15.06.2020

Włosowa historia. O tym jak Youtuberki zadecydowały o mojej fryzurze...

Zacznę od tego, że całe moje młodzieńcze życie byłam niezadowolona ze swoich włosów, gęste, długie i co najgorsze falujący, puszący się bardzo jasny blond. od kiedy pamiętam marzyłam o długich, czarnych ale totalnie prostych włosach. Moje kłaczki nie miały ze mną lekko, pierwsze farbowanie odbyło się na bal gimnazjalny - niestety szamponetka w kolorze czekolada okazała się okrucieństwem i na moich włosach objawiła się neonowym odcieniem miedzianego kabelka. Doszła odporność na przyjmowanie ciemnego pigmentu a to zaowocowało pasmo eksperymentów z odcieniami, kobaltem, fioletem, Arielkową czerwienią, aż przeszło w ciemne brązy, aż skończyło się na czerni, granatowej kruczoczarnej która była mocniejsza od każdego nowego black-ciucha.  Po latach przepraw z czernią zapragnęłam bardziej naturalnego odcienia, w międzyczasie gdzieś na horyzoncie pojawiła się dekoloryzacja, później nawrót do czerni, siwe ombre i ponowny zwrot ku ciemnym odcieniom na pełnej długości. 

METAMORFOZA, PIELĘGNACJA WŁOSÓW NATURALNA, HENNOWANIE, CHŁODNY BRĄZ



O moich podbojach możecie poczytać m.in. tutaj DEKOLORYZACJA, wyrównywanie koloru po ombre.

METAMORFOZA, PIELĘGNACJA WŁOSÓW NATURALNA, HENNOWANIE, CHŁODNY BRĄZ OMBRE

Mały dowód na to, że miałam różne cięcia, długości, kolory, faktury i długości włosów, niestety fioletów nie posiadam, czerwieni też - czasy kiedy ludzie analogami pstrykali foty a w Nokiach3310 był jedynie wąż.



Hm.. ale do rzeczy, jako miłośniczka zabiegów koloryzacyjnych oczywiście starałam się również ogarniać pielęgnacje, a nawet apteczkę włosowych przygód. Nikt wtedy nie słyszał o równowadze PEH, produkty nie miały oznaczeń emolientowych a człowiek niczym fluffy króliczek eksperymentował tylko na sobie. 
Porównywałam maski ( bo nie stosowałam wtedy odżywek) ale skupiałam się jedynie na składnikach które pokrywały się z produktami które mi służą, analiza składów odbywała się na poziomie porównania nazw ale w życiu nie zazębiałam się w to czym co jest i z czym to się wiąże. Blogosfera włosowa była wtedy również uboga, Anwen dopiero zaczynała swoja działalność ale coś tam podpatrywałam u niej i na nowo rozswietlałam swoją wiedzę powoli ogarniając fakty. 

Od tego czasu zmieniło się u mnie ogromnie dużo, zacznę może od tego że porzuciłam przyjaciółkę karbownicę, później prostownicę..., jakieś dwa lata temu postanowiłam przestać katować włosy więc  prostowałam je tylko na większe wyjścia albo wtedy kiedy moje włosy były na tyle objętościowe, że czułam się mało komfortowo. Od kiedy poznałam osobiście CurlyMadaleine i zdradziłam jej swoją historię włosową, Madziocha mocno przekonywała mnie do podjęcie prób zaprzestania używania prostownicy  nawet na większe wyjścia i zaczęła wydobywać to czym obdarzyła mnie Mamita Natura. 
Czyli podbijania loków. Nie było łatwo, mój styl jest minimalistyczny, ubogi kolorystycznie i raczej wpisuje się w streetstyle więc romantyczne falki jakoś gryzły się ze mną na każdym pułapie.
Niestety przez pożar mojej placówki w której pracuje i przeniesienie odgórne do innej, do tego trochę trochę stresów w życiu prywatnym spowodowały, że strasznie poleciały mi włosy i wzrok. zawsze gęste włosy wypadały garściami, zostawiałam je wszędzie niczym kociak na wiosnę  i to wpłynęło już całkowicie na moją decyzję o zmianie...

Zaczęłam zagłębiać się w filmiki Madzi oraz wnikliwie śledzić Marysie (Faloveloveblog) której urodę i włosy ubóstwiam!!! Kobietki mocno pomogły mi w gryzieniu się w temat i spróbowałam...
Pierwsza próba była masakryczna - przedobrzyłam ze wszystkim i na mojej głowie wylądowała fryzura w stylu Justina Timberlaka za czasów N'Sync - czyli brązowy makaron z zupek chińskich.  Miałam strączki a w sumie sztywne zlepy do pasa - koszmar!!! Znowu się zniechęciłam...


I mimo, iż nie prostowałam włosów to jakoś miałam opory aby ponownie spędzać w łazience tyle czasu  i widzieć burdello bum bum na czaszce które po wysuszeniu ponownie nadawało się tylko pod "kran". Kolejne rozmowy, kolejne porady w między czasie Kasia (Zołza z Kitką) udzielała mi podpowiedzi na temat hennowania, które również wjechało  na wysokich obrotach, do tego doszły ostatnie szlify Agi (NaPiekneWłosy) i tak już powoli zaczęłam na nowo bawić się w godzinne "mycie i stylizowanie"...


Najbardziej cieszę się, że mądrze podchodzę do pielęgnacji, staram się trzymać równowagi PEH, chociaż nie ukrywam, że z proteinami to nadal mam zgrzyt a później przyklap a'la wygładzenie masłem (#cyrk). Dużo zrobiła u mnie metamorfoza koloru, z chamskiej czerni zeszłam do brązu, a następnie do średniego chłodnego brązu - ewentualnie hennowej czekolady. Właśnie - henna! Mimo, iż zamienia moje łazienkowe sanktuarium w pole bitewne na bagnach to lubię to jak ładnie ta mieszanka ziół kondycjonuje kłaczki, tutaj pokazuje wam etapy "schodzenia" z kolorem ale już bez dekoloryzacji chemicznej. 

I tak jak widać na powyższym obrazku im bliżej skalpu tym bardziej "naturalny" odcień - dosyć miałam kolorów w których wyglądam jak postać z kreskówki. Pierwsze hennowanie włosów luty2019 i po czarnych końcach nie ma już na szczęście ani śladu :) Kolor całości jest również delikatniejszy, bledszy ale to pokaże Wam za chwilę...

henna chłodny brąz, hennowanie w domu



Obecny kolor włosów po używaniu naprzemiennie henny Khadi ASH BROWn, Orientana Gorzka Czekolada i sporadycznie 6.21 Loreala Preferance. Na zdjęciu włosy po olejowaniu, wysuszone na szczotce - jest błysk!)

henna, olejowanie włosów, orientana gorzka czekolada, ash brown khadi

Kolejny duży krok to wcierki, nie jestem perfekcjonistką, nie robię tego systematycznie  bo bym skłamała, a mimo to widzę fajne efekty i szybki przyrost włosia. Dużo babyhair, jedyne nad czym muszę popracować to skalp... 


Kolejna kwestia dobre gumki do włosów,  kilka miesięcy temu postawiłam na gumki jedwabne i moje włosy są im mega wdzięczne, nic nie szarpie, nie plącze się, zdejmują się cudownie łatwo ale też same nie przemieszczają się i nie zsuwają podczas noszenia! CUDO!  

Ostatnia kwestia - nie czesanie loków na sucho, serio... dlaczego? Odpowiedz poniżej...

rozczesywanie loków


Ok, nie będę Wam już dziś zabierać czasu, jak widzicie troche tych fryzur było i mega żałuję, że nie mam zdjęć z moich kolorowych szaleństw ale takie były czasy... Od kiedy jednak siedzę w necie większość kojarzy mnie z włosów prostych i ciemnych jak u Mortici Adams obecnie jestem czekoladową Shakirą



...i mimo, iż  nadal mam symboliczne momenty kiedy raz na ruski rok wyprostuje włosy i na czubku kilka pasm zwiąże w samuraja to staram się jednak iść w falową stronę. Odblokowało się coś w mojej łepetynie (nie tylko na niej) i przestałam się martwić o to, że jeden włos chce ewidentnie do słońca a drugi na północ. Tłumaczę to, że moja dusza idzie we włosy i je energia rozpiera na wszystkie strony świata.
Nie wiem czy kiedyś było lepiej, czy teraz, nie myślę o tym...  ale im jestem starsza tym bardziej oswajam się z tym jak wyglądam i chyba się jakoś polubiłam a przynajmniej zaakceptowałam :) 
Całe życie powtarzam, że wygląd to dla mnie sprawa drugorzędna a sama oceniam się czyjąś miarą :)  Niedługo 33 lata a ja chyba zaczęłam czuć spokój w głowie :) Jednak aby nie było tak lukrowo i brokatowo -nadal  mam bolączkę ze swoim naturalnym kolorem włosów - bardzo, bardzo jasnym blondem i raczej nie szybko mnie w nim zobaczycie ;)

JESTEM CIEKAWA JAK WASZE PRZYGODY WŁOSOWE, BYŁY JAKIEŚ wypadki włosowe, drastyczne metamorfozy, a może tak jak  ja zaliczyliście nietypowe kolory lub cięcia? Dajcie znać :)
Chcecie wpis z moją aktualną pielęgnacją włosów? 

_____________________________________________________
ps. zostawiam smaczek na koniec, tak to ja i moje jasne włosy :D

Czytaj dalej »

12.06.2020

NATURALNE PODKŁADY DO BARDZO JASNEJ CERY

Pierwszy raz po minerały sięgnęłam pierwszy raz kilka lat temu, początkowo nie potrafiłam się z nimi obchodzić brudziłam otoczenie w promilu 1,5 metra albo nakładałam ich tyle, że duże opakowanie starczało mi na ledwo 3-4 tygodnie. Tak jak jazdy na rowerze nakładania minerałów zwyczajnie trzeba się nauczyć. Obecnie nie wyobrażam sobie nie korzystania z minerałów.

PLUSY PODKŁADÓW MINERALNYCH
  • wspaniałe składy
  • brak oksydacji
  • możliwość dobrania idealnego koloru
  • lekkość na skórze
  • możliwość stopniowania krycia
  • w zależności od potrzeby kosmetyk można nakładać na sucho, mokro (woda termalna, olejek lub krem)
podkład do bardzo jasnej cery, bardzo jasna cera, jasna cera podkład wegański, wege kosmetyki pixie soft muslin, cashmere annabelle minerals natural cream

Na rynku jest wiele podkładów dedykowanych do jasnej karnacji - niestety większość z nich to jedynie obiecajki i legendarne złote góry w praktyce podkłady oksydują i mają odcienie dla cer  średnich lub są jasne ale wpadają w tak brzoskwiniowo-różowe tony, że i tak nie nadają się do stosowania. 

Przetestowałam  mnóstwo jasnych podkładów, zarówno tych o dobrych jak i paskudnych składach  jedynie 3 niemineralne były tak jasne, że nadawałyby się do stosowania u mnie solo. były to: nyx-drop control w odcieniu pale, KvD - 42 oraz FentyBeauty 100.  

Każdy z tych podkładów ma troszkę grzeszków w składzie, dwa ostatnie są ciężkie, turbo kryjące i dosyć mocno przesuszają suchą skórę o tym, że absolutnie nie wyobrażam sobie ich stosować codziennie nie wspomnę. 

Szukałam czegoś lekkiego i bardzo jasnego co będzie pasowało do alabastrowej karnacji i ku mojemu zdziwieniu  znalazłam! 
Przedstawiam Wam moje ukochane odcienie minerałów:

podkład do bardzo jasnej cery, bardzo jasna cera, jasna cera podkład wegański, wege kosmetyki pixie soft muslin, cashmere annabelle minerals natural cream

Ostatnimi czasy sięgam po dwie marki (chociaż przerobiłam już kilka mineralnych firm kosmetycznych) to dopiero w tych znalazłam największą liczbę odcieni a w tym też kolory wprost wymarzone dla mnie. Moja cera wydaje się być alabastrowa, ma mleczny neutralny odcień bez wyraźnych różowych czy żółtych tonów, czasami sprawia wrażenie ziemistej i takimi kategoriami kieruje się dobierając odcienie dla mnie.   Pierwsza marka - PIXIE zaimponowała mi swoją formułą -  podkłady z serii MINERALS LOVE BOTANICAL  to nietypowe połączenie mączki owsianej, bambusa, bursztynu oraz kryjących pigmentów mineralnych.  Mimo standardowej formy sypkiej na twarzy wygląda bardzo delikatnie, świeżo wręcz kremowo. Krycie ma fenomenalne a przy tym nie wygląda jak maska i nie ciastkuje, fajnie pracuje z cerą a najlepiej wygląda po 1,5 godzinny od nałożenia - wtedy stapia się ze skórą fenomenalnie :)
Z Pixie zdecydowałam się na dwa odcienie  - SOFT MUSLIN - który jest idealnym odcieniem mojej cery oraz CASHMERE ( który ma ociupinkę za dużo beżowych tonów i przez to solo odcina się u mnie pod linią żuchwy, ale dosypuje go uciupinkę do Muslinu  gdy chce dodać sobie  trochę kolorytu lub zwyczajnie nim się konturuje, uzyskuje wtedy delikatny zarys ale bez mocnych, przerysowanych linii).
Drugą marką która towarzyszyła mi przez lata była kryjąca wersja podkładu ANNABELLE MINERALS w odcieniu NATURAL CREAM , piękny neutralny odcień  do zdecydowanie bardzo jasnych, mlecznych kolorów skóry, niestety od dawna jest niedostępny w sklepie, łudzę się, że jeszcze kiedyś powróci, bo nie ukrywam był dla mnie wybawieniem! 

podkład mineralny bardzo jasna cera
Na koniec wrzucam Wam jedno zdjęcie z minerałami na twarzy, nic nie jest wygładzone, zachowane są wszystkie nierówności skóry i pory, więc wrażliwców proszę o nie przybliżanie :) 


Czytaj dalej »

3.06.2020

WIZYTA W GABINECIE KOSMETYCZNYM/ SOB/ Guinot, Rhea i Phytomer

Przemysł beauty powoli wraca do normy,  dużo osób zaczyna decydować  się na pierwsze zabiegi kosmetyczne. Jest to dobry moment aby  opowiedzieć Wam o kilku profesjonalnych zabiegach które w sposób natychmiastowy i wizualny poprawiają jakość naszej cery. 
Cały proces miałam okazję podpatrzeć w poznańskim centrum szkoleniowym B&M Profesional  podczas kultowego już eventu SECRETS OF BEAUTY  organizowanym niezmiennie przez Michała z Twoje Źródło Urody.  Michał jak zawsze potrafi zaskoczyć, zaciekawić i sprawić, że każdego jego spotkanie przebiega na wysokim poziomie, tak samo było tym razem... do współpracy zaprosił trzy marki profesjonalne: GuinotRhea oraz Phytomer. Każda z firm miała swój blok w którym opowiedziała o swojej koncepcji, składach oraz produktach na jakich pracują. Całość została dopełniona zabiegiem marki na ochotniku - uczestniku spotkania.




GUINOT

Marka francuska zaskoczyła mnie swoją  oryginalną a zarazem zrozumiałą koncepcją podejścia do  klienta, najpierw przeprowadzany jest  dokładny wywiad, następnie ocena stanu skóry a to wszystko po to aby na zakończenie uzyskać "zlecenie i receptę na kosmetyki" ;) I niech Was nie zwiedzie słowo "kosmetyczka"  bo tutaj mamy do czynienia z prawdziwą kopalnią wiedzy  a  nawet pewnego rodzaju "doktorem skóry". W świecie medycyny siedzę od blisko 10 lat i mam jakąś wiedzę w tym temacie, tutaj oprócz wiedzy typowo kosmetologicznej czuć, że personel posiada wiedzę z zakresu anatomii i z pełną świadomością sugeruje lub odradza zabiegi z dostosowaniem do potrzeb wynikających z naszych uszczerbków. Marka ponownie zaimponowała mi nowatorstwem m.in. wycofaniem parabenów ze składów na początku lat 2000 oraz rodzajem zabiegów z wykorzystaniem  prądu galwanicznego, natężenie jest niewielkie  ale zdecydowanie wystarczające aby uzyskać spektakularne efekty. Tak jak wspomniałam wcześniej na własnych oczach mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda zabieg wprowadzania aktywnych składników w głąb cery oraz jak wiele dobrego za sobą niesie. Już po jednym z nich skóra znacznie się uspokoiła, znikły zaczerwienienia, skóra nabrała zdrowego blasku, rozświetlenia i wyraźnie się napięła. Ewelina która była naszą modelką chwaliła "gęstość" oraz gładkość cery. Guinot jest chyba jedna z nielicznych (jak nie jedyną) marką która stosuje niezwykle krótkie serie swych zabiegów, w przeciwieństwie do innych marek tutaj zamiast 8-10 zabiegów marka proponuje trzy. Zabiegi są przystępne cenowo 200-300zł a zakres pielęgnacji nie obejmuje tylko twarzy ("zabieg na twarz" to również dekolt i szyja).



Marka nie testuje na zwierzakach.


RHEA

Stosunkowo młoda, włoska i wegańska marka i to ona zachwyciła mnie totalnie swoimi produktami. W ich ofercie znajdziemy kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała a nawet kolorówkę, niektóre z nich są jadalne! Firma w swojej ofercie gabinetowej nie ma typowo sprecyzowanych zabiegów, ma jednak swoje profazy ok.20 oraz ponad 50 kosmetyków... Ta mieszanka tworzy pokaźną opcję na tworzenie najwłaściwszych i spersonalizowanych  kombinacji. Ilość profaz uzależniona jest od naszych potrzeb, czasu i grubości portfela :) Mnie absolutnie urzekły ich sera które można dowolnie łączyć z wybranym przez siebie kremem tj. wybieramy krem pod obecne potrzeby pielęgnacyjne np. ujędrniający a do tego dodajemy serum które ma niesamowite właściwości pielęgnacyjne ( chwilę przed nałożeniem dodajemy do kremu 3-6 kropli, mieszamy i aplikujemy  na skórę). Zaskakującym pozytywnie produktem są pigmenty które dodane do kremu  są w stanie stworzyć BB lub CC krem o stopniu krycia zależnym jedynie od naszych potrzeb. Pielęgnacyjny makijaż - czy może być lepiej? Marka rozpieszcza w swych salonach  również unikatowym podejściem do klienta, wiecie, że zabiegi na twarz zaczynają się od masażu pleców? Rhea stawia na relaks i całkowity komfort odbiorcy. 
Naszym modelem był Rafał - wykonany został zabieg dotleniający z maską chłodzącą- miętową, zabieg obejmuje twarz, szyję i dekolt. Po zabiegu skóra odświeżona, piękny koloryt i blask.

rhea zabiegi, kosmetyki wegańskie salon beauty



Marka posiada certyfikat Halal.


PHYTOMER

Kolejna marka francuska, tym razem rodzinna która bazuje na dobrych aktywnych składnikach - tym razem na tych pochodzących z morza. OLIGOMER- cóż to takiego? To opatetntowany koncentrat wody morskiej ze znacznie obniżoną zawartością sodu. Oprócz niego w kosmetykach znajdziemy m.in. kawior czy algi. Phytomer stawia na masaż całego ciała o czym miała okazje przekonać się Ania która doświadczyła na plecach m.in. błotnej maseczki :)



To był bardzo intensywny dzień, to jeden z tych momentów kiedy warto przejechać pół Polski aby chociaż na chwilę uczestniczyć w tym wydarzeniu. Uwielbiam SOB za ludzi, ale również za ogrom wiedzy i atrakcji jakie zdobywam w tak krótkim czasie. Michał ponownie zaskoczył!


guinot, rhea,

Uczestnikami SOB luty 2020r. byli: Organizator - Michał Twoje Źródło UrodyRafał CharlieNose.plPaulina CzarszkaAnia Kolorowy KrajEwelina Evelyn’s Shades of redSylwia CzerwonoustaOla WroobelaAleksandra HejItsAlexK Inga BlackLiner,  Patrycja interendo.pl

Nie korzystam  z zabiegów w gabinetach kosmetycznych, ale szczerze jestem zainteresowana kilkoma zabiegami z oferty marek o których wspominam dzisiaj. Szukajcie marek w swoich najbliższych gabinetach, znalazłam je nawet niektóre nawet w Lublinie, więc warto sprawdzić swoją okolicę :) 

Ściskam :*

Czytaj dalej »

18.05.2020

NEONOWY MAKIJAŻ, PIGMENTY OD FEMME FATALE/ PIGMENTOVELOVE

Jestem chyba jedna z nielicznych osób która nie znosi neonów, niem wyobrażam sobie ciuchów w tym kolorze ale znowu dodatki czy makijaż już tak!  Jestem zwolenniczką żółtego - zakreślaczowego neonu który uwielbiam łączyć z szarością czy intensywną śliwką! Dobrze czuje się z żółcią na powiekach więc tym razem nie mogło być inaczej :)  Kiedy odkryłam stronę @pigmentowelove przepadłam bo znalazłam tam mnóstwo błyskotek  i o ile mam już sprecyzowaną listę zamówienia  to na pierwszy ogień poszły pigmenty Femme Fatale. Neonowe proszki absolutnie mnie urzekły  więc nie było opcji musiałam je zamówić, mimo, iż  zestaw zawiera 7 soczystych barw  sama zdecydowałam się na trzy tj. NEON POP, NEON JAZZ oraz NEON RUMBA. 

pigmenty neonowe Femme Fatale pigmentowelove
Pigmenty Femme Fatale


Pigmenty są drobno zmielone i w zależności od techniki nakładania spokojnie możecie się pobawić od subtelnego blendowanego odcienia  po  po intensywną dającą po oczach energetyczną dawkę koloru. Pigmenty można nakładać na sucho, na mokro, łączyć z Duraline (itp. produktami dostępnymi na rynku). Mogą spokojnie stanowić pigment nakładany na całą powiekę lub zaledwie element podbijający wewnętrzny kącik, super spiszę się również jako eyeliner do zbudowania jaskółki czy  dorysowania kropek na dolnej powiece... No pomysłów jest mnóstwo, a możliwości są ogromne! 

pigmenty neonowe femme fatale pigmentowelove
od góry: POP, JAZZ, RUMBA

Pigementy przez swoje natężenie kolorystyczne sprawiają wrażenie niezwykle wydajnych. testowałam je dziś intensywnie na sobie (suche powieki - na jednych jako baza Duraline, na drugiej glitterNyxa) i w każdym z tych przypadków efekt był super. Zauważyłam też przy zmianie pigmentów ( po paru godzinach)  pigmenty nałożone nawet na korektor  trzymają się ideolo - nic nie migruje, nie ściera się - JESTEM ABSOLUTNIE NA TAK :)


Pigmenty dotarły do mnie fenomenalnie szybko, zamówienie złożone w czwartek po południu- w piatek o poranku już jechało w moją stronę i gdyby nie weekend to pewnie w przeciągu 48h (od momentu zamówienia) byłoby u mnie. 
Słoiczki jakie zamówiłam to maleństwa 0,5g  ale przy takiej pigmentacji i do własnego użytku i tak starczy mi na lata. Jeśli jednak malujecie i jesteście zainteresowane większymi opakowaniami to dostępna jest też wersja 2g.  Cena małego opakowania to 10zł , większego 28,50zł.  Pigmentowelove  ma też w swej ofercie zestaw 7 pigmentów 2g za 169zł (wychodzi taniej o 30zł), ale to tak wspominam w dodatku. Od razu mówię, nie jest to post sponsorowany, po prostu uważam, że jest to mega jakość w stosunku do konkurencji i ich cen,  dlatego jeśli jest możliwośc coś zdobyć w niezłej cenie to rzucam cynk w świat :D 

Dziś taki wspis na szybko bo dostałam po dzisiejszym stories ogrom pytań o swatche więc całość przygotowywana naprawdę w biegu i troche byle jak ale wiem, że zależy Wam na czasie :)

neonowy makeup, odblaskowe cienie pigmentowelove
fryzura na Nożycorękiego - przemilczmy to, liczą się pigmenty (NEON POP)

Mimo, zdjęć bez szału myślę, że w pełni oddałam moc tych gagatków. Jestem  nimi zauroczona! Nie wiem czy nie kupię jeszcze  pozostałych odcieni :) 

swatche z zasobów strony PIGMENTOWELOVE


Dajcie mi znać co myślicie o takiej kolorystyce :) Który kolor wygląda najlepiej?
Ściskam i pozdrawiam :*
Czytaj dalej »

13.04.2020

TA OSTATNIA NIEEEDZIELAAA...

Tak jak wskazuje nagłówek była to ostatnia niedziela którą spędziłam normalnie, bez izolacji od innych, bez dezynfekowania rąk co sekundę i noszenia maseczek. Jako, że te Święta nie przebiegły dla wszystkich dobrze, chciałam przywołać  dobrą chwilę i pokazać Wam jak wyglądało ostatnie spotkanie przy kawie z  bloggerkami w Chełmie :)


Jako miejsce spotkania wybrano znana już nam dobrze restaurację Lwów, jest to dla mnie sentymentalny punkt na mapie gdyż to własnie w tym miejscu, blisko siedem lat temu zaczęły się moje pierwsze eventy bloggerskie :) 
Tym razem miałam okazję zobaczyć się w dobrze znanym gronie wspaniałych kobiet (Klaudia, Marta, Karolina, Iwonka, Olcia, Gosia, Agnieszka i Sylwia). Początkowo miało być nas troszkę więcej ale wypadki losowe odrobinę okroiły nasz skład. Mimo wszystko doskonale spędziłyśmy wspólnie te kilka godzin :)

Miało to być luźne, niezobowiązujące spotkanie tak aby się zrelaksować, pogadać i pożartować a na koniec jak zwykle jedna z uczestniczek nie dotrzymała słowa i obdarowała nas fantami. 

Do tego niecnego ale jakże przyjemnego spisku dołączyło kilka marek,tj. Essence, Catrice, LaQ, Czarszka, Bispol, Melkior, Francuskie Perfumy, Anwen, Polka, AA, Sensation Perfume, NcNails Company, Full Mellow, NKD Skin, Bielenda z Great Story. 

Poniżej wrzucam Wam kilka losowych zdjęć z zaledwie cząstką nowości od marek ze spotkania.



O wszystkich testach będę informować Was na moim instagramie :)  Jak myślicie kiedy uda nam się spotkać ponownie?

Ściskam :)
Czytaj dalej »