25.05.2017

MAMA BLOGERA

Hej Kochani, 
Czy w dobie internetów łatwo być mamą osoby która nie skrywa się z własnymi myślami i sporo jej w sieci? Często przemycam do neta swoje treści- dawniej plastyczne, muzyczne, teraz bardziej formy pisane czy fotografię. Nadaktywność zawsze była moją mocną cechą, obecnie dwie prace, parę otwartych projektów, prowadzenie bloga, aktywne adminowanie sporej grupy na facebooku, kursy i szkolenia w wielu płaszczyznach zarówno zawodowych jak i związanych z social mediami sprawia, że doba wydaje się za krótka. Ciekawość świata i chęć poznawania nowych rozwiązań sprawia, że zapominamy o tym co najważniejsze, mało czasu zostaję na życie osobiste więc w afekcie mało spędzamy go z ukochaną osobą a już tym bardziej z rodzicami. Spotykamy się w biegu, pytamy co słychać. gadamy o zakupach, czasem zjemy wspólny obiad  a następnie rozchodzimy się we własne strony. Tłumaczyć to można "dorosłym życiem", ale czy na pewno?


Niedawno internetowy glob zawładnęła mania duńskiej szkoły życia - a właściwie odpoczynku. Książka zebrała niesamowite "ochy i achy" wśród bloggerów, a instagram wręcz uginał się od nadmiaru  pięknej okładki.Ok, zgadzam się warto zwolnić ale czy musimy, aż "czerpać wiedzę z innych kultur?, mieszać w to "Czesława Mozila"? Nie sądzę... Polacy zawsze żyli w zgodzie z naturą, jesteśmy narodem który słynie z gościnność, ciepła i rodzinnej tradycji. Mam wielu znajomych na świecie, ludzi innych narodowości którzy zawsze kojarzą Polskę z ciepłem i ogromnym poszanowaniem dla rodziny. Sama pochodzę z domu w którym nigdy nie brakowało miłości, kontakt z rodzicami mam i wiem, że zawsze będzie mega , wspólne tematy, przygody i setki  godzin spędzonych na wspólnym oglądaniu filmów, czytaniu książek czy gotowaniu. Wspólne żarty, podobny "trolling"to chyba cała nasza rodzina. Bez spinek, chorego dystansu i nabzdyczenia. Zawsze szczerzy i uczciwi wobec siebie i otoczenia. Pisząc to poniekąd dochodzę do wniosku, że mało mnie teraz  w wśród bliskich, wielokrotnie mam ochotę wejść do domu, przekręcić klucz, odłączyć wszelkie kable, zmyć makijaż, wpełznąć w pidżamę i tak zwyczajnie usiąść z Mamą i pogadać... Powspominać, zjeść z nią jej ulubione sezamki i napić się naparu z pokrzywy :) Niby banał ale w dobie kiedy każdy wymaga od nas perfekcji (w pracy - nieomylności, w szkole-profesjonalizmu, na kursach - kreatywności, a na blogu systematycznego pisania) takie chwilę stają się luksusem. Mam czasami ochotę, najzwyczajniej rzucić to wszystko i wyjechać w sloganowe "Bieszczady". Tylko czy wyjazd w mniej lub bardziej znane coś zmieni? Klasyk mawiał "home sweet home"a jeszcze inny "Twój dom tam gdzie serce twoje" i chyba coś w tym jest, że wracamy do swojej oazy do miejsca w którym czujemy się  dobrze i tam gdzie jesteśmy kochani. Wprawdzie moje serce rozerwane jest między dwoma miejscami: domem rodzinnym a urokliwym, szarym królestwem mojego M., więc jak widzicie serducho muszę mieć duże i pojemne, ale są to miejsca które sprawiają, że ładuje tam swoje akumulatorki i nabieram energii do działania, ale o tym już innym razem...

NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ...
W ciągu paru ostatnich dni, stale pojawiają się wpisy dotyczące propozycji prezentowych "Co kupić mamie", "Prezenty z okazji Dnia Matki" itp. pewnie wielu z Was się narażę, trudno...ale dla mnie to chore, rozumiem, że za każdym takim wpisem słychać dźwięk złotych monet, lajki lecą jak oszalałe a statystyki, aż zagrzewają się od ilości odwiedzin ale zastanówcie się...  Kto jak nie Wy sami zna Wasze mamy najlepiej, jakim cudem ktoś lepiej wie co Waszej rodzicielce potrzeba, olejcie to! Bądźcie sobą, nie prześcigajcie się w drogich prezentach, nie rekompensujcie braku czasu na spotkanie drogimi podarkami. Nic nie przebije wspomnień, żaden drogocenny prezent nie wypełni luki w której Was nie ma. Przestańcie ufać tym, którzy chcą zarobić  na Waszych dobrych serduchach. 

Zalecam dzień wolny od mediów, pidżamę dobre ciastko i kwiatek dla mamy. Włączcie tego dnia SLOW, niech dzień matki nie będzie tylko "obowiązkiem" z kalendarza. Niech to wydarzenie stanie się jednym dniem nie w roku a w miesiącu, a może nawet tygodniu. Wyłączcie insta na 10 minut dziennie, zadzwońcie do domu, skontaktujcie się z osobami dla których bije Wasze serducho, to drobnostka która znaczy tak wiele.

Wpis pewnie pokaże jaką jestem nudziarą, zamiast podbijać Nowy Jork albo wąchać lawendę na Polach Marsylskich, wolę kubek  herbaty i ciepło najbliższych. Chwilę które będę mogła zabutelkować a w przysiadzie nastroju otwierać i delektować się wspomnieniem. Kolekcjonujmy takie chwilę i dbajmy  o to aby było ich jak najwięcej, aby nie doszło do takiego momentu że  na szafce zostaną tylko fiolki puste lub pełne drogich perfum w których nie znajdziemy głębszej, osobistej historii.

Łapcie chwile, ściskam 
_____________________________

PS. Dużo osób pytało mnie o bukiet niespodziankę jaki otrzymałam od tajemniczej marki. Rozwiewam wątpliwości - bukiet pochodzi z tej firmy i uczciwie przyznaję, że jestem zdumiona jak szybko działa taki rodzaj usługi. Ekspres kwiatowy to doskonałe rozwiązanie aby podarować ukochanej osobie prezent w postaci kwiatów, słodyczy a nawet alkoholu. Zamawiając prezent najbliższym mamy pewność, że dotrze do naszego wybrańca wymarzonego dnia a nawet godzinie. Z tego co wyczaiłam na stronie klikając w ten link -> dostajecie rabat na swoje zamówienie. Expres działa na terenie całej Polski :)

Czytaj dalej »

09.05.2017

PRZERYWAM MILCZENIE! O BLOGERACH,VLOGERACH I CAŁYM TYM ŚWIATKU...


Witajcie Kochani, 

Zarwana noc, niewyspanie, nikotyna, nieproporcjonalna ilość witamin do poziomu cukru i kofeiny w organiźmie, zbyt dużo tłuszczu i "chemicznego" jedzenia to zaledwie kilka przyczyn które inwazyjnie wpływają na wygląd naszej cery, a w szczególności skóry pod oczami. 



Najlepszym lekarstwem byłoby całkowicie przerzucić się na slow life, spać 12 godzin, brać rano 40 minutową kąpiel pełną piany i relaksacyjnych olejków, później pobiegać godzinkę po parku na obrzeżach miasta a następnie wrócić do domu i spożyć zielony wysokobiałkowy shake by za chwilę móc spędzić kolejne godziny na przeglądaniu YouTube itp. 
Nie wiem jak Wy ale patrząc na życie niektórych bloggerów/ vlogerów odnoszę dziwne wrażenie jakby ich doba liczyła co najmniej 72h. Mój dzień jest mocno zaplanowany, wypełniony po brzegi od pobudki o 4.40 do momentu zaśnięcia ok.01-02 w nocy  i nawet jeśli leżę już w łóżku i regeneruję kręgosłup aby za chwilę w pełni wtopić się w objęcia Orfeusza to: pracuję, odpisuję na @, przerabiam zdjęcia, udzielam porad, projektuję, czytam albo szkolę się przez internet. W ciągu dnia jestem bardzo aktywna, dwie prace, blog, dodatkowe zlecenia i tak naprawdę przyziemne obowiązki szarego człowieka sprawiają, że czas wypełniam solidnie i obficie, Na szczęście dostąpiłam zaszczytu i jakaś nadludzka siła obdarzyła mnie darem mega podzielności uwagi dzięki któremu zamiast wykonywać dwie czynności jestem w stanie rozszerzyć je do pięciu :)  Mimo świetnej organizacji czasu, nie wyobrażam sobie "instagramowego" żywota, sztucznego, nadmuchanego życia w którym miałabym udawać woskową lalę z domem tak krystalicznym, że nawet astmatyk czułby się w nim nieswojo, kuchnią pudełkową w której każdy liść rukoli ma swoje opłacone "logo" a ze złotego kranu płynie zmrożony szampan o smaku poziomek. 

Kiedyś Kaśka Nosowska śpiewała o "Cudzoziemce w raju kobiet" czasami mam wrażenie, że ten tekst jest o mnie. Zaglądam w internet i widzę "xerotwory" kobiety które wyglądają tak samo, jedzą to samo, czytają to samo, powielają schematy (rzecz gustu czy dobre i ładne, nie mnie to oceniać). Przerażający jest fakt, że jedynym wyznacznikiem życia stały się lajki, nie sumienie i to w jaki sposób podchodzisz do drugiego a zawiść, chamstwo i spierdolenie komuś humoru, niekończące intrygi, kombinatorstwo i szukanie "profitów" level hard. O stawianiu na intelekt nie wspomnę, babki powoli zaczynają kojarzyć mi z takimi okropnymi rycinami w których każda cześć ciała podzielona jest na sektory w których prym wiodą poszczególne marki (dobrze,że sponsorzy nie wymagają dziarania sobie ich loga na skórze). Sprzedawanie się za pastę do butów czy garść tamponów... Poważnie, nie wiem dokąd zmierza ten świat.. Co gorsza, nie wiem nawet dokąd zmierza ten post, miała być dziś recenzja  korektora z Tarte na który tak bardzo czekacie, ale niestety, gorzkie żale wygrały. Musiałam zmyć z siebie ten ołowiany płaszcz niszczący mą psyche. W ramach detoksu mknę na blogi które czytam w ukryciu, uwierzcie mi, jest kilkanaście takich w których znajdziecie ludzi z krwi i kości :) Jeśli znacie takie miejsca polećcie mi je w komentarzach, chętnie zajrzę do waszych ulubieńców :)


Zastanawiam, się co zastanę jutro na blogu falę hejtu moich spostrzeżeń czy bezwględną ciszę.
Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania, nawet jeśli zupełnie różni się od tego co sądzę. 

Ściskam 

Czytaj dalej »

29.04.2017

WSPÓŁPRACA Z ZALANDO/CZY BYŁO WARTO?

Witajcie Kochani, 
W ubiegłym miesiącu kurier zaskoczył mnie niezaplanowaną, ogromną przesyłką z charakterystycznym logiem. Marka Zalando postanowiła przyjąć mnie do grona  swoich Ambasadorek i zaprosić do udziału w wiosennym projekcie #ZALANDOSTYLE / #wiosnazzalando. 
Akcja polegała na zrobieniu zakupów za (minimum) kwotę  podarowaną  na karcie upominkowej i podzieleniem się opinią na  temat zakupów. Brzmi prosto i banalnie, ale czy tak jest zawsze ? Dziś kiedy, kurier już parę razy przemierzył trasę Warszawa - Lublin i okolice, wyciągam  wnioski. O nich i innych "smaczkach" związanych z zakupami na ZALANDO.PL przeczytacie poniżej.

zalando #wiosnazzalando #zalandostyle



CZYM JEST "ZALANDO"?
Zalando to nic innego jak przepakowana do granic nieprzyzwoitości platfoma internetowa skupiająca ponad 1500 firm z branży modowej. Marki te wybrzmiewają w ok 150 tyś. produktów. W ofercie znajdziemy  odzież z działu damskiego, męskiego a  także dla dzieci. O mnogości dodatków dodatków, nawet nie zamierzam wspominać, ale jest tego ogrom!.

                                 
 JAK KUPOWAĆ?
Są dwie metody, rejestracja i zakupy poprzez stronę internetową lub za pomocą pobranej (darmowej) aplikacji ze sklepu operatora telefonii komórkowej - w moim przypadku PlaySklep. Osobiście preferuję aplikację - jest intuicyjna, szybka i dopasowana do potrzeb łowcy. Każdy dział posiada podkategorię które dzielą się na mniejsze. Przykładowo jestem w stanie zaznaczyć sobie na wstępie szczegółowe parametry np.buty / sportowe/ nike/ do 500zł /czarne/ 37/ na sznurówki. Dzięki takim rozwiązaniom oszczędzam czas a sama forma zakupów jest bardzo przyjemna. 


Po rejestracji/zalogowaniu - wybieramy to co nas interesuję, kiedy podejmujemy ostateczną decyzcję co do zakupów, wrzucamy rzecz do koszyka i zamawiamy:) Z miejsca możemy zostać przekierowani na stronę banku gdzie dokonamy bezpiecznego przelewu.           
                                  


 DOSTARCZENIE.
Firma zaznacza, że przesyłki zostają dostarczone w 3-5 dni od  wpłacenia należności. Nie ukrywam, że każde zakupy których dokonywałam dochodziły błyskawicznie w max. 2 doby. Paczki dostarcza  kurier wprost w nasze dłonie.  




CACANKI CZY OBIECYWANKI?  CZYLI JAK TO JEST Z JAKOŚCIĄ   
Paczki przyjeżdżają dokładnie zabezpieczone i solidnie zapakowane. Co do jakości oczywiście nie mogę ręczyć za wszystkie towary, ale te które zamówiłam i otrzymałam zrobiły na mnie przeogromne wrażenie. Świetna jakość, wytrzymałość i unikatowość. Zdjęcia nie oddają niestety uroku, ale o tym  może później...



ZŁY  ROZMIAR? ODSYŁAM ! 
Mimo dobrze opisanych tabel, rozrysowanych rozmiarówek niestety czasem trafia się niewypał w postaci za dużej bluzki czy za małych spodni. Żaden problem, rzeczy nieużywane należy spakować, włożyć  do torby/ pudła w którym przyszła a następnie z formularzem (również dołączonym do zakupu) oddać niechcieja kurierowi który zawita pod nasze drzwi.   Warto pamiętać, że Zalando jako jedyny sklep w Polsce wprowadziło 100 dniowy zwrot artykułów. Jeśli posiadasz ubranie nie noszone z kompletem metek zawsze możesz je odesłać i otrzymać zwrot gotówki.


PYTANIE?  REKLAMACJA?                                                                                                                        Jeśli pojawiają się wątpliwości, najlepiej skontaktować się z darmową infolinią, na linii spotyka nas pełen profesjonalizm - fachowa i przesympatyczna obsługa. Konsultant odpowiada rzeczowo, ale zrozumiale, myślę, że pomoże rozwinąć każdą bolączkę.
                                                                         
zalando #wiosnazzalando #zalandostyle
CO  MNIE ZAWIODŁO ?
Nie ukrywam, że długo wahałam się nad zakupem, przeogromna ilość produktów sprawiała, że dostawałam oczopląsu, przeglądałam zegarki, portfele, torby, buty a nawet sukienki. Szukałam rzeczy która mnie poruszy, będzie w moim poczuciu estetyki ale też nie będzie tą  którą sama zakupiłabym w pierwszej kolejności.  Długo rozważałam  swoje potrzeby, czego sama nie kupiłabym za własną gotówkę.  Wybrałam m.in. średniej wielkości torbę  w miejskim ale rockowym stylu z długimi, zamszowymi frędzlami, zamiast paska ma łańcuch ale spokojnie mogę ją nosić również w ręce jako duża kopertówka (uwielbiam takie torby z boyfriend marynarką, luźnym t-shirtem i podwiniętymi dziurawymi jeansami). Nie noszę ich jednak na co dzień, zawsze wybieram duże i workowate w których zmieszczę laptopa, aparat i miliony skarbów :D Początkowo nie byłam przekonana, ale LYDC mocno hipnotyzowała mnie na stronie. Po wyjęciu jej z pudła, worka i kilograma papierów zabezpieczających  ujrzałam niesamowicie solidną i pięknie wykonaną torbę. Zdjęcia na stronie nie oddają jej uroku... Obawiam się, że spora część ubrań wygląda na tych zdjęciach przeciętnie, nie zachwyca... więc i traci potencjalnego nabywcę. Podobnie jest z innymi torbami, niektóre z nich są tak słabo wyeksponowane, że bardziej uwagę przyciąga  koszulka modelki niż produkt promowany. 
Zdjęcia to jedyny minus jakiego się dopatrzyłam. .



Osobiście jestem pozytywnie zaskoczona i zdecydowanie wrócę tam po którąś z perełek z mojej długiej bo 33pozycjowej wishlisty (urywek wishlisty wrzuciłam na górze wpisu). Szeroka oferta, wygoda forma zakupu, szybka dostawa, gwarancja oraz bezpłatny zwrot. Nie może być lepiej, zakupy są bezpieczne a sam zakup przypomina wizytę w przymierzalni. Uczciwie i z krystalicznym sumieniem zapraszam na Zalando, ale uprzedzam, te rabaty nakłaniają do zakupów !!

Kochani dajcie znać czy często składacie zamówienia przez internet, decydujecie się również na zakup  ubrań czy tylko kosmetyków i dodatków ? Jestem bardzo  ciekawa !

*Dzisiejszy post pisany rzęsami - 2,5 doby bez snu... resztką sił instaluje się  w łóżku.
Ściskam 

Czytaj dalej »

20.04.2017

MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA! / ROSSMANN

Witajcie Kochani
Dzisiejszy  post powstał nie zaplanowanie i jest odpowiedzią na to co spotkało mnie o poranku. Zacznę od tego, że naprawdę rzadko coś mnie złości i powoduje u mnie zniesmaczenie, mam ogromny dystans do siebie i wielki chill w stosunku do ludzi, ale dziś miarka się przebrała...



Zaznaczam na wstępie, że nie zamierzam negować kupowania na promocjach, nie uważam aby było to coś krępującego wręcz przeciwnie  dobra obniżka potrafi sprawić, że zyskujemy drugie tyle  lub oszczędzamy gotówkę na inne cele. Nie lubię jednak nabijania ludzi w przysłowiową butelkę. promocja Rossmanna bo o niej mowa  to  stała akcja która nawiedza nas średnio dwa razy do roku, zazwyczaj podzielona była na sekcje tematyczne. Tym razem  mimo  takich samych wstępnych ustaleń, drogeria wycofała się z pomysłu  na rzecz automatycznej "zniżki na wszystko". Jest to ciekawy zabieg aczkolwiek spotęgował falę uderzeniową, chyba nikt z nas nie spodziewał się takich kolejek i tłumów pod drogeriami, zarówno mniejszymi jak i tymi w centrach handlowych.
W tym roku postanowiłam, ze nie wybiorę się na promocję, nie dokonam żadnego zakupu ze względu na to, że mam spore zapasy kosmetyczne które sukcesywnie staram się zużyć. Mimo, to jednak musiałam zawitać do Rossmanna przed pracą  ze względu na wykończony o poranku spreay na odrosty. 
To co ujrzałam przerosło me oczekiwania. Tłumy nastolatek otwierających lakiery do paznokci a także wszelkie możliwe podkłady - nanoszenie fluidu nawet nie z dozownika a po odkręceniu pompki i smarowaniu dłoni patyczkiem!! Parę osób malowało swoje rzęsy mascarami na których oczywiście nie widniał napis tester. Co gorsza, po wytuszowaniu rzęs, produkt trafiał na półkę a czysta - nówka sztuka do koszyka. Dwie ekspertki Rossmanna stały i przyglądały się całej sytuacji, zero jakiejkolwiek reakcji. Bałagan, potłuczone cienie, collor tatto , czy pomady z pierdyliardem odcisków  coś strasznego. 
   Przeraża, mnie fakt, jak nieodpowiedzialne potrafią postępować kobiety pod wpływem kosmetycznej adrenaliny. Niszczenie produktów naraża na straty nie tylko inne użytkowniczki ale same drogerie które może w innym wypadku nie narzucały by tak astralnych cen w okresie promocyjnym. O własnie, kolejny temat który dosyć mocno zirytował mnie i zniechęcił do zakupów produktów w czerwonej drogerii. Podbijanie cen. Poruszyłam ten temat z dziewczynami na moim fanpage facebookowym, wiele z Was zaobserwowało znaczący wzrost  poszczególnych produktów,  m.in K-Lips z 19zł na 25,99 czy chociażby podkładów Bourjouis o blisko 12 zł.  Ceny znacząco ulegają zmianie i kwota wyjściowa nawet przy zniżce -55% nadal jest dosyć wysoka z tego akurat często nie zdają sobie sprawy ogarnięte chęcią zdobyczy kosmetykoholiczki, nie patrzą na to jak cena wyglądała przed promocją i do koszyków trafia nieprzyzwoita ilość produktów  tak jakby zadaniem było  hasło "złap je wszystkie". Bez względu na stopień przydatności koszyk musi zosta wypełniony! Nie wiem czy to chęć rywalizacji i pozbycia się konkurencji przy danej szafie, ale niektóre z dzisiejszych  akcji przypominały walkę o karpia w Lidlu. Przepiękne kobiety które szarpią się za rękawy, popychają delikatnie mówiąc "przezywają" aby zdobyć ostatnią otwartą sztukę. Było mi wstyd w chwili kiedy do szafy podeszła starsza osoba, babcia która chciała kupić tańszą pomadkę i została dosłownie pociśnięta z łokcia  bo "Pani z torebką Korsa" pchała się po paletkę Maybellinu - SZOK i niedowierzanie...

Byłam w Rossmannie zaledwie 10 minut, wystarczyło aby zobaczyć więcej niż przez wszystkie możliwe promocje w jakich brałam udział. Oczywiście nie mogę wrzucać wszystkich do jednego worka bo przecież nie tylko takie furiatki korzystają z rabatów, ale znowu przez nie ta rozsądniejsza  część traci siły, nerwy i ochotę na dalsze zakupy. Pierwszy raz mocno zniechęciłam się do "zaoszczędzenia".

Jaki wniosek na koniec?  Chciałabym aby promocję organizowane były tylko dla ludzi rozsądnych tzn. kalkulującyh ceny, kupujących rozważnie i mających  szacunek do innego człowieka, pracy drogerii i samych produktów które nie należą do nich. Co do kobiet robiących stale kosmetyczne burdello nie ukrywam, dałabym każdej czerwoną kartkę  - dożywotni zakaz zakupów stacjonarnych. 

Pewnie tym wpisem podpadnę nie jednej osobie ale musiałam podzielić się z Wami tym co mnie dziś przybiło i totalnie zniechęciło. 

Dajcie znać co uważacie o tych promocjach, podzielcie się co udało Wam się kupić i czy podobny klimat panował w Waszych miastach/ drogeriach. 

Ściskam 


______________________________________
PS. JEŚLI NADAL PLANUJECIE ZAKUPY W ROSSMANNIE TO ZOBACZCIE MOJE TYPY ZAKUPOWE.
Czytaj dalej »

15.04.2017

"KAMUFLUJE" CZY IRYTUJE? / WIBO

Witajcie Kochani, 
W związku z nadchodzącymi promocjami w drogeriach, wiele z Was pytało mnie co sądzę o korektorze z wpisu #HAUL ZAKUPOWY. Dziś dziele się z Wami moją opinią. Czy warto zajrzeć do szafy WIBO ? O tym przekonacie się poniżej. 



WERSJA/ TESTOWANY PRODUKT 
 CAMOUFLAGE / WIBO

CAMOUFLAGE / WIBO, tradzik, maskowanie blizn, ukrywanie trądziku, przebarwienia, zmarszczki, worki pod oczamiOD PRODUCENTA 
Kremowy, maskujący kamuflaż do zadań specjalnych. Dzięki intensywnie kryjącej formule ukryje znamiona, przebarwienia i drobne blizny."

CAMOUFLAGE / WIBO, tradzik, maskowanie blizn, ukrywanie trądziku, przebarwienia, zmarszczki, worki pod oczamiSKŁAD  
Ethylhexyl Palmitate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Ethylene/VA Copolymer, Phenoxyethyl Caprylate, Dimethicone, Paraffinum Liquidum, Cera Microcristallina, Dimethylimidazolidinone Rice Starch, Hydrogenated Polyisobutene, Phenyl Trimethicone, Magnesium Stearate, Paraffin, Caprylic/ Capric Triglyceride, Oryza Sativa Cera, Cera Alba, Bismuth Oxychloride, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Lanolin, Tocopheryl Acetate, Stearalkonium Hectorite, Glycerin, Propylparaben, Propylene Carbonate, Alumina, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, [+/-]: CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499.


OPAKOWANIE   
Niesamowicie zaskoczyło mnie wykonanie, mały i dobrze wykonany pojemniczek zamykany na solidny "click!". Upadało, eksploatowane było przez dwa tygodnie w maksymalnie ciężkich warunkach a mimo to nawet nie zarysowałam plastikowego okienka. Design bazuje na aktualnych trendach, funkcjonalność i minimalizm. Dla mnie bardzo na plus.

CAMOUFLAGE / WIBO, tradzik, maskowanie blizn, ukrywanie trądziku, przebarwienia, zmarszczki, worki pod oczami

ZAPACH/ KONSYSTENCJA/ ODCIEŃ
Zapach niewyczuwalny. Konsystencja tępa, ciężka ale kremowa. Po pierwszym użyciu znika delikatna jakby lakierowana powłoczka. Korektor jest bardzo miękki, wygodna aplikacja uzależniona jest od ciepłoty ciała w danym momencie - im wyższa tym łatwiejszy proces nakładania. Odcień zaskakująco jasny. Moja wersja 2LIGHT ma naprawdę jasny odcień, poniżej postanowiłam zestawić go z dwoma równie popularnymi i lubianymi korektorami o podobnej formule.

CAMOUFLAGE / WIBO, tradzik, maskowanie blizn, ukrywanie trądziku, przebarwienia, zmarszczki, worki pod oczami
Od lewej: WIBO, Catrice - Camouflage No.10, Rimmel - Lasting Finisz No.10.


WŁAŚCIWOŚCI/ KRYCIE/ EFEKT NA SKÓRZE 
Korektor doskonale spisuje się na delikatnych znamionach, ukąszeniach czy bliznach po trądzikowych. Kryję również inne problemy skórne, warto jednak pamiętać, że dodatkowa, lub grubsza warstwa tego produktu sprawi, że twarz nabierze wyglądu maski.  Osobiście lubię nakładać go w dni kiedy moja cera reaguje odczynem alergicznym na "nowości" pielęgnacyjne. Nie intresuje mnie wtedy mocne krycie jedynie zakrycie zaczerwienień czy  drobnych plamek  (każdy zielony, kremowy korektor  jest dla mnie zbyt ciemny więc używam kolorów zbliżonych do mojej cery). Dobrze wtapia się w skórę zwilżonym beauty blenderem - mam wrażeni, że również dzięki tej aplikacji korektor jest znacznie trwalszy i dłużej utrzymuje się na twarzy. Kolor wnika w pory więc wizualnie delikatnie wpływa na teksturę skóry, nie polecam więc stosowania go w "pojedynkę" bo może sprawiać wrażenie poplamionej twarzy. Cera po nałożeniu go bezpośrednio na skórę osuszoną po tonizacji nie jest lepka, nie ulega przesuszeniu.
Nie polecam go do stosowania pod oczy, jest wybitnie za ciężki, skład informuję również, że może przesuszać więc jeśli chcecie cieszyć się dłużej młodzieńczym spojrzeniem zrezygnujcie z aplikacji go w te obszary. Wiem, że wiele z Was stosuje "lepkkie" korektory jako bazę pod cienie, ten delikatnie zbiera się w załamaniu więc nawet mocno podbity cień, nie będzie prezentował się dobrze w chwili zbrylenia. 


CENA/DOSTĘPNOŚĆ 
Szafy WIBO, cena ok.11,90/ sztukę

PODSUMOWUJĄC
Ciekawa formuła za małe pieniądze. Piękne i nie budzące zastrzeżeń opakowanie.Świetna wydajność. Dobre krycie - maskowanie niedoskonalości cery. Niezła konsystencja i nieproblematyczne rozprowadzanie. Trwałość średnia ( biorę pod uwagę rodzaj cery, jej przygotowanie oraz miejsce i narzędzie aplikacji). W zależności od gadżetu nakładającego możemy uzyskać efekt lekkiego albo "dramatycznego- kamuflażowego" krycia. Nie umiejętne rozprowadzenie sprawia, że korektor jest bardzo mocno widoczny na skórze i osiada w ruchowym częściach skóry (załamania, kurze łapki, "marszczki mopsa" i broda. Korektor posiada podobno trzy wersję kolorystyczne, póki co poznałam tylko dwie No.1 i No.2. Odcień 2 to bardzo jasna ale nadal nie biała wersja dla bledziochów o chłodnym typie urody. Jest to jedyny drogeryjny korektor który jest w stanie uratować moja białą twarz. 
Czy polecam ten produkt?  Nie stosuje tak ciężkich formuł na co dzień, służą one jako kosmetyczna apteczka na cito. Korektora uzywam umiejętnie aplikując go sławetnym jajem lub pędzelkiem kiedy na twarzy raz na jakiś czas dominuje godzina zero. U mnie trzyma sie nieźle, nałożony rano nie ciastkuję, ściera się z twarzy ( delikatne tarcie sprawia, że korektor migruje, faktycznie zbiera się w załamaniach ale są na niego sposoby, Korektor spełnia obietnice porducenta w85 % ważny jest 6 miesięcy od oddania 

Jednym zdaniem, jeśli uwielbiacie Kamuflaż z Rimmela lub Catrice to korektor Wibo również wpisze się w Wasze łaski. Podobna konsystencja, identyczny stopień krycia, mniej lepka ale również kleista formuła no i trwałość. 


CAMOUFLAGE / WIBO, tradzik, maskowanie blizn, ukrywanie trądziku, przebarwienia, zmarszczki, worki pod oczami



Kochane dajcie proszę znać, czy miałyście okazję testować WIBO CAMOUFLAGE, oraz czy stosujecie kosmetyki tej marki. Macie produkt Wibo który okazał się hitem? Polećcie go !

Ściskam 
Czytaj dalej »