15.10.2015

SLEEK - BLUSH BY 3 ! PINK LEMONIADE / PALETA RÓŻY JAKICH NIE ZNACIE

Hej Skarby ! 
Pozostajemy w  tematach makijażowych, tym razem  przedstawię Wam mojego kolejnego ulubieńca. Będzie to paleta róży z firmy SLEEK. 
OD PRODUCENTA
"Paleta trzech róży idealnie nadaje się do podkreślania policzków. Formuła niezwykle łatwo aplikuje się na twarzy i sprawia, że skóra nabiera zdrowego wyglądu. Kosmetyk utrzymuje się przez długi czas i nie pozostawia nieestetycznych smug. Całość uzupełnia lusterko umieszczone pod pokrywą zamykającą."


WERSJA / TESTOWANY PRODUKT 
Sleek - BLUSH BY 3 - paletka róży w odcieniu PINK LEMONIADE


OPAKOWANIE
Paleta trafia do nas w charakterystycznym, tekturowym pudełeczku na którym widnieje skład kosmetyku. W środku znajdujemy kasetkę, jej wygląd jest dosyć  standardowy dla Sleeka - czarna, matowa, od wewnętrznej strony wyposażona w lusterko.
Wydaje mi się,że paletka jest znacznie lepiej wykonana niż inne produkty tej firmy z którymi miała styczność ( rozświetlacz, bronzer, zestaw do brwi).
Opakowanie zapinane na solidnego klika, plastik solidny z czasem delikatnie się rysuje.
Paletka nie zawiera aplikatora (może to i lepiej , w większości przypadków i tak nie nadają się do makijażu)

KONSYSTENCJA
W paletce spotykamy się z 2 różnymi konsystencjami ( 2 prasowane + 1 kremowy).

WYDAJNOŚĆ
Róże są niezwykle mocno napigmentowane,  Kolory są intensywne, wyraziste i oryginalne. 
Konsystencja pozwala na stopniowanie oraz zabawę barwami w taki sposób aby uzyskać jak najlepsze połączenie kolorystyczne i uzyskać swoje, jeszcze bardziej niepowtarzalne odcienie.
Mimo bogatej pigmentacji, róże pięknie się blendują, nie pozostawiają smug, więc nawet osoba która dopiero co zaczyna zabawę z makijażem nie powinna mieć absolutnie żadnych problemów aby uzyskać efekt doskonały.

SKŁAD
Mica, Talc, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Pentaerythrityl Tetraisosterate, Nylon-12, Magnesium Stearate, Jojoba Esters, Dimethicone, Polyethylene and Phenoxyethanol. May contain: Titanium Dioxide (CI 77891), D&C Red No. 7 (CI 15850:1), D&C Red No. 30 (73360), Yellow Iron Oxide (CI 77492), Red Iron Oxide (CI 77491), Black Iron Oxide (CI 77499), Manganese Violet (CI 77742). Suitable for vegetarians. Suitable for vegans.

EFEKT
Dotychczas stosowałam róże matowe lub satynowe,  wersję rozświetlające i te z drobinkami nie przemawiały do mnie, nie odpowiadało mi zazwyczaj wykończenie które niestety prezentowało się dyskotekowo i tandetnie. 
W tym roku postanowiłam wybrać coś zupełnie sprzecznego z  moimi dotychczasowymi wyborami i Pink Lemoniade jako zestaw stała się strzałem w dziesiątkę! 
Paleta jest tak uniwersalna a jednocześnie tak piękna,że mogę stworzyć nią makijaż dla każdej karnacji i tak naprawdę na każde wyjście. Zresztą zobaczcie same z bliska te kolory...
Róże same w sobie mają niesamowitą pigmentacje, możemy stopniować je w zależności od karnacji i okazji, tak prezentują się w intensywnym wydaniu.
Poniżej po roztarciu.
Osobiście preferuje delikatne wydania, nie będzie niespodzianką fakt,że na mojej cerze widać każdy, nawet delikatny odcień, zresztą zasada mniej znaczy więcej powinna sprawdzić się u każdego ;)
Na poniższych zdjęciach ujrzycie ich najsubtelniejsze wydanie.

Icing Sugar - zdecydowanie chłodny róż, delikatny, fantastyczny do stopniowania. Niezwykle miękki, łatwy w aplikacji. Pozostawia  leciutko mieniącą się taflę. Mimo wyraźnych drobinek, nie ma mowy o tandetnym brokatowym looku. Wszystko utrzymane jest z dobrym tonie a sam odcień  już przy pojedynczym muśnięciu potrafi dodać cerze blasku
Macaroon - to jedyny kremowy produkt w tym zestawie, początkowo obawiałam się takiego wydania, sądziłam,ze nie dam rady nakładać go równomiernie bez robienia plam, a tu niespodzianka, konsystencja jedwabista, róż idealnie rozprowadza się po cerze (zarówno palcami jak pędzlem czy gąbeczką). Wykończenie daje satynowe, kolor zdecydowanie odświeża cerę, dodaje jej zdrowego, młodzieńczego wyglądu.
Jest to najtrwalszy róż z całej palety.
Pink Mint - posiada ciepłe tony i tak naprawdę w zależności od stopniowania możemy uzyskać nim delikatnie opalizującą poświatę złotego różu aż po intensywną brzoskwinkę. Posiada również  błyszczące wykończenie, jest ona znacznie łagodniejsze niż w przypadku Icing Sugar. Podobieństwo do niego widoczne jest za to w konsystencji, również miękki i łatwy w aplikacji.
Początkowo obawiałam się  jego barwy, złote tony nijak nie pasują do mojej cery, miedz i zimny odcień starego złota dobrze współgrają jedynie z tęczówką oka. Pink Mint jednak podpasował mi idealnie, złote tony są delikatne  i ładnie ( napisze tu nieskromnie) komponują się nawet z cerą takiego "duszka" jak ja :) 

CENA
49,99 zł / 20 g
DOSTĘPNOŚĆ
Róże Sleek-a dostępne praktycznie w każdej drogerii internetowej.
PODSUMOWUJĄC
Pink Lemoniade  kupiłam z chęci poobcowania z czymś nowym, zupełnie odmiennym od mojego dotychczasowego stylu. Nie sądziłam,że paletka  tak bardzo wkupi się w moje łaski a nawet zostanie produktem stale stosowanym przeze mnie. 
Od lat szukałam idealnego różu, dotychczas świetnie sprawdzała się u mnie mineralna wersja L'Oreala, róże LilyLolo, Benefitu oraz  najtańszy i chyba najbardziej efektowny w7 HoneyQueen.
Obecnie posiadam paletkę Sleek-a  i tak naprawdę nie czuję potrzeby nabywania kolejnych bo jest to zestaw idealny, właściwie na każdą okazję i niemalże do każdego makijażu.

 
MOJA OCENA
+ wykonanie ( estetyka, trwałość, lusterko)
+ odcienie
+ konsystencja
+ intensywna pigmentacja
+ łatwy w aplikacji
+ zdumiewająca trwałość różu w kremie, bardzo dobra cieni prasowanych
+ możliwość dowolnego stopniowania i mieszania poszczególnych barw
+ wydajność
+ nie zapycha, nie uczula
+/ - cena ( nie rozumiem dlaczego róże są znacznie droższe od palety cieni)
+/- dostępność (spotkałam je tylko w sklepach internetowych)

Z czystym sumieniem mogę dać tej paletce 8,5 w porywach do 9 :)

Zastanawiam się jak to jest u Was z różami, macie swoich ulubieńców ? 
Czym się kierujecie przy ich doborze ? Dajcie znac co teraz jest w Waszych kosmetyczkach :)


Czytaj dalej »

10.10.2015

ZA CIEMNY PODKŁAD ? ZBYT JASNA CERA? JEST NA TO SPOSÓB / MAKE UP REVOLUTION - ONE FOUNDATION - SHADE 01

Hej Skarby !
Nadal zostajemy w tematach makijażowych, były już rzęsy, brwi , nie pozostaje nic innego jak skupić się na podkładzie.
Istnieją dwie grupy kobiet: bladych jak ściana ( i tu ja podnoszę dłonie) i drugich pięknie opalających się w wakacje. Nie uwierzycie ale jest produkt który fenomenalnie spisze się u jednych i drugich, co lepsze stanie się produktem niezbędnym! Jeśli jesteście ciekawe, zostańcie ze mną :)

Mimo, iż grup nie lubię to w tym przypadku  dwa kręgi są nieuniknione :

OPCJA A
Lato się skończyło, piękna opalenizna powoli zaczyna zanikać, podkład który pozostał po lecie okazuje się być za ciemny na sezon jesień/zima. Szkoda wydawać gotówkę na nowy, z drugiej strony kiepsko nakładać na twarz coś tak ciemnego co dobrze wyglądać będzie tylko z golfem (i tu wcale nie mam na myśli czterokołowca). Znowu zakup nowego podkładu i zostawianie nieświeżego produktu na następny sezon też nie brzmi dobrze.

OPCJA B
Jesteś totalnie blada ewentualnie posiadasz tak nietypowy odcień skóry, że nie uwzględnia Cię gamą kolorystyczną praktycznie żadna firma drogeryjna.
Tak, znam ten ból... Dotychczas tylko jeden podkład na setki przetestowanych odpowiada mojej wyblakłej porcelanowej cerze, ale żeby nie było happyendu jest go tak ciężko zdobyć,że praktycznie i tak go nie kupuję.


Jeśli nadal to czytasz to zapewne nie raz dotyczył Cię ten problem. Niedawno odkryłam kosmetyk który fenomenalnie poradzi sobie zarówno z przypadkiem A i B.


Mowa o produkcie MAKE UP REVOLUTION - a dokładniej o  THE ONE FOUNDATION w odcieniu SHADE 01


Zadaniem farbki jest ujarzmienie danego podkładu, stworzenie odcienia idealnego, dopasowującego się do kolorytu oraz tekstury naszej skóry.  Farbka ma nam zapewnić dobre krycie bez naruszania właściwości podkładu. Chce podkreślić, że farbka nie bieli podkładów, nie sprawia,że stają się nienaturalnie mączne czy szarawe. Nie wpływa w odcienie - jedynie tonuje. Możemy z jednego podkładu uzyskać nieskończoną ilość odcieni ( im ciemniejszy podkład tym większe pole do popisu)

SKŁAD
Aqua, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Isododecane, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Isododecane (and) Acrylates/Polytrimethylsiloxymethacrylate Copolymer, PEG-10 Dimethicone, Cyclopentasiloxane (and) Ethylhexyl Palmitate (and) Quaternium-90 Bentonite (and) Propylene Carbonate, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, BHA. May Contain: Titanium Dioxide(CI 77891), Iron Oxides(CI 77491), Iron Oxides(CI 77492), Iron Oxides(CI 77499).

OPAKOWANIE

Samo opakowanie jest urokliwe, produkt trafia do nas w tekturowym kartoniku, szyku dodają mu tłoczone litery w kolorze starego złota.

W środku minimalizm który tak bardzo kocham <3. Miękka, lekka, plastikowa buteleczka z odkręcanym korkiem, w środku aplikator - "dziubek" którym odmierzamy ilość kropelek ;)


ZAPACH
Delikatny, praktycznie nie wyczuwalny.


KONSYSTENCJA
Konsystencja, to coś co niewielu z Was może przypaść do gustu. Sama nie przepadam za konsystencjami wodnistymi, tu jednak z czystym sumieniem napiszę, WARTO zaryzykować. Farbka to biała, nieco tłustawa woda, może się wydawać,że totalnie zburzy strukturę bazy, czyli naszego podkładu, ale nie...

Wtapia się bezproblemowo, szybko ujednolica bez ingerencji w jej konsystencję ( chyba,że mieszamy w stosunku 1:1 wtedy faktycznie może się rozrzedzić).
Nie zaburza również właściwości podkładów, jeśli dodajemy go do matujących - produkt nadal matuje, jeśli do rozświetlających- efekt nadal jest gwarantowany.

Przetestowałam go zarówno, ze swoimi podkładami jak i produktami mojej Mamy. Było ich około 30 i przyznam szczerze, że w żadnym przypadku nie doszło do zważenia czy rozwarstwienia, może delikatnie zdystansował się z MAC Strobe ale to był wyjątek.
W innych przypadkach (na twarzy) podkłady zachowywały się tak samo jak przed zmieszaniem z farbką.

Poniżej przykład rozjaśniania podkładu farbką na przykładzie RIMMEL - WAKE ME UP  nr100/Ivory
od góry ( shade 01 +100 ivory)
poniżej ( 100 ivory)
 Zaraz po roztarciu, od góry - podkład rozjaśniony farbką, poniżej sam podkład
Po wchłonięciu, jak widać sam podkład dodatkowo ściemniał,  mieszanina z farbka zachowała odcień jaki uzyskałam w chwili rozrabiania.

PODSUMOWUJĄC
Farbka będzie hitem dla osób mających problem z doborem właściwego odcienia podkładu, wybawieniem dla naprawdę jasnych cer i zdecydowaną pomocą dla posiadaczek buteleczek z za ciemnym podkładem po lecie.Farbka tak jak już wcześniej wspominałam spisuje się wybitnie dobrze. Stosowana z umiarem nie "deformuje" właściwości podkładu, wręcz przeciwnie te toporne nawet uszlachetnia. Próbowałam doszukać się minusów, niestety Shade 01 spisuje się na tyle dobrze,że odnotowałam zaledwie jeden. Farbka nie wymieszana może się rozwarstwiać (oleista woda z białymi grudkami) zalecam jednak mocno wymieszać ( wstrząsnąć energicznie kilka razy buteleczką) go przed aplikacją aby zadbać o właściwą konsystencję. Jeśli zastosujemy się do tego efekt będzie zaskakujący :)Szczerze polecam ten produkt !




MOJA OCENA
+ opakowanie ( czytelne, wygodne)
+ kolor ( największy atut)
+ zapach ( a właściwie jego brak)
+ spełniona obietnica producenta
+ dostępność
+ wydajność
+ cena

- konsystencja (wodno - oleista przez co może się rozwarstwiać)


Moja ocena to i tak  9/10 ! Świetny produkt, wybawienie dla takiego bledziocha jak ja :)

Stosowałyście farbki ingerujące w kolor fluidu ?  Często macie problem z doborem idealnego koloru podkładu ??

Ściskam:*

Czytaj dalej »

6.10.2015

POPROSZĘ BRWI IDEALNE ! / PRZEGLĄD SPRAWDZONYCH PRODUKTÓW - ISA DORA, HEAN , REVITALASH

Hej Miśki 
Pozostajemy w tematach makijażowych, poprzednim razem mascara dzisiaj ogarniamy brwi. 
Nie wiem jak u Was ale brwi zawsze były moją bolączką,białe,wątłe i bez wyrazu, do tego skrócone, ba! wyskubane na końcach... ( 15 lat temu była taka moda gdy chodziłam do gimnazjum) wprawdzie nigdy nie nosiłam #brwiodszklanek i innych naprawdę tragicznych rozwiązań ale ze względu na moją jasną i chłodną karnację ciężko było dobrać kosmetyk idealny ;)  Przez lata obserwacji i praktyk zaczęłam szerzej wgryzać się w ten temat, rozpoczęłam eksperymenty z różnymi produktami:farbki, pomady,cienie,kredki,żele... wiele z nich okazało się niewypałami, niektóre z nich  były świetne pod względem konsystencji ale absolutnie nie pasowały kolorystycznie i odwrotnie, gdy coś pasowało kolorystycznie nijak nie spełniało swych zadań "technicznych"... Sięgałam po naprawdę abstrakcyjne metody aby poradzić sobie z doborem idealnego rozwiązania, najbardziej szalonym rozwiązaniem było połączenie startych,dwóch matowych cieni z Duraline Inglota...nie pora teraz na chwalenie się eksperymentami, jest za to odpowiedni moment na przedstawienie Wam moich ulubieńców dzięki którym te brwi wyglądają lepiej niż naturalne ;) 
W moich ulubieńcach znajdziecie zarówno kredkę, cień jak i żel. Dlaczego wybrałam tak różne 3 produkty ? Ponieważ  często przemieszczam się z miejsca na miejsce każde miejsce w torbie jest na wagę złota, jak typowa kobieta lubię rano wylegiwać się w łóżku przez co później brakuje mi czasu na szybkie ogarnięcie, więc potrzebuję czegoś co w magicznym tempie te brwi ogarnie ;) Zresztą wiele zależy od nastroju lubię subtelniejsze wydanie np. do pracy a mocniejsze na wieczorne wyjście. 
Koniec gadania, przejdźmy do samych kosmetyków :)

1. KREDKA. / EYE BROWN - ISA DORA -21 DARK BROWN
Opakowanie to dosyć popularne ostatnio wydanie - 2w1. Kredka z jednej strony zakończona rysikiem, z drugiej szczoteczką.

Rysik, zbity ale do najtwardszych nie należy. Miękko sunie po włoskach nadając im właściwego koloru. Konsystencja lekko woskowata.
Barwa tak jak wskazuje nazwa najprawdziwszy - ciemny brąz. Odcień bez domieszek rudości czy czerni, chłodny odcień brązu - dla zimnych karnacji doskonały!
Trwałość typowa dla tłustszych kredek, nie osypuje się, nie zanika punktowo, brwi raz pomalowane i nie dotykane pozostają w idealnym stanie, aż do  chwili zmycia makijażu.
Zmywa się dobrze micelarnym, dwufazowym.
Cena : Douglas 44,90 zł, sklepy internetowe 32-36 zł



2. CIEŃ / CIEŃ DO STYLIZACJI BRWI I  DO POWIEK 2w1 - HEAN- 403 SMOKEY


Opakowanie to solidny,mały,okrągły, plastikowy pojemniczek mieszczący w sobie g.

Kolor określony jako SMOKEY  to brudna  i nieoczywista wersja mieszanki popiołu  z domieszką bardzo chłodnego brązu. Niesamowita pigmentacja pozwala dozować produkt i tworzyć nim makijaże od naturalnych po te z gatunku dramatycznych ( nie myląc oczywiście z tragicznymi ;))




Odcień 403 jest dla mnie fenomenalny i naprawdę niepowtarzalny! Można stosować go zarówno na sucho jak i mokro.
Konsystencja również  wzbudza zachwyt wprawdzie jest to cień, ale dosyć zbity i plastyczny (nie jest to może najlepsze określenie ale...)  ma w sobie kremową nutę przez co bezproblemowo nakłada się go pędzelkiem.

Mimo dosyć ciężkiej konsystencji sprawdza się również na powiekach, blendowanie nie sprawia problemów.


Cień jak każdy produkt może niefortunnie osypać się przy nakładaniu, ale po nałożeniu na włoski zachowuje się idealnie, nie rozmazuje się, nie kruszy, nie ulatnia. Na moich brwiach wygląda idealnie przez 12 h dyżuru (a wiadomo,że tam się nie oszczędzam:P)
Zmywa się dobrze micelarnym, dwufazowym.
Cena : 8,99 - 9,99 zł

Poniżej porównanie kolorystyczne  kredki i roztartego już cienia. Jak widzicie kredka jest typowo chłodnie brązowa, cień bardziej podbija pod szarość, nie jest to jednak typowy taupe.







Na co dzień stosuje połączenie kredki i cienia. Rysikiem podkreślam dolną linię brwi, następnie optycznie, zagęszczam resztę włosków cieniem. 1,5 minuty na każdą brew, więc powiedzmy jest to dopuszczalny czas na jaki mogę sobie pozwolić :)

Kredkę Isa Dora stosuję od miesiąca, wyparła moją ulubioną dotychczas L'OREAL RICHE.
Kolor ISADORY zdecydowanie bardziej pasuje do moich obecnych włosów, Riche ma w sobie więcej cieplejszych tonów. Od kiedy  zeszłam z czerni na brąz a później eksperymentowałam z ombre i siwizną ciężko było dobrać mi produkt pasujący kolorystycznie. Barwa włosów gryzła się z cerą, brwi z włosami,potrzebowałam zmian... Z pomocą przyszedł mi HEAN 403, chłodne tony od razu wkupiły się w moje serducho bo odcień wygląda niezwykle naturalnie. Świetnie komponował  się zarówno z jasnymi jak i ciemniejszymi włosami. Teraz kiedy na głowie bardzo ciemny popielaty blond życie stało się łatwiejsze ale Smokey 403 nadal króluje w kosmetyczne ( właśnie rozpoczynam drugie opakowanie)

Poniżej możecie zobaczyć jak obydwa produkty spisują się na brwiach :
  • zdjęcie z lampą (rano, zaraz po nałożeniu)
  • światło dzienne ( jakieś 5-6 godzin po nałożeniu) - odcień realny
  • sztuczne światło ( 13 h po nałożeniu)

Na koniec chce Wam przedstawić trzeci równie dobry produkt.

3.ŻEL / HI -DEF TINTED BROW GEL - REVITALASH

Nie będę ukrywać jest to nowość jeśli chodzi o mnie. Revitalash-a posiadam dopiero od miesiąca ale tak naprawdę stosuję niesystematycznie od 2 tygodni.
Dlaczego ?
Zacznę od początku, samo wydanie jest dosyć udane to produkt z gatunku 3w1.
Solidne opakowanie zawiera dwie końcówki, na jednej grzebyki (plastikowy, drugi z włosiem) do rozczesywania + naprzeciwko jedna szczoteczka do aplikacji + tubka zawierająca żel.



Grzebyki są wygodne aczkolwiek są one całkowicie zbyteczne jeśli chodzi o moje brwi. Szczotka z włosiem potrafi ładnie nadać kształt, a plastikowa wprawdzie przeczesuje ale nie robi z nimi nic zauważalnego. 
Aplikator żelu to standardowa szczoteczka do mascary, ładnie nabiera produkt i bezproblemowo nakłada go na brwi.
Kolor faktycznie brązowy, więcej w nim ciepłych niż chłodnych tonów. Odcień uniwersalny i podejrzewam, sprawdzi się u posiadaczek cer zarówno naturalnych, ciepłych i ciemniejszych chłodnych. 
Skoro więc wszystko jest ok, dlaczego używam go tak rzadko ? 
Jak sama nazwa wskazuje jest to żel, mimo brązowego zabarwienia, nie jest to produkt na tyle napigmentowany aby zabarwić moje brwi do takiego stopnia aby współgrały chociażby po częśći z kolorem  włosów. 
Produkt ujarzmia odstające włoski, nadaje upragniony kształt, niestety nie zabarwia brwi zbyt intensywnie. 

Nie porzucam go jednak, raz na jakiś czas wykonuje sobie hennę, kiedy włoski będą jeszcze ciemne podejrzewam,że będę korzystała z jego pomocy. Produkt jest naprawdę godny polecenia, ale do zakupu zachęcam głównie te z Was które nie farbują bądź nie potrzebują dodatkowej, mocnej pigmentacji włosków a utrwalenia.

Cena : 79zł


Wprawdzie moje brwi jeszcze nie są idealne ale stale dbam o ich wzrost, kolor i zagęszczenie ;) Odpowiednia odżywka jak i dobrze dobrany kolor potrafią zdziałać cuda. Warto zadbać o brwi w końcu to one nadają charakteru całej twarzy  :)
Zdradzicie mi co teraz stosujecie na swoje brwi ?

Ściskam :*

Czytaj dalej »

2.10.2015

FILMOWE RZĘSY ? CZEMU NIE ! POZNAJCIE MASCARE WONDER SHOW !


Hej Skarby ! 
Nowy miesiąc więc nadchodzą zmiany :) po ostanich postach typowo pielęgnacyjnych nadchodzi seria tak bardzo lubianej przez Was kolorówki. Przetestowałam mnóstwo produktów znalazłam w nich masę bubli ale i serię prawdziwych perełek.  Dziś właśnie o jednym z diamencików :)
Zapraszam na recenzję !


TESTOWANY PRODUKT  
eveline wonder show, mascara eveline, tania mascara, tani tusz,promocja rossman

MASCARA WONDERSHOW VOLUME - od EVELINE

OD PRODUCENTA
"Urzekająca objętość rzęs dla zmysłowego spojrzenia!
Maskara WoderShow Volume fenomenalnie zwiększa objętość rzęs bez obciążania i sklejania.
Zaawansowana formuła tuszu zawiera naturalne woski, składniki aktywne i witaminę E, które dogłębnie pielęgnują, nawilżają i wygładzają rzęsy.

Smukła, modelująca szczoteczka Bold&Flexy Brush™ idealnie dopasowuje się do linii rzęs, pozwalając na równomierną i precyzyjną aplikację kolejnych warstw tuszu. Dzięki temu rzęsy stają się natychmiastowo gęstsze, uniesione i pełne objętości."

OPAKOWANIE

Jeśli chodzi o kształt to jest to już chyba standardowy "model"  tej firmy. Wygodne, opływowe, dobrze leży w ręce. Cieszę się,że plastik jest lepszej jakości oraz firma zdecydowała się na inny rodzaj nadruku ( nie ściera się tak szybko jak w przypadku np. uwielbianej przezemnie BioFormuły)

Kolor mimo iż totalnie nie mój jakoś do mnie przemawia, ładne jest to subtelne zdobienie na rączce. Niby nic a jednak mascara od razu wybija się z drogeryjnej szafy.

SZCZOTECZKA
Szczoteczka silikonowa, wąska, elastyczna z dosyć gęsto rozmieszczonymi  ząbkami na grzebyku.
Grzebyk do złudzenia przypomina poprzednika z bioFormuły, ma jednak delikatniejsze "czepki", szczoteczka ładnie rozdziela ale nie chwyta tak intensywnie rzęs jak zielona wersja (tutaj możecie o niej przeczytać). Tak czy inaczej jest to jedna z lepszych szczoteczek jakie stosowałam (a wiecie, że jestem totalnym rzęsomaniakiem).

KONSYSTENCJA
Tusz jest rzadki, ale podejrzewam,że jest to kwestia świeżości, póki co potrafi odrobinę zaciapać powiekę aczkolwiek po nałożeniu nie odbija się już z rzęsek. Zasycha momentalnie.


ZAPACH
Świeży, nieinwazyjny, przyjemny.




SKŁAD
AQUA, SYNTHETIC BEESWAX, PARAFFIN, ACACIA SENEGAL GUM, STEARIC ACID, TRIETHANOLAMINA, PALMITIC ACID, BUTYLENEGLYCOL, COPERNICIA CERIFFERA CERA, GLICERYL STEARATE, POLYBUTANE, VP/ELCOSENE COPOLYMER, ORYZA SATIVA CERA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, MYRISTIC ACID, ARACHIIDIC ACID, BEHENIC ACID, OLEIC ACID, PHENOXYETHANOL, METYLPARABEN, PROPYLPARABEN


EFEKT
Myślę,że tutaj najlepiej będzie gdy pokaże Wam co potrafi zrobić na oku.

0- RZĘSY BEZ TUSZU (obnażone, golusieńkie)

eveline wonder show, mascara eveline, tania mascara, tani tusz,promocja rossman


1- RZĘSY Z JEDNĄ WARSTWĄ WONDER-SHOW (powyżej)


2- RZĘSY Z DWOMA WARSTWAMI MASCARY (poniżej)
eveline wonder show, mascara eveline, tania mascara, tani tusz,promocja rossman


Jak widać rzęsy są uniesione, rozdzielone, dobrze pokryte tuszem ( chociaż jak przyjrzycie się to widać, że włoski maluję  jakieś 1,5 milimetra od skóry ale jest to efekt celowy). Tusz ze względu na swoją świeżość potrafi trochę uciapać co widać na zdjęciach z jedną warstwą, nie ma z tym większego problemu ale chce Was poinformować o najdrobniejszych szczegółach użytkowania tej mascary.

Jeśli chodzi o efekt pajęczych nóżek  to pewnie da się go osiągnąć, jednak nakładając warstwy tuszu w odstępach czasowych np. po paru sekundach od wcześniejszej warstwy efekt nie występuję :)


Zawsze oszczędnie staram się nakładać tusz na dolną linię aby nie sklejać a dodatkowo nie potęgować efektu "lalkowego" spojrzenia. Tutaj nałożyłam jedną warstwę a rzęsy linii dolnej wyglądają wręcz teatralnie...


DOSTĘPNOŚĆ / CENA
Znajdziecie go w każdej drogerii z szafą EVELINE, oprócz tego dostępna jest na stronie producenta oraz w innych sklepach internetowych.

Ceny są mocno zróżnicowane, ze strony producenta to 18zł , w Rossmanie - 16 zł a sklepy internetowe od 12 do 16 zł.

PODSUMOWUJĄC

Tusz spisuje się wyśmienicie, wprawdzie jest nadal świeży, potrafi przy nakładaniu wybrudzić powiekę pod linią rzęs ( co zostało pokazane na zdjęciach) , ale to dosyć popularne zjawisko wśród nowych tuszy.
Świetnie się spisuje na oku, rzęsy są lekkie, sprężyste, idealnie rozdzielone i wydłużone. Objętość jest podwojona ale nie jest to efekt teatralny, włoski wyglądają dobrze ale jednak naturalnie.
Mascara nie osypuje się, nie rozmazuje po zastygnięciu a karbonowa czerń dodaję + 10 do spojrzenia ( jeśli się mylę wyprowadźcie mnie z błędu :) )
Łatwo się zmywa ( testowane dwufazowym, micelarnym). Pozostawia rzęsy w dobrej kondycji.


MOJA OCENA
+ wygodne i solidne opakowanie
+ gibkość i "czepność" szczoteczki
+ przyjemny  zapach
+ ładne rozczesywanie
+ intensywną czerń
+ efekt, miękkich, sprężystych rzęs
+ nie osypywanie się
+ łatwe zmywanie ( płyn micelarny, dwufazówka)
+ dostępność
+ cenę w stosunku do opakowania (10ml)

- potrafi ubrudzić w trakcie malowania ale podejrzewam,ze jest to kwestia "świeżości"

Nota nie może być inna 10/10 ! Jeśli tusz nie zacznie się osypywać, rozwarstwiać w trakcie wysychania to będzie z tego miłość, póki co mija 3 tydzień stosowania i zauroczenie trwa :)


WONDER SHOW VOLUME MASCARA to zdecydowanie mój drugi faworyt ( o poprzedniku możecie poczytać tutaj) jeśli chodzi o firmę Eveline. A jeśli chodzi o całość moich mascar na pewno jest w złotej 5 :)  Trafia do kosmetyczki ulubieńców :) !


Kobietki dajcie znać czy stosujecie mascary Eveline. Interesuje mnie czy spisują się u Was równie dobrze i czy też tak jak ja przerzuciłyście się z drogich wydań na lepsze i tańsze :) Macie jakieś niezaprzeczalne hity ?  Chętnie poczytam co teraz używacie :) 

Ściskam :*
Czytaj dalej »

1.10.2015

YASUMI - KONJAC SPONGE - PURE/ KORZEŃ KTÓRY POPRAWI STAN TWOJEJ CERY

Hej Skarby !
Wczorajszy dzień zaowocował w zdjęcia zanim jednak zobaczycie efekt mojej pracy. Zapraszam Was na post o pewnym gadżecie pielęgnacyjnym.
Zapraszam na recenzję YASUMI KONJAC SPONGE.


ZACZNIJMY OD HISTORII...
Konjac to korzeń rośliny Amorphophallus konjac pochodzącej z Japonii (znana i ceniona jest w Azji od ponad 1500 lat). Bylina ta za miejsce wzrostu upatrzyła sobie wysokie rejony górskie.Posiada niezwykłe właściwości odżywcze, zdrowotne i pielęgnujące. Cechuje ją odczyn zasadowy, oprócz tego zawiera czyste i naturalne składniki m.in. białko, węglowodany, żelazo, miedź, cynk, kwas foliowy oraz witaminy A,E,D,B1,B6,B12,C. 
Konjac to w 97% woda i w 3% błonnik roślinny.

TESTOWANA WERSJA 
Yasumi - PURE / NATURALNA , HIPOALERGICZNA
Gąbeczka polecana do mycia niemowląt, dzieci, skór wrażliwych, alergicznych.

 
OD PRODUCENTAWersja Pure jest całkowicie naturalna i nie wzbogacona w dodatki. Nie wymaga stosowania dodatkowych środków myjących. Włókna byliny posiadają naturalne właściwości nawilżające, a także myjące, które zapewniają skórze optymalny poziom pH oraz z łatwością usuwają z niej zanieczyszczenia.

SKŁAD
AMORPHOPHALLUS KONJAC ROOT EXTRACT (KONJAC MANNAN), AQUA (WATER), CELLULOSE

OPAKOWANIE
Gąbeczka zapakowana jest niezwykle misternie. Twardy kartonik z tektury falistej, na wieczku tłoczone logo firmy oraz nazwa produktu, w środku ozdobny, powlekany papier oraz wstążka zawiązana w kokardkę.


Rozwiązujemy i ku memu zaskoczeniu ukazuje się kolejna folijka ze szczelnie zapakowanym Konjaciem.
Wersja Pure (S) to " kamyk" o wymiarach idealnie pasujących do dłoni. Gąbeczka zaraz po wyjęciu z opakowania jest sztywna ( stąd moje porównanie), szorstka i porowata. Posiada dwa niewielkie otwory przez które przeprowadzony został bawełniany sznureczek.



WŁAŚCIWOŚCI
Jak informuje producent włókna byliny Konjac posiadają naturalne własciwości nawilżające. Cechuje je odczyn zasadowy, któremu gąbeczka zawdzięcza właściwości myjące. Dzięki odczynowi, w trakcie mycia skórze zostaje przywrócone optymalne pH. Gąbeczka  to unikalna struktura włókien  z pozoru przypominająca sieć. Konjac Sponge (czyt.kondżak spondż) delikatnie i przyjemnie masuję skórę podczas mycia, pobudza ukrwienie, regeneruje naskórek,idealnie usuwa zanieczyszczenia oraz gromadzące się w nadmiarze sebum.

ZAPACH
Gąbeczka jest bezzapachowa, również po namoczeniu nie wyczuwalny jest żaden aromat.

TRWAŁOŚĆ

Standardowa żywotność gąbki Konjac to ok. 1-3 miesięcy, wszystko zalezy od tego czy sumiennie o nią zadbamy. Podstawowym  objawem zepsucia jest łamanie, kruszenie, przebarwienie. Jest to moja 4 gąbeczka, poprzednią  zakupiłam w marcu tego roku, stosuje ją namiętnie od ponad 5 miesięcy a nadal wygląda dobrze, nie kruszy się, nie spleśniała, nie śmierdzi , nadal prezentuje się jak nowa.
Podejrzewam,że jest to zasługa dbania o jej sterylność.

JAK UŻYWAĆ ?
Przed użyciem należy zmoczyć gąbkę w wodzie, aż do uzyskania miękkości.
Jeśli o mnie chodzi, gąbeczkę zawsze wkładam do zdezynfekowanej szklanki, zalewam gorącą wodą, czekam 3 minuty. Następnie idealnie rozmiękczoną gąbeczką przemywam twarz.
Po zakończonym procesie mycia , dokładnie płuczę gąbkę , wyciskam ją z nadmiaru wody, dodatkowo odkażam ją płynem antybakteryjnym , wieszam na sznureczku w suchym miejscu.
Gąbka wraz z suszeniem powoli twardnieje, by chwili całkowitego wysuszenia ponownie przypominać "kamyk".
Odpowiednie suszenie i przechowywanie gąbki zdecydowanie przedłuży jej żywotność.
DO CZEGO STOSOWAĆ ?
Gąbka ze względu na swą naturalność, może być bezpośrednio stosowana do mycia twarzy lub ciała. Stosowana w pojedynkę lub asyście płynu dwufazowego czy innego żelu do mycia sprawdza się równie dobrze, a zastosowań ma naprawdę wiele....
Jest świetną alternatywą muślinowych ściereczek, wacików i innych  produktów wspomagających demakijaż czy pielęgnacje. Wybitnie sprawdza się jako zastępstwo szczoteczek do oczyszczania twarzy, pięknie masuje i poprawia krążenie, używana na spierzchnięte wargi idealnie wygładza  i usuwa suchy naskórek. Przydatna w chwili zmywania maseczek czy glinek.

EFEKT
Podczas mycia gąbeczka wytwarza bąbelki powietrza, ułatwia to substancjom myjącym jeszcze bardziej się pienić, dzięki temu wystarczy  niewielka ilość produktu aby uzyskać zamierzony efekt.
Gąbeczka spisuje się niewiarygodnie dobrze, po zmoczeniu jest niezwykle delikatna, elastyczna i gibka. Bez problemu  można nią manewrować w okolicy ust, oczu czy nosa.
W dodatku z micelarem  genialnie zmywa makijaż (szczególnie wodoodporne pomadki), w połączeniu z hydrolatem czy olejem -  genialnie spisuje się jako masażer, zdecydowanie dobrze sobie radzi przy zmywaniu  maseczek itp. dla mnie jest wybawieniem przy zmywaniu czarnego mydła ;)

CENA
19zł/ sztukę

DOSTEPNOŚĆ

Miedzy innymi na stronie internetowej producenta

PODSUMOWUJĄC

Podejrzwam,że wiele z Was może uznać taką gąbkę za zbytek łask, niepotrzebny gadżet pałętający się po łazience. Dla mnie, osoby niezwykle dbającej o cerę twarzy, gąbeczka jest miłym pomocnikiem ułatwiającym pielęgnację, często fantastycznym rozwiązaniem w podróży (nie zabieram 50tki wacików tylko pare + gąbeczkę). Konjac ułatwia wykonywać moje codzienne rytuały oczyszczające, sprawdza się też w co tygodniowym masażu z dodatkiem ulubionego oleju czy częściej hydrolatu. Dzięki tym zabiegom widzę wyraźną poprawę ukrwienia, cera jest w lepszej kondycji, kosmetyki lepiej się wchłaniają a masaż działa kojąco-relaksująco.

Zważając na to,że jest to moja 4 gąbeczka (tym razem był to podarunek od Yasumi), zdecydowanie  utrzymuje swoja pozycję - gąbeczki KONJAC naprawdę przydają się w mojej kosmetyczce.
Póki co  stosowałam gąbeczki od Yasumii  i KARMAMEJU, jakość  obydwu produktów jest porównywalna. W najbliższym czasie mam jeszcze ochotę przetestować od Yasumii wersję Yam,Lycopene i chyba najbardziej kontrowersyjną Bamboo :)



MOJA OCENA

+  opakowanie( ładny design, bogactwo informacji)
+ naturalność
+ wygodny kształt
+ funkcjonalność
+spełnienie obietnic producenta
+ wspaniałe działanie
+wielozadaniowość produktu

+/- cena ( zawsze kwestia sporna)

- dostępna głównie przez internet
- nie jest to produkt niezbędny aczkolwiek  niewątpliwie przydatny


Jest to produkt z gatunku, nie stosowałam - nie potrzebowałam, użyłam i doceniłam :)
Dlatego jeśli się wahacie to szczerze  mogę polecić zakup gąbeczki PURE/NATURALS.

Zastanawiam się , czy stosujecie tego typu  gadżety:) Używałyście  jakieś produkty od Yasumi ? Na mnie nadal czeka scrub kiwi... ale sama nie wiem kiedy po niego sięgnę...
Nadal tkwię w projekcie denko :)

Pozdrawiam Was Miśki a jutro zapraszam na długo wyczekiwany przez was cykl z kolorówką :) 
Ściskam :*

Czytaj dalej »