16.08.2017

ALERGIA, ATOPOWE ZAPALENIE SKÓRY, POPARZENIA SŁONECZNE/ TE KOSMETYKI WAM POMOGĄ!


Kiedy pierwszy raz spotkałam moją dermatolog nie mogła wyjść z podziwu jak jasną i jak delikatną skórę posiadam. Zastanawiało ją jak to możliwe, że (wtedy) w wieku 22 lat moja cera bardziej przypominała skórę dziecka niż dorosłego człowieka. Od razu wykluczyła trądzik na który leczyli mnie poprzedni "specjaliści" stwierdziła jednogłośnie "skóra luksusowa, ultra wrażliwa, uczulenie słoneczne" - jakby to głupio nie brzmiało, zaufałam jej - w przeciągu miesiąca wprowadziłam jej metody i sugestie, moje życie zmieniło się na lepsze. Nadal nie jest kolorowo, uczulenie słoneczne trwa,nie wiem czy kiedykolwiek z niego wyrosnę, są dni kiedy nie mam ochoty wychodzić z domu bo wiem,że za chwilę skończy się silnym bólem i pieczeniem całego ciała.  Na szczęście powstają dobre produkty które pomagają nam, osobom z ultra wrażliwą cerą przetrwać najgorszy czas, dziś poznacie linię polskich produktów która działa jak opatrunek i jest wybawcą dla alergików, atopowców, osób cierpiących na podrażnienia i choroby skórne. 
Zapraszam na wpis.

INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergia


FACE&BODY WASH / NOVA CLEAR ATOPIS

INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergiaPłyn przeznaczony jest do mycia zarówno ciała jak i twarzy. Jego podstawowy zadaniem jest pielęgnowanie skóry uwrażliwionej tzn. suchej, podrażnionej, wrażliwej a nawet atopowej. Oprócz podstawowej funkcji żel nie tylko myje ale również oczyszcza i zabezpiecza naskórek. Przynosi ulgę bolesnym stanom zapalnym. Jak to możliwe?  Laboratoria opracowały formułę która nie zawiera drażniących substancji drażniących takich jak barwniki, substancje zapachowe, formaldehydy, SLS, SLES czy silikony. Producent postawił na wyselekcjonowane substancje czynne do których należą: organiczny olej konopny (odbudowa warstwy hydrolipidowej naskórka, długotrwałe nawilżenie kwasy Omega 3-6-9)  ekstrakt z korzenia lukrecji (łagodzenie podrażnień i eliminacja pieczenia, świądu), witamina E, pantenol (regeneracja naskórka). Żel posiada pH 5,5  czyli dobroczynne właściwości dla naszej naturalnej bariery ochronnej skóry. Oprócz tego warto przypomnieć, że kosmetyk zawiera składnik okluzyjny - glicerynę który znacząco wpływa na nawilżenie skóry (ułatwienie przenikania składników aktywnych).

INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergia

Opakowanie to 200ml tuba wykonana z matowego i antypoślizgowego tworzywa. Dobrze leży w dłoni, nie wypada. Zamknięcie - typowy klikacz, nie sprawia problemów nawet pod prysznicem kiedy próbujemy otworzyć żel mokrą dłonią. Korek jest na tyle stabilny i bezpieczny, że skutecznie chroni butle przed wylaniem. Otwór dozuje właściwą ilość produktu. 

INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergia

Konsystencja jest nietypowa, bardziej pasuje mi do żelu aloesowego niż typowego kosmetyku pod prysznic. Pachnie typowo dla serii alergicznych, czylI niewyczuwalnie, kolor ma praktycznie przezroczysty. Nie jest gesty i tak jak aloes potrafi szybko przemieszczać się z dłoni, dlatego ważne jest aby nie wyciskać od razu z tubki zbyt dużej ilości na raz. Żel pieni się bardzo delikatnie, nie uzyskamy nim obfitej piany, a mimo to doskonale myje, pięknie oczyszcza i co najważniejsze daje ukojenie skórze. Możemy zapomnieć o nieprzyjemnym wrażeniu ściągnięcia, pieczenia czy swędzenia. Już parę razy zmywałam nim makijaż mineralny+ brwi + tusz i o dziwo nie spowodował podrażnienia (producent jednak prosi o szybkie przemycie jeśli piana dostałaby się do oczu), a cera jak w przypadku mycia oczyszczonej wcześniej micelem twarzy była tak samo czysta i odświeżona. Stosowałam zarówno rano jak i wieczorem, na ciało i twarz i szczerze mogę polecić Wam ten produkt, zero zaczerwienień, łuszczeń, cera miękka i dobrze odświeżona pod tonik i dalszą pielęgnację. 
Aqua, Cocamidopropyl Betaine, PEG-150 Distearate, Propylene Glycol, Glycerin, Glycyrrhiza Glaba Rhizome, Root Extract, Cannabis Sativa Seed Oil, Panthenol, Linopheryl Acetate, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Cena 200ml/16zł. W ofercie marki znajdziecie ten sam produkt o pojemności 500ml, większe opakowanie posiada też wygodny aplikator-pompkę dozującą.




INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR

INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergiaKrem który stanie się wybawieniem dla skór problematycznych i utrapieniem dla cer normalnych i tłustych. Dlaczego? Już wyjaśniam... Zadaniem tego produktu jest optymalne nawilżenie, natłuszczenie a także dodanie jędrności i miękkości naszej skórze, priorytetem jednak przywrócenie skórze naturalnej i fizjologicznej równowagi.  

INTENSIVE CREAM / NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergia

Krem ma praktycznie niewyczuwalny aromat i niezwykle gęsta, treściwą konsystencję. Nie jest to typowy krem w tubce (opakowanie praktycznie identyczne jak żel, więc pominę jego opis), jest odrobinę tępy ale pod wpływem ciepłej dłoni bezproblemowo rozprowadza się po skórze ( charakterystyczne dla kremów zawierających parafinę).Jeśli użyjemy niewielką ilość - błyskawicznie wchłania się w skórę , pozostawiając na niej delikatną warstwę ochronną. Warto umiejętnie dozować ten kosmetyk, zbyt duża ilość sprawi, że skóra przez parę minut będzie lepka i delikatnie pobielona, po wchłonięciu jednak nie pozostanie na niej nieprzyjemny film a ulga i pełen komfort wymagającej cery. Krem stosuję głównie na ciało,  na które po ok 3-5 minutach od aplikacji kremu nakładam ubranie. Krem nie powoduję tłustych plam na odzieży. Zdecydowanie różni się od typowym emolientowych produktów dostosowanych do potrzeb skóry atopowej.
W czasie upałów i intensywnego słońca moja cera przezywa armagedon. Mimo przyswajania codziennie ok. 3l  wody i intensywnej pielęgnacji twarz jest mocno przesuszona, ściągnięta a każda ekspozycja słońca ( nawet z filtrem+50) powoduje u mnie pieczenie i sprzyja powstawaniu małych ranek. Byłam tak zdesperowana, że pewnego upalnego dnia postanowiłam nanieść krem na twarz (mimo, iż wystrzegam się parafiny jak ognia). Byłam zdumiona ulgą, cera jakby nabrała ukojenia, zero podrażnień, swędzenia czy pieczenia. Kolejny raz nałożyłam go do pracy z minerałami i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - krem idealnie spisał się z tego typu makijażem. perfekcyjnie przygotował cerę a nawet utrzymał minerały przez ponad 16h na twarzy praktycznie w idealnym stanie (delikatnie starty nos od tarcia chusteczką). Zapytacie pewnie jak z parafiną, czy mnie zapchała, delikatnie w rejonach płatków nosa  ale mnie zapycha praktycznie każdy krem... (wyjątkiem jest ten). Ogólnie kosmetyk jest niesamowity i mimo swej treściwej formuły doskonale sprawdził się u mnie nawet w okresie wzmożonych upałów. Dodatkowo jest bardzo wydajny. 
Aqua, Petrolatum, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Paraffinum Liquidum, Cannabis Sativa Seed Oil, Laureth-9, Glyceryl Stearate SE, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra Rhizome/Root Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.
Krem dostępny jest w pojemności 100ml /18zł. Marka wprowadziła również na rynek pojemność 500ml.




PODSUMOWANIE
NOVA CLEAR, atopowa skóra, poparzenie słoneczne, alergia


NOVACLEAR - polska marka dokonała czarów, stworzyła magię która w celny sposób przynosi ulgę, rewelacyjnie łagodzi podrażnienia i bolączki skórne. Produkty za chwilę staną się łatwiej dostępne a cena ich jest bardzo zachęcająca. Przyznam szczerzę, że kolejny raz nabędę te produkty, do koszyka dorzucę też płyn micelarny. który testowałam w miniaturowym wydaniu (prezent z MeetBeauty) i stał się moim ulubieńcem lipca :)

Serię Atopis doceni i pokocha ten który zmaga się z konkretnymi problemami skórnymi, dla osób z cerą normalną mogą okazać się zwyczajnymi przeciętniakami a dla tych z tłusta totalnym niewypałem. Zawsze dobierajcie pielęgnację do swojego typu cery, patrzcie na składy bo to one mówią o tym jak dany produkt zadziała lub nie na Waszej skórze.

Muszę zwrócić większą uwagę na tę firmę, trzy produkty przetestowane- trzy spełniły obietnicę producenta. Nie mogę doczekać się kolejnych, tym bardziej, że marka mocno się rozrasta.

O innych seriach poczytacie tutaj -> NOVACLEAR.

Jestem ciekawa czy kiedykolwiek miałyście jakieś problemy skórne oraz jak sobie z nimi radziłyście. 

Ściskam💜


_________________________________

ROZDANIE - LAKIERY HYBRYDOWE 
Czytaj dalej »

12.08.2017

WYPADAJĄ GARŚCIAMI? ZNAM SPOSÓB NA POROST WŁOSÓW

Niedawno na facebooku pojawiło się moje niechlujne zdjęcie, a właściwie zdjęcie  na którym moja fryzura żyję własnym życiem. Wiele z Was pytało mnie jak to możliwe, że w tak krótkim czasie kondycja włosów poprawiła się diametralnie a nowe włoski zaczęły rosnąć jak oszalałe.. Dziś zdradzam sekret owego wzrostu. 

WERSJA/ TESTOWANY PRODUKT
DROŻDŻOWA MASKA DO WŁOSÓW/ RECEPTURY BABUSZKI AGAFII
DROŻDŻOWA MASKA DO WŁOSÓW/ RECEPTURY BABUSZKI AGAFII, wypadanie włosów, porost
OD PRODUCENTA

"Drożdżowa maska do włosów Agafii pobudzająca wzrost włosów. Maska na bazie naturalnych składników, w tym drożdży piwnych, zawierających białko, mnóstwo witamin i mikroelementów, które przenikają w strukturę włosa. Maska wzmacnia włosy i przyspiesza ich wzrost, a także regeneruje włosy i zapobiega ich nadmiernemu wypadaniu. Składniki zawarte w masce wzmacniają także cebulki włosowe, dzięki czemu włosy stają się silniejsze, jedwabiste, pełne blasku i zdrowego wyglądu. Maska świetnie ułatwia rozczesywanie włosów.
Maska do włosów Agafii drożdżowa - nie zawiera żadnych silikonów, parabenów i PEG. Jest idealna dla osób o wrażliwej skórze głowy z włosami słabymi i skłonnymi do nadmiernego wypadania. Doskonała maska do włosów, pobudzająca je do wzrostu. Stosowana regularnie sprawia, że włosy łatwiej się rozczesują, są miękkie, szybciej rosną, są zdrowe, silne i elastyczne. Widocznie poprawia ich strukturę i wygląd."



SKŁAD
Aqua with infusions of: Yeast Extract (drożdże piwne), Betula Alba Juice (sok z brzozy); enriched by extracts: Inula Helenium Extract,(oman wielki) Arctostaphylos Uva Ursi Extract (mącznica lekarska) Silybum Marianum Extract (ostropest plamisty), Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kiełków pszenicy), Ribes Aureum Seed Oil (olej z nasion białej porzeczki), Pinus Sibirica Cone Oil (olej z orzeszków cedrowych), Rosa Canina Friut Oil (olej z owoców dzikiej róży), Ascorbic Acid (Witamina C), Panthenol, Glucosamine, Citric Acid(kwas cytrynowy), Parfum, Benzoic Acid (kwas benzoesowy),  Sorbic Acid (kwas sorbowy).

Jak widzicie skład prezentuje się obłędnie, ekstrakty mieszają się z olejkami, sokami i tworzą witalny zastrzyk dla skóry, cebulki i samego włosa. Drożdże piwne działają na poprawę struktury włosa, dodają witalności a także pobudzają cebulkę do wzrostu. Sok brzozowy wzmacnia i dodaje połysku. Oman wielki działa antyseptycznie i przeciwbakteryjnie ma wielkie znaczenie w oczyszczaniu i utrzymaniu świeżości skóry głowy. Mącznica lekarska to kolejny antyseptyk. Ostropest plamisty głównie kojarzony jest z oczyszczaniem wątroby tu jednak pełni rolę łagodzącą stany zapalne. Oleje tłoczone na zimno działają na wygładzenie i regenerację wnętrza włosa, chronią przed nadmierną utratą wody, poprawiają sprężystość, dodają blasku, dodatkowo chronią przed promieniami UV(o. z kiełków pszenicy), działają przeciwzapalnie (o. z nasion białej porzeczki), ograniczają łojotok, zwalczają łupież, poprawiają krążenie podskórne (o.z orzeszków cedrowych).


OPAKOWANIE
300ml pojemnik wykonany ze średniej grubości plastikowego tworzywa. W środku znajduje się dodatkowe wieczko zabezpieczające przed wylaniem, całość zamykana jest na solidną, plastikową zakrętkę. Maska posiada etykiety w języku rosyjskim, dystrybutor jednak zadbał o polaków nie znających rosyjskich bukw i umieścił najważniejsze informację na jednej ze ścianek.
Opakowanie jest bardzo wygodne, zamknięcie solidne ale nie kłopotliwe, bez problemu otworzycie je nawet mokrą dłonią a wydobycie jest bezproblemowe - zużyjecie maskę do ostatniej "kropli" :)

DROŻDŻOWA MASKA DO WŁOSÓW/ RECEPTURY BABUSZKI AGAFII, wypadanie włosów, porost

ZAPACH/ KONSYSTENCJA
Spodziewałam się zapachu piwa lub piekarnianych drożdży a dostałam obłędny aromat ciepłych ciasteczek, bardzo maślany i delikatnie waniliowy, słodkawy ale jednak z nutką świeżości - cudo!Aromat jest intensywny i po spłukaniu pozostaje na włosach dobre kilka godzin. 
Konsystencja zaskakuje, maska w żaden sposób nie przypomina gęstych Kallosów czy Waxów, raczej balsam do ciała, jest bardziej lejąca ale nie spływa z dłoni czy włosów. Aplikacja nie stwarza problemów, łatwo rozprowadza się na włosach.



SPOSÓB UŻYCIA
Troszeczkę zmodyfikowałam to co zaleca producent. Nakładam na włosy wilgotne ale delikatnie rozgrzane (ciepłą wodą lub ciepłym strumieniem powietrza). Następnie nanoszę maskę równomiernie na całej długości, od podstawy włosa  po końce. Splatam włosy w dwie kulki lub warkocze i tak noszę ją przez około 10-15 minut. Na koniec wmasowuję to co pozostało w skórę głowy, rozplątuję  i polewam włosy letnią wodą. Kiedy wiem, że maska została już całkowicie zmyta, jeszcze raz spłukuję włosy dosyć chłodną wodą. Osuszam delikatnie ręcznikiem i czekam, aż podeschną. 


WYDAJNOŚĆ
Mimo swej dosyć luźnej konsystencji maska jest bardzo wydajna a takie 300 ml opakowanie wystarcza mi na 10 użyć (włosy za łopatki).


POJEMNOŚĆ/CENA/DOSTĘPNOŚĆ
Maska dostępna jest w wersji 300ml a cena w zależności od miejsca waha się w granicach 9-18zł. 
Osobiście polecam kupować ją przez internet gdzie można zrobić zapasy i sporo zaoszczędzić. Dotychczas kupowałam ją po 15 zł, ale w internecie znalazłam po 9,30 - dostępna np. na CUDA.PL

DROŻDŻOWA MASKA DO WŁOSÓW/ RECEPTURY BABUSZKI AGAFII, wypadanie włosów, porost

PODSUMOWANIE
Maska ma wygodne opakowanie, świetny skład i obłędny zapach. Konsystencja jest lekka i luźna, więc sprawdzi się również na włosach które mają problemy z oklapnięciem czy przetłuszczaniem bo ich dodatkowo nie obciąży. Doskonale wygładza, unosi od skalpu,  sprawia, że włosy są lekkie, sypkie i elastyczne -nabierają objetości. Łatwo się rozczesują i zdecydowanie łatwiej je ułożyć. 
Maska stosowana systematycznie (w moim przypadku 2 razy w tygodniu) spowodowała wysyp nowych włosków, które podrosły a nadal pojawiają się nowe drobne baby hair. Co widać na zamieszczonym poniżej "niechlujnym" obrazku :)






"...nie mogę związać włosów bo wszędzie odrastają nowe "wyrostki",jak to mówi moja babcia:jakby piorun w miotłę strzelił" 

Maska to mój totalny faworyt (hity 2016) jeśli chodzi o produkty wzmacniające i pobudzające skórę głowy do działania. W ubiegłym roku zużyłam ich chyba z 10-11 opakowań. Od stycznia miałam przerwę prawie 2 miesięczną (bo ciężko było ją dostać) i moje włosy mimo, iż nie były w fatalnym stanie wyraźnie domagały się powrotu do Banii. Stosuję namiętnie Babuszkę od połowy lutego i nie wyobrażam sobie innej maski, bo dzięki niej włosy rosną jak szalone :) 
Poleciłam ją kilku koleżankom z pracy, które również zauważyły różnicę i wzrost nowych kłaczków. Najwidoczniej nie tylko na mnie działa to cudo. 
Ostatnio zastanawiałam się nad zwiększeniem efektu jej działania, zastanawiam się czy gliceryna albo kw. hialuronowy nie spotęgowałby jej mocy... ale o tym może innym razem, kiedy przetestuję to na swojej skórze głowy :) 

Dajcie znać czy stosujecie rosyjskie, łotewskie kosmetyki. Miałyście już kiedyś do czynienia z drożdżowymi maskami ?

Ściskam!
__________________________________________________________

Czytaj dalej »

01.08.2017

DETOKS! OCZYSZCZANIE ORGANIZMU, ZRZUCANIE KILOGRAMÓW - ZMODYFIKOWANA DIETA DR. DĄBROWSKIEJ

 
Witajcie Kochani,
Mamy godzinę dwudziestą drugą a termometr pokazuję rozżarzone dwadzieścia pięć stopni. Dla tych którzy nie wiedzą, nie znoszę lata, duchoty i prażącego mnie słońca. W takie dni jak ten jestem mentalną prażynką, czuję że nawet umysł się przegrzewa, ale podświadomie walczy i stara się ochłodzić dlatego też w głowię kłębią się myśli  związane z Antarktydą, przemarszem pingwinów i eskimoskie rodea, ideałem byłoby zjedzenie czegoś zimnego, może mrożona kawa lub mrożony ananas z  limonką ale nie...  bo jakby mało mi było katuszy związanych z temperaturą to w sposób totalnie świadomy i ekstramasochistyczny wymyśliłam sobie oczyszczanie organizmu.  Dieta w najgorszym i najlepszym możliwym czasie... Dlaczego? Za 47 dni kończę 30lat, postanowiłam więc zrobić dla siebie prezent który sprawi, że trochę zdrowsza i mam nadzieję lżejsza powitam nową dekadę :)  



Kiedy wspomniałam na fanpage, że mojej mamie udało się schudnąć ok.15 kg (całkiem możliwe, że więcej bo zważyła się dopiero w trakcie trwania i na jej zakończenie) dzięki tej diecie i nie przytyć po jej zakończeniu -  zawrzało! Ciężko mi teraz powiedzieć ile dostałam wiadomości prywatnych szacuję, że ok 40 i aby nie odpisywać każdemu z osobna, postanowiłam stworzyć dla Was wpis wyjaśniający na czym owy detoks polega.

Od razu zaznaczam, że moja mama odżywiała się zawsze zdrowo ale była i jest typowym mięsożercą.  Nie zakładam aby moja waga drastycznie spadła bowiem od ponad 18 lat jestem sumienną wegetarianką i jedyną rzeczą jaka mnie gubi jest pociąg do czterech składników: Gorgonzoli, lodów, słonego karmelu i makaronu - oczywiście nie w jednym zestawieniu :D Moje #GuiltyPleasure może nie wyglądają jakoś tragicznie  ale zdecydowanie potrafią namieszać szczególnie kiedy śniadanio-obiado-kolację spożywa się ok. godziny 19. :)
Dobra,koniec o mnie przejdźmy do tego na co najbardziej czekacie... 


Dieta - DETOKS opiera się na liście produktów zakazanych i dozwolonych. Poniżej przygotowałam dla Was zestawienie, aby te które się zdecydują miały wygodny dostęp do produktów.

dieta dr dąbrowskiej- składniki, co mozna jeść
  
Jak widzicie w diecie tej skupiamy się na wybranych produktach roślinnych, rezygnujemy m.in. ze zboża, produktów  strączkowych,tłuszczu, kofeiny i cukru.
Jeśli chodzi o produkty zalecane możemy łączyć je dowolnie ze sobą i spożywać w dowolnych ilościach i dowolnym czasie. Jedynym ogranicznikiem jest spożywanie owoców (do 2 grejpfrutów w i max. 3 jabłek w ciągu dnia ). Produkty z zielonej części możemy podduszać na wodzie, gotować, przyrządzać na parze lub jeść na surowo. Do świeżo wyciskanych soków najlepiej dodawać wodę aby były one dla nas łatwiejsze w spożyciu. Soki z owoców (woda+ cytryna+ grejpfrut+jabłko) można zamrażać i tworzyć własne lody wodne. 

Dieta powinna trwać od 14 do max. 42 dni.  Czas trwania detoksu zależy od nas samych - czy chcemy się tylko oczyścić,dodać sobie więcej energii, zrzucić parę kg itp. Co ważne w dniu zakończenia diety nie przerzucamy się od razu na jedzenie ciężko strawne, smażone i przepakowane tłuszczem. Co 3-4 dni wprowadzamy do diety nowe produkty aby hartować organizm. tzn. w dzień zakończenia diety możemy wprowadzić do jadłospisu wszystkie zakazane warzywa - również te strączkowe, owoce - nawet suszone ale też nie przesadzajmy z ilością. Następnego dnia możemy pokusić się o zdrowe tłuszcze (oliwa z oliwek, olej lniany, awokado, kokosowy). Po 4 dniach pełnoziarniste pieczywo, makaron,pestki,nasiona i orzechy. Po kolejnych 4 dniach nabiał, ryby, mięso (ale jeśli chcecie możecie oczywiście pozostać na diecie wegetariańskiej/wegańskiej:P). Kolejne dni to wprowadzanie  dań opiekanych, grillowanych, smażonych na niewielkiej ilości tłuszczu. 

Ważne jest to aby po takiej diecie starać się zmienić nawyki i wyrzucić ze swojego domu "3białasy" - biały cukier, biały chleb i biały makaron. Jeśli musicie to zastąpić go cukrem trzcinowym a mąkę na pieczywo i kluchy na tą pełnoziarnistą. Ideałem byłoby również ograniczenie spożywania produktów "gotowych" tak aby Wasze oczyszczanie nie poszło na marne :)

Wiem, że wiele osób widzi w niej podobieństwo do diety Dr. Dąbrowskiej, tam niestety  dochodzą strefy "duchowe" natchnienia, przemyślenia i cała filozofia której nie łyknę nawet na głodzie. Nie bawię się w czyjeś "przesłania", ale wierzę w moc zbawczą natury na mój organizm.  Widzę  dobrą przemianę rodzicielki która w czasie diety jakby zreaktywowała organizm który wcześniej stale dawał jej w kość stanami zapalnymi. Myślę, że warto spróbować, może i mknę z motyką na słońce ale mam nadzieję, że wytrwam... Ludzie w 40 dni opływają Ziemię, zdobywają najwyższe szczyty czym jest więc minimalizm kuchenny :)  

Pierwszy, podobno najgorszy dzień mam już za sobą. Objadałam się bezkarnie pomidorówką (bo pomidory kocham obłędnie) i jabłkami. Nie czuje głodu,ani bólu głowy. Może nie będzie tak źle :) Dajcie znać co myślicie o mojej fanaberii no i obowiązkowo trzymajcie kciuki :) 

Ściskam :*
_________________________________________________________
* zrobiłam zdjęcie i jutro startuje z konkursem dla lakieromaniaczek, obserujcie jutro uważnie social media :)


Czytaj dalej »

30.07.2017

NOWA SERIA #SZYBKIE RECENZJE - NATURALNA PIELĘGNACJA+GADŻETY DO WŁOSÓW


Witajcie Kochani,
Uruchamiam teleport i trybem błyskawicznym ale też absolutnie bezpiecznym przenoszę Was do mojej łazienki. Dziś zamierzam przedstawić Wam parę pielęgnacyjnych kosmetyków które stosuję namiętnie od ponad miesiąca, nie zabraknie też łatwo dostępnych i niezwykle praktycznych gadżetów. To co? Zaczynamy!






















NATURAL SHOWER OIL - CEDAR WOOD / BARWA
Kiedy myślę o tym produkcie w głowie łasi się tylko jedno, dzikie "mrauuu..." Sama nie mogę w to uwierzyć ponieważ, większość olejków pod prysznic jakie miałam okazje stosować z automatu lądowała w koszu i to już po pierwszym zastosowaniu. Polecane przez blogerki olejki zapychały pory mojej skóry a film jaki zostawał był obrzydliwie lepki. Wychodząc z pod prysznica miałam wrażenie,że skóra zamiast odświeżenia doznawała dodatkowego dociążenia a nie był to efekt przeze mnie upragniony. "Olejek" marki Brawa, zdecydowanie różni się od poprzedników - chociażby lepszym i lżejszym składem ale i bardziej skondensowanym działaniem :) 

NATURAL SHOWER OIL - CEDAR WOOD / BARWA, naturalne kosmetykiProdukt ma lejącą i bardziej olejkowatą formułę od typowego żelu, jest ona na tyle wygodna, że nie spływa z dłoni a sama aplikacja jest niezwykle łatwa i przyjemna. W kontakcie z wodą Cedar wood przemienia się w lekką i puszystą piankę, standardową dla produktów naturalnych.

NATURAL SHOWER OIL - CEDAR WOOD / BARWA, naturalne kosmetyki

Skóra już w czasie nanoszenia doznaje przyjemnego rozpieszczenia, olejek doskonale nawilża skórę, odżywia ją i napina. Spłukiwanie nie wymaga problemów, skóra jest odświeżona, czysta, ale też prezentuje się zdrowo, jest rozświetlona i niezwykłe gładka.  Oprócz doznań wizualnych, olejek rozpieszcza swym aromatem. Jako zwolenniczka "męskich" woni nie mogłam przejść obojętnie obok cedrowych akordów - ziemnych, drzewiastych ale jednocześnie słodkich. Szlachetne drzewo a właściwie jego aromat znano już w starożytności, dawni przedwieczni wierzyli w jego zbawienną moc i mimo, iż nie stosuję go do kontaktów z innymi światami, zdecydowanie potwierdzam, że wpływa kojąco na zmęczenie, relaksuje a nawet powoli ujarzmia moją bezsenność.

NATURAL SHOWER OIL - CEDAR WOOD / BARWA, naturalne kosmetykiNie byłabym sobą gdybym na koniec nie wspomniała  o składnikach, w recepturze znajdziemy sporo nawilżaczy m.in. olej ze słodkich migdałów, oliwę z oliwek, witaminę E. Barwa stanęła na wysokości zadania i przemyślała skład tak, aby ograniczyć substancję szkodliwe do maximum.  W składzie nie znajdziemy też związków pochodzenia zwierzęcego.
Olea Europaea Fruit Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, MIPA–Laureth Sulfate, Laureth-4, Cocamide DEA,Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate, Aqua, Propylene Glycol, Cedrus Atlantica Bark Extract, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool, Limonene.
Wydajność ogromna w ciągu miesiąca i naprawdę intensywnego stosowania zużyłam mniej niż połowę 440ml butli. Cena to 53,40zł - dostaniecie go w niedawno odkrytym przeze mnie sklepie Hipoalergiczny24.




KURACJA LIFTINGUJĄCA,UJĘDRNIAJĄCA I MODELUJĄCA DO BIUSTU/ DERMO FUTURE PRECISION
Możecie wierzyć lub nie, ale dotychczas biust był jedyną częścią ciała w której właściwa pielęgnacja zaczynała się na kąpieli i kończyła na doborze odpowiedniej do okoliczności bielizny. Jeśli chodzi o piersi wprawdzie nie mam powodów do narzekań, ale nadchodząca głośnymi krokami  trzydziestka daje mi do zrozumienia, że pora zmienić pielęgnację aby przy ewentualnej 50tce, nadal nie przeklinać wszechobecnej grawitacji :) Dlatego na początku czerwca przeczesałam internet wzdłuż i wszerz i natknęłam się na pochlebne opinie o kuracjach DFP. Zapragnęłam testów i wiecie co? Jestem zszokowana jak takie niepozorne saszetki mogą wpłynąć na jakość skóry. Szczerze nie oczekiwałam po nich zbyt wiele - zaledwie dobrego nawilżenia a  otrzymałam świetny peeling (niezłe zdzieraki), faktycznie turbo nawilżenie, wygładzenie i mega zagęszczenie skóry. Piersi naprawdę nabrały sprężystości, są jędrne, uniesione i prezentują się znacznie lepiej. Peeling  należy do przyjemnych zdzieraków, należy aplikować go na wilgotną skórę biustu oraz dekoltu, delikatnie masować a następnie spłukać letnią wodą. Po delikatnym osuszeniu skóry należy zaaplikować maskę ujędrniającą lub liftingującą (ich aromaty są obłędne) i wykonać kolistymi ruchami masaż trwający ok. 2 minuty. Nadmiar jaki pozostał na skórze należy zostawić na skórze do całkowitego wchłonięcia.

KURACJA LIFTINGUJĄCA,UJĘDRNIAJĄCA I MODELUJĄCA DO BIUSTU/ DERMO FUTURE PRECISIONNiezręcznie pisać o tym na blogu zważając na to, że nie wiem z jakim odbiorcą się spotkam, ale sumiennie przetestowałam po 4 saszetki z każdej wersji i jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Ideałem byłoby zamieszczenie zdjęć aby pokazać Wam efekt "przed" i "po" ale to chyba oczywiste, że nie posunę się do publicznego obnażania więc wybaczcie ale musicie zaufać mi na słowo :) Maski podejrzewam, że zdobędziecie w aptekach i niektórych drogeriach  sieci Rossmann. Cena jednej saszetki składającej się z peelingu+ maski to koszt ok. 4,80-5zł. 
O składnikach przeczytacie tutaj: ZIELONA, POMARAŃCZOWA.




KONCENTRAT CYNAMONOWO - KOFEINOWY / BINGOSPA
Produkt podejrzewam, dosyć znany w urodowej blogosferze największy prym wiódł w rejonach wiosny 2016r. teraz troszeczkę i nie słusznie zapomniany ponownie trafił do mojej łazienki :) Dla tych którzy nie poznają wyjaśniam - koncentrat jest kosmetykiem do wykonywania domowych zabiegów body wrappingu (owijania folią wybranych partii ciała dla wzmocnienia efektu preparatu).
Taki zabieg ma na celu szybką redukcję podskórnej tkanki tłuszczowej, wyzbycia się nadmiaru wody oraz przyśpieszenia metabolizmu. 

KONCENTRAT CYNAMONOWO - KOFEINOWY / BINGOSPA

Koncentrat jest mieszanką najskuteczniejszych aktywnych substancji odpowiedzialnych za redukcję wody oraz utraty niechcianych centymetrów, znajdziemy w nim maksymalną ilość olejków: cynamonowego, pomarańczowego, goździkowego oraz kofeiny i czekolady Produkt ma działanie silnie rozgrzewające, potrafi podrażnić skórę i wywołać silną reakcję alergiczną, dlatego przed rozpoczęciem nakładania go na większe partię ciała należy bezwzględnie wykonać próbę alergiczną. Kiedy próba alergiczna jest już za nami, a my jesteśmy pewni, że za chwilę chcemy poddać się silnie masochistycznej torturze musimy postępować według zaleceń producenta. Pierwsze użycie (niewielka ilość koncentratu) musi zostać wykonane na suchej cerze, która nie została poddana zabiegom depilacji, silnego opalania, peelingu przez okres minimum 24h. Drugi zabieg może zostać wykonany godzinę po kąpieli, lecz nie wcześniej - woda wzmacnia działanie, ale co za tym idzie również potęguję efekt rozgrzania a nawet pieczenia. Zaczerwienienie oraz efekt rozgrzania to normalne zjawisko jakie towarzyszy body wrappingowi, należy jednak pamiętać, że każda skóra reaguje inaczej i to co było normą u przyjaciółki u nas może okazać się próbą nie do przejścia. Należy obserwować ciało i jeśli wewnętrzny głos podpowiada:"nie dam rady" to bezwzględnie mu zaufać i pozbyć się preparatu ścierając go np. ręcznikiem (odradzam wodę gdyż potęguje pieczenie). Jeśli jednak nasza skóra reaguje dobrze, czas zabiegu można wydłużać do 15 minut, następnie do 25, później 35 itd. ale nie przekraczając umownych 45 :)
Wracając do danych technicznych cynamonowo-kofeinowe cudo zamknięte jest w plastikowym i solidnym pojemniczku z przezroczystego plastiku. Na opakowaniu widnieją szczegółowe informacje dotyczące sposobu użycia a także samego składu. W środku znajdujemy maź a właściwie niezwykle aromatyczną galaretkę. Ta galaretka tak naprawdę przybiera postać lodowatego puddingu który dopiero w kontakcie ze skórą zamienia się w miotacz ognia.  

KONCENTRAT CYNAMONOWO - KOFEINOWY / BINGOSPA
Nie ukrywam, pierwsze użycie to poezja zbliżona do posypywania świeżej rany solą lub kwaskiem cytrynowym, a zawinięcie owego koncentratu w folię to jak spacer po najgłębszych czeluściach Tartaru i to na bosaka. Jest ciężko, nie powiem... ale warto, po pierwszym użyciu skóra dostaję wybitnego naprężenia i wygładzenia. Przy trzecim użyciu obwód uda zmniejsza się o ok 1,5cm. Myślę, że oczywiście najlepszym rozwiązaniem są ćwiczenia i rozsądna dieta ale taki koncentrat to idealne rozwiązanie dla  tych którzy chcą wyglądać smuklej na niezpalanowej uroczystości a na przygotowanie mają np. tydzień. Z tego co rozmawiałam z kumpelami które stosują ten produkt dłużej - świetnie radzi sobie z pomarańczową skórką a najlepsze efekty można uzyskać po 2 miesiącach systematycznego używania. 
Poniżej zamieszczam skład:
Aqua. TEA. Citrus Aurantium Dulcis (orange) Oil, Acrylates/Steareth-20 Mathacrylate Copolymer, Corbomer., Caffeine, Propylene Glycol, Cinnamomum eylanicum, Eugenia Caryophylus,Capsicum Frutescens, Sodium Benzoate, Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Linalol, Limonene, Cinnamal, Eugenol, CI15985, CI19140, CL16185.
Znajdziecie go głównie w internetowych drogeriach. Swój zakupiłam na stronie E-kobieca 26zł/250ml.


NATURALNY OLEJEK DO PIELĘGNACJI CIAŁA-KOKOS+MIGDAŁ/COSNATURE
Zostajemy w tematyce pielęgnacji ciała. Jak zdążyłam wspomnieć moja cera do niedawna nie tolerowała olejków, niestety przesądziły o tym złe doświadczenia z tymi "drogeryjnymi" które jak odkryłam po latach składem bardziej przypominały te rafinowane i spożywcze niż produkty o właściwościach pielęgnacyjnych. W ubiegłym roku po dosyć zadowalających testach pierniczkowego Nacomi, postanowiłam pójść dalej i zdecydować się na przetestowanie kolejnej propozycji, tym razem marki która powoli skrada me serca a mowa o Cosnature. Niemiecka marka wkracza powoli na polski rynek ale robi to zdecydowanie w dobrym stylu bo oferuję produkty o doskonałych składach, ciekawych konsystencjach i jeszcze lepszej cenie. Tym razem do testów zabrałam migdałowo-kokosowe cudo. 

NATURALNY OLEJEK DO PIELĘGNACJI CIAŁA-KOKOS+MIGDAŁ/COSNATURE

Skład mnie zachęcił, opakowanie kupiło a sam zapach sprawił, że nie było mowy o zwlekaniu z rozpoczęciem stosowania. Butla niezwykle wygodna, dozownik o zadowalającym otworze, konsystencja typowa dla gatunku, aplikacja bezproblemowa i niezwykle przyjemna. Zapach słodki, ale z roślinno-korzenną nutą, nie przesłodzony dla mnie to naturalny kokos wzbogacony aromatem marcepanowym - wow! Można się zakochać do tego tak bezproblemowo rozprowadza się na skórze, nie jest tłusty, nie pozostawia lepkiego filmu, wchłania się dosyć szybko. Doskonale spisuje się do masażu ciała, ale też jako zabezpieczenie bardziej wymagających stref. Najlepiej sprawdza się nakładany zaraz po kąpieli, a jeśli macie mało czasu , lub nie w głowie Wam mozolna pielęgnacja sugeruje dodać kilka kropel do wanny pełnej piany. Dzięki temu skóra od razu zostanie rozpieszczona a niepowtarzalny aromat wypełni całą łazienkę.

NATURALNY OLEJEK DO PIELĘGNACJI CIAŁA-KOKOS+MIGDAŁ/COSNATURE

Jeśli to Was jeszcze nie przekonało, spójrzcie na skład:
Helianthus Annuus Seed Oil, Dicaprylyl Ether, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil , Persea Gratissima Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Calendula Officinalis Flower Extract, Parfum, Tocopherol, Linalool, Limonene, Coumarin, Benzyl Alcohol
Alchemicznie doskonała mieszanka olejków zawiera w sobie słodkie migdały, kokosa, awokado, jojobę, nasiona słonecznika i nagietka. 
Nie powinno więc nikogo zdziwić, ze skóra po jego zastosowaniu doznaję niespotykanego ukojenia, jest odżywiona i niespotykanie gładka. Olejek dobrze spisuje się na stany zapalne i poparzenia słoneczne. Doskonale spisuje się na przesuszone acetonem skórki, pięknie zmiękcza i regeneruje naskórek. Poprawia elastyczność i napięcie skóry. Szczerze polecam! Cena 30zł/100ml. Dostępna m.in. w Hebe, Drogerii Pigment, BioBeauty.

*Kosmetyki Cosnature to produkty przyjazne dla Wegetarian, mają certyfikaty eco oraz nie są testowane na zwierzakach.


COFFEINE SHAMPOO - ORGANICS BEAUTY / O'RIGHT 
Ostatnio dzięki uprzejmości Michała z Twoje Źródło Urody  miałam okazję stosować szampon marki która w sposób oryginalny i totalnie niebanalny ugryzła temat eco. Marka oparła swoje działania na koncepcji "cradle do cradle" czyli  produkcji która skupia się m.in na produkcji bezodpadowej. Brzmi nadal zawile? Już wyjaśniam  O'right używa składników nieszkodliwych, które są jednocześnie składnikami pokarmowymi krążącymi w ekosystemach, składników biologicznych  które są materiałem organicznym czyli  np. porzucone gdzieś na bezdrożach mogą wniknąć w warstwy ziemi i stać się pożywką dla gleby i mikroorganizmów w niej żyjących. Brzmi to niewiarygodnie ale podobno działa, w chwili kiedy zużyję szampon bez obaw "posadzę"swoją butlę ( stworzoną w 100% ze sprasowanych fusów kawy) w ogromnej donicy w ogrodzie i dam znać jak przebiega proces użyźniania :)  Każda taka butla zawiera podobno nasionko kawy które w sprzyjających warunkach wypuszcza kiełki już po paru tygodniach a po minimum roku czasu ma przemienić się w mały kawowy krzaczek. 

COFFEINE SHAMPOO - ORGANICS BEAUTY / O'RIGHT

Wracając jednak do zawartości bo ona również zaskakuje producenci dzięki nowoczesnym technologiom opartych na ultradźwiękach  pozyskali  skondensowane ekstrakty z naturalnej kawy i uzyskali kofeinę najwyższej jakości bez chemicznych wspomagaczy. 

COFFEINE SHAMPOO - ORGANICS BEAUTY / O'RIGHT

Szampon ma idealną konsystencję w kolorze bliżej nie określonym - przezroczysta brązowo-szara glinka? Pozostawmy kolorystykę na tym pułapie i przejdźmy dalej woń mnie totalnie zaskoczyła bowiem spodziewałam się uderzającej dawki porannego espresso i znowu zostałam zaskoczona, zapach praktycznie niewyczuwalny, bardzo delikatny, świeży, delikatnie herbaciany... określiłabym go typowym dla naturalnych i hipoalergicznych kosmetyków. 

Szampon stosujemy jak w przypadku zwyczajnych drogeryjnych, nakładamy na zwilżone włosy i masujemy. Kofeinowe cudo pieni się niezwykle dobrze, nie szczypie w oczy i bardzo dobrze się spłukuje. Skóra głowy zostaje porządnie oczyszczona, a włosy same w sobie sprawiają wrażenie jakby mocniejszych - sztywniejszych. Sztywność ustępuję wraz z wysuszeniem, włosy nabierają blasku (szczególnie dobrze widać to na włosach ciemnych) i nietypowej sypkości. Jak zapewne orientujecie się moje włosy są z natury grube i dosyć ciężkie, skóra głowy natomiast wrażliwa i sucha. Nigdy nie cierpiałam z powodu przetłuszczającego się skalpu czy łupieżu. Szampon mam wrażenie jeszcze lepiej oczyścił skórę i sprawił, że czułam niespotykaną świeżość nawet przy dużym wysiłku fizycznym w upalne dni. Dodatkowo włosy nie elektryzują się, są ładnie uniesione od nasady i nie sprawiają problemów z rozczesywaniem. Po 4 tygodniach zauważyłam, może nie tyle wzrost co zdecydowanie zwiększoną elastyczność i mniejszy stopień wypadalności. 


W składzie znajdziemy aż 97.02% naturalnych składników aktywnych, liczne ekstrakty roślinne, naturalne olejki, ekstrakt: z kofeiny, dymnicy lekarskiej, liści wierzby, wiązówki błotnej. Dla zainteresowanych szczegółowym składem zamieszczam poniższe zdjęcie :)

Szampony w zależności o rodzaju ( nawilżający, dodający objętości itp) oraz pojemności nabędziemy w cenie od 43zł do 119zł. Po więcej informacji zapraszam do sklepu NaturalnieToTu.



ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH W SPRAYU Z ALOESEM / URTEKRAM
Zostajemy w tematyce pielęgnacji włosów. Tym razem sięgnęłam po duński produkt vegański (nawet nie testowany na zwierzętach) i totalnie naturalny. Odżywka w sprayu dedykowana jest włosom każdego rodzaju które potrzebują kompleksowego  odżywienia i wygładzenia. Idealnie spiszę się na włosach zniszczonych, farbowanych, rozjaśnianych lub intensywnie przesuszonych działaniem morskiej wody czy kąpieli słonecznych. 

ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH W SPRAYU Z ALOESEM / URTEKRAM

Ze względu na misternie opracowany skład będą idealnym rozwiązaniem dla alergików, atopowców, dzieci a nawet astmatyków. Wszystko za sprawą składu który jest naprawdę krótki i prosty. Znajdziemy w nim  sok z aloesu, olejek pomarańczowy, glicerynę, ekstrakty z melisy, mięty, buraka oraz kory magnolii. Warto zaznaczyć, że wszystkie pochodzą z  kontrolowanych upraw ekologicznych.

ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH W SPRAYU Z ALOESEM / URTEKRAMNapiszę uczciwie, odżywka nie pachnie obłędnie, czuć, że jest to naturalny produkt bez chemicznych aromatycznych wspomagaczy, ale działa obłędnie. Wodnista i bardzo lekka konsystencja nie zapowiadała, że będzie to tak obłędny koktajl dla włosów. Aplikator nie stwarza problemów, nie zacina się i rozpyla równomiernie zawsze taką samą ilość płynu. 

Produkt nakładam na umyte i osuszone ręcznikiem włosy,  z odległości wyprostowanej ręki rozpylam obficie na włosach ( przy skalpie jedna pompka, idąc w dół większa ilość). Włosy już po samej aplikacji nabierają niesamowitego błysku, po lekkim podsuszeniu proces rozczesywania jest znacznie ułatwiony, zero splątań czy mikrokołtuników. Po całkowitym wysuszeniu zaznając obłędnej miękkości, wyrazistego blasku, są gładkie, nawilżone i niezwykle sprężyste. Zdecydowanie łatwiej je układać. Rozczesywanie jest przyjemnością o zdejmowaniu ściąganiu nawet "silikonowych" sprężynek nie wspomnę. Odzywka nie obciąża włosów, nie wpływa na ich szybsze przetłuszczanie czy efekt "oklapnięcia". Prawdziwa magia i to w całości naturalna. Na koniec dodam, że spray jest  bardzo wydajny, po 4 tygodniach i naprawdę intensywnego użytkowania nadal cieszę się połową butli :) 
ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH W SPRAYU Z ALOESEM / URTEKRAM

Producent wspomina o korzystnym- ochronnym działaniu przed ciepłem i utratą kolorów, dlatego od paru dni stosuje go  na wysuszone włosy na same końcówki, ładnie je zabezpiecza i sprawia, że tak szybko nie ulegają "skrętom" po ułożeniu fryzury. Naprawdę polecam tym bardziej, że cena to 23,80zł/250ml. Uprzedzając pytania, znajdziecie go w Hipoalergiczny24.


MAGIC TANGLE DEFINER / INTERVION
Szczotka trafiła do mnie z upominków na spotkaniu blogerskim organizowanym przez Czarnulkę i KiciaMakeUp. Przez blisko 3 miesiące przeleżała w szufladzie z zapasami, nie sięgałam do niej bo nie wróżyłam nam wspólnej przyszłości. Niestety los chciał, że zostawiłam w pracy mojego złotego TT a ulubiona MICHEL MERCIER została u rodziców. Z braku szczotek sięgnęłam po Intervion-a i nie uwierzycie, ale przepadłam. 

MAGIC TANGLE DEFINER / INTERVION



Świetnie leży w dłoni, jest lekka, grzebyki są bardzo gęste i zdecydowanie bardziej sprężyste niż w przypadku dotychczasowych ulubienic. 4-poziomowe długości szpilek radzą sobie z każdym splątaniem, nie wyrywają a delikatnie rozczesują każde kłopotliwe - mikrokołtuniki. Każda szpila zakończona jest kuleczką z tworzywa sztucznego, najdłużej wysunięte z nich masują skórę głowy pobudzając jej ukrwienie, co niewątpliwie ma wpływ na regenerację i odnowę cebulek. Szczotka cudownie i w sposób błyskawiczny rozdziela pasma, sprawia, że włosy są dokładnie rozczesane, nie plączą się tak w ciągu dnia a na samym gadżecie zostaje zdecydowanie mniej kosmków. 

MAGIC TANGLE DEFINER / INTERVION



Szczotka wykonana jest z delikatniejszego plastiku niż TT, nie wpływało jednak zupełnie na jej użytkowanie. Wielokrotnie spadła z komody na drewnianą podłogę i nie doznała żadnego uszczerbku. Muszę też zaznaczyć, że podobnie jak w przypadku kompaktowej wersji Teezera, MTD wydaje bardzo charakterystyczny dźwięk, który nie wiem jak innym ale mi bardzo odpowiada bo wprawia mnie w błogą relaksację :) MagicTangleDefiner służy mi od blisko 2 miesięcy i póki co jest najczęściej wybieraną przeze mnie szczotką. Jeśli będziecie miały okazję jej użyć to szczerze zachęcam - cena to w zależności od miejsca 23-25 zł.





ZGRZEBŁO - PRZYRZĄD DO CZYSZCZENIA SZCZOTEK
Skoro wspominam powyżej o szczotce nie może zabraknąć gadżetu który ostatnimi czasy ratuje mój włosowy żywot. Mowa o zgrzeble czyli gadżecie dzięki któremu nasze włosowe czesadła zostają dokładniej oczyszczone. 

ZGRZEBŁO - PRZYRZĄD DO CZYSZCZENIA SZCZOTEK

Niewielkich rozmiarów, niepozorne grabki z drucianym wykończeniem w literkę "V". Jak widać na poniższym zdjęciu każdy druciak zagięty jest do dołu, tak aby dokładniej zbierał wszelkie zanieczyszczenia i dokładniej wybierał włosy ze szczotek. 

ZGRZEBŁO - PRZYRZĄD DO CZYSZCZENIA SZCZOTEK

Zgrzebło w pierwszej kolejności zaprojektowane zostało z myślą o szczotkach naturalnych np. z sierści dzika. Ja owej nie używałam i nie zamierzam stosować, ale testuję i namiętnie czyszczę nim wszelkie wydania plastikowe i nie narzekam. Trzeba jedynie uważać aby nie spowodować znaczących zarysowań w tworzywie sztucznym.

ZGRZEBŁO - PRZYRZĄD DO CZYSZCZENIA SZCZOTEK

Gadżet pochodzi z Rossmannowskiej serii For Your Beauty i kosztował ok 7 zł. 






NATURALNE PRZECIWZMARSZCZKOWE, MULTIWITAMINOWE SERUM Z ROKIETNIKIEM/ COSNATURE
Opisywałam już ciało, włosy,  nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała też o produkcie do twarzy. Wraz z cudownym olejkiem przybyło do mnie rokietnikowe serum do twarzy.

NATURALNE PRZECIWZMARSZCZKOWE, MULTIWITAMINOWE SERUM Z ROKIETNIKIEM/ COSNATURE

O zbawienniej mocy tej roślinki przekonałam się jeszcze w czasach licealnych , kiedy to moja skóra przeszła pierwsze drastyczne poparzenie słoneczne  a rokietnik złagodził wszelkiego rodzaju pieczenie i sprawił, że przestałam dosyć szybko odczuwać dyskomfort.
O mojej wielkiej ciągotce do tej marki pisałam powyżej , więc nie będę Was zanudzać powtarzaniem. Napiszę tylko, że podobnie jak w przypadku migdała z kokosem, serum  ma rewelacyjny skład: 
Aqua, Alcohol,  Glycerin,  Coco-Caprylate/Caprate,  Caprylic/Capric Triglyceride,  Simmondsia Chinensis Seed Oil,  Butyrospermum Parkii But Ter,  Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil,  Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate,  Ubiquinone,  Phy Tic Acid, Citric Acid,  Parfum, Citral, Limonene,  Linalool,  Sodium Benzoate
Jak widzicie bez parabenów, bez gikolu, sztucznych barwników , silikonów, PEGów, SLSów, składników modyfikowanych(GMO), nie wiedzę w nim nawet Phenoxyethanolu. Trochę niepokojąco wygląda alkohol na drugim miejscu w składzie ale bez obaw, inne bogate składniki nie pozwalają mi odczuć jego "wysokiej" pozycji. Mam tu na myśli przywoływany już wielokrotnie olej z rokietnika, , masło shea, Tocopherol (Witaminę E), Koenzym Q10( m.in.kwas linoowy+białka) i olejek jojoba. 

NATURALNE PRZECIWZMARSZCZKOWE, MULTIWITAMINOWE SERUM Z ROKIETNIKIEM/ COSNATURE
Serum doskonale łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia ukrwienie,strukturę oraz elastyczność skóry. Wspaniale nawilża (hamuje TEWL -transepidermalną utratę wody) i to bez efektu obciążenia czy przytkania porów. Krem działa jak naturalny filtr słoneczny spokojnie można określić go mianem parasola ochronny przeciwsłonecznej (anty-UV). Produkt przebadany dermatologicznie, posiada fizjologiczne pH i jest całkowicie hypoalergiczny, może być stosowany przez Vegan.

NATURALNE PRZECIWZMARSZCZKOWE, MULTIWITAMINOWE SERUM Z ROKIETNIKIEM/ COSNATURE




Serum ma piękny naturalny zapach i przyjemną konsystencję standardowa dla lekkiego kremu na bazie wody. Doskonale rozprowadza się po twarzy. Osobiście najprzyjemniej współgra ono z moim ukochanym tonikiem kofeinowym. Mam wrażenie jakby serum błyskawicznie wtapiało się w skórę i dawało natychmiastowy efekt dogłębnego nawilżenia i lekkiego zabezpieczenia, bez nieprzyjemnego uczucia lepkiego filmu. 

NATURALNE PRZECIWZMARSZCZKOWE, MULTIWITAMINOWE SERUM Z ROKIETNIKIEM/ COSNATURE

 Serum stosowane systematycznie wpływa korzystnie na poprawę wyglądu cery (nabiera zdrowego kolorytu) i zagęszczenia skóry. Jeśli chodzi o głębokie zmarszczki mimiczne, nie oszukujmy się, krem nie zadziała jak magiczna różdżka photoshopa, ale pięknie nawilży, wtopi się i zmiękczy skórę w istniejących już ryskach. 
Bardzo polubiłam to serum i z przyjemnością stosuję go nawet pod moje wrażliwe oczy. Produkt dobrze spisuję się zarówno nakładany rano pod makijaż (cięższe podkłady i minerały) jak i wieczorem. Myślę, że będzie idealny dla posiadaczek cery zarówno suchej, normalnej jak i mieszanej. 
NATURALNE PRZECIWZMARSZCZKOWE, MULTIWITAMINOWE SERUM Z ROKIETNIKIEM/ COSNATURE

Serum dostaniecie w wielu drogeriach internetowych m.in w Triny, Kosmetyki naturalne itp. Cena w zależności od miejsca waha się między 26-28zł. :)


I to już moi Kochani koniec produktów jakie miałam okazję stosować przez ostatnie tygodnie. Nie wiem czy "szybkie recenzje" to coś co przypadnie Wam do gustu, ale ostatnimi czasy stosuję naprawdę wiele produktów i chce Wam chociaż na szybko przemycać informacje na temat moich kosmetycznych hiciorów. Jeśli seria spotka się z Waszą aprobatą zamierzam ją kontynuować i na stałe wprowadzić na bloga :) 


Ściskam:*
_____________________________________________________________________
***Jutro zajrzyjcie na moje social media będzie bardzo kolorowe, letnie rozdanie :) 
Czytaj dalej »

17.07.2017

LITRY JADU - #PRYWATNIE O BLOGOSFERZE

Moi Kochani, 
Dzisiejszy post miał zupełnie inaczej wyglądać, czekała na Was recenzja pewnego zagranicznego (jeszcze) produktu ale zważając na to co dzieje się w blogerskim świecie nie mogę przejść obok sprawy obojętnie.



Od paru dni trwa nagonka na "SOS" ( nie zamierzam powielac tematu, nie jest to mój tekst i nie będę ponosiła za niego odpowiedzialności ale dla nie-wtajemniczonych sugeruję zajrzeć do wpisu Rupieciarni). Każdy ma swoje zdanie, jedni negują, drudzy bronią, od zawsze tak było i będzie, że w tłumie znajdziemy zwolenników i przeciwników. Nie podoba mi się jednak fakt podwieszania, komentowania i na siłę wciskania innym swoich racji. Mam na myśli  osoby które widząc post Rudej, domagają się kolejnego SHITSZTORMU  łapią swymi mackami zagadnienie i wyciskają najgorsze fekalia  aby rozruszać licznik swojego miejsca w sieci. 
Czy na tym polega bloggowanie?  Aby kraść pomysły, aby żerować na odwadze lub głupocie innych? Aby przytaczać czyjeś słowa, zgapiać i wchodzić w tą samą skórę? Czasami mam wrażenie, że ludzie postradali zmysły, nie kierują się żadnym systemem wartości, nie liczy się z tym co dany człowiek czuję... liczą się staty, UU i złote monety.  Jakby tego było mało całość musi zostać przyprószona jak u Magdy Gessler pierzynką chamstwa i pseudo pewności siebie (jestem zmuszona podkreślić PSEUDO) ponieważ w większości przypadków to tylko poza, wspaniała rama która widnieje tylko na pokaz medialnego świata.  
Patrząc na całą sytuację mam jedno skojarzenie, scenę z mojego ulubionego filmu (książki) w którym postać grana przez Edwarda Nortona wypowiada słowa:

Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach. Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami. Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno. Jesteśmy średnimi dziećmi historii. Nie mamy celu ani miejsca. Nie mamy wielkiej wojny, wielkiej depresji. Naszą wielką wojną jest wojna duchowa. Naszą wielką depresją jest życie. Zostaliśmy wychowani w duchu telewizji, wierząc, że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu. Ale tak się nie stanie. Powoli to sobie uświadamiamy. I jesteśmy bardzo, bardzo wkurzeni.


Blogerzy też są wkurzeni, szczególnie kiedy widzą niepowodzenia, albo wróć... własny stan zawieszenia i sukces innych. Boli, bo pragnienia przewyższają a możliwości nadal blokują "betonowe" social buty. Bloggosfera to miejsce w którym większość (ale na szczęście nie wszyscy) przesiąkła toksyną, siedzi w oparach jadu, próbuje skłócać otoczenie albo robić z siebie ofiarę. Kopać dołki i podpierdalać do innych, bawić się niczym dzieci w sklejanie i photoshopowanie prtscrenów, modyfikację rozmów i zabawę w po trupach do celu. Klany które się nie lubią oficjalnie (te akurat mega szanuję za konsekwencję) i te które smarują sobie tyłki a gdy przychodzi co do czego tulą się w geście braterstwa i  sprawiają wrażenie jakby przyjaźń własnie wkroczyła na znacznie wyższy level. Obłuda, obłuda i jeszcze raz fejk. Mensa wykazuje u mnie wysoki poziom IQ a jednak nie jestem w stanie tego ogarnąć. Bo jak wytłumaczyć kogoś kto fałszem otula się jak zdobną chustą, eksponując ją w każdy możliwy sposób z uśmiechem na ustach... Słabe, naprawdę tanie i bez klasy.

Twórcy internetu wielokrotnie, powielają treści, szczególnie gdy temat "chwycił". Robią to bezmyślnie, traktują dany adres bloga jak zwyczajną stronę, nikt nie myśli o tym, że za każdym wpisem stoi inna żywa osoba która w zależności od wychowania i innych czynników kulturowych w okresie dojrzewania, literatury może muzyki jest bardziej lub mniej uwrażliwiona. Skupiamy się na cyfrach, nie żywych istotach... Nie ponosimy odpowiedzialności za teksty, za słowa - "łatwo przyszło, łatwo poszło" a tak naprawdę nie wiemy kto w danej chwili trafia do nas, a w sumie do kogo my trafimy w danej chwili... może jest to czyjaś matka, dziecko, osoba z zaburzeniami depresyjnymi a może rówieśnik lub szef głównego bohatera tekstu - życie bywa ciężkie więc nie dopieprzajmy innym tylko dlatego aby przez moment pobrylować w medialnym światku. Zajmijmy się sobą, jeśli ktoś nam nie odpowiada zrezygnujmy z tych kontaktów, nie róbmy publicznej dramy, cały świat nie musi Ci współczuć lub gratulować. Spokój w głowach  to najlepsze lekarstwo na każdą bolączkę :) 
Na koniec ostatni cytat:
W samolotach wszystko jest jednorazowe, ludzie też. Tacy jednorazowi przyjaciele

Róbmy wszystko, aby to co sobą reprezentujemy, było spójne z nami, aby nasze otoczenie nie przypominały wnętrza "samolotu", może dzięki temu unikniemy kolejnej katastrofy a czytelnicy nie będą musieli wpadać do Ciebie okazjonalnie i to tylko wtedy gdy  zamierzasz spuścić ryzykancki lincz.



***Czytelniku, jeśli czytając to choć raz zastanowiłeś się czy tekst nie jest o Tobie, zastanów się nad sobą. Może to pora zacząć traktować innych tak jakbyś sam chciał być potraktowany.


Oryginalności w tekstach i większego dystansu do świata Wam życzę. Dobrej Nocy.
Buźka!
Czytaj dalej »