.WEDEL  - dostarczając torbę pełną słodyczy ;)  Wybaczcie ale słodycze były tak dobre ,że zjedliśmy je w gronie najbliższych  błyskawicznie ;) 



Szczególnie polecam Wam czekoladę CREME BRULEE - rozpusta dla zmysłów  :D  Chociaż mój M. zdecydowanie poleca Pierrot-a ;) 


Kochane, dajcie znać co myślicie o takich  spotkaniach czy bierzecie w nich udział ?  Interesuje Was jakiś kosmetyk dokładnie  z tych co dostałam ??

Pomagacie zwierzakom ? :) 


 pozdrawiam, ściskam i lecę na obiado - śniadanie ;*



Czytaj dalej »

17.11.2014

WYNIKI ROZDANIA ! PIERWSZY RAZ ZA MNĄ :)



Witajcie Kochane :)  dzisiaj długo wyczekiwany przez Was wynik a właściwie wyniki rozdania :)
Wiem,że  troszeczkę musiałyście na nie poczekać ale jest to moje pierwsze ( lecz nie ostatnie ;D) rozdanie i podeszłam do niego ze zwmożoną rzetelnością - 3 razy weryfikowałam zgłoszenia aby nie doszło do  czyjegoś poszkodowania :) 

Za nim jeszcze przedstawię wyniki chciałabym Wam wszystkim podziękować za tak duże zainteresowanie :) spodziewałam się naprawdę kilku głosów a Wy jak zwykle potraficie mnie zaskoczyć ;)  

OK , nie przedłużając.... 

W LOSOWANIU ZESTAWU  RÓŻOWEGO  magiczne koło wylosowało  :

 gratuluję !!!   OnAlwaysTogether zdobywasz   poniższy zestaw :


 DRUGIE LOSOWANIE  jest dla mnie bardzo ważne, jest to nagroda która trafi do OSOBY KTÓRA MNIE ODWIEDZAŁA  I KOMENTOWAŁA często to o czym piszę :)  
Nie wiem czy zwracacie uwagę na takie szczegóły ale dla mnie jest to mega miłe gdy widzisz wracające twarze/ avatarki  a komentarze nie są  spamem w którym ktoś wrzuca "fajne,wpadnij do mnie "  Cieszę się, że są tu naprawdę fajne Kobietki które lubią pisać, mają  wrodzone gadulstwo-klikactwo i znajdują czas dla innych :) ...kosmetyki, moda, rodzina, dom,  temat nie jest tak naprawdę ważny, dobrze jest czuć  tą Waszą  radość, bez spinek i sztywnej  otoczki :)

Cieszę się,że Was poznaję bo zaczęłyście napędzać to moje koło  blogowania ;)  i uruchomiłyście tego mojego  lenia który wstawiał początkowo 1-2 notki na miesiąc a teraz  staram się aby było ich jak najwięcej :)  Ale wracając do tematu :)  

Za chwilę koło magiczne pokaże zwycięzce :) Do koła trafiły tylko gaduły ostatnich postów po rozdaniu :) każda znalazła się na kole tyle razy ile udzieliła komentarzy więc szanse uważam za równe i sprawiedliwe ;)  

Nagrodę GADUŁKI ;)  czyli naszyjnik Azjatycki Tygrys  dostaje : 


Gratuluję Magdalena N. ! Twoja nagroda :


Dzięki za to ,że jesteście i  brałyście udział w zabawie wybaczcie też ,że  nie mogę obdarować Was wszystkich, mogę jedynie obiecać ,że moje  przyszłe gadułki dostaną  bonus w postaci  3 losów  przy kolejnym rozdaniu :) 


Kochane  skontaktuje się z Wami drogą @ lub przez facebook-a :) 

_________________________________________________________________


Niedawno zmieniłam szablon bloga  :) ale dochodzą mnie słuchy,że nie zawsze wszystko wyświetla się prawidłowo ( hm...)  proszę dajcie znać, czy wszystko działa przy wł. ewentualnie na co powinnam zwrócić uwagę,  liczę na Was w tej kwestii  :) 


Zajrzyjcie do mnie jutro -  będzie o pewnym  spotkaniu pełnym energii :) 

pozdrawiam i ściskam :*

Czytaj dalej »

12.11.2014

CZAS ŁOWÓW - ROSSMANN 1+1 - CO WARTO KUPIĆ NA PROMOCJI ? CO JUŻ KUPIŁAM :)

Hej Skarby !

Dzisiaj post - 5 minutówka :) Dosłownie 5minutowy ponieważ, za chwilę zbieram się na kursy i mam tylko tyle czasu.  Jeśli tutaj trafiłyście to zapewne orientujecie się co mam na myśli, jesli jednak  słyszycie o 1+1 pierwszy raz więc  nakreślę na prędce sytuację :) 
Rossmann  wyszedł  nam kobietom  ( piszę kobietom  ponieważ  akcja dotyczy tylko "kolorówki") 
z niesamowicie kuszącą promocją :)

Od 10.11 do 19.11. trwa 1 + 1 tzn.  za każdy kupiony kosmetyk do makijażu , dostajemy drugi w gratisie. 

Zwróćcie jednak szczególną uwagę aby zakupy które robicie były zbliżone cenowo, bowiem przy kasie płacimy za droższą rzecz.


 
Moje zakupy nie są zbyt wielkie tym razem postawiłam na  produkty które od dawna chciałam przetestować, ale ze względu na ich cenę jakoś odkładałam  ten zakup, bo jeśli już miałam większą kwotę to wolałam kupić coś sprawdzonego lub do pielęgnacji :)



Do koszyka  trafił : tusz, korektor rozświetlający i dwa lakiery.



1. WIBO Trend EXTREME NAILS - numer 01 - cena regularna ok.10zł

do tego pięknego brokatowego sreberka dobrałam sobie drugi lakier :


2. WIBO 1 COAT MANICURE - numer 06 - cena regularna ok.10zł







3. L'OREAL - FALSE LASH WINGS -  Black Mascara - cena regularna ok. 64zł




do mascary dobrałam sobie 

4. L'OREAL - LUMI MAGIQE - Korektor rozświetlający - cena regularna ok 48 zł.



Przedmioty rozłożyłam na dwa rachunki, ponieważ wrzucając je 4 do koszyka musiałabym zapłacić za dwie najdroższe więc układ promocji w ogóle by tu nie miał sensu. Bądźcie czujne !  dobierajcie właściwie kosmetyki i nie dajcie się przy kasie ;)  

1 rachunek :  lakier ( za 10zł) + lakier ( 10zł)  = do zapłaty 10 zł.
2 rachunek  : tusz L'Oreala (63zł)  + korektor rozświetlający (48zł) = do zapłaty 63 zł

Cena rachunku bez promocji - wynosiłaby - 131 zł ja zapłaciłam 73zł
więc mega uśmiech na twarzy :)


Wiem,że  to i tak nie mało są mistrzynie które  za 50 zł kupują koszyk lakierów, ale ja akurat nie mam takiej potrzeby :)  Rossmann w którym robiłam zakupy  należy do gatunku tych mniejszych ( jeśli jesteście z Lublina i znacie ten koło Szpitala Wojskowego  to wiecie o czym mowa ;) )

Zamierzam jeszcze dzisiaj odwiedzić w innym R. szafę Bourjois Paris może znajdę coś odpowiedniego dla siebie ;) Nie chce też przesadzać - ostatnio komoda  pęka w szwach od nadmiaru kosmetyków a budżet już zaplanowany bo pod koniec miesiąca planuje zakupy  paru produktów z theBalm.


Ale jeśli macie ochotę i  brakuje Wam czegoś z kolorówki to szczerze polecam i zapraszam do Rossmanna, widziałam piękne matowe pomadki z Rimmela, kusiły mnie ogromnie - można powiedzieć,że przemawiały i prosiły o zabranie do domu ale zdrowy rozsądek wygrał kiedy przypomniałam sobie ile już mam takich mazideł posiadam ;)Ale wiecie gdyby dawali  burgundowe i czerwone w gratisie to wzięłabym wszystkie i na pewno jakieś miejsce by się znalazło :)


Ale wracając do tematu -promocja obejmuję również podkłady, wrzucając swoje dwa ulubione do koszyka  zapłacimy również za jeden - gdyż promocja obejmuje nie tylko tańszy kosmetyk ale i w tej samej cenie :)

Maybelline  kusi tuszami,  mknęłam do Rossmana właśnie w intencji nabycia dwóch,ale przy szafie spostrzegłam,że cena regularna tuszy gdzie zazwyczaj kupuje je po 20 zł teraz wzrosła do 30paru ojj nieładnie ! więc szczerze mówiąc to absolutnie przestało się opłacać :/ 

Poczekam więc pewnie  na -40% i wtedy zobaczymy :) 

Poświęćcie parę minut każdej szafie i wybierzcie świadomie to czego potrzebujecie :)   Udanych Łowów :) Na mnie już pora minęło nawet 7 minut, a ja zaraz się spóźnię :D  Uciekam !

Obowiązkowo pochwalcie się co kupiłyście  albo co zamierzacie kupić :)
Jaki macie stosunek do promocji ? Ulegacie szałowi zakupów czy raczej spokojnie  podchodzicie  do  tego typu akcji ?  Korzystacie z tych w Drogeriach ? ;) 

Pozdrawiam i ściskam :*


_______________________________________________________________________
PS. W DNIACH 20-26.11.  W NATURZE NAJPRAWDOPODOBNIEJ  -40 % NA KOSMETYKI  L'OREAL, ASTOR, MAYBELLINE, RIMMEL, BELL I PIERRE RENE :) 


Czytaj dalej »

9.11.2014

ARABSKA NOC NA CELOWNIKU ! - SLEEK - ARABIAN NIGHTS - LIMITED EDITION !

Hej Skarby ! 
Tym razem przybiegam do Was z paletką Arabian Nights smoke & shadow, jest to limitowana wersja Sleek-a o numerze 320. Nie jestem specjalistą w dziedzinie paletek tej firmy, mam w swoich zbiorach  zaledwie 3 :)   
Nie kupuję większej ilości ponieważ, jestem wybredna a ze względu na moją jasną cerę nie wszystkie odcienie mi pasują. Wprawdzie paletka   już z samej nazwy  sugeruje nam,że idealnie nadaję się do makijaży orientalnych  a co za tym idzie pięknie podkreśla urodę kobiet Bliskiego Wschodu, mnie wprawdzie matka natura nie obdarzyła ani ciemną karnacją, ani pięknymi brązowymi oczyma   bo moje tęczówki  są podobno w odcieniu "karaibskiej zieleni" ale postanowiłam zaryzykować ;)

Sleek i-Divine  -  paletka  Arabian Nights (320)


tak prezentuje się pudełeczko   paletki ARABIAN NIGHTS

Mimo iż nr 320 należy do serii limitowanej kasetka na cienienie nie odbiega niczym od pozostałych paletek tej firmy  - czarna , plastikowa, porządnie wykonana, zamykana na zatrzask wzbogacona o lusterko.... jedyną różnicą jest nadruk w dolnym prawym roku : "arabian nights smoke & shadows - LIMITED EDITION. 
Szkoda ,że tylko  wersje limitowane posiadają nazwę na wieczku, dla posiadaczek większej ilości palet stałoby się to zdecydowanie wygodniejsze w użytkowaniu ;)


Przejdźmy wreszcie do tego co najważniejsze  - zawartość paletki  :)

Paletka zawiera 12 cieni  po 1,1g każdy - wydaje się to stosunkowo nie wiele ale zwazając na konsystencje i bogatą pigmentację  waga nie jest wcale mała.
W przypadku  Arabian Nights mamy do czynienia z  :

- 1 matowym, klasycznym cieniem
- 1 matowym z drobinkami
- 3 satynowymi  z większymi drobinkami
- 7 satynowymi klasycznymi


Cienie  są bardzo łatwe w  aplikacji zarówno  na sucho jak i mokro, cechuje je  niezwykła wydajność i  przyjemna aksamitna konsystencja.
Na powiece utrzymuję się naprawdę długo ( na mojej powiece z primerem makijaż wytrzymuje 14 godzin bez jakichkolwiek naruszeń).



Cienie są naprawdę różnorodne : jasne , migoczące, ciemne i w intensywnych  barwach. 
Wprawdzie większość  z nich  utrzymana jest w dość ciemnej tonacji  to dzięki tej palecie jesteśmy w stanie stworzyć makijaż na każdą  okazję,  do pracy , biura , na imprezę  czy większe wyjście :)  nie wspomnę już o smokey eyes w najróżniejszych kombinacjach ;) 


Tak jak wcześniej wspomniałam nie posiadam zbyt wielu paletek Sleek-a, 2 lata temu kupiłam swoją pierwszą Au Naturel którą zużyłam do dna, niedawno kupiłam Vitage Romance ( jeśli chcecie  zrobię wam recenzje bo jest przecudowna)  teraz weszłam w posiadanie  Arabian-a.

Wiele z Was wspomina, że paletki Sleek-a są nie najlepszej jakości, nie podzielam tej opinii póki co  bo te paletki na które natrafiłam są naprawdę wysokiej jakości pod względem pigmentacji totalnie porównywalna z moim kochanym NAKED2 .


Poniżej przedstawiam Wam pigemntację po jednym ciapnięciu  pacynką oraz krótki opis cieni.


GÓRNY RZĄD :





  
- SCHERAZADE'S TALE - ( satynowy) jasny beż o ciepłej tonacji, ślicznie wygląda nałozony w kąciku jak i na całą powiekę, na mokro daję efekt lustra, podejrzewam, że na cerze opalonej spisałby się równie dobrze jako  rozświetlacz 


- GOLD SOUK - (satynowy) piękne stonowane złoto z ogromnymi drobinkami, cudownie podkreśla zieloną i niebieską tęczówkę, wygląda pięknie zarówno nakładany an sucho jak i mokro 


- ALLADIN'S  LAMP - (satynowy) bardzo uniwersalny, średni brąz o chłodnej tonacji, lekko przełamany starym złotem, jeden z moich faworytów tej paletki, w kasetce nie przykuwa uwagi ale po nałożeniu na powiekę błyszczy jak miliony monet nie wyglądając przy tym tandetnie ;)


- SULTAN'S GARDEN - (satynowy)  przygaszona zieleń z bardzo drobnymi i delikatnymi drobinkami, zdecydowanie chłodna, nakładana bez primera  bardziej przypomina szarość khaki ale z bazą lub  na mokro zyskuje zieloną poświatę 

- HOCUS POCUS -  (satynowy) z bardzo delikatnymi drobinkami w kolorze srebra, przecudowna mocno napigmentowana szmaragdowa zieleń, niezwykle szlachetna, w połączeniu ze złotem i burgundem wygląda obłędnie ! naprawdę można się zakochać <3   

- SIMBAD'S SEAS - ( satynowy)  głęboki i wysoce napigmentowany kobalt, podobny  odcień jak dotąd spotkałam jedynie  w szafach MAC-a i pigmentach KOBO, w zależności od zestawienia z innymi  cieniami  odcień niczym kameleon nabiera fioletowej, fiołkowej poświaty  



RZĄD DOLNY :














będę musiała poprawić dla Was to zdjęcie bo po zgraniu fotek na kompa  wyszło totalnie nie wyraźnie



- GENIE - (satynowy) cień z licznymi drobinkami, ciepły, czekoladowy brąz ze złocistą poświatą - pierwsze skojarzenie łasucha czekoladki z Ferrero Rocher  :)  Pięknie wygląda w użyciu do smokeyeyes, szczerze polecam każdej zielonookiej :) 

 -BLACK MAGIC - (satynowy) dla mnie totalnie galaktyczny kolor, nakładany w małej ilości na sucho przypomina granatową czerń jednak po nałożeniu  na mokro lub przy ciepnięciu większej ilości zysuje  metaliczno-granatową  poświatę z nutką błękitu królewskiego. Interesujący cień chociaż póki co nie potrafię znaleźć na niego pomysłu :)  bo nie wygląda  zbyt efektowanie z moim kolorem tęczówki... 

 - STALLION - (matowy) dla mnie  jest zgaszony, brudny brąz z nutką śliwki,  cięzko zdefiniować ten kolor ponieważ  tak jak Simbad's Seas w otoczce innych cieni przeistacza się w całkowicie inną barwę ;)  pięknie podbija jasne  tęczówki  - szczególnie niebieskie i zielononiebieskie 

- SORCERER - ( satynowy)  szlachetny kolor z pozoru  wydawać się może  bardzo podobny do Black Magic - ale nic bardziej mylnego, po nałożeniu widać ewidentną różnicę, odcień w tym przypadku  zdecydowanie nawiązuje do niebieskiej szarości a nakładany na mokro  zwiększa swą stalową poświatę  

-VALLEY OF DIAMONDS -  ( matowy) drugi mat w kasetce jednak nie należy do tych typowych , bowiem cień został wzbogacony o średniej wielkości złote drobinki, dodaję to niezwykłej klasy i tak już eleganckiemu burgundowi w ciepłym wydaniu.  


- 1001 NIGHTS - ( satynowy) piękna czerń wzbogacona o liczne drobinki, drobinki są ciemne a mimo to nadają  efekt ładnego lecz nie nachalnego  migotania, nie sądziłam,że tak często będę jej używać.  



Moje oczy zawsze dobrze prezentowały się w otoczeniu burgundów, fioletów, odcieni złota, miedzi i czerni. W tej paletce znalazłam sporo barw z blizonych do tego co stosowałam dotychczas  ale żaden cień  dotychczas się nie powielił, jestem totalnie zaskoczona  jak bardzo ta kasetka przypadła mi do gustu  i mimo iż  do 3 cieni nie jestem jeszcze  przekonana to nadal  próbuje znaleźć  na nie sposób.













Moja ocena ? 4,5 /5

Jest to moja 3 ulubiona paletka zaraz po NAKED2 i Sleek -Vintage Romance ( którą zresztą poleciła mi Anita za co jej bardzo dziękuję ) :) 


JAK WAM  PODOBA SIĘ TA PALETKA ? MACIE SWOJE SLEEK-I ?  
MOŻECIE POLECIĆ JAKIEŚ INNE PALETKI  KTÓRE WAS ZASKOCZYŁY ? 
POCHWALCIE SIĘ I POLEĆCIE COŚ ;)

Ściskam Was i pozdrawiam :*

Czytaj dalej »

30.09.2014

LUBISZ WYRAZISTE SPOJRZENIE ? POZNAJ MAGICZNE SPOSOBY NA DURALINE INGLOT-a ! + ROZDANIE

Hej Kochane !

Produkt o  którym dzisiaj wspominam znam od jakichś dwóch lat, wielokrotnie spotykałam się z pochlebnymi opiniami na jego temat, podejrzewam,że Wy również nie raz usłyszałyście  słowo DURALINE bo w internecie praktycznie co 5 blogerka/ youtuberka  zachęcała do jego zakupu.
No właśnie, ogromne BOOM na ten produkt  spowodowało u mnie efekt odwrotny  - zawsze wydaje mi się to podejrzane kiedy pojawia się kolorówka na rynku i najsławniejsze polskie blogerki zaczynają go "przypadkowo" reklamować w gwałtownym tempie.  Zawsze robię wtedy krok do tyłu  gdyż moja podejrzliwość nie jest wstanie zaakceptować wtedy  jakiejkolwiek "prawdziwej"  recenzji ;) zdecydowanie wolę poczekać i  dokonać świadomego zakupu :)


Duraline jest drugim produktem z którego zakupem zwlekałam tak bardzo długo, bo ponad 1,5 roku  (pierwszy to Honeycomb Brusher). Jakieś cztery miesiące temu  zobaczyłam w internecie piękny eyeliner w kolorze starego złota - oczywiście był to MAC którego w mojej okolicy nie ma (urok malowniczego choć małego miasta Lublina ;) ) poszukiwałam wszędzie miedzianego eyelinera, niestety był nie do zdobycia,bo kolekcja która mnie interesowała była limitowaną serią Riri, szukałam jakiś tańszych zamienników ale jeżeli już natrafiłam na kosmetyk tego typu w drogerii - to był to srebrny misssporty który i tak kupiłam, ale okazał się być beznadziejny i tylko żałowałam tych paru złotych bo mogłam je poświęcić na lakier  albo Carex-a  no ale wracając do tematu...
Duraline trafił do mnie  bardziej z przymusu  i bezradności,  jakoś nie wierzyłam w kosmiczna moc tego produktu ale chęć zakończenia jaskółki złotą  cienką linią była silniejsza więc zaryzykowałam...

DURALINE INGLOT-a (bo to własnie na tą firmę się zdecydowałam) okazał się być prawdziwym rewolucjonistą mojej kolorówki, ale jak każda znacząca zmiana niesie ze sobą plusy i minusy.
Ale zacznijmy od początku...

Dla osób które nie miały jeszcze okazji go spotkać wspomnę ,że DURALINE jest produktem do mokrego  nakładania  cieni prasowanych jak i sypkich pigmentów.  Jego zadaniem jest  podkreślenie i wydobycie głębi  koloru nakładanej kolorówki.

Producent dodatkowo zapewnia nas o zdecydowanie wydłużonej trwałości  makijażu.


Opakowanie niewielkie, białe i minimalistyczne, typowe dla Inglota ale też właśnie za tą prostą,
klasyczną formę ich uwielbiam :)

W pudełku znajdujemy szklaną buteleczkę z pipetą, nie jest to standardowa pipeta jak np. w serum Delii, producenci gumowy i czasem niepraktyczny element zastąpili tu plastikowym przyciskiem, który w sposób precyzyjny dozuje aplikacje kropli.



























Płyn z jakim mamy do czynienia  jest  przezroczysty, oleisty ale nie tłusty, nałożony na skórę  wchłania się po ok 30 sekundach.


Zapach jest delikatny, pachnie bardzo subtelnie, podejrzewam,że nawet nie każdy go wyczuje, ogólnie oscyluje w rejonach oliwek bambino, wącham go teraz pisząc notkę i wiem ,że znam ten zapach ale nie potrafię go teraz sprecyzować i połączyć z kosmetykiem którego już używałam.
Jeśli macie pomysły to piszcie, ;)



Jak widzicie po wyciśnięciu kropli i nabraniu nowej dawki z pipety nic nie wypływa, dosyć szczelnie przechowuje swoją zawartość.

Produkt jest bardzo wydajny, używałam go wg. zaleceń producenta przez 2 miesiące  mimo to praktycznie go nie ubyło. Okres przydatności tego kosmetyku to 9 miesięcy od chwili pierwszego użycia, mimo ekspansywnego użytkowania go pod cienie  wygląda jak nowy.
 Postanowiłam więc rozszerzyć jego zastosowanie aby nie stał się kolejnym zasilaczem kosza tylko i wyłącznie dlatego, że nie miałam okazji go spożytkować ;)


Poniżej przedstawię Wam KILKA MAGICZNYCH SPOSOBÓW NA WYKORZYSTANIE DURALINE . Zaczynamy :) !

1. Chyba najbardziej oczywisty i najłatwiejszy
MAŁĄ KROPELKĘ  DURALINE NAKŁADAMY JAKO BAZĘ  NA POWIEKI
Wyciskamy małą kropelkę i delikatnie wklepujemy w powieki, jest to idealny sposób na przedłużenie trwałości naszych cieni, pamiętajcie jednak aby nie nałożyć go zbyt dużo ponieważ uzyskamy diametralnie inny efekt - przy nadmiarze cienie się zrolują, ostrożnie też muszą podchodzić do tego produktu kobiety które mają problem z tłuszczeniem powieki.
PAMIĘTAJCIE W TYM PRZYPADKU MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ :)


2. Skoro umiemy i pamiętamy,że należy nakładać go z umiarem - MOŻEMY ZMIESZAĆ GO Z PODKŁADEM, tutaj schemat będzie podobny , wyciskamy kroplę podkładu jaką stosujemy zazwyczaj na wierzchnią część dłoni  i dodajemy krople  naszego Duraline, mieszamy w zależności od sposoby aplikacji  ( pędzlem lub palcami) i nakładamy na twarz. Podkład z płynem daję bardziej satynowe wykończenie, ułatwia nakładanie a jednocześnie wydłuża jego trwałość.


3. Chyba mój ulubiony -  ŁĄCZYMY GO Z  CIENIAMI 
Tak jak sama nazwa wskazuje  naszym zadaniem jest połączenie płynu z cieniem w celu uzyskania jego płynności. Jak to robimy ?
Najwygodniejszym sposobem jest użycie pipetki, aplikatorem nakładamy kroplę Duraline na czystą powierzchnię, może to być jakaś zdezynfekowana i wytarta powierzchnia  która się nie odbarwi i będzie łatwo zmywalna, ewentualnie  wewnętrzna część pokrywki od naszego cienia.
I teraz bardzo  ważne, nie musicie ograniczać się tylko do sypkich pigmentów, oczywiście jest to wtedy odrobinę szybsze ale jeśli ich nie posiadacie  to znam na to sposób :)


Wystarczy delikatnie zdrapać wykałaczką lub zdezynfekowanym pilniczkiem odrobinę z prasowanego cienia aby wydobyć pyłek. I na tym cały proces różniący te dwie formy cieni dobiega końca.
Mając już w swoim posiadaniu sproszkowana wersję cieni , dokładamy ją do naszej kropli i mieszamy w celu uzyskania zadowalającej nas konsystencji :)

Po paru sekundach produkt się scala i nadaje się do użytku :) jest to cudowne rozwiązanie na STWORZENIE IDEALNEGO EYELINERA (4.).

UWAGA !!! PAMIĘTAJCIE ABY NIGDY NIE WLEWAĆ NASZEGO PŁYNU BEZPOŚREDNIO DO OPAKOWANIA PRASOWANEGO CIENIA LUB PIGMENTU, cień zawsze należy odsypać sobie w miejsce w którym będziecie rozrabiały i tworzyły nowy kosmetyk.
5.STWORZENIE IDEALNEGO KOLORU  Wystarczy abyście połączyły kilka sproszkowanych cieni w różnych pigmentacjach aby uzyskać nową niepowtarzalną barwę :)
Warto przypomnieć sobie barwy podstawowe
np. połączenie żółtego pigmentu z niebieskim da nam zielony
ale też zabawa barwami pochodnymi  przyniesie wiele radości
np. zielony + pomarańcza  = khaki
      zielony+ niebieski + biały = cudny efekt lazurowy ( zależy od proporcji)

np. poniżej zmieszany  srebrzysty (z górnego zdjęcia) z czerwienią - uzyskałam różowo-malinowy

poniżej matowa zieleń ze złotym pigmentem KOBO - efekt mega  zadowalający :)







Kombinacji jest miliard :) a wszystko zależy tylko od Waszej kreatywności :)

Bardzo lubię tą metodę bo dzięki niej uzyskałam wreszcie piękny złoty eyeliner ( uzyskałam go dzięki pigmentom z KOBO + cieniom z NAKED2 ) ale oprócz tego dałam życie wielu cieniom które dostałam gdzieś po drodze, ale nie stosowałam bo nie odpowiadały mi pod względem kolorystycznym - teraz mieszam i bawię się w Picassa ;) pomalutku osiągając upragnione denko :)


6.Ciekawym rozwiązaniem jest również "ROZWADNIANIE " DANEGO PRODUKTU
Czasami  kupujemy kosmetyk który  okazuję się być bardziej "tępy" niż sądziłyśmy ;) Często dotyczy to korektorów, szczególnie tych przeznaczonych pod oczy...
Ja wprawdzie typowego korektora nie używam, mam jakiś z N.Y.C  po który sięgam sporadycznie ale nie mam takiej potrzeby póki co, nie narzekam  na  cienie pod oczami czy zaczerwienienia, przebarwień  też raczej nie posiadam, problem mojej cery bardziej skupia się na ewentualnych  małych, jednorazowych pęcherzykach spowodowanych  hormonami, uczuleniem na jakiś alergen lub zwyczajną ekspozycją słoneczną ( bo filtry SPF50  nie dają u mnie rady w cieplejszych miesiącach ;/) więc  jeśli już są te sporadyczności  to zazwyczaj podkład ochronny daje sobie z nimi radę :)
Ale mam awaryjnie DERMACOL który jeśli miałyście to wiecie,że jest gęsty i tępy jak pień.
Ciężko z nim współpracować a do cery suchej to absolutnie bez rozrobienia się nie nadaję. Zanim poznałam Duraline  rozrabiałam go z kremem  i po tym dopiero stosowałam jako korektor , szczerze to podziwiam Kobiety które nakładają go jako podkład ale może mają mniej wymagające buzie, czego im najzwyczajniej zazdroszczę... ale OK. bo odbiegam od tematu :)

W przypadku rozwodnienia jest tak jak wcześniej, nabieramy odrobinę produktu, następnie mieszamy z kroplą płynu i uzyskujemy produkt który jest łatwiejszy we współpracy.

Mój Mac jest niestety bardzo  jasny i matowy więc słabo widoczny ale posłużę się  tutaj kolejnym produktem idealnym  do rozwadniania - mianowicie eyelinerem w żelu :)


(po powiększeniu zdjęcia widocznie widać " tępotę" produktu)



poniżej upłynniony eyeliner, widocznie łatwiejszy we współpracy :)




7. ODZYSKIWANIE PODESCHŁEGO KOSMETYKU - bardzo prosty sposób  na odratowanie zaniedbanego kosmetyku, głównie mowa tu o tuszach do rzęs czy eyelinerach

wystarczy mała kapka (TU WYJĄTKOWO!) naniesiona do opakowania  danego kosmetyku - można pipetą zaaplikować do tubki tuszu  lub nanieść go na szczoteczkę, następnie wykonać pare obrotów aby w miarę rozprowadzić  płyn po wewnętrznych ściankach,  gdy już to uczynimy w przypadku tuszu  należy zostawić go na parę godzin  ok. 8-10, przy eyelinerze ok 2-3, po tym czasie  produkty powinny uzyskać nowe życie  :)


8. Niedawno w internecie brylowały ROZŚWIETLACZE I RÓŻE W PŁYNIE

Jeżeli jesteście zwolenniczkami takiej konsystencji to szczerze polecam Wam zabawę w stworzenie  dla siebie ulubionego różu czy rozświetlacza ;)

Przygotowanie jest podobne , wybieracie pigment lub cień i mieszacie ale juz ze znacznie większa ilością Duraline - efekt jest zaskakujący i  nie odbiega wprawdzie od tych dostępnych w sprzedaży
To też, jest rozwiązanie idealne dla osób którym ciężko jest dobrać coś drogeryjnego, tutaj możecie pobawić się kolorystyką w zależności od posiadanych przez siebie produktów. Mieszać, dodawać i stworzyć coś genialnego, idealnego pod swoją cerę :)

Ja akurat nie  jestem zwolenniczką w tym przypadku formy płynnej  stała konsystencja wydaje mi się bezpieczniejsza w manewrowaniu  :) Byłam w posiadaniu HighBeam-a  i niestety efekt na mojej jasnej cerze był totalnie nie naturalny - wyglądałam jak ze StarTreka albo innego filmu  gdzie prym wiodą kosmici ;) Koleżanka go uwielbia więc po przetestowaniu od razu go jej sprezentowałam .
Zresztą wiecie chodzi za mną teraz MarryLou i podejrzewam,że  mimo złotej poświaty to wreszcie się skusze ;)

Co do różu to  nie stosowałam nigdy płynnego ;) ale mam resztki  na szczelinkach dwóch opakowań z Loreala i N.Y.C wiec całkiem możliwe,że zdrapie  je i przetestuje - jeśli chcecie  z tego notkę to dajcie znać :)


9. Nie wiem jak Wy ale ja Kocham czerwień na ustach -zresztą mój avatar  nie daję o tym zapomnieć :)  Posiadam sporą kolekcje pomadek w tym odcieniu ale ciężko znaleźć tą , jedną jedyną nieścieralną  której nie zetrze gorący napój czy całusy dawane Ukochanemu :D
oczywiście z pomocą przychodzi DURALINE NAKŁADANY  NA USTA !
Jak nakładać go w sposób odpowiedni ??
Usta musimy najpierw nawilżyć, używmay do tego pomadki ochronnej lub innej intensywnie działającej kuracji, kiedy czujemy,że balsam praktycznie został wchłonięty- nakładamy palcem  okrężnymi ruchami krople duraline,  skupiamy się intensywniej na łuku kupidyna  i zakończeniu dolnej wargi, pamiętając aby cześć warg od strony jamy ustnej była praktycznie nie dotknięta (produkt nie nadaję się do spożycia więc nie kuśmy losu)
po nałożeniu kropli od razu możemy aplikować na usta kolorówkę  według uznania


10. S.O.S DLA SKÓREK Jest też alternatywą dla oliwki, jeśli zapomnę zabrać jej ze sobą w podróż, to stosuje go jako zabezpieczenie skórek :)  ma olejowatą konsystencje ale nie tłustą więc  daje szybkie odżywienie :)


11. Idealny do UTRWALENIA BRWI szczególnie jeśli  brwi są delikatne, fajnie współgra z  pigmentem,  nałożony na włoski tworzy poślizg dla kredki która dodatkowo  lepiej maluje co  przydaje się rewelacyjnie przy stworzenia łuku  :)

12. Kolejny sposób - jako jedyny osobiście nie sprawdzony, wspomniała mi o nim przesympatyczna dziewczyna z punktu Inglota NAKŁADANY NA PAZNOKCIE JAK WZOREK.
Tutaj podobnie jak w punkcie 3. mieszamy pigmenty z płynem, następnie na pomalowane paznokcie nakładamy nasz "eyeliner" cienkim pędzelkiem, malujemy wzory wg. uznania  a nastepnie gdy  wzorek wyschnie utrwalamy topcoatem . Podobno wygląda to ślicznie a efekt utrzymuje się standardowo jak przy  lakierze do wzorków  :)


 ______________________________________________________________________

Skoro znamy już sposoby na okiełznanie wydajnej buteleczki DURALINE to teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, Czy płyn faktycznie przedłuża trwałość makijażu, tu posłużę się przygotowanymi przeze mnie w procesie zabawy kolorami nowych eyelinerów ;)
Zaraz po aplikacji:




po 2 godzinach :
 Po 2 godzinach aplikacji i umyciu wodą :

Jak widać pigmentacja jest bardzo dobra, eyelinery utrzymują się zaskakująco długo, chciałam sprawdzić który z nich wytrzyma najdłużej i ile godzin ale odrobinę bezmyślnie narysowałam kreski ( z przyzwyczajenia) na wierzchniej stronie dłoni i nie wytrzymałam dłużej niż 2h bez umycią rąk - więc wybaczcie :)Moje eyelinery w kontakcie z wodą nie rozpłynęły się za specjalnie, nawet różowy mimo iż został w dużej mierze przykryty przez czarny (wynik zmieszania duraline i żelowego eyelinera ) i właściwie tylko on jako jedyny delikatnie się rozmazał.
Moim zdaniem DURALINE to magiczny produkt, prawdziwy czarodziej i niezbędnik w kosmetyczce każdej kobiety która ceni sobie nowoczesność i uniwersalność.
Tak niewinnie wyglądający płyn potrafi rozbudzić wyobraźnie i dodać +100 do kreatywności :)



Cena za 9ml / ok 24 zł



A Wy Kochane znacie ten produkt ? Używacie ? Stosowałyście Duraline KOBO ? Warto kupować ?


Dajcie znać czy podobają się Wam takie rozwiązania a może macie jakieś inne pomysły :) piszcie bo Duraline nadal prawie pełne :) każdy pomysł spróbuje przetestować :)


pozdrawiam i ściskam :*
Czytaj dalej »