16.07.2015

NATURA PŁYNĄCA Z ULA - TWARDE PERFUMY OD PSZCZELEJ DOLINKI.

Hej Skarby !
Fala upałów znowu zbliża się do nas więc pora przerzucić się z ciężkich alkoholowych perfum na coś znacznie odpowiedniejszego. Dotychczas używałam mgiełek zapachowych ale  w tym roku wyparł je dopiero co odkryty produkt  - TWARDE PERFUMY
Perfumy dostałam od firmy Pszczela Dolinka.  Była to dla mnie niesamowita nowość bowiem dotychczas nie słyszałam o takiej formie zapachowej :)  Czy się sprawdziły ? Zaraz sami się przekonacie:)

Najpierw KWESTIE TECHNICZNE.

OPAKOWANIE 
Małe, okrągłe, zakręcane pudełeczko. Wykonane z solidnego twardego plastiku.
Mieszczące w sobie 10ml  produktu.


SKŁAD 
Naprawdę zachwycający! Perfumy wykonywane są ręcznie z tylko naturalnych składników. Bazą jest czysty wosk pszczeli, olejek jojoba oraz olejek eteryczny o zapachu kwiatowo-cytrusowym.





SPOSÓB UŻYCIA
Perfumy  najprawdopodobniej trzeba nabierać placem, paznokciem... ja nabieram małym drewnianym patyczkiem z drzewa pomarańczowego, próbowałam pędzelkiem ale konsystencja jest zbyt twarda, więc pozostał taki sposób ;) 
Perfumy możemy wetrzeć w wierzch dłoni, ramiona, dekolt, a nawet (w małych ilościach) na końcówki włosów. 
Sama wcieram go w obojczyki,nadgarstki i zgięcia łokciowe, wtedy najdłużej zachowują swój aromat :) 
AROMAT 
Jeśli chodzi o mnie to w lecie lubię słodko- świeże kompozycję, Wybrałam więc do testów zapach o dźwięcznej nazwie SŁODKI LEMONGRASS. Zapach jest zdecydowanie taki jaki zakładałam, świeży odrobinę słodkawy. Zdecydowanie mój ! Wyczuwalna jest w nim gama cytrusów, zdecydowanie na pierwszy plan wybija się grejpfrut i pomarańcz, po chwili  robią się odrobinę cięższe, bardziej kobiece,  później wyczuwam trawę cytrynową połączoną z wanilią. 

Nuta głowy: grejpfrut, lemongras, cytryna, pomarańcza.
Nuta serca: ylang, lotos.
Nuta bazowa: wanilia.


TRWAŁOŚĆ
Producent zwraca uwagę,że ich twarde wersje nie są tak trwałe jak tradycyjne perfumy, wiąże się to z jakością i autentycznie naturalnym  wyrobem perfum. Pszczela Dolinka nie stosuje środków konserwujących ani chemicznych przedłużaczy trwałości aromatu. 
Jeśli o mnie chodzi  perfumy spisują się nieźle na nadgarstkach i zgięciach łokciowych przez ok.2,5 godziny, wyczuwam je na swojej skórze do max.3 godzin. Myślę,że jest to zasługa tłustszej formy. Stosowane na wierzch dłoni czy końcówki włosów znikają po ok godzinie - półtorej. 


WYDAJNOŚĆ
Produkt na pierwszy  rzut może przypominać balsam do ust,  niech was to nie zmyli, konsystencja jest naprawdę twarda  przez co znacznie wydajniejsza :)  Stosuje  go codziennie od 2 tygodni, parę razy użyczyłam koleżankom w pracy a w opakowaniu nadal ponad połowa :)

CENA
12zł / 10 ml

PODSUMOWUJĄC
+ Nowy produkt który naprawdę mnie zaskoczył, nie wierzyłam w tak długi czas utrzymywania się aromatu na skórze, u mnie 2 godziny to już zdecydowane zwycięstwo- mgiełki zapachowe znikają z mojej skóry po jakichś 15-20 minutach ( uroki suchej cery). 
+ Daję również za piękne i małe opakowanie które mogę zabrać  nawet na wielkie wyjście ( miałam je na ostatniej uroczystości ślubnej w cieniutkiej kopertówce i nawet się nie odznaczały)
+ Za cenę 12zł  to naprawdę niewiele jak na taką wydajność

+/- za "wydłubywanie" ;) nie lubię dotykania palcami produktów słoiczkowych aby nie skracać ich terminu przydatności, tutaj forma jest taka a nie inna ale może warto pomyśleć o jakimś  patyczku, nawet takim zwykłym drewnianym aby  taka aplikację sobie ułatwić :)

Podsumowując  jestem zadowolona z takiej formy perfumek i pewnie jeszcze kiedyś nabędę kolejny słoiczek, zastanawiam się tylko czy znowu będzie to Lemongrass, może zdecyduje się na jakiś inny aromat, czas pokaże ;) 

Produkt póki co możemy nabyć tylko na stronie Producenta WWW.PSZCZELADOLINKA.PL

Ciekawa jestem czy znacie perfumy tego typu ? Macie jakieś patenty na przedłużenie trwałości zapachu ? :) Znam parę :) zastanawiam się czy zrobić o tym post :) 

Ściskam :* 

___________________________________________________________________
PS. JUTRO KOŃCZY SIĘ ROZDANIE NA FACEBOOKU :) KTOŚ JESZCZE NIE WZIĄŁ UDZIAŁU ?
Czytaj dalej »

11.07.2015

LILY LOLO - LOVE AFFAIR / USTA MALOWANE NATURĄ !


Hej Kochani ! 
W dzisiejszym poście pragnę przedstawić Wam szminkę która ostatnio obok ulubionej GR02  zabieram dosłownie wszędzie. O czym dzisiaj ? 
O wspaniałej pomadce mineralnej LILY LOLO w kolorze  LOVE AFFAIR 
OPAKOWANIE
Przepiękne!  Kosmetyk zapakowany jest w kartonik, twarde tekturowe opakowanie dopracowane w każdym detalu, kto zajrzał do środka ten wie o czym mowa ;)  Pomadki utrzymane są w tej samej koncepcji co pudełeczko - minimalistyczne a jednocześnie bardzo charakterystyczne. 
Love Affair zamykana jest na charakterystyczny "klik", plastik  opakowania twardy, raczej z tych lepszych i mocnych.
Pomadkę zazwyczaj noszę "luzem" w  kieszonce torby, po 3 tygodniach nie zaobserwowałam starcia napisów, delikatne rysy pojawiły się tylko na brzegach opakowania, co uważam za i tak duży plus bo kieszonkę zasilają też kluczę ;) 

ODCIEŃ 
LOVE AFFAIR -  w sztyfcie zdecydowanie ciemny nude z domieszką przybrudzonego różu.
Po nałożeni na usta widoczna,pigmentacja całkiem niezła jak na naturalne pomadki.


KONSYSTENCJA
Bardzo kremowa. Szminka sprawia wrażenie masełka, ale nie mylcie jej z  rozpuszczającym się sztyftem wazelinowym, to nie ten rodzaj miękkości ;) Pomadkę nosiłam w skórzanej torbie w te największe upały i nic złego się z nią nie stało :) 


SMAK/ZAPACH
Pomadka  nie ma wyraźnego smaku ani zapachu. Jeśli pominę intensywne nawilżenie to absolutnie w żaden sposób nie czuć jej na ustach :)

SKŁAD
Prezentuje się całkiem nieźle :
 RICINUS COMMUNIS SEED OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, CANDELILLA CERA, LANOLIN, ISOAMYL LAURATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MICA, COPERNICIA CERIFERA CERA, CERA ALBA, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ASCORBYL PALMITATE, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT, MALTODEXTRIN, TIN OXIDE, CI 77891, CI 77491, CI 77742, CI 77492, CI 75470


WYKOŃCZENIE
Zaraz po nałożeniu  najbardziej przypomina to satynowe, nieco wilgotne.  Nie zawiera żadnych drobinek ani innych świecących ulepszaczy więc jest zdecydowanie bardzo uniwersalna. 


Po parunastu minutach delikatnie wtapia się w usta, pozostaje nadal uczucie nawilżenia ale jednak  to wilgotne wykończenie troszeczkę zanika. 
Myślę,że pomadka nadaje się zarówno dla przyjaciółki, młodszej siostry jak i mamy czy babci :) Wszystko jest tylko kwestią dobrania idealnego koloru :) Zdecydowanie sprawdzi się na  co dzień !


TRWAŁOŚĆ
Jeśli nie jem i nie piję to w stanie idealnym utrzymuje się na ustach przez 3 godziny. Ostatnio stale nosze ją w pracy, często piję wodę, więc po takich  kilkunastu  łyczkach  daje radę przez ok 2 godziny. Nawet  jeśli jest "zjadana" to nie  pozostawia nieeleganckiego jaśniejszego paska przy złączeniach, albo ordynarnego obrysu ust.
Pamiętajmy,że jest to pomadka nawilżająca więc ogólnie  nieźle spisuje się jeśli chodzi o trwałość.
WŁAŚCIWOŚCI
Pomadka bogata jest w  witaminę E, ekstrakt z rozmarynu,woski oraz m.in. olejek jojoba. 
Skład zdecydowanie  nadaję przyjemnego poślizgu przy malowaniu. Usta zdecydowanie staję się nawilżone zarówno w trakcie  noszenia jak i chwilę po... 
Kiedy zostanie już zjedzona lub starta, nie ma mowy o  nieprzyjemnym napięciu, ściągnięciu czy wysuszeniu. 


CENA
47zł  za 4g


PODSUMOWANIE 
Pomadka ładnie nawilża ale również nie jest to odżywiający killer. Nazwałabym ją szminka na co dzień dla raczej zadbanych ust. Jeśli narzekacie na mocne przesuszenia czy pęknięcia, raczej wstrzymajcie się z jej stosowaniem. Mimo silnych właściwości pielęgnacyjnych  każda nawet lekko napigmentowana pomadka będzie się zbierała w nierównościach.  jeśli natomiast nawilżacie usta i są one w normalnej kondycji to pomadkę szczerze polecam. konsystencja  i design naprawdę zachęcają. Cena jest kwestią sporną zdaję sobie sprawę,że 47 zł  to dosyć sporo ale staram sobie tłumaczyć,że jest to pomadka  naturalna a nie  drogeryjna która zawiera sporo chemii.
+ za wygląd
+ za solidne opakowanie
+ za nawilżenie
+ za konsystencje
+ za trwałość
+ za delikatne uczucie nawilżenia

+/- za cenę
+/- za dostępność

- niestety swatche na stronie internetowej są trochę przekłamane i różnią się od rzeczywistej barwy

Pomadkę pochodzi,że strony COSTASY.

Jak oceniacie pomadkę LILY LOLO ? Używałyście już kiedyś tych szminek ? A może znacie jakiś inny godny polecenia kosmetyk z tej firmy 
Dajcie znać jaką pomadkę  polecacie z takim lekko nawilżającym efektem :)

Ściskam :*

Czytaj dalej »

7.07.2015

VEGAŃSKIE MYDEŁKO BOROWINOWE. ELKO NA WŁOSY, CERĘ I BÓLE STAWOWE !

Hej Skarby !
Temperatura mnie nie oszczędza 35 stopni sprawia,że czuje niczym prażynka. Dlatego korzystam z dwudniowej przerwy w pracy i co chwilę zażywam kąpieli :)  Częste wylegiwanie w wannie sprzyja testom, dlatego tym razem pokusiłam się o zrecenzowanie naturalnego mydełka w kostce.

Do mydełek w kostce nie byłam nigdy przekonana, mam ich ich trochę w domu m.in z The Secret Story Shop i Organique ale jakoś nie miałam okazji z nich korzystać ;) Mydełka twarde zawsze kojarzyły mi się z ohydnymi mydlinami i strasznie nieprzyjemnym uczuciem ściągnięcia skóry. Co mnie więc podkusiło aby przetestować ową kostkę ? Może skład, może sposób wytwórstwa a może sam wygląd opakowania i dosyć nietypowe zastosowanie... Ale o tym za chwilę :)Przejdźmy do samego produktu, dzisiaj pod lupę biorę :MYDEŁKO NATURALNE - BOROWINOWE  firmy ELKO



Mydełko  jak informuje producent na opakowaniu - robione jest ręcznie, później doczytałam,że wytworzono je "na zimno". Co to oznacza ? Podobno dzięki tej metodzie mydełko ma nie tracić swych naturalnych właściwości.

SKŁAD:
Jak dla mnie zaskakujący, duża ilość czystych olei roślinnych  wzbogacona o silną zasadę i wodę destylowaną. Zresztą spójrzcie poniżej...

Producent informuję, że zioła pozyskiwane są z czystych i ekologicznych upraw. Ogromny plus za informację dla vegan i  wegetarian ( nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego) <3 !


OPAKOWANIE: 
Mydło zapakowane jest w folię a następnie w tekturę, zwykły, sztywny kartonik ale o charakterystycznym nadruku. Ogólnie prezentuje się schludnie mimo, iż wolę inny design :)
Ogromny plus za dużo i informacji i czytelność.

PRODUKT:
Mydełko wygląda naprawdę ładnie, wykonane jest schludnie i dosyć precyzyjnie.





SPOSÓB UŻYCIA :
Spora kostka, dla mnie zdecydowanie za duża, mimo iż palce mam stosunkowo długie to jednak całe dłonie są dosyć drobne, więc manewrowanie nią  po ciele byłoby dosyć trudne.

Nie chciałam rozcinać mydełka mimo, iż jest to jakaś alternatywa. Zdecydowałam się na  użycie może mało kosmetycznego  gadżetu ale jakże praktycznego.
Geniuszem okazała się obieraczka do warzyw (bravo pour les végétariens !) ;) Ścięłam parę wiórków mydełka, nałożyłam na zwilżone dłonie i rozprowadziłam standardowo po ciele :)

Nie lubię mydełek za ich lepkość i rozmoczystość a wiórki okazały się być praktyczniejsze, dzięki obieraczce mydełko nadal jest suche i mogę przechowywać go sterylnie w zamknięciu :) 
A po małych męczarniach wygląda praktycznie bez zmian :) ( zdjęcie poniżej)

ZAPACH:
Mydełko samo w sobie nie pachnie, po zwilżeniu ma bardzo delikatnie wyczuwalną nutę borowiny. Ale jest to aromat na tyle subtelny,że nawet alergik nie będzie miał z nim problemu. 


PRZEZNACZENIE:
Producent informuje o stosowaniu na skórę oraz jako środek myjący włosy.

Jeszcze na studiach pielęgniarskich uczyłam się, że BOROWINA to bogactwo cennych substancji organicznych. Przepakowana jest totalnie kwasami humusowymi, fulwonowymi, zawiera garbniki, białka roślinne, żywice, bituminy, makro i mikroelementy. Zawiera związki o działaniu estrogenowym które działają szybko i skutecznie na leczenie wielu chorób kobiecych, stymulują czynność jajników oraz prawidłowe funkcjonowanie kory nadnerczy. Ma pozytywne działanie przy zesztywniającym zapaleniu stawów kręgosłupa, w zespołach bólowych szyjnych, barkowych i lędźwiowych, w obrzękach po stłuczeniach, złamaniach, zwichnięciach. Borowina pomaga w chorobach układu nerwowego (rwie kulszowej, porażeniach i niedowładach, uszkodzeniach nerwów obwodowych) oraz układu krążenia (np. przy miażdżycowym zwężeniu naczyń). Łagodzi dolegliwości układu pokarmowego: przewlekłe zapalenia jelit, chorobę wrzodową żołądka, stany kurczowe jelita grubego.
Borowina to również  substancje nieorganiczne, głównie sole wapienne, glinkowe czy żelazowe oraz krzemionkę.
Połączenie kwasów z solami  powinno dać kosmetyczną petardę ;) Działać przeciwzapalnie, bakteriostatycznie i bakteriobójczo :)

Pamiętajcie jednak,że BOROWINY NIE WOLNO STOSOWAĆ : w ostrych stanach zapalnych, początkowych urazach kości i stawów ( świeże złamania), krwawieniach, żylakach, chorobach nowotworowych i nadczynności tarczycy. Przeciwwskazaniem jest ciąża. Dzieciom również nie powinno się jej podawać (kwasy).


DZIAŁANIE
Po pierwszym użyciu byłam zszokowana. Mydełko pieniło się niewiele, nie było aromatyzowane. 
W trakcie mycia twarzy, cera staje się znacznie gładsza, całkiem nieźle oczyszczona. Po spłukaniu - czoło, broda i szyja wyraźnie napięta,  ale bez uczucia ściągnięcia, niczym naturalny lifting ! 
Stosowana na ciało, ładnie napina, wydaje mi się,że poprawia krążenie, moje wiecznie zimno stopy, ostatnio stały się cieplejsze i mniej trupie jeśli chodzi o kolor ;) Przynosi cudowną ulgę na rozgrzane ciało po kontaktach słonecznych , opalaniach itp.
Tylko raz nałożyłam na skórę głowy, efekt całkiem niezły, aczkolwiek nie byłam przekonana. 
Mam jednak osobę której owa borowina może przynieść ulgę ze względu na zmiany zapalne mieszków włosowych. Jeśli pomoże oczywiście dam Wam znać :)

Mydełka używam od blisko dwóch tygodni i już widzę efekty! Pamiętajcie,że mydełko nie nawilża, oczywiście wskazana jest normalna pielęgnacja po kąpieli :)

Moja Mama ostatnio uskarża się na bóle stawowe wprawdzie jest już po pierwszej konsultacji lekarskiej ale nadal w trakcie badań. Zaproponowałam jej używanie borowiny do kąpieli. Początkowo nie wierzyła w zbawienną moc ale ból był na tyle nieznośny, że zaryzykowała. Oczywiście mydełko nie poradzi sobie w 100%  ale tego chyba nikt nie zakładał :)  Kąpiele natomiast złagodziły bóle, uczucie usztywnienia i pieczenia na jakie się uskarżała, dodatkowo potwierdziła odczuwalne ujędrnienie skóry.

CENA
za mydło 160g zapłacimy ok 16-17 zł w zależności od miejsca sprzedaży


PODSUMOWUJĄC
Mydełko całkiem przyjemne, wywarło na mnie pozytywne wrażenie, zaskoczyła mnie jego konsystencja oraz  korzystny wpływ na  moją cerę. Cieszę się, że sprawdza się w domu i wpływa  na poprawę jakości funkcjonowania w chorobie stawowej.
Czy kupie je ponownie ? Niewykluczone :) 
Produkt Elko zachęciło mnie do używania mydełek w kostce, przynajmniej na jakiś czas :)

Aha! Firma ELKO ma w swojej ofercie jeszcze inne mydełka np.
LAWENDOWE, SKRZYPOWE, POKRZYWOWE, NAGIETKOWE, RUMIANKOWE, KAWOWE, Z SOLĄ CIECHOCIŃSKĄ, PRZECIW CELLULITOWE, Z WĘGLEM AKTYWNYM, DZIĘGCIOWE, Z PYŁKIEM KWIATOWYM , Z PŁATKAMI OWSIANYMI, PIERNIKOWE, OLIWKOWE DLA DZIECI, Z BŁOTEM Z MORZA MARTWEGO...

Zresztą  zapraszam Was na ich stronę internetową, tam znajdziecie więcej informacji o tej rodzinnej firmie :) 

MYDEŁKO ELKO

Stosowaliście to mydełko ? Znacie  firmę ELKO ? Dajcie znać czym myjecie twarz i skórę ciała w takie upały :) 

Ściskam :*

__________________________________
PS: pamiętacie o rozdaniu na facebooku ? ;)

Czytaj dalej »

28.06.2015

POGROMCA KAŻDEGO MAKIJAŻU - FENOMENALNY MICELAR NAWET DLA WRAŻLIWEJ SKÓRY - BIOLAVEN-WINOGRONO&LAWENDA

Hej Skarby !
Dzisiaj  pragnę przedstawić Wam produkt który podbił moje serce ! 
Mowa o  płynie micelarnym BIOLAVEN od Sylveco :)
BIOLAVEN organic - PŁYN MICELARNY / łagodzący i oczyszczający /
zawiera olej z pestek winogron oraz  olejek lawendowy


INFORMACJA OD PRODUCENTA 
"Oczyszczająco-łagodzący płyn micelarny dokładnie pozwala usunąć nawet wodoodporny makijaż twarzy i oczu. Składniki nawilżające i łagodzące zapobiegają wysuszeniu i koją podrażnioną skórę. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich relaksujących właściwości. Po zastosowaniu skóra pozostaje czysta, świeża i dobrze nawilżona."

Ile w tym prawdy ? Zapraszam na recenzję :)

OPAKOWANIE 
Przykuwa uwagę, lubię taki minimalistyczny design. Chętnie wybieram opakowania czytelne i proste w formie. Tutaj pod tym względem Biovalen przoduję. Kolorystyka przyjemna dla oka, a etykiety bogate w informację. Charakteru dodaje piękny rysunek stylizowany na dawne ryciny. 


SKŁAD
Dokładnie taki jak widnieje poniżej  :) 0% SLS/SLES, PEG-ów, alkoholu, parabenów i barwników.
Przebadany dermatologicznie, hypoalergiczny i co ważne nie testowany na zwierzętach !


ZAPACH
Znacie mnie już trochę i zapewne wiecie ,że zapach lawendy i róży powoduje u mnie szczękościsk, bóle głowy. Dlatego wyobraźcie sobie co czułam kiedy dostałam ten lawendowy produkt w prezencie. Byłam przerażona ! Z ogromną dozą nieśmiałości uchyliłam wieczko i... przepadłam! Ku mojemu zaskoczeniu z butelki wydobył się fantastyczny aromat w proporcji 1% lawendy i 99% winogrona ;)

KONSYSTENCJA
Byłam ogromnie zdumiona. Płyn w ocenie wizualnej niczym nie różni się od wody. Totalnie przezroczysty i tak samo "klarowny" :)
SPOSÓB UŻYCIA
W tym przypadku standardowo, nanosimy preparat na wacik kosmetyczny i przecieramy w zależności od zapotrzebowania skórę twarzy,szyi i dekoltu. Jeśli zamierzamy usuwać nim makijaż oczu, wystarczy,że do zamkniętej powieki przyłożymy nasączony płatek i ściągniemy kolorówkę z rzęs.

DZIAŁANIE 
Jeśli chodzi o mnie to do pełnego zmycia makijażu potrzebuje max. 4 wacików.
1 wacik w zupełności wystarcza do zmycia makijażu jednego oka. wprawdzie potrzebuję parunastku sekund na to aby całkowicie rozpuścił to co na powiece, ale robi to fantastycznie i nie ma mowy o jakimś paskudnym tarciu.
Dwa waciki wystarczają na oczy, następnie trzecim płatkiem przemywam całą twarz, jako,że na co dzień maluję się mało to również jeden płatek radzi sobie fantastycznie ;) czwartym płatkiem sprawdzam jeszcze raz rzęsy i całą twarz... zazwyczaj wacik jest idealnie czysty i niby mogłabym z niego zrezygnować , ale zawsze lepiej twarz oczyścić niż później borykać się z wągrami :)
Wczoraj byłam na uroczystości ślubnej mojego brata ciotecznego więc i makeup był dosyć mocny jak na mnie. Używałam produktów wodoodpornych oraz cieni na podbitkach colortattoo i duraline. Makijaż oczu był nie do zdarcia przez całą imprezę. (Zdjęcie niestety tego nie oddaję, bo z tego całego przejęcia zapomniałam zrobić ujęcie z bliska).

Rano zastanawiałam się jak to będzie z demakijażem... ku mojemu zaskoczeniu zmył się bez zarzutów... 30 sekund odmaczałam każdą powiekę łącznie z tuszem i makijaż znikł.


WYDAJNOŚĆ
Płynu używam od ponad 3 tygodni, zazwyczaj raz dziennie, czasem dwa. Ubytek  ok.1/3 opakowania.
Więc bardzo wydajny :)

CENA
16 zł /200ml


PODSUMOWUJĄC :
Produkt nie szczypie, nie podrażnia,nie uczula, nie pozostawia "zamglenia"' na oczach.
Fantastycznie radzi sobie z makijażem wodoodpornym. Jest bardzo wydajny no i naprawdę pięknie pachnie. Twarz po jego użyciu sprawia wrażenie nawilżonej i wygładzonej. Łagodzi podrażnienia i koi np. podrażnioną skórę płatków nosa.
Ogromnym plusem jest fakt,że nie pozostawia na skórze lepiącej ani tłustej warstwy.
Dla mnie to micelar doskonały ! Działa bez zarzutów,jest wydajny a cena również zachęca !Cieszę się,że w Polsce produkowane są tak dobre kosmetyki !

Produkt zdecydowanie przewyższył moje oczekiwania ! Biolaven dokonał niemożliwego i przekonał mnie do lawendy :) ale tylko w tym produkcie :) !

Płyn micelarny miałam okazję przetestować dzięki firmie naturalmente.pl

Najprawdopodobniej porzucę inne drogeryjne płyny na korzyść tego. Kusi mnie również lipowa wersja od Sylveco. Czy miałyście okazje stosować któryś z tych produktów ? 
Dajcie znać bo nie wiem który dodać do listy zakupów ;)

Ściskam :*

Czytaj dalej »

27.06.2015

PRZETESTOWAŁAM TĄ "SENSACJĘ" - JAK WYPADŁY TESTY ? LEPIEJ SAMI ZOBACZCIE.../ MAYBELLINE - LASH SENSATIONAL

Hej Skarby ! 

Od niedawna jestem w posiadaniu najnowszej mascary Maybellinu - LASH SENSATIONAL / LASH MULTIPLAYING. Wizażystki i kosmetyczne blogerki wręcz oszalały na jej punkcie. 
Ja również miałam okazję przetestować tą "sensację" , jak się spisała ? Zapraszam na recenzję !






OPAKOWANIE
Tutaj bez  nowości, kształt od paru lat standardowy dla Maybellinu. Kolorystyka bardzo przyjemna, opakowanie  schludne i czytelne. 



Ciekawym patentem jest umieszczanie na opakowaniu obrazka  nakreślającego kształt szczoteczki. Mam nadzieję,że chociaż część drogeryjnych wandalek przestanie dzięki temu odkręcać wszystkie mascary i pompować do nich zbędne powietrze!


SZCZOTECZKA 
Szczotka silikonowa, dosyć nietypowa. Minimalnie odbiega od rysunku z opakowania, nadal jednak widać wyprofilowanie oraz różnorodne włoski. Grzebyki na aplikatorze ułożone są według zasady od najkrótszych do najdłuższych, różni je grubość, odstęp między sobą oraz wysokość.


Zdjęcie poniżej przedstawia idealnie  z jak nietypowem układem szczoteczki mamy do czynienia.



KONSYSTENCJA
Konsystencja nie budzi u mnie zastrzeżeń. Póki co nabiera się w dobrej ilości, jest dosyć mokry więc chwilę zajmuję mu zastyganie na rzęsach. Trzeba uważać szczególnie przy świeżym tuszu aby nie ubrudzić nim powieki.

BARWA
Prawdziwa "karbonowa" czerń. Intensywna z połyskiem ale bez zbędnych drobinek.


JAK SPRAWUJE SIĘ NA OKU ?

1. GOŁE RZĘSY 
2. Z JEDNĄ WARSTWĄ MASCARY
3. PO 10h NOSZENIA


PODSUMOWUJĄC
Mascarę stosuję od 2 tygodni i mam mieszane odczucia, wprawdzie jestem zadowolona ale nie doświadczyłam póki co totalnego zachwytu. Niby wszystko jest ok, ale jednak nie zostałam do końca przekonana.

Zacznijmy od ciemniejszej strony. Szczoteczka wygląda niezwykle kusząco, ale podobnie jak w przypadku aplikatora mascary L'Oreal Wings okazała się być niewygodna, dla osób o dosyć gęstych rzęsach nakładanie tuszu tak krótkimi grzebyczkami może okazać się upierdliwe.  Sama konsystencja jest dosyć mokra, zastyga długo więc trzeba powstrzymywać się od mrugania aby nie zrobić z siebie pandy.

Efekt końcowy daje niezły, rzęsy wydłużone, o ile się je wyczesze później suchym grzebykiem to nawet rozdzielone. Rzęsy są sprężyste, całkiem lekkie. Kolor głęboki. Utrzymuje się długo, po 10 h praktycznie nie widać osypek , niewielkie odbicia na dolnej powiece, ale jest to jak najbardziej normalne u mnie.  Zapach standardowy nie uciążliwy w użytkowaniu ;) Nie zaobserwowałam zaczerwienienia oraz podrażnień w rejonach linii rzęs czy samej spojówki.
Zmywam go póki co Biolavenem i nie mam z nim żadnych problemów.  Dwie warstwy zmywają się jednym wacikiem.





Jeśli chodzi o cenę to rozbieżność jest ogromna, Rossman życzy sobie za nią blisko 35 zł, Natura podobnie ale jak zwykle drogerię internetowe przychodzą na ratunek dzisiaj widziałam ją za 29 zł.

Zastanawiam się czy stosowałyście tą mascarę, Macie podobne odczucia czy jednak została Waszym KCW ? :) Dajcie znać czy zastyga po dłuższym czasie stosowania :)


A na koniec chwalę się moimi nowiusieńkimi #niemugolskimi okularami ( Ci co czytali Harrego Pottera wiedzą o czym mowa :)) Może nie jest to do końca mój kształt ale jakoś spodobały mi się od razu, dodatkowo ta promocja w Carry i cena 19,90 ;) zresztą kto powiedział,że muszę tylko w RayBanach pomykać :) Za parę godzin mam ślub i wesele brata, złote szpilki czekają, trzymajcie kciuki abym ich nie połamała :)

ściskam :*

Czytaj dalej »