18.05.2018

ROZDAŁAM KOSMETYKI CZYTELNICZKOM! / BIOTANIQE


Jakiś czas temu otrzymałam od marki Biotaniqe zestaw produktów do przetestowania. W jego skład weszło: serum ochronne, kremy z serii ze śluzem ślimaka oraz węglowy produkt 3w1. 
Jako,że marzec był miesiącem w którym testowałam również inne produkty do cery a byłam tez poddana końcowej serii kwasów, postanowiłam podzielić się owymi produktami ze swoimi Czytelniczkami i wraz z nimi sprawdzić nowości marki. 

Do testów zaprosiłam trzy dziewczyny w wieku 23-33 lata, najmłodsza(23) z cerą tłustą, 25latkę z cerą mieszaną i najstarszą z cerą normalną ale z licznymi bliznami potrądzikowymi. Do testów dołączyłam również ja 30latka z suchą i turbo wrażliwą skórą. 
Za chwilę zaprezentuje Wam produkty oraz przedstawię nasze opinie na temat każdego z nich :)



SERUM OCHRONNE ANTI-POLLUTION - PIERWSZE ZMARSZCZKI
Zaawansowane serum ochronne pochodzi z serii ANTI-POLLUTION. Linii produktów które cechuje ochrona przed zanieczyszczeniami m.in. przed smogiem PM2,5, dymem papierosowym czy metalami ciężkimi. Produkty z tej serii mają zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skóry, ujędrniać, wygładzać a przy tym spłycać drobne zmarszczki. Marka zaznacza - w środku znajduje się Ochronna  BioTarcza AlgaSkin2(chroni przed zanieczyszczeniami), Kolagen Morski (liftinguje, odmładza i regeneruje) oraz Woda probiotyczna pro.aQua (wspiera mikrofloręskóry).

Eliksir zamknięty został w 20ml buteleczce wykonanej z półprzezroczystego szkła w kolorze szałwiowej zieleni. Aplikator to ten rodzaj który lubię najbardziej - pipeta, zawsze fantastycznie sprawdza się przy tego rodzaju kosmetykach. Konsystencja wodnisto-żelowa. Bardzo przyjemna, doskonale rozprowadza się po cerze, szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Zapach przepiękny, niedominujący, świeży i lekki - bardzo na plus.

Najlepiej nakładać je na oczyszczoną cerę 2x dziennie i zastosować dalszą pielęgnację.
SKŁAD: Aqua Purificata, Glycerin, Propylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Methylpropanediol, Trehalose, Hydrolyzed Algin, Lactobacillus Ferment Lysate, leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydrolyzed Collagen, Sodium Hyaluronate, Argan Oil PEG-8 Esters, Xanthan Gum, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, polyacrylate Crosspolymer-6, Polysorbate 20, PEG-40 hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum.
O ile w kwestii opakowania, konsystencji i zapachu jesteśmy zgodne tak w kwestiach samego efektu na skórze już nie do końca.  zacznijmy od skóry suchej i wrażliwej (mojej) serum najlepiej spisywało się po umyciu twarzy, tonizacji jako jeden z etapów dalszej pielęgnacji, serum nie powodowało ściągnięcia ani innego dyskomfortu.Cera była mięciutka, ładnie rozświetlona i przyjemnie zagęszczona. Jednak nakładany makijaż bezpośrednio na wchłonięte serum powodował, że niektóre podkłady się rolowały. Zupełnie inaczej miała się sprawa w chwili kiedy po serum nakładałam ulubiony krem i wtedy każdy z podkładów wyglądał po prostu dobrze. 
Cera normalna miała podobne odczucia, serum wymagało wspomagania kremu ale tylko przy podkładach matujących z rozświetlającymi i nawilżającymi serum ładnie łączyło się z makijażem.

Mieszana cera zachwalała produkt wspominając, że odczuła wyraźne zminimalizowanie porów skóry mimo, iż zupełnie tego nie oczekiwała. Serum dobrze spisywało się pod makijażem. Skóra tłusta zaobserwowała, mniejsze świecenie w najbardziej przetłuszczających się strefach. Dzięki serum podkład wyglądał bardziej matowo ale bez efektu płaskiej maski. W tym przypadku cera nie wymagała dodatkowego wspomagania kremem. 


Na koniec muszę wspomnieć o tym, że serum ma chronić nas przed smogiem i zanieczyszczeniami. Oczywiście sama nie jestem w stanie tego sprawdzić, nie mam aparatury w domu do badania skóry w taki sposób więc nie wykonam tu chemicznej analizy. 
Podsumowując serum zupełnie inaczej spisało się na naszych cerach, ale ogólnie wypadło bardzo dobrze i każda z nas była zadowolona z użytkowania owego produktu.




ROZŚWIETLAJĄCY KREM POD OCZY - PIERWSZE ZMARSZCZKI
Seria ślimakowa z filtrowanym śluzem ślimaka. Krem pod oczy zawiera jednak wiele innych dobrodziejstw kofeinę, witaminę E, wyciąg z mimozy i boskiego ziela. Krem ma działanie rozświetlające, jego zadaniem jest hamowanie oznak starzenia, utrzymanie intensywnego nawilżenia, redukuje cienie oraz cofnięcie efektu podkrążonych oczu.
Aqua Purificata, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Dicaprylyl Carbonate, Glyceryl Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Isononyl Isononanoate, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, Sodium Acrylates Copolymer, Snail Secretion Filtrate, Caffeine, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Albizia Julibrissin Bark Extract, Darutoside, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment, Lecithin, Squalane, Glycereth-18 Ethyhexanoate, Glycereth-18, Methylmethacrylate Crosspolymer, Ethylhexyl Hydroxystearate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Tetrasodium EDTA, Parfum, CI 77163.
Kremik zamknięto w niedużej, zgrabnej tubce o pojemności 15ml. Aplikator to standardowy dziubek z niewielkim otworem. Krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Wchłania się błyskawicznie szybko i nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości. U każdej z nas nie rolował się pod makijażem, ładnie rozświetlał i całkiem nieźle wygładzał dolinę łez. Nakładając go uważajcie aby nie wprowadzić go do oka bo wtedy mocno pieczę i powoduje zaczerwienienie gałki ocznej. 
Naprawdę fajny, drogeryjny kremik, może nie zrobi niezwykłej rewolucji tzn.kilkudniowego niespania nie zniweluje ani nie poradzi sobie z głębokimi kurzymi łapkami ale cudnie nawilży i na co dzień zabezpieczy skórę.




BIO AKTYWNY KREM REGENERUJĄCY 30+
Ta sama wersja co kremik powyżej, wersja regenerująca z wyciągiem z czarnej perły oraz filtrowanym śluzem ślimaka. Niesamowita hydrożelowa konsystencja, bardzo lekka i niezwykle odżywcza. Doskonale rozprowadza się po skórze, nie smuży nie zalepia, od razu po nałożeniu koi przesuszoną skórę i wizualnie ją wygładza. Cera już po chwili wizualnie prezentuje się lepiej.
Aqua Purificata, Triethylhexanoin, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Dimethicone, Sodium Acrylates Copolymer, Snail Secretion Filtrate, Hydrolyzed Pearl, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment, Trehalose, Lecithin, Allantoin, Glycereth-18 Ethyhexanoate, Glycereth-18, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Tetrasodium EDTA, Sodium Chloride, Parfum, CI 19140, CI 42090, CI 16255.

Na mojej suchej, turbo wrażliwej skórze którą zapycha większość kremów sprawdził się bardzo dobrze, mega wygładza, dobrze nawilża, sprawia, że napięta skóra doznaje natychmiastowego ukojenia. Tak dobrze odżywia, ze czesto nakładałam go na przesuszone medyczną chemią  dłonie. Od razu ulga i +10 do ładniejszego wyglądu. Krem ma odcień starego złota i obawiałam się, że może zabarwiać skórę, ale nie-  subtelnie maskuje zasinienia, zaczerwienienia, sprawia, że cera prezentuje się na zdrową i wypoczętą. Doskonale spisał się również na rękach gdzie borykam się z bliznami po słonecznymi - kolor kremu ładnie maskował blizny a po dłuższym uzywaniu chyba faktycznie je rozjaśnił  bo skóra wygląda znacznie lepiej.
Testy na skórze normalnej wypadły bardzo podobnie a nawet lepiej ponieważ blizny po trądzikowe zostały ładnie przygaszone. Na cerze mieszanej krem spisał się doskonale zarówno na dzień jak i na noc. Na skórze tłustej jako pielęgnacja tak, ale jako krem pod makijaż nie wytrzymał próby czasu, powodował zwiększone świecenie twarzy, podkład również starł się z nosa i brody.
Skóra, sucha, normalna i mieszana polecają ten produkt.




WĘGLOWY PEELING -ŻEL-MASKA 3W1
Kosmetyk z gatunku trzy w jednym - możemy stosować go jako peeling, żel i maskę.  Produkt został zamknięty w sporej  miękkiej butli zamykanej na korek, ma gęstą - pastowatą konsystencję którą marka postanowiła wzbogacić peelingującymi drobinkami. W składzie znajdziemy papainę, aktywny węgiel z bambusa, glinkę kaolinową i mikroperełki krzemowe.
Aqua Purificata, Stearic Acid, Isononyl Isononanoate, Hydrated Silica, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Isopropyl Myristate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Charcoal Powder, Kaolin, Papain, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Allantoin, Trehalose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Lecithin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Pumice, Ceteareth-20, Phenoxyethanol, Alcohol, Parfum, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Polydecene, PPG-5 Laureth-5, Tetrasodium EDTA, Triethanolamine

Od razu zaznaczę, ze nie przepadam za rzeczami trzy, pięć, siedem w jednym bo uważam, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Mamy już na rynku jedną taką markę która na swoich opakowaniach pisze 10 w jednym itp.dla mnie to bujda ale postanowiłam sprawdzić ten peeling mimo wszystko. Do mycia twarzy najchętniej wybieram  żele lub zbite pianki. Pasty nie są moją ulubioną konsystencją bo  mam wrażenie, że zapycham cerę  ale wielkie było me zaskoczenie gdy po nałożeniu produktu na zwilżoną twarz pasta przemieniła się w lżejszą formę żelu z której wybijają się nieliczne drobinki  krzemowe o średniej wielkości. Produkt pieni się bardzo delikatnie, zmywa bezproblemowo i pozostawia skórę czystą i ładnie nawilżoną, delikatnie wygładzoną przez masaż drobinkami. 
Jeśli chodzi o produkt 3w1 wypadł dokładnie tak samo u każdej z nas. Jedyne co nas poróżniło to zachwyt lub obojętność dotycząca zapachu :)
tutaj poznacie inne produkty z serii z węglem
  
Drugi raz organizowałam takie wspólne testowanie i powiem Wam, ze wypadły one bardzo sprawnie, dziewczyny mega wczuły się w rolę i nawet prowadziły notatki. Jestem dziewczyny z Was mega dumna i szczerze dziękuję za pomoc. Pomogłyście moim czytelniczkom sprawdzić jak produkty sprawdzą się na wszystkich typach cery

Znacie tą markę? Stosowałyście kiedyś produkty BIOTANIQE ? Jaki macie stosunek do produktów ze ślimakiem?

Ściskam 
Czytaj dalej »

15.05.2018

ZOSTAŁAM AMBASADORKĄ NOEL!


Ogrom wyjazdów blogerskich w kwietniu to nie jedyna dobra nowina, pod koniec miesiąca zostałam AMBASADORKĄ DROGERII NOELJednym z zadań ambasadorskich jest testowanie oraz ocenianie produktów jakie znajduję w paczce ambasadorskiej. Zwlekałam z tym wpisem ponieważ, nie chciałam prezentować Wam tylko produktów a napisać o nich coś więcej. 
To co zaczynamy?




PEELING SOLNO-CUKROWY/ VIS PLANTIS 
Znacie mnie, cukrowych peelingów nie znoszę ale solne i kawowe kocham, postanowiłam dać mu szansę i wiecie co? Przepadłam! Peeling ma drobinki dwóch wielkości (większe cukru i drobniejsze soli) - zostały one zatopione w przyjemnej, gęstej ale bardziej musowatej konsystencji. Kolor aloesowy, blada zieleń i chyba podświadomie wpływa to na odbiór zapachu. Pierwsze wrażenie, bardzo świeży i delikatny, dopiero w chwili rozprowadzania po skórze wybija się nuta yerba mate i woń białych kwiatów. Peeling pozostawia po sobie delikatny ale nie lepiący film. Skóra jest niezwykle gładka i przyjemna w dotyku :)




SKIN BALANCE /PIERRE RENE 
O tym podkładzie swojego czasu pisała i mówiła cała blogosfera urodowa. W związku z wiecznie wykupionym odcieniem 20 CHAMPAGNE nigdy nie miałam okazji go przetestować. Na moją prośbę podesłano mi wyszukiwany miesiącami odcień. Kolor jest jasny, delikatnie oksyduje ale zważając na mój turbo jasny odcień skóry w moim przypadku wymaga delikatnego rozbielenia farbką. Odsuńmy jednak odcień na dalszy plan bo przecież nie każdy z Was boryka się z tak dużym problemem z odcieniem cery. Podkład ogólnie prezentuje się bardzo ładnie na twarzy. Nie powoduje maski, ładnie się wtapia w skórę, nie podkreśla suchych skórek, ładnie kryje a przy tym długo pozostaje na twarzy bez migrowania czy ścierania.  Szybkie bo 2 tygodniowe testy ale póki co jestem na tak!




AZJAtica / PERFECTA
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie to absolutna nowość, nigdy wcześniej nie spotkałam się z tym produktem. Za mleczkami również nie przepadam, ale hasło ryż i ceramidy nie pozwoliły mi długo zwlekać z testami. Pachnie pięknie, świeżo, odrobinę kwiatowo - przypomina mi to znany zapach perfum który kiedyś stosowałam ale  na chwilę obecną jakaś luka wdarła się w pamięć i nie potrafię zobaczyć nazwy, co nie zmienia faktu, że zapach mnie zahipnotyzował. Dla mnie ideałem jest kiedy produkt do twarzy  nie pachnie  a jeśli już to ładnie  ale delikatnie i ulatnia się chwilę po zastosowaniu. Co do konsystencji jest bardzo przyjemna, aplikator nie ma najmniejszego problemu z jej wydobyciem. Mleczko ładnie zmywa makijaż cery a nawet oczu. Mascara ładnie jest rozpuszczana ale zaznaczam, że testowałam go tylko na tej niewodoodpornej. Z trwałymi eyelinerami czy metalicznymi pigmentami radzi sobie bezproblemowo.




SERUM LIFTINGUJĄCO-PRZECIWZMARSZCZKOWE / SHECELL
Opakowanie brzmi jak magiczne zaklęcie i przyznam szczerze, że nie wierzyłam w jakiekolwiek działanie tego produktu. BIOPOLIMER DIBUSHIELD PRO-HEAL – MARINE FILLING SPHERES™, LIFTONIN®-XPRESS, SYN®-COLL itp. No brzmi jak rebus lub zagadka... skład próbowałam trochę rozwikłać i Dibushield... to podobno w 100% naturalny biopolimer co do reszty nadal pozostaje to niezbadanym rejonem - jednak, jedno jest pewne. Serum pachnie przyjemnie i bardzo typowo jak na tego grupę produktów. Konsystencja luźnego kremu o żelowatej konsystencji. Po nałożeniu łanie nawilża, wizualnie minimalizuje drobne nierówności, ładnie wygładza i sprawia, że skóra nabiera gęstości. Przyjemne serum które współgra z podkładami.
CENA I DOSTĘPNOŚĆ  







WONDER'FULLY REAL / RIMMEL
Z Rimmelem mi zazwyczaj bywało pod górkę, jakość nie miałam szczęścia nigdy do produktów tej marki ale wiem, że u Was sprawdzają się zarówno mascary jak i podkłady, pomadki dlatego mascara świeżutka trafi do paczki na rozdanie konkursowe :) 
WIĘCEJ POCZYTACIE TUTAJ








SHAI3 HONEY
Rzadko kiedy sięgam po maszynki, zazwyczaj wybieram depilację ale to miodowe cudeńko wkupiło się w moje łaski. # ostrza, ruchoma główka i trzy grube paski z łagodzącym propolisem sprawiły, że całkowicie mogłam zapomnieć o podrażnieniach. Maszynka ma wymienialne główki, zdecydowanie zakupię kolejne sztuki :) 




Tak prezentuje się pierwszy box z akcji Ambasadorskiej, co o nim myślicie znacie któryś z produktów, że są to dla Was raczej nowości ? Dajcie znać! 

Ściskam 
Czytaj dalej »

14.05.2018

TAKICH HYBRYD JESZCZE NIE MIAŁAM! /MISTERO MILANO


Niedawno w moje dłonie wpadła najnowsza propozycja lakierów od marki Mister Milano. Przepięknie zapakowany box zawierał, najnowszą - pastelową kolekcje lakierów hybrydowych. Kolory stworzyła ósemka zdolnych kobiet które postanowiły postawić na subtelne róże oraz nudziaki.

Jestem już po pierwszych testach więc śmiało mogę Wam opisać jakość produktów które znalazłam w Ambasadorskim pudle.

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny




KOLORY
Barwy naprawdę piękne i to pisze osoba która mocno na bakier stoi z różami na pazurkach. Niezwykle szlachetne i kobiece barwy które doskonale będą prezentowały się zarówno na codzień jak i na większe wyjście typu manicure ślubny.

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny



OPAKOWANIE/APLIKATOR
Buteleczki o pojemności, wygodne... Bardzo przypominające mi gabarytowo marki Chiodo czy Semilaca. Pędzelek wygodny, elastyczny o średniej wielkości. Myślę, że bez problemu spiszę się zarówno na bardzo krótkich jak długich paznokciach.

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny


KRYCIE
Tutaj jestem bardzo zaskoczona, jasne kolory zazwyczaj nie posiadają zbyt wielu pigmentu, często wymagają kilku warstw aby nadać płytce pełnego krycia. W przypadku lakierów ujętych w tym poście krycie jest niesamowite już po nałożeniu jednej warstwy płytka jest praktycznie cała i dokładnie pokryta. Przyznam szczerze że rozwazalam nałożenie drugiej warstwy bo pazurki wyglądały po prostu dobrze.

Poniżej na wzorniku pokazuje pokrycie po jednej warstwie lakieru.

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny

TRWAŁOŚĆ
Kolejne zaskoczenie, testowałam na sobie bladą szarość oraz ten nudziakowy róż. Do wykonania każdego mani użyłam bazy oraz topu proponowanego przez markę. Baza jest gęsta ale dobrze przylega do płytki, świetnie się trzyma, nie ma opcji aby coś odeszło czy tak jak przy tańszych lakierach odpadlo w czasie użytkowania (moja a właściwie częsta bolączką mojego wskazującego). Sam kolor nie odpryskuje, nie ściera się na bokach ani czubku co też uważam jest zasługą topu który jest bardzo przyjemny w pracy - nie za gęsty, bezproblemowo rozprowadza się po płytce nie powodując smużenia. Pozostawia ładny ale nieprzesadzony błysk i nie matowieje w czasie noszenia :)


PODSUMOWANIE
Lakiery trafiły do mnie w pięknym, pudrowo różowym boxie z tłoczoną nazwą firmy. W środku znalazłam również cztery misternie wykonane ciasteczka z cukierni artystycznej la vanilla. Oczywiście tylko jedno uchowało się do zdjęć :)

hybrydy nowość, new hybrid, mister milano, pastelowe kolory, manicure ślubny


Co do samych produktów to testy wypadły naprawdę dobrze, jestem niezwykle zaskoczona jakością pigmentacji oraz trwałością hybryd na płytce. Dlatego uczciwie mogę Wam polecić przetestowane lakiery a dla tych z Was które lubią pastele na płytce zachęcić do zapoznania się z ofertą marki Mistero Milano. Lakiery najjaśniejsze na pewno zostaną że mną, będę po nie sięgała z przyjemnością. Co do koloru 1063, nie jest to moja bajka, źle czuje się w tym co różowe ale mam już typ z kim podzielę się ową hybrydką :)


Kochane napiszcie mi proszę jakie kolory lakierów preferujecie na cieplejsze dni.. Używałyście w ogóle lakiery tej marki?

Ściskam 

_________________________________________________________

PS. MAM DLA WAS SPECJALNE HASŁO: MISTERO - dzięki niemu Wasze zamówienie w sklepie internetowym zmniejszy się o 20% :)  PROMOCJA TRWA DO KOŃCA CZERWCA I OBEJMUJE WSZYSTKIE PRODUKTY Z WYJĄTKIEM KATEGORII PROMOCJA I WYPRZEDAŻ :)
Czytaj dalej »

09.05.2018

PIEKĄCE OCZY/ DEMAKIJAŻ/ POLNY WARKOCZ


Jak pisał klasyk: "...ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko..." ja jednak w ramach totalnego psikusa dziś zabieram Was na pole aby tam w sposób radosny pleść polne warkocze. Pomyślicie - oszalałam, ...i prawidłowo bowiem nastało u mnie naturalne szaleństwo- całkowicie rozkochałam się w pewnym totalnie naturalnym produkcie do demakijażu twarzy. Chodźcie sprawdzić czym się wkupił w łaski ten gagatek.


MÓWIĘ DZIŚ O...
RUMIANKOWEJ ESENCJI MICELARNEJ DO DEMAKIJAŻU/ POLNY WARKOCZ
polny warkocz, rumiankowa esencja, piekące oczy, wrażliwa cera, astma, bezzapachowe kosmetyki, wegańskie kosmetyki, pielęgnacja naturalna, dobre bo polskie, polskie produkty, ekocuda, kosmetyki nie testowane na zwierzetach, crueltyfree, veganfriendly



"Zerwij tęgą wiechę rumianku i uwarz z tego naparu, a wodą, w której wrzały kwiaty przemywaj twarz. 
Uczyniwszy tak każdego dnia wielką korzyść odniesiesz. 
Napar tego ziela służy dobrze skórze. 
Gałązki i kwiatki rumnowe są jednakiej mocy. 
Kwiatki też rumienkowe zdejmują napięcie i bolenie głowy i oczu oddalają. 
Dobry jest na szczęście i na powodzenie."



SKŁAD
Woda, Hydrolat z Rumianku Rzymskiego, Ester Kwasu Kaprylowego i Poliglicerolu, Gliceryna Roślinna, Pantenol, Kwas Dehydrooctowy**, Alkohol Benzylowy**

OPAKOWANIE
Znacie mnie, kocham taki design. Szklane opakowania apteczne to to co kocham. Brązowe, ciemne szkło. Wygodne zamknięcie na solidny, plastikowy korek oraz dozownik który poprzez wstrząsanie wydobywa idealną ilość produktu. Do tego etykieta którą zdobi piękna rycina, jest niezwykle czytelnie i schludnie. Mogłabym dać tutaj tysiące serduszek.

polny warkocz, rumiankowa esencja, piekące oczy, wrażliwa cera, astma, bezzapachowe kosmetyki, wegańskie kosmetyki, pielęgnacja naturalna, dobre bo polskie, polskie produkty, ekocuda, kosmetyki nie testowane na zwierzetach, crueltyfree, veganfriendly



OZNACZENIA
Na etykiecie spotkacie również małe zielone oznaczenia:
Legenda mówi :
  • DBAM O ŚRODOWISKO -  ekologiczne opakowanie wykonane z ciemnego szkła które może zostać przetwarzane ponownie w firmie lub  we własnym zaciszu. 
  • JESTEM W 100% NATURALNY - Nie zawiera agresywnych konserwantów, GMO, syntetycznych barwników, sztucznych kompozycji zapachowych, silikonów, formaldehydu, pochodnych ropy naftowej, parafiny, olejów mineralnych oraz innych zbędnych wypełniaczy i szkodliwych substancji.
  • JESTEM PRZYJAZNY DLA ZWIERZĄT -  zarówno składniki jak i sam produkt nie jest testowany na zwierzętach, przebadany dermatologicznie, nie posiada czynników drażniących ani alergetyzujących
  • JESTEM Z POLSKI

polny warkocz, rumiankowa esencja, piekące oczy, wrażliwa cera, astma, bezzapachowe kosmetyki, wegańskie kosmetyki, pielęgnacja naturalna, dobre bo polskie, polskie produkty, ekocuda, kosmetyki nie testowane na zwierzetach, crueltyfree, veganfriendly

ZAPACH/ KONSYSTENCJA
I tu Was zaskoczę praktycznie nie wyczuwalna woń rumianka, tak naprawdę to słabo czuć jakikolwiek zapach, ale po delikatnym rozprowadzeniu na skórze delikatnie wybija się glicerynka. Aromat jest niezwykle przyjemny i doceni go każdy astmatyk czy POChPowiec :) Osobiście jestem zachwycona, mimo, iż rumiankowe zapachy totalnie lubię ;)

SPOSÓB UŻYCIA/ EFEKT
Banał! Nabieramy niewielką ilość płynu na wacik a następnie przecieramy okolicę oczu oraz skórę twarzy. Skórę po zmyciu należy przemyć pod bieżącą wodą :) 

Poniżej zamieściłam zdjęcie ze swatchem foliowego cienia, który został raz przeciągnięty nasączonym wacikiem z esencją rumiankową.


polny warkocz, rumiankowa esencja, piekące oczy, wrażliwa cera, astma, bezzapachowe kosmetyki, wegańskie kosmetyki, pielęgnacja naturalna, dobre bo polskie, polskie produkty, ekocuda, kosmetyki nie testowane na zwierzetach, crueltyfree, veganfriendly


WYDAJNOŚĆ
Płyn przez to, że jest niezwykle skuteczny nie zużywa się szybciej niż standardowy - sprawdzony płyn micelarny. Do zmycia pełnego makijażu twarzy i oczu z trwałym eyelinerem, mascarą i inglotowską pomadą do brwi wystarczą mi dwa nasączenia po jednym na wacik i cieszę się niezwykle czystą skórą.


POJEMNOŚĆ/CENA/DOSTĘPNOŚĆ
100ml/ ok.12zł/Dostępny m.in w Drogerii Pigment, ale pełną listę sklepów znajdziecie na stronie sklepu POLNYWARKOCZ
polny warkocz, rumiankowa esencja, piekące oczy, wrażliwa cera, astma, bezzapachowe kosmetyki, wegańskie kosmetyki, pielęgnacja naturalna, dobre bo polskie, polskie produkty, ekocuda, kosmetyki nie testowane na zwierzetach, crueltyfree, veganfriendly

PODSUMOWANIE 
Niepozorna buteleczka skrywa w sobie magiczną miksturę która niewiarygodnie szybko zmywa makijaż, esencję  która swym naturalnym składem działa zbawiennie na moją skórę, nie powoduje pieczenia, ani nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Ogólnie zauważyłam, że doskonale  łagodzi wszelkie stany zapalne i wpływa kojąco na skórę, zapomniałam całkowicie jak to jest doświadczać uczucia ściągnięcia i okropnego swędzenia twarzy.  Kosmetyk nie dość, że zmywa doskonale to jeszcze pielęgnuje cerę. Zachwalam i polecam, obok takich produktów nie wolno przechodzić obojętnie. Zostałam fanką warkoczy! A jeszcze dziś  doczytując się producenta  na potrzeby postu odkryłam, że są z Lublina, mojego Lublina :) Duma podwójna! uczciwie zachęcam do wypróbowania, szczególnie wrażliwcom.


PS. Na liście mam kolejne produkty z Warkocza, jeśli którąś z nich mieliście to proszę dajcie znać czy warto po nie sięgnąć:
  • NAWILŻAJĄCA ESENCJA Z MLECZKIEM PSZCZELIM TONIK DO CERY SUCHEJ
  • MAZIDŁO ODŻYWCZO KOJĄCE TARCZYCA BAJKALSKA I POLNY MAK

A na koniec zostawiam Wam recenzję do innego wegańskiego demakijażowego produktu - BALSAM MYJĄCY. 



Ściskam 
Czytaj dalej »

30.04.2018

Śniadanie do łóżka!



Śniadanie do łóżka, zastanawiam się ilu ludzi i jak często oddaje się tej podniosłej chwili i celebracji poranka.
Nie zamierzam tu szyć bajek z mchu i paproci, nie należę do osób które w łóżku spędzają większą część życia  które budzone zapachem kawy unoszą rzęsy i widzą od razu tęcze za oknem.
Mój poranek zazwyczaj zaczyna się o 4.35  jęk budzika informuje WSTAWAJ PIERDOLO bo spoznisz się na dyżur. Kawa pita jest najwcześniej o godz. 11, a rano mam jedynie chwilę aby wziąć prysznic i pomalować się po japońsku czyli jako-tako.

Oczywiście zdarzają się chwilę kiedy dzień wolnego pozwala mi wylegiwac się bezwstydnie i wtedy mój ukochany M. budzi mnie przed południem śniadaniem i jeszcze przez parę godzin leżymy oglądając ulubiony serial ale te sporadyczne dni zaznaczam wielkim czerwonym kółkiem w kalendarzu.

Daleko mi do modnej instagirl która wstawia o poranku leniwe selfie z łóżka. Można z tego żartować lub nie, ale czasem zazdroszczę tym ktorzy maja czas na takie uciechy... Poranek że zdrowym shakiem, bieganie, później prysznic, film i dopiero moment na wykok do pracy. Podziwiam i jeszcze raz podkreśle ZAZDROSZCZĘ.

Dzisiejszy wpis a właściwie haslo śniadanie do łóżka chce aby dla każdego a właściwie i dla mnie samej było pstryczkiem w nos i znakiem do zatrzymania się na moment  zwolnienia i spojrzenia na świat w może nie idealnym ale totalnym slow motion. Chwila do wyłączenia się z social mediów, dniem bez ciężkiej pracy i skupieniu się na samym sobie, spędzeniu czasu w sposób jaki najbardziej potrzebujemy. Domowe spa, a może blogostan w otoczeniu ludzi z którymi chcemy spędzać każdą wolną chwilę. Doceniamy te momenty, kolekcjonujmy proste chwilę i podnośmy ich range to tych najwyższych bo nic nie zastąpi nam wspomnień i chwil z ukochanymi osobami.

MYŚLĘ, że majówka to dobry czas na wprowadzenie dobrego lenistwa do naszego życia. Nie pozwólmy aby zabrakło w naszej codzienności pozytywnych drobnostek które tworzą nasze życie szczęśliwym :)
Musiałam to napisać, co złego to nie ja :)

Ściskam Was Kochani i życzę cudownego wypoczynku, niech moc będzie Wami 🖤
__________________
Wpis ten powstał w ramach blogersko/vlogerskiej akcji „Wyjątkowy rok”, w której udział biorą również inni twórcy internetowi, których listę znajdziecie poniżej. Zachęcam was do śledzenia ich stron aby zobaczyć o czym oni opowiedzą w swoich własnych rozwinięciach tematu lutego „made with love”. A TU znajdziecie linki do ich publikacji w tym temacie.


Czytaj dalej »