09.06.2017

#NIEKOSMETYCZNI ULUBIEŃCY/BRAFITERKA W SREBRNYCH BUTACH

Witajcie Kochani,
Co raz częściej nachodzą mnie chwilę kiedy mam ochotę przemycać w postach Wam więcej siebie niż "suchych" recenzji kosmetycznych. Wpisy z gatunku ulubieńców zawsze cieszą się Waszym dużym uznaniem i zainteresowaniem, tym razem postanowiłam ponownie podzielić się z Wami moimi hitami ostatnich, dwóch miesięcy. Zapraszam na ucztę dla ciała i ducha :)



CZYTAJKI
W obecnych czasach mało ludzi sięga po książki, społeczeństwo skupia się zazwyczaj na wiadomościach lub facebookowym wallu, na szczęście grono moich znajomych nie wyobraża sobie każdego miesiąca bez porcji dwóch - trzech książek. W moim przypadku było ich trochę więcej :) Wiele z Was wie, że należę do grupy osób odżywiających się raczej zdrowo, maj tego roku był miesiącem kiedy mój wegetarianizm osiągnął statusu pełnoletności :) W związku z tym postanowiłam wyeliminować  moje guilty pleasure na korzyść totalnego oczyszczenia i zdrowia. Wybrałam trzy książki z tematyki zdrowotnej.

1. ZUPOWY DETOKS  -  A jak wiadomo w moim przypadku "dzień bez zupy - dniem nie najedzenia". Lektura Pani Mijakoskiej i Stachury to skarbnica pomysłów na proste dania, niskokaloryczne  i oczyszczające. Autorki zachęcają do skorzystania z 7dniowego programu detoksykacji organizmu ( diety + posiłki) oraz korzystania z  zup w zależności od zapotrzebowania po czasie zakończenia "kuracji". Książka podzielona jest na pory roku a plan oczyszczania dostosowany do aktualnie rosnących w ogródkach warzyw czy owoców. Takie rozwiązania bardziej do mnie przemawiają niż klasyczne, koktajlowe detoksy ze względu na to,że nie wychładzają naszego organizmu . Inspirujące zestawienia składników sprawiają, że posiłki są naprawdę tanie i pyszne, abo korzystamy głównie z sezonowych warzywek, a co za tym idzie dostarczamy swojemu organizmowi całkowite zapotrzebowanie na dane witaminy i micro/ macro elementy w najbardziej wymagającym czasie ( temat długi, więc może poruszę go kiedyś w osobnym wpisie :) ). Książkę oceniam bardzo pozytywnie, oprócz przepisów, autorki zdradzają sekrety zwiazane z  poszczególnymi składnikami , wymieniają najlepsze antyoksydanty, wspominają o produktach obniżających odporność, negują różnego rodzaju diety. lawirują w świecie konserwantów  i detoksykantów jak po własnym mieszkaniu czyli pewnie i bezstresowo. Myślę, że jest to pozycja obowiązkowa dla początkujących  pragnących wprowadzić trochę zdrowia do kuchni z torebki lub na telefon :)

 
Pewnie zapytacie o Food Pharmacy, książka widnieje na zdjęciu ale nie trafiła do moich totalnych ulubieńców - nie zaskoczyła mnie treścią, porady oraz "ciekawostki" niestety nie wniosły nic świeżego do mojego życia, niby opisują rodzaj odzywiania i jego wpływ na stan zdrowia ale dla mnie - osoby znającej te tematy ( zarówno od strony medycznej jka i samego wykonawcy jedzenia) opisywanie zależności spozytych pokarmów do ewentualnych stanów zapalnych  to żadna nowość. Wierzę, że osoby dopiero zaczynające przygodę z tematem zdrowego życia znajdą tam garść inspiracji,  bo przepisy są obłędne! . Wydanie zachwyca mnie szatą graficzną, zdjęcia prezentują się niesamowicie, są nowoczesne, zabawne i hipnotyzujące.że dla osób niewtajemniczonych  może stanowić ciekawy punkt zaczepienia w drodze ku lepszemu odżywianiu. 
Ocena: wizualnie 7/10. ale jeśli chodzi o treść to w zależności od stopnia wtajemniczenia może rozkochać ale też zanudzić i ofiarować w zamian piękne zdjęcia:)

2. Najlepsza pozycja - CO MI DOLEGA? Ponad 350 stronicowa książka to praca Pani dietetyk kliniczej - Joanny Gruszki, która w sposób łatwy i przystępny dla każdego odkrywa źródło dolegliwości, celnie  interpretuje pierwsze niepokojące  symptomy chorób, przedstawia zależności między złogami w jelitach a np. występowaniem migren czy alergii skórnych. Historii jest wiele a przypadek pogania następny. Moja wiedza  na temat oczyszczania znacznie się powiększyła , dlatego z czystym sumieniem polecam Wam ten poradnik skutecznego leczenia dietą, dzięki tej książce wielu z Was otworzą się oczy, sami nauczycie się trafniej  diagnozować Wasze schorzenia  a także poznacie przyczyny swoich bolączek. 

3. FRANCUSKI NOSZĄ KORONKI - czyli poradnikowa historia  zmysłowej bielizny. Kompleksowa wiedza z zakresu pochodzenia, doboru a nawet koronkowy savoir vivre który zdradza kiedy wypada założyć daną bieliznę oraz jak kompletować zestawy aby zawsze wyglądać stosowanie do okazji a jednak czuć się pewnie i kobieco. Działy zostały podzielone tematycznie, przemierzając poszczególne strony każda z nas jest w stanie rozgryźć jak u najlepszej brafiterki fason, rodzaj tkaniny odcień a nawet elementy ozdobne które będą podkreślały nasz styl oraz wydobywały to co najlepsze z sylwetki którą obdarzyła nas matka natura. Dzięki tej pozycji nauczyłam się rozpoznawać bieliznę dobrej jakości (nawet po internetowych zdjęciach), rozszerzyłam wiedzę na temat fasonów, tkanin a  nawet poczytałam trochę o samej zmysłowości i seksualności. Zdecydowanie przyjemna do czytania :)

ZAPACH
Na listę faworytów trafiło OSHERI, marka założona przez mamę z córką. Mała manufakturka opierająca swoje wyroby na dobrej jakości wosku sojowym. Oferta sklepu jest na tyle  ciekawa, że produkty zapachowe  do domu wykonywane są ręcznie na bazie naturalnych zapachów i barwników. W ofercie znajdziecie tradycyjne świece, goffrowe kostki do łamania, tradycyjne woski, pastylki (które widzicie poniżej), wosk sypki, który został zamknięty w pojemniczku a dozowanie go do kominka odbywa się za pomocą łyżeczki. Opakowania są urocze i słodkie - dla miłośniczek romantycznego stylu ale i dla takich fanatyczek prostoty jak ja znajda się minimalistyczne słoje świec czy tak jak tutaj pastylki zamknięte w metalowej puszce. Trwałość jest zadowalająca,aromaty długo utrzymują się w powietrzu ale bierzcie pod uwagę fakt, że są to aromaty nie chemiczne, więc stopień natężenia  będzie słabszy a  wosk sojowy inaczej się topi. Cenowo wypada to znacznie korzystniej od Yankee czy Kringla bo np. za największą świecę z drewnianym, strzelającym knotem zapłacicie ok 90zł. Z tego co zdążyłam sprawdzić, marka ma w swojej ofercie możliwość zamówienia 15 mini tart za 17 zł, są gotowe zapachy ale również same możecie skomponować interesujące Was zapachy :) 
Pastylki wybrałam w aromatach francuskiej wanilii (bardzo słodki wręcz waniliowo-pistacjowy aromat) oraz owoce leśne (również słodki, jeżynowo-jagodowy). Niesamowicie rozkochały mnie w sobie cztery wonie: słoneczny melon, dżem jeżynowy, biała herbata i bez-jaśmin. Całkiem możliwe, że zamówię jeszcze któryś z wymienionych, bo niesamowicie mnie zaintrygowały :)



GADŻETY
Znam kobiety które nie wyjdą z domu bez długich kolczyków, albo setek bransoletek... W moim przypadku  miłość biżuteryjną skradły zegarki wskazówkowe. Mam już kilka modeli, różnych marek, ale niepodważalny zachwyt i chyba największy fragment serca zajmuję model 108132. 



Kwarcowy mechanizm, szkło mineralne, koperta wykonana ze stali szlachetnej w kolorze różowego złota. Zegarek ma niepowtarzalny odcień, jest masywny, odpowiednio dociążony i sprawuje się świetnie nawet w chwili zanurzenia dłoni do wody. 


Eksploatowany w nawet trudnych warunkach (czyt. praca pielęgniarki), bezlitośnie traktowany środkami dezynfekcyjnymi na bazie alkoholu, tłustymi smarowidłami o grzmotach i uderzeniach o łóżka ortopedyczne lub ściany nie zapominając, nie szanowany, tyrany wodą i chemią nie uległ zniszczeniu, zero rys na szkiełku, brak jakichkolwiek odbarwień czy wycierek bransolety. Istny fenomen a do tego błysk, ponadczasowy design i absolutna elegancja. Zegarek który wygląda fenomenalnie zarówno ze sportowym odzieniem jak i elegancką, wieczorową sukienką. 
Zegarek znajdziecie na stronie ESPRIT-a, jego cena to 600zł.




PULSACYJNY MASAŻER DO TWARZY Z GŁOWICĄ WZBOGACONĄ 24K ZŁOTEM/ DERMOFUTURE - Będąc w klimatach złota, nie mogę zapomnieć o moim wspaniałym młoteczku. Gadżecie który nie raz udowodnił swą siłę, przyrządzie który stale pomaga mi walczyć z moim przykurczem porażonego mięśnia twarzowego ale również zbawiennie przyczynia się do wygładzenia oraz poprawy jędrności mojej cery. Nie chce się powtarzać o owym sprzęcie pisałam w tym poście, więc miłośników pięknej cery a do tego sprzeciwników oznak starzenia na własnej skórze zapraszam tutaj->  







WZORNIK DO MANI/LAKIERÓW -INDIGO
Wzornik to gratka dla fanatyczek pięknych paznokci, bez względu na to czy malujemy tradycyjnymi lakierami, czy sięgamy po te hybrydowe, lubimy  pełne krycie w macie czy błysku, tworzymy abstrakcyjne  wzorki czy wybieramy minimalistyczny jeden odcień, zawsze łączy nas jedno wzornik na którym testujemy nasze lakiery. Wzornik marki Indigo to gratka dla idealistek tych które lubią bawić się w dobór kolorów, dobierać je ze sobą i sprawdzać jak pasują w danym zestawieniu. Dlaczego akurat ten model wygrywa z innymi na rynku ? Oprócz ciekawego , prostokątnego układu oraz ogromnej liczby "tipsów" (30 sztuk) miażdży konkurencję ciekawym rozwiązaniem a mianowicie "ruchomością" pazurków. W zależności od nastroju i humoru możemy dowolnie wypinać i wpinać kolorystycznie wzorniki, bawić się w kompozycję i tworzyć wymarzone sety, bez obawy, że kolory lub elementy ze sobą nie zatrybią. Kolejną zaletą jest fakt, że nawet jeśli zapełnimy owy wzornik zawsze możemy dokupić pojedyncze, dodatkowe  tipsy w dowolnej ilości sztuk. Cena takiego wzornika to 12 zł. A jak widzicie  prezentuje się on niezwykle stylowo,czysto, krystalicznie i minimalistycznie,  jest funkcjonalny a do tego  tani. Czego chcieć więcej?


JAJECZKA DO MAKIJAŻU - EBELIN /DM
Jajeczka to miniaturki popularnych już w świecie makijażu gąbeczek BB. Są one o połowę mniejsze od oryginalnego Beauty Blendera, mają delikatnie inną fakturę co przejawia się gęstością oraz twardością aplikatora. Mimo  tak wielu różnic malutkie jajeczka doskonale spisują się u mnie do nakładania pudru konturującego pod kościami policzkowymi, również fenomenalnie wtapiają korektor przy dolnej linii rzęs ( a u posiadaczek długich włosków to naprawdę trudne zadanie). Dobrze się piorą, spełniają swoją funkcję i mimo iż to nie oryginały to za te pieniądzę uczciwie polecam. 



NOTES 
W dobie internetu terabajtowych plannerów elektronicznych posiadanie notesu w formie papierowej może wydać się passé, no cóż może i teraz wychodzi ze mnie amisz, mormon  albo zostanę nazwa t-rexem, ale dla mnie rzecz zapisana odręcznie to rzecz zrobiona. Z biegiem lat stwierdzam, że wersję elektroniczne listy zadań nigdy nie łączą się z lista rzeczy odhaczonych i zrobionych. Plan muszę mieć w głowie albo na kartce, a jeśli na kartce to dlaczego by nie w notesie który, aż krzyczy do mnie swoim niebanalnym designem. Skórzana oprawa, złote, tłoczone fonty, w środku gruby papier, linie i tkane złote wstążki  znacznikowe. Jest piękny, poręczny (format delikatnie większy od A5 ale i węższy od B5) i naprawdę solidny bo zszywany. 



SREBRNE SNEAKERSY - NEESI
Ci którzy znają mnie prywatnie wiedzą, że moją garderobę stanowią głównie ubrania w kolorze czerni, bielu, szarości, różnych odcieniach jeansu, czasem przemknie coś burgundowego lub khaki . O ile moja kolorystyka bazy jest raczej stonowana uwielbiam szaleć z dodatkami. Holograficzne kurtki, koszule moro, narzutki w cekiny, brokatowe torby, benzynowe paznokcie czy tak jak w tym przypadku srebrne wsuwane sneakersy.  

W kwietniu nosiłam je nad wyraz często: z sukienką na ślub przyjaciółki, z długą spódnicą i ramoneską, z boyfriendami i długaśnym swetrem. Mam wrażenie, że co do nich nie założę wszytko pasuje tzn. wersja rockowa, księżniczkowa z tiulem, hipstersko luzacka z porwanymi jeansami i za dużym swetrem, dosłownie wszystko sprawia, że banalna i totalnie zwyczajna stylizacja nabiera mocy. Dodam tylko, że butki wykonane są naprawdę dobrze,nie klejone a całkowicie przeszywane - wnętrze to naturalna skóra, wierzch wykonany jest z lakierowanego i mocnego tworzywa które nie pęka, podeszwa jest miękka, zgina się ale jest na tyle trwała, że mimo wielu eskapad nadal wygląda jak nowa. Butki są szalone, ale zdecydowanie warto w nie zainwestować!
** Na stronie producenta znajdziecie jeszcze wersję złotą z bielą. 




PORTFEL ACNE STUDIOS 
Teraz możecie mnie skarcić, nakrzyczeć wyśmiać, ale postanowiłam zainwestować w portfel i wydać na niego "miliony monet". We wrześniu tego roku mój Ochnik skończyłby 10 lat, jako, że staruszek już powoli zaczął zgrzytać zamkiem, spięłam się w sobie aby dopiąć niemożliwego i spełnić swoje małe marzenie. Kupiłam portfel Acne Studio. Filozofia tej marki zawsze do mnie przemawiała - minimalizm połączony z niebanalną formą i nietuzinkowym, skandynawskim schematem wszystko jednak z klasą, wyczuciem stylu i co najważniejsze w oparciu o najlepsze tkaniny/surowce. Założycielem marki jest Jonny Johansson który udowodnił nie raz jak ciekawie można łaczyć ze sobą style, fasony i kroje. Dobra, koniec bo za bardzo lgnę w historię. Marka jest dla mnie taką wisienką na torcie, a portfel jest moim przedwczesnym prezentem na moje 30ste urodziny :) Duży, solidny, masywny i tak perfekcyjny w swej surowej formie, że serce przyśpiesza szybciej kiedy trzymam go w dłoni. Cudo, teraz pozostaje tylko zdobyć w dalekiej przyszłości kopertówkę  YSL i  ćwiekową torbę A. Wanga :)




PĘDZLE NANSHY 
Czy to nie dziwne, że mając Zoeve, Hakuro, stale sięgam po Nanshy? Pędzle dla wegan które zachwycają mnie swoim elastycznym i precyzyjnym włosiem. Pędzelek do brwi (również eyelinera) to bezwzględne mistrzostwo świata. Włoski nie uczulają, nie drapią a same rączki są krótsze i bardzo wygodne. Nie chce się kochane powtarzać bo powstał o nich osobny wpis, dlatego miłośniczki makijażu odsyłam do tekstu w którym porównuje jak pędzle zmieniły się podczas kilkumiesięcznego użytkowania. W czerwcu szykuję dla Was też recenzję testów puchaczy Nanshy, parę dni temu minęło im 5 miesięcy od kiedy namiętnie stosuję ich do wykonywania makijażu.






INSTAGRAM
Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że moim ulubionym portalem social media stał się niedawno niepozorny IG, wprawdzie subtelnie zaniedbany ostatnimi czasy i chyba delikatnie potraktowany shadowbanem ( przez używanie podobnych hashtagów przy zdjęciach) ale nadal prężny i dzielnie prosperujący instagram.com/mazgoo.pl 
Serwis w którym znajduję mnóstwo inspiracji DIY, kosmetycznych, wnętrzarskich a nawet muzycznych. Szybki intensywny przekaz a jednak mocno pobudzający wyobraźnie. Czy Wy również powoli uzależniacie się od IG? :)






Kochani, tak prezentują się moi niekosmetyczni ulubieńcy, trochę książek, trochę gadżetów, rzeczy które podbiły moje serducho i zamieszkały w nim  na dłużej. Dajcie znać czy któraś z tych rzeczy również wam się spodobała :) Jakiego niekosmetycznego ulubieńca przygarnęliście w tym miesiącu?


Ściskam 
________________
poprzedni ulubieńcy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostawcie ślad po sobie, dzięki temu łatwiej będzie mi trafić na Wasze blogi :)
Pozdrawiam ciepło i zachęcam do obserwacji :)