24.06.2014

TOTALNE ZASKOCZENIE ! beGLOSSY czerwiec 2014 - NADMORSKI SZYK !

Hej Kochane !
Tydzień temu dostarczono do mnie kolejne pudełeczko beGlossy ! Jeśli mnie śledzicie to zapewne orientujecie się, że nigdy nie wpadam do Was z suchą notką pokazującą jedynie zawartość boxa
bo nie ma to dla mnie najmniejszego sensu :) Zdecydowanie wolę wstrzymać się te parę dni, przetestować produkty i szczerze je ocenić, ewentualnie  polecając produkty który może akurat staną się Waszymi NUMBER ONE :)

Czerwcowe wydanie zatytułowane  tym razem  - " NADMORSKI SZYK ".
Totalnie skondensowana porcja kosmetyków które niewątpliwie zasilą każdą kosmetyczkę na letnim wyjeździe,  ale przejdźmy do konkretów;) bo tym miesiącu pudełko niezwykle udane, na pewno najlepsze od kiedy Glossybox  przemienił się w beGlossy :)  ZAPRASZAM !







ABSOLUTE NEW YORK -
Perfectting Eyeshadow Primer

Bardzo fajny primer !
Lekka, nie oleista formuła,  nałożony na dolną powiekę daje efekt  mokrego wilgotnego oka, dla mnie to idealny patent na dodatnie  takiego świeżego, naturalnego i dziewczęcego looku do makijażu.
Nakładam go za pomocą aplikatora z gąbeczką , ma cudowną konsystencje - satynową dzięki czemu ładnie wtapia w naszą skórę, pachnie delikatnie, prawie niewyczuwalnie.

Co do krycia to nie mam cieni pod oczami więc nie wypowiem się w tej kwestii ale ładnie maskuje widoczne naczynka krwionośne na powiece..  Dodatkowo intensyfikuje kolor pigmentu nałożonego na powiekę przedłużając jego trwałość.
Odcień jest dosyć jasny, nie ciemnieje w ciągu dnia.  Niestety nie znalazłam informacji co do szerszej gamy kolorystycznej, jeśli macie informację o nim to dajcie koniecznie znać bo ten wydaje mi się,że może robić plamy na ciemniejszej karnacji.
Wcześniej nie miałam do czynienia z tym produktem, jestem bardzo zadowolona z  jego właściwości,  mija szósty dzień testowania i świetnie się u mnie sprawdza.


Plusy :
+ odcień ( + za nie ciemnienie)
+ konsystencja
+ zapach
+ ładne krycie
+  stosunek ceny do opakowania

+/- kolorówka,  może być za jasny dla ciemniejszych karnacji

Cena : 20zł / 7,9 g  - dostajemy produkt pełnowymiarowy 




OLAY Total Effect - Krem CC

Według producenta krem zawiera drobne, upiększające pigmenty które rewelacyjnie ukryją niedoskonałości cery, a także pomogą zapobiec powstawaniu oraz zwalczą już istniejące  oznaki starzenia... Hm...

Zacznę od tego,że lubię firmę Olay, przetestowałam już 4 produkty tej marki , najlepiej sprawdziło się u mnie serum również z lini 7 w 1  ale tym razem  Krem CC nie skradł mego serca...


Krem  ma przyjemny  zapach typowy dla tej firmy, konsystencja też niczym nie odbiega od  innych produktów które miałam okazje stosować, nie powoduje też świecenia mimo iż zawiera filtr ( SPF 15),
wszystko wydaję  się być ok, ale niestety po nałożeniu go na twarzy i szyi  dostałam uczulenia :(  wyskoczyły mi małe pęcherzyki, porównałam skład i niewiele różni się ten krem od serum które stale jest w mojej kosmetyczce, mija 6 dzień powoli zaczynają znikać ale  mam spore obawy przed stosowaniem go ponownie,  podejrzewam, że jest to wina pigmentu barwiącego, produkt koloryzuje naszą cerę w sposób zdecydowany, dlatego odradzam zakup Kobietom o bardzo jasnej karnacji !

+ zapach
+  konsystencja
+ filtr
+ szybkie wchłanianie

+/- pigment barwiący
+/- wywołał u mnie uczulenie ( co nie oznacza, że u Was też tak będzie)

Cena :  44,99 zł / 50 ml  - dostajemy produkt pełnowymiarowy



CLARENA - CAVIAR  SLIM BALM

Wiecie, ciężko mnie przekonać do zbawiennego działania odchudzaczy w kremie  i nawet to, że producent informuje nas, iż produkt  zawiera ISOCELL SLIM i LIPOREDUX,  jakoś nie nakłania mnie do zmiany tej decyzji.
Owszem kosmetyk może, zadziałać ujędrniająco, wygładzająco co sprawi, że poczujemy optyczne wygładzenie ale ten nasz tłuszczyk  bez ćwiczeń i zdrowego odżywiania i tak nie zniknie.. niestety...
Chciałabym wierzyć w magiczną moc tego produktu, ale nie chce was oszukiwać :)  Ładnie nawilży i odżywi skórę ale na tym  kończy się jego działanie. A produktów  które nawilżają  i odżywiają skórę jest mnóstwo na rynku.
No i zapach niestety też upiorny, od kiedy dostałam od nich peeling, jestem uprzedzona do tego kawiorowego zapachu.

+ nawilża
+ lekka konsystencja

- nie spełnia  obietnic producenta
- okropny zapach
- pochodzenie zwierzęce
- cena

Niestety odradzam zakup bo produkt nie jest wart swojej ceny.

Cena : 55zł /200 ml  -  dostajemy produkt  o pojemności 30ml




 KAMIL - Krem do rąk i paznokci Intensive

Znam ta firmę od jakiegoś czasu,  cóż mogę napisać, nawilża, pielęgnuje, spisuje się dosyć dobrze u alergików, ale nie robi też nic spektakularnego z naszą skórą dłoni.

Niestety moja sucha jak wiór skóra wymaga czegoś bardziej intensywnego,  tak czy siak będę go używała szczególnie w te cieplejsze dni.

Zapach ewidentnie rumiankowy.



Cena : 7,99 zł / 100ml - dostajemy opakowanie 30ml




LA ROCHE - POSAY - Anthelios XL SPF50

To ultralekki fluid do twarzy o wysokiej ochronie UV ( SPF 50+ / PPD 42) .
Jest on przeznaczony nawet do skóry alergicznej i wrażliwej.
Co mnie zaskoczyło to to,że skóra po nałożeniu tego filtru jest matowa, a fluid staje się całkowicie niewidoczny.
Wprawdzie moja cera wymaga filtrów 70+, które mogę kupić tylko za pośrednictwem internetu, ale zdarza się,że stosuje również 50.
Produkt z La Roche  póki co sprawdza się dobrze na mojej twarzy, nie wiem jak to będzie przy większej temperaturze i upałach, ale póki co jestem z niego bardzo zadowolona.

+ wysoki filtr
+ przyjemny zapach
+ lekka konsystencja
+ szybko się wchłania
+ nie pozostawia błyszczenia ( matowa skóra)

- cena

Cena : 70zł / 50ml  -  dostajemy opakowanie  o pojemności 3 ml





PIERRE RENE - Colour Balm Orchidea Touch

Jestem mile zaskoczona ponieważ, nigdy nie korzystałam z produktów tej marki.

Pomadka jaką dostałam jest niezwykle lekka, fajnie nawilża usta i mimo iż początkowo przeraził mnie ten  różowy pełen mieniących drobinek sztyft to teraz  używam go  praktycznie codziennie ;)
Nie wiem czy pamiętacie ale kiedyś były takie pomadki na dziewczynek "Barbie" :D Ona  jest jej idealnym odpowiednikiem, posiada filtry UV, konsystencje ma "wazelinowatą"  zapach bliżej nie określony,  połączenie wazeliny z zapachem sztucznej waty cukrowej trochę mdły ale zupełnie nie wyczuwalny na ustach.

Po nałożeniu, nadaje subtelny cukiereczkowy kolor i co mnie  ogromnie cieszy - prawdziwy efekt lustra,  wargi są jakby mokre.

Utrzymuje się na ustach podobnie jak pomadka nawilżająca.

+  fajny efekt , wilgotnych ust
+ nawilżenie
+ cena

+/- konsystencja, musimy uważać na ciepło, lubi się rozpuszczać - łatwa do złamania

- słaby plastik opakowania, moja  skuwka już pękła

Cena : ok.11zł /2g - dostajemy produkt pełnowymiarowy




BENEFIT COSMETICS - They're Real Mascara 

Benefit od niedawna  wkupuje się w coraz większy rejon mojej "kosmetyczki"  :)
Dlatego ogromnie się cisze,że to właśnie ten produkt został dołączony do czerwcówki ;)


Jak się sprawdził ten "podkręcająco, pogrubiająco, wydłużający rozdzielacz rzęs "  ?
Przyznam,że całkiem przyzwoicie... Na chwilę obecną jest dosyć rzadki, ale wiecie jak to jest z nowymi tuszami... mokry , niekiedy się odbija a malowanie  takim świeżakiem jest zawsze  bardziej pracochłonne..  Myślę,że jeszcze parę dni i konsystencja będzie idealna, zresztą  nie długo wracam do domu a tam czeka na mnie ogrom tuszy i maskar  przyrządzę dla was notkę jak prawidłowo dobierać szczoteczki i tusze w zależności do kształtu oka i długości rzęs.. ale ciii... wracam do tematu :)                

Benefit  posiada silikonową szczoteczkę średnich wymiarów, grzebyki są bardzo gęsto osadzone, naprzemiennie ustawione rzędy długich i malutkich wypustek nie pozwalają osadzić się zbyt dużej ilości tuszu  na rzęsach. 

Barwa jest  intensywna, ultra ciemna czerń.


 Na zdjęciu  - oko pomalowane jedną warstwą tuszu,  na rzęsach od dobrych 12 godzin, więc jeśli chodzi o trwałość  to robi wrażenie ;) 
nie osypuje się, nie kruszy w żadnym wypadku,  zmywa się nawet Cetaphilem, więc każdy micelarny sobie z nim poradzi :) 




+ głęboka czerń
+ precyzyjna szczoteczka
+ wydajność ( wystarczy jedna warstwa)
+ jakość (nie kruszy się) 

-  cena

+/-  tusz jest rzadki ( ale podejrzewam,że to wina jego świeżości)

Cena : 119zł / 8,5 g-  dostajemy opakowanie 3.0 g



Seria They're Real ostatnio opanowała środowisko kosmetyczne dosyć intensywnie. 
Tusz pozytywnie mnie zaskoczył  ale nie ukrywam, że dosyć często  myślę o zakupie ich żelowego eyelinera. Cena jest nie mała bo coś około 160 zł, a wiadomo produkty tego typu warto jest wcześniej przetestować... na szczęście dostałam  fajny bonus od Glossy ! 

Dzięki specjalnej karcie  dołączonej do boxa mam możliwość  umówienia się na spotkanie z ekspertką w Brow Barze  która zademonstruje na moich oczach  żelowy push up liner look ;)  Mam nadzieję,że uda mi się znaleźć czas ( do końca lipca) i sprawdzić  jak ten produkt prezentuje się na  oku i jak długo wytrzymuje na powiece w ekstremalnych warunkach ;) przetestuje i dam Wam Kochane znać o co tyle hałasu :) 


Zapomniałam wspomnieć, że od tego pudełka beGlossy zmieniło politykę przyznawania darmowych pudełek,  praktycznie każdego miesiąca można uzyskać darmowe pudełko, jeśli jesteście zainteresowane dajcie znać. 

Znalazłyście w tym Boxie  jakieś produkty dla siebie ? Dla mnie to najlepsze pudełko od kiedy zaczęłam przygodę z Glossy.  Mam nadzieję,że teraz będzie już tylko lepiej :)   A co znalazło się w Waszych Boxach ?

pozdrawiam i ściskam :* 
Czytaj dalej »

2.06.2014

Cetaphil ! o co tyle zamieszania...


Hej Dziewczyny! :) 

Wczoraj skończyłam piankę do  mycia twarzy  Vichy : Purete Thermale, było to już moje drugie  opakowanie, planowałam  dzisiaj zakupić ją ponownie, niestety  żadna z dwóch aptek w których byłam nie miała jej na stanie. Aptekarka zaproponowała mi  coś w zamian  mianowicie - Cetaphil EM - emulsje do mycia twarzy micelarna. 




Początkowo nie byłam przekonana do jej zakupu, bo ciężko zastąpić piankę emulsją i jeszcze doszukiwać się tych samych zbawiennych właściwości ale  zaryzykowałam.




Producent informuje : 

"Zalecany jako delikatny , niepowodujący podrażnień kosmetyk  do codziennego  mycia skóry wrażliwej." 
-  Zgadzam się bezwzględnie ! bardzo przyjemna, kremowa formuła o delikatnym zapachu, zdecydowanie przyjazna dla cery wrażliwej, nie powoduje napięcia skóry i bardzo szybko  niweluje zaczerwienienia.

"Może być używany do demakijażu"

Owszem, może ;) ale nie usunie makijażu w sposób idealny, pozostawia delikatny filtr na twarzy który i tak trzeba zmyć wodą lub typowym płynem micelarnym :)

"Pomaga zachować odpowiedni stopień nawilżenia skóry, skóra staje się delikatna,gładka i zdrowa. Zmiękcza i wygładza skórę. (...) Rekomendowany do codziennej pielęgnacji skóry uszkodzonej z powodu chorób dermatologicznych jak również po zabiegach dermatologicznych."

Skóra doprawdy dogłębnie nawilżona, wygładzona i przyjemna w dotyku.  Stosowałam ją przed chwilą  i muszę przyznać,że pierwszy raz poczułam takie ukojenie po zastosowaniu jakiegokolwiek produktu do mycia skóry.

Firma Galderma która jest producentem  Cetaphil-u poleca dwa sposoby stosowania tej emulsji:
- pierwszy -  bez użycia wody - nanosimy samą emulsję na twarz i masujemy. Nadmiar ścieramy wacikiem  lub chusteczką.
- drugi - z użyciem wody - zmywamy wodą i delikatnie osuszamy twarz.


Ja akurat zastosowałam drugi sposób, dodatkowo emulsje po wmasowaniu pozostawiłam na parę minut na skórze, następnie zmyłam nasączonym wodą wacikiem.  Skóra faktycznie sprawia wrażenie  bardzo miękkiej, odżywionej. Po pierwszym  użyciu lekko wygładziła moje zaczerwienia ( alergie wywołana po  kremie Garniera!)

Pierwsze wrażenie ?  REWELACJA !  

Mocne plusy to :
+ kremowa, idealna konsystencja
+ dobrze się pieni
+ pachnie neutralnie
+ nie podrażnia oczu
+ nawilża i wygładza skórę już po pierwszym użyciu
+ nie powoduje uczucia ściągnięcia/napięcia
+ nadaje się do skóry wrażliwej, podrażnionej po intensywnych zabiegach dermatologicznych
+ ma wygodne i czytelne opakowanie


Minusy ?
 hm.. dla niektórych może być to cena, za opakowanie 250ml przyjdzie nam zapłacić ok 38 zł



na chwilę obecną  oceniam ten produkt  :  10/10



Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Butylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Sodium Lauryl Sulfate, Stearyl Alcohol .


Używałyście tego kosmetyku  ? Znacie Cetaphil ? Co jeszcze polecacie ?  Dajcie znać ! dopiero zaczynam przygodne z  tą firmą i ich produktami ;) 

     ściskam ! :*

________________________________________________________
Dzisiaj stuknęły zawrotne liczby ! :)  100 obserwatorów i  6tyś. wejść -  nie sądziłam,że kiedykolwiek odwiedzi mnie tu, aż tyle osób a już tym bardziej  nie wierzyłam ,że ktoś postanowi skomentować to o czym piszę :) 
Uwielbiam Wasze opinie i wskazówki dotyczące  naszego kosmetycznego świata ;) 
Dzięki,że jesteście !  dajecie ogrom ciepła i pozytywnych emocji !  :* 

Chciałam Wam jakoś podziękować za to, że mnie wspieracie i znajdujecie czas aby wpaść do mnie na te parę minut :) dlatego postanowiłam, że... nadeszła pora na zorganizowanie PIERWSZEGO ROZDANIA :) ! wypatrujcie  chwili !  nie długo kosmetykowe rozdanie u mnie  ! 

 ściskam Was mocno :* 
Czytaj dalej »

1.06.2014

TAG 40 pytań kosmetycznych !

Hej  Kochane :)
Dzisiejszy post trochę inny od wszystkich ;) bowiem zostałam mianowana do zabawy  "40 pytań kosmetycznych" ;) otagowała mnie przesympatyczna Kamila z  lovelifemakeuphealth.
to co  ? zaczynamy :)

1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz? 

Jeśli pracuje lub jadę na uczelnie to  zaledwie 2 razy :) z czego każdy ten zabieg składa się z umycia twarzy pianką z Vichy lub żelem Avene  w zależności od tego w jakim stanie jest moja skóra oraz opłukania jej (naprzemiennie) 5x ciepłą + 5 x zimną wodą, to zdecydowanie poprawia jej jędrność oraz wpływa korzystnie na wzmocnienie naczynek krwionośnych :)

2. Jaki masz typ cery?

Zdecydowanie sucha, wrażliwa z tendencją do zapychania w rejonach brody :/  dlatego muszę na nią baaardzo uważać !


3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy ? 

po części wspomniałam o tym wcześniej :)

AVENE    ( wprawdzie przeznaczony do skóry  problematycznej mieszanej) ale jak prawie każda z nas łapie zaskórniki a ten żel idealnie się ich wyzbywa, zresztą pięknie usuwa "zanieczyszczenia" po całodziennym trudzie :) twarz przed snem wydaje się wtedy naprawdę dogłębnie oczyszczona
drugi produkt to Vichy : Purete Thermale - oczyszczająca pianka, bardzo fajny, delikatny produkt, wprawdzie nie zauważyłam aby moja skóra "nabrała niezwykłego blasku" ( hasło kampanii promującej ten produkt) ale niewątpliwie pianka w sposób delikatny odświeża i oczyszcza skórę, używam jej zazwyczaj zaraz po przebudzeniu, kiedy mam mało czasu do wyjścia z domu :)
trzecim produktem jest NIVEA Aqua Effect - żel do mycia twarzy
Przetestowałam naprawdę wiele produktów drogeryjnych i muszę przyznać,że jest to jeden z tańszych żeli który spełnia moje oczekiwania tzn. ładnie zmywa, jest delikatny,  nie powoduje napięcia skóry, skóra sprawia wrażenie "nawodnionej", zapach daje poczucie świeżości , nie jest to może mistrz dogłębnego oczyszczania - bo nie wyzbędziecie się nim wągrów itp. ale zdecydowanie warto poświęcić mu więcej czasu :)  Dopiero co skończyłam wersje niebieską do skóry normalnej i mieszanej ( wersja różowa  do skóry suchej i wrażliwej - czyli mojej, posiada olejek migdałowy który natłuszcza - czytajcie-> nabłyszcza skórę, przez kilka godzin buzia błyszczy po nim jak nasmarowana masłem!! a ja czułam efekt zalepienia a nie oczyszczenia , dlatego szczerze polecam wersje niebieską.
czwartym produktem który uwielbiałam była pianka Clean &Clear - głęboko oczyszczająca, stosowałam ten kosmetyk przez lata, niestety nie wiem czy nadal jest produkowana, jeśli tak dajcie znać :) 


4. Czy używasz peelingów ?

do twarzy - tak,  średnio raz na 1,5- 2 tygodnie
do ciała - tak, co 6 -7 dni ;)
do stóp - oczywiście ! co 2 dni :)

5. Jaka to marka?

do ciała :

1.Lirene - Intensywna Regeneracja ( gruboziarnisty) - jeśli mogłabym wybrać peeling roku to zdecydowanie ten byłby moim ulubieńcem ! w środę zużyłam moje 6 czy 7 opakowanie :)  To co go wyróżnia to mnogość dużych drobinek, pięknie się pieni i bezproblemowo rozprowadza się na skórze,  przyjemny zapach, śliczny kolor no i co najważniejsze skóra po nim jest miękka, odżywiona po prostu wygląda super! po nim tylko stosuje oliwkę w żelu albo masło do ciała i moja skóra z natury sucha jak wiór - jest miękka i "szczęśliwa" :D

 AVON Planet Spa- "Rytuał z rajskiej wyspy Bali "

Produkt zawiera mało drobinek, są one różnej wielkości i niestety w większości  wersja micro. 
Właściwości peelingujące ma słabe, martwy naskórek usuwa bardzo delikatnie i mimo, iż nie należy do najlepszych "ścieraczy" to uwielbiam jego zapach ! to produkt z działu kiedy unosisz korek i czujesz zapach rajskiej wysypy, doczytałam na opakowaniu,że to zasługa trawy cytrynowej i ekstraktu z kwiatu frangipani ( kwiat na hawajskie wieńce). Gdybym miała go oceniać jako peeling  to było by 2/6 ale używam go co 3 dzień zamiast żelu pod prysznic i sprawuje się rewelacyjnie :) 



do twarzy (na chwilę obecną ) : 


1. Avon Planet Spa - Afrykańskie mało Shea i Imbir :) produkt 3 w 1 !
Jest to  dosyć uniwersalny kosmetyk :)  oczyszcza , peeling-uje i nawilża ;) możemy go stosować jako zwykły żel do mycia twarzy, jako peeling intensywnie masując uaktywniając zawarte w nim drobinki lub jako maseczkę.  Pewnie nie długo rzucę go w kąt ponieważ na twarzy sprawdza się tylko przy temp. chłodniejszych :) ale całkiem możliwe ,że wykorzystam go do dłoni :)

2. Clarena - Anti Age Line - Peeling do twarzy kawiorowy 

- niestety nadal zalega, raz go użyłam i raczej nie zamierzam powrócić,
 zapach paskudny, a fakt,że nakładam kawior na twarz mnie przeraża - więc podziękuję.




6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Dobór odpowiedniego kremu jest dla mnie czymś bardzo ważnym, a póki co spotykałam na swojej drodze same niewypały: krem zostawiał nieprzyjemny filtr, przetłuszczał skórę albo był z tych niewchłaniających.
Jakieś rok temu trafiłam na kosemtyki które stosuję do dnia dzisiejszego i nawet jestem z nich zadowolona, ale nie ukrywam, nadal szukam tego naj...



Na dzień :  LOVE ME GREEN  - Organiczny krem do twarzy na dzień,  na zakup tego kosmetyku skusiłam się po przetestowaniu miniaturowej wersji  kremu na noc załączonej do Glossyboxa ( tutaj recenzja )

krem zamówiłam w wersji miniaturowej ze względu na jego ogromną wydajność.
Ładnie nawilża, nie zapycha, może delikatnie powoduje świecenie się skóry ale ten efekt znika z chwilą wchłonięcia się kremu :)


Następny produkt to Olay - Total Effects 7 w 1 , krem nawilżający + serum, posiada SPF 20 - krem zakupiłam własnie ze względu na filtr, nakładam go głównie wtedy kiedy wiem,że większość dnia spędzę "na powietrzu". Jeśli chodzi o sma produkt to wydany jest w bardzo praktycznny sposob, pompka dozuje odpowiednią ilośc produktu, konsystencja dosyć gęsta, ale ładnie się rozprowadza i szybko jak na OLAY wchłania, ładnie nawilża, powoduje lekkie błyszczenie ale po nałożeniu podkładku z REVLONU ten problem znika błyskawicznie :)


Na dzień zamiast kremu używam również  SIQUENS - Prevention - Intensywna kuracja witalizująca :) również dołączony został do marcowego GlossyBox-a . Produkt rewelacyjnej jakości, delikatny o pięknym zapachu odżywia skórę i dodaje jej takiego zdrowszego wyglądu :)

Na noc : - zazwyczaj  oliwka w żelu ( używam jej często do zmywania makijażu, jako odzywki do rzęs, jako zabezpieczenie skóry po depilacji itd. - dosłownie do wszystkiego :) moim ulubieńcem jest: J&J wersja rumiankowa  i kwiatowa :) 


7. Czy masz piegi?
mam jasną karnacje i jeśli ktoś dokładnie się przyjrzy to mam 3 bardzo jasne piegi w rejonach noska okularowego ;)

8. Używasz kremu pod oczy?
większość kremów pod oczy mnie uczulała, rano budziłam się z jeszcze większym zapuchnięciem, od niedawna stosuje tylko oliwkę w żelu


9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?: 
Miałam problemy skórne, ale wynikały one głównie z uczuleń na niektóre alergeny, niestety niektóre związane były z alergią pokarmową np. na orzechy włoskie :)

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciw trądzikowych?
Nie.

11. Jakiego podkładu używasz?:  

REVLON COLORSTAY  - Ivory 110 - spore krycie, trwałe i zawsze matowe wykończenie makijażu, łatwo dostępny w sprzedaży :) uwielbiam ten podkład  i podejrzewam, długo z niego nie zrezygnuje!

Maxfactor  - Lasting Performance - Fair 100  - niestety za ciemny dla mnie, ale staram się go mieszać z Dermacol-em Make-up Cover w odcieniu 01 i wtedy  nawet pasuje odcień :)

Azjatyckiego Kremu BB - Prestige - lekkie krycie, spore rozświetlenie



12. Co z korektorem?

używam sporadycznie, znalazłam bardzo dobry produkt za niezwykle małe pieniądze coś ok. 9zł -  N.Y.C Smooth Skin - korektor w płynie - mój w odcieniu Light 786, dobrze kryje, nie waży się z makijażem, nie ściera się, nie jest za ciężki więc można też stosować pod oczy, po nałożeniu odczuwam odżywienie skóry :)

13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?: 
Raczej chłodna tonacja, blada z  tendencja do zaczerwienień ,
każdą plamkę na niej widać :(

   

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?


do sesji zdjęciowych naprawdę fajny pomysł :)  sama nie używam...
podziwiam kobietki które je doklejają, bo ja sama odczuwam specyficzny lęk przed połączeniem naturalnych rzęs z klejem :)
 moje są raczej długie, mocne może nie tak gęste jak sztuczne ale dają radę :) więc póki co nie planuję doczepiać ;)


15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?: 



Oczywiście :) ale rzadko kiedy się do tego stosuje, moje rzęsy pokrywam jedna warstwą tuszu więc nowy produkt starcza mi na 6-7 miesięcy ( szczególnie  te o pojemności większej niż 10ml np.z Maxfactora)



16. Jakiej maskary teraz używasz?: 
uwielbiam ogromne szczoteczki, tylko one sprawdzają się na moich włoskach, obecnie mam zaczętych chyba z 20 tuszy, ale tylko 4 używam na zmiany :)  bo inne nie spełniają wymogów jeśli chodzi o rozdzielanie rzęs lub nie osypywanie się ;/ stosuje :

 Maxfactor - False Lash Effect - Natural Look
     
 Lancome - Hypnose Drama
     
Miss Sporty - Pump Up Booster curve it!    

Estee Lauder - Sumptuous Mascara


17. Sephora czy MAC?
MAC

18. Masz kartę pro do MAC?
Nie.


19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?:
Pędzle, paluszki ;)


20. Używasz bazy pod cienie?
Nie


21. Używasz bazy pod makijaż?



tylko wtedy, kiedy muszę mieć nienaganny makijaż przez dłużej niż 12 h.
stosuje wtedy  Benefit - porów fessional


22. Ulubiony kolor cienia do powiek?

Half Baked, Chopper i Blackout 2 Naked Palette


23. Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?:

zdecydowanie eyeliner, przetestowałam ich już blisko 50tki, ostatnio sprawdza się u mnie:

JOKO -DEEP LINER - prawdziwa czerń, długo utrzymuje się na odtłuszczonej powiece , "rysik" świetnej jakości  a cena niewielka


L'Oreal - Blockbuster Super Liner - gruby pisak,  idealny do kreski na powiece ale niestety cienkiej jaskółki nim nie narysujecie

L'Oreal - Super LIner Ultra Precision - bardzo dokładny jakby stożkowo-gąbeczkowy rysik, głęboka czerń, niestety końcówka z czasem się mechaci i nie jest już na tyle precyzyjny


24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką ?:  
ojj, tego sobie nie przypominam ale pamiętam jak parę razy wpłynął mi eyeliner do oka !! piekło!


25. Co sądzisz o pigmentach/ sypkich cieniach?: 


Uwielbiam, fantastyczne są te z MAC-a np. Vanilla, tańszą i równie dobrą wersją są te z KOBO  mój ukochany to 508 Golden Chic, niezwykle wydajny, intensywnie napigmentowany, bez bazy kilka godzin utrzymuje się na powiece w stanie nienaruszonym



Drugi niezastąpiony to  My secret - seria Star Dust numer 01, używam go głównie w wewnętrznym
kąciku oka lub jako rozświetlacza :) tworzy efekt " mokrej powieki" :) uwielbiam go !




26. Używasz kosmetyków mineralnych?

 Tak.


27. Ulubiona szminka?: 


MAC - Russian Red  

pod względem koloru Rimmel - 160 Rose Passion
Isadora - pomadka nawilżająca - Summer Red 47
Regenerum - serum nawilżające



28. Ulubiony błyszczyk?: 

Avon  - błyszczyk powiększający usta - plump pout , idealny na lato, smakuje miętą i mrowi usta dając uczucie zimna :)


29. Ulubiony róż?  

obecnie używam
L'Oreal True Match - Blush 115
NYC - Central Park Róż 655

obydwa to "przybrudzone " jasne róże, całkiem dobrze się sprawują :)  niestety  są na wykończeniu, dlatego myślę o sprawieniu sobie czegoś świeżego Anitka poleciła mi pewien produkt, ale nie ukrywam,że kusi też ten z TheBalm- DownBoy shadow



30. Kupujesz kosmetyki na Ebay/ allegro? 

Tak, na allegro.


31. Lubisz kosmetyki z drogerii? 

Tak, ale oczywiście nie wszystkie :)


32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?

Nie, nigdy.


33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?:

Zawsze marzyło mi się charakteryzatorstwo :)


34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?: 

Zdarzało się oczywiście  na początku  przygodny z makijażem :) teraz staram się do nich nie dopuścić ;)


35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć? 
Niezmycie makijażu na noc!


36. Lubisz kolorowe makijaże?: 

do sesji zdjęciowych jak najbardziej , podziwiam pięknie make-upy, sama  na co dzień  nie stosuje zbyt wielu cieni :) raczej stonowane make-upy, ale to wynika również z miejsca w jakim pracuje


37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?






Lubię makijaże : Angeliny Jolie, Julianne Moore, Drew Barrymore,  Mariny, Ady Fijał -  może nie są to królowe artystycznego make-up ale mają zawsze cudownie podkreślone to co najpiękniejsze w ich urodzie, a chyba o to chodzi :)



38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?

Podkład lub tusz do rzęs


39. Czy wychodzisz z domu, bez makijażu?

Rzadko mi się to zdarza.


40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?

Mój M. twierdzi,że tak, ale sama czuje się nie komfortowo bez makijażu, mam jasna cerę która w kontakcie ze słońcem za chwilę łapie zaczerwienienia ( uczulenie na promienie słoneczne) i chyba stąd ta zapobiegliwość :)






Jakie kosmetyki należą do Waszych ulubieńców ? ;) dajcie znać jakie kremy i peelingi do twarzy polecacie, może akurat pomożecie znaleźć mi te wymarzone kosmetyki :) Powielają się z Waszymi ulubieńcami ?
__________________________________________________________________________

Zaprosiłam kilka Bloggerek  do których zaglądam  :) zobaczymy ile z Was Kochane weźmie udział w zabawie :)
Anita  ,  Inka2504Paulina P  JusztynkaxoxoJusstintime,  lolabeMagdalena N.  MarzenaBartoszCzarnulkaablog  ,  Vejjs , karminoweustaEWA TK :)
__________________________________________________________________

ściskam i pozdrawiam tym razem z Okazji Dnia Dziecka :) :*


Czytaj dalej »

18.05.2014

GLOSSYBOX \ beGlossy maj 2014 - recenzja produktów

Hej Kochane !
Dzisiaj przychodzę do Was ze świeżutkim beGlossy znanym jeszcze nie dawno jako GlossyBox.
Majowe pudełko "Świadomie piękna" dotarło do mnie 16 maja :)


Byłam bardzo ciekawa co tym razem znajdę w swoim boxie, tym bardziej ze facebook-owa strona  Glossie wrzuciła niedawno zdjęcie przedstawiające kuleczki rozświetlające, jeśli śledzicie ich serwis to zapewne widziałyście jak zawrzało pod tym postem  :) dziewczyny snuły marzenia o  Meteoryt-ach z Guerlain  ( która z nas by nie chciała ;D) ale nie ukrywajmy to tylko Glossy...a prawdopodobieństwo  otrzymania produktu tak wysokiej jakości  jest nikłe ;)

Przejdźmy do tego co najważniejsze :)
























Pudełko znowu w kolorze baldego, pudrowego różu wykonane ze słabej jakości  papieru, nie lakierowane jak w przypadku starego GlossyBoxa, troszkę mniejsze od poprzedniczki... to zdecydowany minus tej przemiany

zaglądamy do środka...



























w środku jak zwykle wszystko pięknie zapakowane, nie wiem jak Was ale mnie zawsze zachwyca ta wstążeczka ^^ urokliwa !

pora na zawartość :)


Pierwszy produkt jaki znajdujemy w pudełku  to : maseczka do twarzy azjatyckiej firmy It's Skin. 
W moim pudełku znalazłam  wersje Pearl Bright Essential Mask Sheet. 

Jest to maseczka rozświetlająca w płachcie, płachta nasączona jest skoncentrowaną  formuła aktywnych składników które mają poprawić stan naszej skóry.
Ekstrakty które mają jej w tym pomóc pochodzą ze sproszkowanej perły i  lukrecji (odpowiednie za blask), ryżu ( nawilżenie i złagodzenie podrażnień), kory morwy białej ( napina i poprawia elastyczność ).

Maska ze względu na swoją strukturę powinna łatwo dopasować się do kształtu twarzy, po przyłożeniu jej do buzi,pozostawiamy ją na 20-30 minut, zdejmujemy-wyrzucamy :)
Obsługa banalna - nawet nie trzeba jej zmywać, a pozostałość  można jedynie wklepać opuszkami palców do całkowitego wchłonięcia :)

Nie stosowałam wcześniej dokładnie tej wersji maseczki ale byłam w posiadaniu It's Skin Moist Mask Sheet  ( wersja również w płachcie, silnie nawilżająca) i szczerze polecam ten produkt. Wersje z box-a  przetestuje i na pewno pochwalę się czy jest równie dobra jak jej siostra :)

Cena produktu : 9zł /22g - dostajemy produkt pełnowymiarowy




Drugi produkt to PLAYBOY - balsam do ciała 24h nawilżenie - seria Play it Sexy ! - mój zapach to Sensual Vanilla Scent.

Cóż mogę o nim napisać.. balsam jakich mnóstwo, na pewno nie jest to produkt który skradł moje serce, pachnie sztuczną wanilią z domieszką pudrowych cukierków, nawet ładnie ale ulatnia się bardzo szybko... konsystencja niezła - nie spływa, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiego filtru  ale skóry suchej nie jest w stanie odżywić na dłużej, po 3-4 godzinach skóra nie pamięta już,że była nawilżona jedyne co pozostaje to bardzo delikatne, prawie niewidoczne drobinki.

Opakowanie  mimo wygodnego wcięcia ( nawiązującego do kobiecego gorsetu) nie powala, moja bladoróżowa wersja wygląda tandetnie, kolor korka przypomina stary, zelżały plastik, butelka tez nie jest biała  a taka lekko pożółknięta... produkt od nowości wygląda na stary i zniszczony.

Nie kupię tego balsamu.

Cena produktu : 14,99zł / 250ml - dostajemy produkt pełnowymiarowy






Trzeci produkt znaleziony w boxie to got2b. - sparkling. - nabłyszczający lakier  do stylizacji włosów.

Nakładany na wilgotne włosy - nabłyszcza bardzo delikatnie, lekko nadaje kształt fryzurze,ale na pewno nie utrwala zbyt mocno...
Nakładany na sucho - skleja włosy w strąki
pachnie ładnie - melonami,
wg. producenta przeznaczony jest do włosów suchych oraz tych z tendencją do kręcenia, moje włosy naturalnie należą do tych z gatunku suchych jak wiór dlatego martwię się o dalsze stosowanie tego produktu, gdyż  po jednorazowym zastosowaniu moje włosy były mocno przesuszone, może to jednorazowa reakcja obronna  na nowy specyfik, dlatego spróbuje podejść do tego produktu raz jeszcze :) zobaczymy co z tego wyniknie ;)

Na chwilę obecną nie zauważyłam spektakularnych efektów, szkoda,że "fascynujący blask " opisywany przez producenta to zaledwie zlepek literek na etykiecie kosmetyku.

Cena produktu : 19,99zł/ 200ml - dostajemy produkt pełnowymiarowy



Czwarty produkt jaki znalazłam w swoim pudełku to Cashmere Powder Pearls  firmy Dax Cosmetics, mi przypadł nr. 01 Illuminating Powder czyli puder rozświetlający w kulkach.

Cieszę się,że znalazł się w paczce, ponieważ, nie mam zbyt dużego doświadczenia z produktami tego typu,  zazwyczaj używam do rozświetlania najjaśniejszego pigmentu z Kobo, nakładam go delikatnie pędzlem ponieważ na co dzień nie lubię nachalnego i teatralnego efektu.



            W opakowaniu dostajemy kuleczki w odcieniu od perły, przez łosoś, złoto po orzechowy brąz i mimo iż są mocno pudrowe to na cerze nie wyglądają ordynarne i co najważniejsze nie tworzą sztucznej tafli na policzku.


Drugi dzień testuje Cashmere i muszę przyznać , że wywarł na mnie pozytywne wrażenie.  Nałożony pędzlem o 6.00 rano w stanie nienaruszonym przetrwał do 14 ( dodam tylko, że padał deszcz i była ogromna wilgoć w powietrzu) ok 15. zauważyłam już drobne zanikanie produktu
To dosyć niezły wynik, zważając na to,że na twarzy był tylko krem + podkład z Revlonu.



Aha, słów kilka o samym wydaniu, opakowanie składa się z 4 części, pojemniczka na kuleczki, nakładki dozującej, aplikatora - czarnego dwustronnego puszka oraz zakrętki. Puszek sprawia wrażenie porządnego, mięciutki, obustronny, póki co nie aplikowałam nim rozświetlacza, tradycyjnie pozostałam przy pędzlach.








 Chyba przekonam się do produktów w kulkach ;)  póki co dalsze zaprzyjaźnianie trwa, jesteśmy na dobrej drodze ;)

Cena produktu : 31,90 zł / 20g - dostajemy produkt pełnowymiarowy 







Piąty produkt to YOSKINE - firmy DAX - Przeciwzmarszczkowy płyn micelarny do oczyszczania i demakijażu twarzy + oczu.
Płyn przeznaczony jest do każdego rodzaju cery.

Pierwsze wrażenie - bardzo ładne, poręczne,wygodne opakowanie.
Przyjemny zapach, idealna konsystencja.
Bardzo szybko i dokładnie zmywa zarówno zwykły jak i wodoodporny tusz.
Nie podrażnia, nie pozostawia zaczerwienień, skóra wokół oczu nie jest napięta, twarz po zastosowaniu płynu nie wymaga zmywania (nie pozostaje tłusty filtr), skóra jest odżywiona i elastyczna.

Nie sądziłam,że uznam go za najlepszy produkt tego pudełka.
Dotychczas omijałam markę DAX w drogeriach teraz wiem,że nie słusznie.. płyn micelarny jest rewelacyjny! Podejrzewam,że zakupię pełnowymiarową wersję.

Cena produktu : 30zł / 200 ml - dostajemy produkt o pojemności 75ml.







Prezentem dołączonym do tego pudełka jest SASDERMA - C-Vit Liposomal Serum. 
To kuracja o potrójnym działaniu :
- depigmentującym ( redukuje produkcję melaniny) ,
- przeciwzmarszczkowym  ( vit. C. zwiększa gęstość i grubość włokien elastyny zawartych w skórze)
- antyoksydacyjnym ( eliminuje zaczerwienienia dzięki właściwościom przeciwzapalnym)

Cena produktu : 120,90 zł / 30 ml - dostajemy produkt o pojemności 4ml.



















jak podoba się Wam majowe pudełko beGlossy ( wersja B) ? dla mnie kosmetykiem numer jeden jest DAX płyn micelarny, ciesze się  również z dodatku w postaci serum... maseczkę chętnie przetestuje... 
Ogólnie pudełko nie najgorsze ale niestety beGlossy póki co jest słabszym wydaniem GLOSSYBOXA...  :(  macie podobne odczucie ? 

zapraszam na wspaniałe fajne rozdanie -> secretaddiction86! , beata70 .






ps. dzień wolny od pracy !!!
mogłam więc mocniej pomalować oko ;) 

chciałam Wam pokazać jak wygląda make-up  który robię na prędko kiedy wkładam soczewki, ostatnio dużo czasu spędzam w okularach korekcyjnych, ale czasami chociażby ze względów praktycznych nachodzi mnie ochota na soczewki, wtedy nie ukrywam...-bez oprawek czuje się odrobinę "goła"  dlatego też "ubieram" oko w ciemniejsze pigmenty :)

Nie wiem czy wygląda to dobrze i czy Wam się spodoba ale czuje się odrobinę lepiej kiedy mam mocniej obrysowane powieki ;)
Dajcie znać co sądzicie !

ściskam mocno i pozdrawiam!

Czytaj dalej »

31.03.2014

NAKED 2 - Kultowa kasetka na celowniku ! Jak wygląda po roku ?


Hej Kochane :)


Dziś postaram się przedstawić Wam moje odczucia odnośnie dłuższego, bo już ponad rocznego testowania cieni do powiek zebranych w paletce NAKED 2.




Pokaże Wam jak te cienie wyglądają po mocnym eksploatowaniu, czy faktycznie są takie wydajne oraz czy opakowanie po kilku miesiącach nadal szczelnie ochroni nasze cienie :)

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem albo najzwyczajniej jesteście zainteresowane  losami paletki o której tak głośno w świecie kosmetycznym  to zapraszam :)


Zacznę może od tego,że od kiedy zobaczyłam Urban Decay ciągle myślałam o przetestowaniu tego kosmetyku, niestety wydanie pierwsze totalnie nie odpowiadało mi pod względem kolorystycznym,
kolory wydawały mi się zbyt ciepłe w stosunku do  mojej naprawdę bladej karnacji, było wprawdzie kilka kuszących mnie perełek tj. 4(sidecar) , 6(half baked)  i 9(hustle)


łudziłam się, że może zaprzyjaźnią się z moją zieloną tęczówką ale po dłuższym namyśle stwierdziłam,że nie warto jest wydawać ponad 200zł  na paletkę z której w najlepszym wypadku wykorzystam 4 cienie.. dobrze,że rozsądek czasem bierze górę ;) bo dzięki temu w pełni świadomi i ze 100%  pewnością zakupiłam wydanie drugie - mianowicie NAKED 2 !


Paletkę nabyłam w lutym 2013 w Sephorze za jakieś 170 zł, miałam kody rabatowe na zakupy - więc udało się jak widać trochę taniej :)  

Paletka zapakowana była w przezroczyste opakowanie, następnie w tekturkę która dodatkowo przechowywała  miniaturowy błyszczyk Lip Junkie.
Błyszczyk  tak naprawdę bez rewelacji, nie zrobił na mnie żadnego wrażenia właściwie to nie różnił się niczym innym  od tych  za 5 zł z Natury ;)



Do kasetki dołączony jest dwustronny pędzelek, jedna końcówka do nakładania naszych kolorów oraz druga do ich rozcierania.


Naked 2 podobnie jak poprzedniczka zawiera 12 cienisą one bardzo dobrej jakości, pięknie się rozprowadzają, mocno napigmentowane ( jedyne zastrzeżenie mam do koloru Booty Call- jego jakość jest najsłabsza - ale o tym poniżej) ogólnie stan  nanoszony na powiekę odpowiada rzeczywistej barwie znajdującej się w opakowaniu. 

Większość cieni posiada  połysk - metaliczny, perłowy, wzbogacony o błyszczące drobinki,  właściwie to zaledwie 3 z nich są matowe (Foxy, Tease i Blackout).  


12 odcieni : 




Foxy - matowy, cielisty... używam go mało, głównie do łagodzenia przejścia między najciemniejszym cieniem a tym najjaśniejszym ;) z tego co wiem mnóstwo wizażystek nakłada go również pod łukiem brwiowym lub w kąciku oka - u mnie niestety nie wygląda to najlepiej, bo jak się później przekonacie  jest to kolor totalnie zlewający się z moim odcieniem cery :) 


Half Baked- metaliczny, złoto - miedziany odcień,  prześliczny ! jeden z moich ulubionych odcieni. Pięknie podbija zieloną tęczówkę, u mnie stosowany do delikatniejszego makijażu w załamaniu , albo na smokyeyes,  często nakładam go na mokro uzupełniając czarnym matem również z tej paletki.


Booty Call - perłowy beż  lekko wpadający w róż, niezły do rozświetlenia całej powieki, na kącik oka niestety za ciemny dla mnie ale podejrzewam,że u innych sprawdzi się idealnie ;)  Delikatny kolor, odpowiedni co dzień. 
Pod względem pigmentacji chyba najgorszy z całej paletki,  potrafi się osypywać a nakładanie go to dramat ! trzeba nałożyć kilka warstw aby ten kolor był chociaż odrobinę widoczny, nawet na mokro się nie sprawdza, szkoda... 

Chopper- intensywny , metaliczny odcień.. dla mnie to miedz wpadająca w odcień łososiowego, bardzo  fajny kolor  który jest o wiele bardziej uniwersalny niż Half Baked i co niesamowite, używam go praktycznie codziennie a wcale go nie ubywa :) co mnie zresztą bardzo cieszy :)


Tease - matowy, delikatny brąz z nutą fioletu, co tu dużo pisać po zblendowaniu przybiera kolor siniaka ;D

stosuje go do podkreślenia załamania powieki,przy dolnej linii rzęs, nie jest to mój ulubiony odcień ale mozna stworzyć nim  ładny, naturalny makijaż - czasami się przydaje :)

Snake bite - metaliczny brąz, bardzo mocno napigmentowany, dosyć ciepły odcień, powiedziałabym,że nawet czekoladowy. Lubie nakładać go w załamaniu i na dolna linie rzęs parę razy zrobiłam nim  smokyeyes  i byłam zadowolona.


Suspect - dla mnie to metaliczny beż z dodatkiem popieli, ciężki do jednoznacznego określenia, jasniejszy na powiece niż w paletce, mimo uniwersalnego koloru stosuje sporadycznie.

Pistol - elegancka metaliczna szarość, kolor bardzo uniwersalny i rewelacyjny do cieniowania :)





Verve - kolejny metaliczny cień brązowo szare wydanie, w zależności od wycieniowania i światła wpada jeden lub drugi ton :)





YDK -  metaliczny, brązowy z nutką zaróżowienia, dla mnie jest to ciemniejsza wersja Chopper. Ładny ale dosyc popularny kolor;)




Busted - cudowny kolor! śliwka zmieszana z brązem. Uwielbiam się nim malować :) nakładany na górną powiekę w połączeniu z Half Baked - robi piorunujący efekt...zresztą dla mnie połączenie śliwki i złota jest norma w makijażu :)



Blackout - matowa, niezwykle głęboka, totalnie napigmentowana czerń. Świetna do smokey eyes chociaż ja akurat stosuje ją na zewnętrznym kąciku oka ;) 




                                                                                                                                                                    
MOJE ULUBIONE KOLORY TO :  Chopper <3  i  Half Baked <3 Busted, BlackOut i Snake bite :)
                       

Tak prezentują się cienie zaraz po nałożeniu ( jedna warstwa nałożona pędzlem załączonym do  paletki)
Jak widać niektóre z nich  głównie 1 i 3 są praktycznie niewidoczne ze względu na mój odcień cery, cień nr 3 sam w sobie jest trudny do aplikacji, przynajmniej ja mam z nim spory problem...














poniższe zdjęcie przedstawia cienie po 10h normalnej eksploatacji, od razu przepraszam, za lampę ale jest już po 21 a w moim pokoju jest totalnie ciemno o tej porze, na szczęście widać, że cienie praktycznie się nie starły... kolorowy pigment pozostał nienaruszony  jedynie drobinki się osypały










dla mnie jest to imponujący efekt, zważając na to,że w ciągu dnia wykonywałam, dużo różnych czynności i wcale nie oszczędzałam tej ręki :) 






Wielokrotnie oglądając vlogi spotykałam się z opinią dziewczyn, że NAKED 2 - tworzy kiczowaty perłowy efekt, porównywana była nawet do dyskotekowej kuli, w ogóle nie zgadzam się z tą opinią, dla mnie ta paletka mimo iskrzących , metalicznych odcieni nie tworzy tandetnej powieki. Paletka ma mocno neutralne nawet naturalne kolory które w połączeniu z połyskiem dają własnie efekt najbardziej wysublimowanego stylu, dzięki czemu paletka nadaję się zarówno na dzienny jak i wieczorny make-up.




Jeśli któraś z Was nie jest zainteresowana  paletką błyszczącą zdecydowanie polecam wersje z samymi matami - najmniejszą z rodziny Urban Decay -  NAKED BASICS




Zapewne interesuje Was jak te cienie wyglądają po roku użytkowania :)  oto moja paletka: 







jak widać  2 i 3 maja największe ubytki - jest to nie tyle wina zużycia a  raczej mojego roztargnienia, przestawiłam komodę w łazience i odruchowo  położyłam paletkę zamiast na mebel to w powietrzu, niedomknięta mocno gruchotnęła o  panele ; /  zamarłam, bo już widziałam najczarniejszy scenariusz... 

ku memu zadowoleniu i zdziwieniu uszkodzeniu uległ głównie 2 cień , 3 odrobinę się posypał  - czego akurat wcale nie żałuję bo jest niewdzięczny w nakładaniu i słaby w pigmentacji więc trzeba go paćkać po parę razy , bardziej  ubolewałam nad  jednym z zaczepów który również uległ uszkodzeniu, na moje szczęście nie przeszkadza to w zamknięciu kasetki .
Większych zmian nie zauważyłam w jej  wyglądzie,  obudowa  nie jest nawet porysowana 









Podsumowując : 


+ za ładne i solidne opakowanie

+ za ogromną wydajność  cieni
+ za pigmentacje i naturalne kolory
+ za łatwość blendowania
+ za nie osypywanie się
+ za utrzymywanie się na powiece 10h w stanie nie naruszonym (bez bazy)
+ za nie podrażnianie oczu kiedy produkt dostanie się do oka
+ za pędzelek (który jak  na gratis do paletki jest całkiem niezły)
+ za  wygodne duże lusterko

+/ - za cenę ( 12 cieni za 189 zł ,  jak dobrze liczę wychodzi ok. 16 zł za szt. więc taniej niż w INGLOCIE)
-     za dostępność a właściwie za ograniczoną liczbę  miejsc sprzedaży



Jak widzicie więcej plusów niż minusów ;) więc paletka zdecydowanie sprawdziła moje oczekiwania. Mimo iż nie była najtańsza to bardzo się cieszę z jej zakupu. Taka kwota wydana jednorazowo niewątpliwie jest odczuwalna, ale przeliczając to ile wydajemy na kolorówkę poszukując upragnionych cieni  przez cały rok to  już kwota nie wygląda tak drastycznie ;)  
I co ważne nie zdecydowałabym się na nią gdybym wiedziała, że użyję ją zaledwie 1-3/ miesiąc, to są zdecydowanie moje kolory w których się lubię, korzystam z tych barw codziennie więc mam poczucie iż gotówka nie poszła w błoto ;) a zresztą ... Dziewczyny :) widziałyście zdjęcia :)  po roku  czasu... używania jej dzień w dzień ( no może z jakimiś drobnymi wyjątkami  kiedy chorowałam)  cieni ubyło naprawdę malutko :)  i jestem pewna,że jeszcze długo, dłuuuugo mi posłużą :) 



Macie swoje NAKED ? sądzicie ,że warto zainwestować w taka paletkę ?  
Mnie korciło również na Sleek Au Natural ale nie miałam gdzie przetestować, nie miałam w ogóle do niej dostępu i zrezygnowałam, wybrałam Naked.  Nie wiem czy słusznie bo o Sleeku mówi się tyle samo dobrego :)
Jeśli jesteście posiadaczkami SLEEKów  proszę dajcie znać jak się u Was sprawują albo podeślijcie linki do swoich recenzji :) chętnie poczytam :) bo planuje teraz zainwestować w jakieś żywsze kolory :)


pozdrawiam Was cieplutko :*
Czytaj dalej »