10.11.2018

BLOGERKI SĄ POPIEPRZONE A NAJGORSZE TO TE URODOWE


Jeśli to teraz czytasz to zakładam, że albo jesteś blogerką urodową albo masz bardzo podobne zdanie w tym temacie. W świecie blogowej urody siedzę od 2013 i muszę przyznać, że z każdym rokiem jakość branży beauty spada. Zrobiło się wielu bloggerów, vloggerów którzy zakładają coś bo czekają na barter który sypnie bozia z nieba. Ok, młodzi niedoświadczeni zepsuci lenistwem - spoko, młode lata rządzą się innymi prawami ale starsi, doświadczeni blogerzy? Mam wrażenie, że im dłużej ktoś siedzi w tym światku to dostaje większego parcia na szkło, rośnie zachłanność, zazdrość i chęć dopieprzenia drugiemu. Czy to eventy na których zawsze jakaś kosmetyczna zajumie gifft, szampon, wodę, błyszczyk czy całą torbę kosmetyków whatever... zawsze jakaś beauty narobi siary przez co całej grupie przyszywa się łatkę. Urodowe spotykają się na kawusi, robią sobie słodkie selfiaczki a za chwilę wbiją sobie nóż w plecy bo dana marka nie wysłała jednej z nich paczuszki, albo hybrydy miała w lepszym kolorze. Zawiść i zazdrość o to, że ktoś dostał lepszą współpracę, pisanie do marek maili na „bliską” kumpele aby tylko oczernić człowieka i szybko wskoczyć na jej pozycję, takie akcje są niestety na porządku dziennym. Podbijanie do „większych” infuancerek, dopinanie się jako ogonek aby wybić się i pokazać swoim odbiorcom, że jestem kimś a może i ta większa gdzieś później mnie udostępni- KOSZMAR! Tworzenie wyimaginowanego świata, udawanie w mediach osoby ułożonej, zabawnej, silnej no dosłownie wzoru dla innych kobiet a pod przykrywką nocy wypłakiwanie się w poduszkę pijąc rozweselacze z antydepresantami. Rozumiem, że każdy w necie tworzy trochę inny obraz swojej osoby, uwydatnia daną cechę aby dodać sobie charakteru ale czy tworzenie idealnego świata dla głównie własnego poklasku ma sens, czy wpędzanie się w syndrom dr Jackyll/ Hyde to faktycznie stan ukojenia psychicznego? 


Mam wrażenie, że blogerzy nie wytrzymują prędkości z jaką inni twórcy internetowi publikują swoje posty. KOŁCZE nakazują wpisy na blogu co 2 dzien, na fejsiku dwa dziennie na ig... i człowiek który żyje czymś więcej niż tylko socialami zaczyna nie dawać rady, chomiczek kręci się w kółku ale nie za sprawą swych łapek...tkwi w tym ale ani wyjść ani zmienić kierunek , czeka na przełom i tak właśnie jest z urodowymi, nie mają czasu na publikacje, wmawiają sobie, ze przez to algorytm odwiedzin spada, jak spada robi się mniej serduszek a im mniej u nich tym więcej u konkurencji i znowu żółć zalewa ciało, toksykuje mózg... Zaczynają się najpierw próby tonącego, spore zakupy: najpierw tanie kosmetyczne w astralnych ilościach, później pojedynczo drogie, następnie produkty z działów pobocznych tylko aby zwrócić czyjąś uwagę. Minimalistki które kupują pierdyliard kurzołapów aby zaimponować innym aby choć jedna duszyczka dała kciuczek w górę i wlała trochę miłości na instagramka. Odlajkowywanie postów, usuwanie obserwacji zaniżanie statystyk „konkurencji”, wykupywanie komuś obserwacji czy lajków pod zdjęciem tylko po to aby staty siadły. A gdy to nie daje rady dokupienie sobie obsików i komentarzyków wychwalajacych naszą osobę pod niebiosa. Zawsze się zastanawiam czy takie konto ma sens, czy tworzenie czegoś na pozór ma wpłynąć na podbudowanie niskiej samooceny, czy wzbudzenie zazdrości u innych a może faktycznie chodzi o te tanie pomadki i błyszczyki. Nie ogarniam tego... Przypomnę raz jeszcze swój autorski hashtag „żmijowisko” ;). 

Pamiętam jak 2 lata temu sama miałam kryzys, mocno zaangażowałam się w adminowanie swojej blogerskiej grupy ELITY NA FB, mnóstwo osób pisało do mnie prywatne wiadomości, chcąc nie chcąc byłam wtajemniczona we współpracę innych ludzi, paczuszki między bloggerkami, sprawy mniej lub bardziej prywatne, screeny z rozmów, oczerniania i ogólnie wpieprzanie się w ludzkie życie osób tych które akurat miały najmniejsze prawo aby komentować. Grupowe napuszczanie siebie na innych to była norma i mimo iż nigdy nie chciałam się w to bawić, zostałam raz posądzona o podobną akcję i wtedy rozpętała się burza, zostałam wrobiona w pewną sytuację, w międzyczasie jedna ze znajomych która bardzo lubiłam dała mi nieźle popalić oczerniając mnie gdzie popadnie ale przemilczmy to... Od pewnego momentu powiedziałam dosyć. Wyeliminowałam ze swojego życia ludzi którzy udawali przyjaciół którzy tylko czekali na korzyści, na darmowe kosmetyki, na polecenia u marek. Każdego wampira energetycznego wyeliminowałam internetowym czosnkiem. Nie spaliłam mostów ale skończyły się zażyłości, zdarza się, że zamienię z kimś zdanie jeśli sam zagada ale nie marnuje czasu na tych którzy są tylko kiedy potrzebują informacji o zbliżających się projektach czy innych eventach bloggerskich. Są też oczywiście osoby do których nie piszę często bo wynika to autentycznie z braku czasu ale te najbliższe wiedzą, jak jest i, że za niecały miesiąc nadrobimy wszystko w Chełmie :) Ogólnie wprowadziłam w życie zasadę która łamie wszelkie porady szkoleniowców bo tak naprawdę NIC NIE MUSZĘ  no może tylko pić, jeść, spać (...jak Tamagohi :D - wybaczcie musiałam) ale nikt nie narzuci mi schematów a to dlatego, że schematy blokują, sparwiają, że zamaist frajdy zaczynamy działać jak maszyny, doświadczyłam tego jakiś czas temu i straciłam chęci do kontaktów z ludzmi, do pisania, do robienia tego w czym chce działać. Więc serio, jesli czujecie chwilowe zmęczenie materiału - zróbcie reset a wrócicie z podwójną siłą.


Ale wracając do tematu, chce Wam tylko dać znać, że to co dzieje się w social mediach nie zawsze idzie w parze z tym co później spotykacie na żywo, często te osoby są zupełnie inne i nie wynika to z faktu, że ktoś się Was wstydzi, raczej jest to maska, poza aby ściągnąć odbiorców. 

Na szczęście są jeszcze normalne bloggerki które mimo już jakiejś popularności nie zbzikowały, nie nabiją sztucznych tłumów, nie kupują kolejnych skorup do domu aby wzbudzić podziw czy nie organizują rozdań w których musisz zaobserwować 100 kont aby wygrać hulajnoge i nowego iphona. 
Patrzcie i doceniajcie tych którzy stale są tacy sami, którzy nie udają przed Wami kogoś innego, którzy traktują Was jak kumpele i nawet jeśli nie publikują 30 wpisów dziennie a wrzucą coś rzadziej to robią to bo mają inne zajęcia ale jednak zawsze wyłupią jakiś skrawek czasu aby się do Was odezwać bo czują z Wami tą więź. Tak mnie naszło dziś wieczorem na przemyślenia, bo niestety co chwilę w tym naszym kręgu bloggerskim daje znać o sobie jakaś żmijka, a tam gdzie stado bab tam i kravmaga staje się zaledwie niewinną przepychanką. 



Nie dawno podczas wyjazdu powiedziałam dziewczynom, że największym komplementem i okazaniem zaufania z mojej strony jest fakt, że bez najmniejszych oporów śmigam przy nich w pidżamie z kulką na głowie i bez żadnego makijażu. Serio, to oznaka pełnego szacunku i zaufania do tych laseczek :) Może i jest to dziwna teoria ale każdy ma jakąś :) a, że śmigałam już przy wielu z Was bez makeupu to znacie mój stosunek do Waszej osoby :D 

Dobra zmykam spać, a na koniec zostawiam Wam link do filmu gdzie bawiłam się własnie z jedną, taką  moją zaufaną ekipą :)

Ściskam i uważjcie na żmije :)
__________________________________

Czytaj dalej »

9.11.2018

TOTALNA PRZEGINKA/ DROGERIA NATURA



Kolejny raz mam wrażenie, że paczka do Drogerii Natura to totalna przeginka... Dlaczego?  Spójrzcie na zawartośc a wszystko stanie się jasne. To co? Zaglądamy?



MASCARA CREATE YOUR STYLE/ MYSECRET
Różowe opakowanie tym razemskrywa pogrubiający tusz do rzęs. Mascara posiada silikonową, nietypową bo dwustopniową szczoteczkę. Czerń imponująca, karbonowa i zgatunku tych bardziej satynowych. Nie będę pokazywała Wam dziś efektu na rzęsach bo zamierzam opublikować w przyszłym tygodniu wpis o mascarach dostepnych w Naturze, zamierzam zaprezentować Wam szczegółowy wpis czy warto kupować tańsze mascary :)

MASCARA CREATE YOUR STYLE/ MYSECRET


MASCARA CREATE YOUR STYLE/ MYSECRET



KOREKTORY
Zaskoczę Was pewnie, ale trafiły do mnie cztery świeżynki, po dwie z różnych marek.
Kobo - seria Creamy camouflage - No.401 Fair oraz No.402 Light beige. Od razu informuje korektor jak nazwa wskazuje ma kamuflować niedoskonałości, neutralizować cieniepod oczami, ma być odporny na ścieranie, ma nie wysuszać a wszystko za sprawą oryginalnego składu który wzbogacono omasło shea i apricot (morelę).
Sensique- seria High coverage - No.1 Porcelain i No.2 Light beige. Producent zalicza te korektory do grupy długotrwałych o wykończeniu kryjąco-matującym. Produkty mają doskonale kryć niedoskonałości, tworzyć efekt gładkiej, matowej skóry. polecany jest do cery wrazliwej i o dziwo nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Firma od dawna zaznacza, że nie tetsuje na zwierzakach więcmożna przypuszczać, że może to być kolejny produkt dla wegan. Sprawdzę to jeszcze i dam znać.

Skupmy się jeszcze na korektorach, z każdej marki otrzymałam najjasniejsze kolory. Pomijam fakt, że są to odcienie jasne ale niestety dla mnie nadal za ciemne. Krycie mają niezłe ale sprawdzałam je tylko na moim czerwonym  znamionie. Jutro będę cały dzień w domu więc nałożę te za ciemne kolory aby sprawdzić dla Was jak jest z tym kryciem i trwałością.

Kobo - seria Creamy camouflage

Kobo - seria Creamy camouflage

PALETKI CIENI-NATURAL BEAUTY/ MYSECRET
Paletki cieni z tej serii potrójnej zna już większośc moich kumpel a co najważniejsze docenia je tak samo mocno jak ja. Niesamowita silikonowo-mineralna formuła która jest tak mięciutka, że zanurzanie w nich nawet opuszki palca to obłędna przyjemność!
Pigemntacja obłędna, trwałość doskonała no i cena- petarda. Teraz w moje dłonie wpadły trzy paletki, 9 nowych cieni to totalna obłędność. 

OCEAN STORM- błyszcząca i iskrząca paletka zieleni, złote khaki, soczysta zieleń z taką delikatnie żuczkową poświatą oraz morski odcień zieleni który jest najmniej błyszczący z tej paletki a mimo to potrafi opalizować i dawać błysk ale bardziej neutralny. Petarda zrobiłam nią już jeden makijaż i to będzie hicior!

NATURAL BEAUTY/ MYSECRET



PATH TROUGH THE DUNES - matowa paletka którą bez problemu stworzymy zarówno dzienny jak i wieczorowy makiajż. ładna, doskonale napigmentowana morelka, jasny brąz oraz średni brąz w zdecydowanie ciepłym, lekko ceglastym tonie. 

NATURAL BEAUTY/ MYSECRET




SWEET'N'SPICY - kontrowersyjne kolory po które nie każda będzie chciała sięgnąć, przyznam szczerze, że mnie osobiście nie zachcają w paletce i pewnie sama nie zwróciłabym na nie uwagi w drogerii ale kiedy otworzyłam paletkę i zrobiłam swtache to WOW! Piękne odcienie o turbo wysokiej pigmentacji -najjasniejszy bardzo ciężki do okreslenia coś pomiedzy różem abrzoskwinką, ciepły odcień różu z pomarańczowymi tonami, wygląda fenomenalnie ale w stosunku do reszty cieni jest dosyć suchy. Środkowy odcień - malina ogromna pigmentacja,kolor unikatowy - jestem w nim zakochana no i ostatni coś pomiedzy śliwką a brązem, mam wrażenie, że w zależności od cienia sąsiadujacego wybija raz jedna raz drugie tony. Bardzo przyjemnie się zapowiada.

  NATURAL BEAUTY/ MYSECRET


A poniżej zostawiam Was ze swatchami, które wymyśliłam sobie przedstawiać Wam w gradiencie :) Dodam tylko, że każdy odcień był tylko przez chwilę "ciapnięty"więc nasycenie powala!

NATURAL BEAUTY/ MYSECRET, tanie dobre cienie


No i teraz kolej na Was, dajcie mi znać co myślicie o tych produktach, zaciekawił Was któryś z nich? Znacie paletki z tej serii? Dajcie znać - obowiązkowo ;)

Ściskam ♥
Czytaj dalej »

7.11.2018

KOSMETYCZNI ULUBIEŃCY WRZEŚNIA i PAŻDZIERNIKA/ #POLECAM



Jak sami zauważyliście, od sierpnia mniej blogowałam, natłok pracy, mnóstwo wyjazdów a na koniec trochę problemów zdrowotnych sprawiły, że skupiłam się na instagramie a zaniechałam prowadzenie bloga, nie oznacza to jednak, że nie testowałam i nie stosowałam intensywnie produktów których od sierpnia miałam naparwdę cały ogrom, ale do rzeczy...


Dziś przedstawię Wam produkty (w większości są to nowości marek) bez których ciężko byłoby mi już funkcjonować, genialne produkty do pielegnacji twarzy, ciała i włosów. Zaczynamy.


ODŻYWKA DO WŁOSÓW O RÓŻNEJ POROWATOŚCI /ANWEN
Nabyłam ją na targach BeautyDays w PtakExpo pod Warszawą, tego dnia też osobiście poznałam piękną i sympatyczną Anwen. Sprawczyni zamieszania mocno wprawiła mnie w zakłopotanie bowiem składy i aromaty prawie wszystkich ( różę skreslam, przed uchyleniem koreczka) produktów są obłędne! Długo rozważałam nad zakupem proteinowej zielonej herbaty czy nawilżającej z bzu no i szybki riiiiserdż zapasów nakazał kupić lilakową. 

najlepsza nawilżajaca maska do włosów, naturalne kosmetyki

Produkt pachnie obłędnie, kocham bez - to jeden z moich ukochanych kwiatów a tutaj ewidentnie mamy do czynienia z kwitnącymi krzaczkami, naturalny, świeży ale i bardzo intensywny. W składzie mamy nanocząsteczkowy ekstrakt z cebuli, sok z aloesu, glicerynę, mocznik, skrobie ziemniaczaną oraz Pentavitin i Hyaloveil-P®. Odżywka ma przyjemną konsystencję, luźną ale też nie spływa z dłoni podczas nakładania. Nakłada się ją na umyte, lekko osuszone włosy i spłukuje po paru minutach. Spłukuje sie ją bezproblemowo i już w trakcie otulania włosów ręcznikiem czuć tą zabójczą gładkość i miękkość. Włosy bez wzgldu na to czy są wysuszone suszarką czy doschły czesane wiatrem mają niesamowitą taflę, błyszczą, są miękkie i wręcz uzależniają swoją sprężystością. Ja totalnie jestem rozkochana w tym efekcie,tym bardziej, że aromat utrzymuje się na włosach jeszcze przez kilka dobrych godzin od wysuszenia.








Maska ma pojemność 200ml kosztuje w zależności od miejsca 25-30zł. Przy mojej długości włosów - za łopatki starczyła mi na 8 użyć ( nakładam ją obficie).
ZDECYDOWANIE KUPIĘ PONOWNIE!






SUCHY OLEJEK / NUXE
Doskonały! Pierwszy falakonik tego produktu nabyłam lata temu, kiedy jeszcze szklana butelka nie posiadała aplikatora. Póżniej przerabiałam wersję ze złotymi drobinkami i ona niestety zraziła mnie do tego produktu całkowicie - niestety złote drobinki na mojej bladej skórze tworzyły efekt inwazji piegówa nie złotej poświaty. Trudno, niedawno troche przypadkiem tarfiła do mnie klasyczna wersja ale w delikatnie odmienionym flakonie i wzbogacona o jeden kluczowy składnik - olejek tsubaki. W składzie oprócz niego znajdzicie olejek: migdałowy, kamelii, ogórecznika, orzechów macadamia i arganu. Produkt wreszcie dorobił się aplikatora- atomizera który w łatwy i równomierny sposób rozpyla olejek po skórze. Pięknie rozprowadza się po skórze i faktycznie nie powodujeuczucia lepkości. Wchłania się błyskawicznie, pozostawia skórę wizualnie piękniejszą i niesamowicie miękką, wręcz aksamitną w dotyku, do tego ten zapach - przypomina mi dzieciństwo, trochę pudrowe, delikatnie kwiatowe, mam wrażenie, że moja mama używała kiedyś perfum lub kremu o poodbnym aromacie.Nuxe pachnie subtelnie, kwiatem magnolii, wanilią i nutką jakby kwiatu pomarańczy. Cudo!

suchy olejek naturalny, nawilzacz skory, nuxe

Produkt genialnie zabezpiecza moją skórę przezd otarciami, zdecydowanie wrócę do niego w najbliższym czasie kiedy zdenkuję owy flakonik. Ceny są różne w zależności od pojemności i miejsca zakupu 50ml od 60zł. Jest bardzo wydajny a do tego można go stosować na wiele sposobów :)
ZDECYDOWANIE KUPIĘ PONOWNIE!



MUS DO MYCIA TWARZY -OCZYSZCZAJĄCY/ LaQ
Pamiętacie gdy pokazywałam Wam naturalne balsamy o konsystencji chmurki? Ten mus to coś podobnego, niby pasta a jednak tak lekka, że przypomina obłoczek. W kontakcie z wodą pieni się obficie i błyskawicznie zmienia się w produkt myjący. Barwą wpostaci stałej przypomina jeden z moich ulubionych odcieni szarości, wkontakcie z wodą staje się białą pianką. Mydło ma w sobie węgiel aktywny oraz olej z nasion konopii siewnych. Nakłada się go na zwilżoną skórę twarzy, chcoiaz ja najpierw spieniam go w dloniach a dopiero pozniej masuje nim twarz. Zaskoczę Was może ale doskonale zmywa makijaż niewooodporny, oleje czy domywa maseczki. Pieknie oczyszcza skórę, ładnie odblokowuje zapachane pory skóry, mam wrażenie, że łagodzi podrażnienia ( zaczerwienienia) i nie powoduje ściagnięcia czy pieczenia cery. Dedykowany jest głównie do cery problematycznej, tłustej i miesanej ale moja turbo sucha cera pokochała go namiętnie :)
PRODUKT VEGAŃSKI.
Cena za 100ml/ 17,99zł. Produkt jest obłędnie wydajny, stosuję go codziennie od 28 września i zużyłam dopiero połowe.

ZDECYDOWANIE KUPIĘ PONOWNIE!

czarna pasta,oczyszczaniecery,odblokowywanie porów,vegańskie kosmetyki do mycia





MYDŁO CHLEBOWE -KOSMETYKA CHLEBOWA/ AQUAFARINA FERMENTI
Ten produkt odkryłam osobiście na targach Beauty Days, malutkie stoisko przyciągało mnie do siebie wielkim napisem KOSMETYKA CHLEBOWA, trochę z niedowierzaniem odwiedziłam wyznaczony box ipopłynęłam, umyłam dłonie i nie mogłam uwierzyć w to co dzieje się na mojej skórze. Po jednym umyciu moja przesuszona środkami do dezynfekcji ( niestety taka praca) doznała ukojenia, skóra byłam niczym okalona jedwabiem, zabezpieczona, wygładzona i miękka. Znacie ten odruch kiedy coś jest przyjemne i nie potraficie oderwać się od miziania np. jakiejś takaniny? No własnie ja tak miałam z dłonią. Efekt utrzymywał się u mnie, az do kolejengo umycia dłoni. Na targach niestety mocno popłynęłam z zakupami polskich, naturalnych marek więc nie mogłam pozwolić sobie na zakup go wtedy. Na szczęście butla trafiła do mnie później i  przepadłam całkowicie. Zawiera kwas mlekowy, wodę źródlaną, mąkę eko, enzymy kwasy oraz witaminy. Mydełko nadaje się również do mycia całego ciała, doskonale też domywa pędzle i gąbeczki do makijażu ( chcoiaż, nie ukrywam, że szkoda mi go do stosowania w ten sposób). Moi domownicy pokochali ten produkt nie tylko ze względu na własciwości myjące i pielegnujące ale również za zapach. Znacie ten aromat kiedy wyciagacie z piekarnika świeżo upieczony chlebek, smarujecie taką gorącą kromeczkę masłem i... no właśnie! To jest aromat  tego produktu, kosmos który uzależnia <3. Mydełko fantastycznie podgaja i zalecza zmiany skórne.

kosmetyki do cery trądzikowej, lekarstwo na mieszki włosowe

Z serii mam jeszcze szampon który już Wam pokazywałam na instastory i tak jak mydełko polecam, ale mydło jest u mnie jednak o stopień wyżej w hierarchii :)

Cena 34,99zł za 500ml, wersja 250 ml kosztuje 24,99zł. Mydełko jest niesamowicie wydajne.
ZDECYDOWANIE KUPIĘ PONOWNIE!




ULTIMATE COLOR REPAIR, TRIPLE RESCUE/ PAUL MITCHELL
Produkt wybrałam sobie do testów w ramach akcji ambasadorskiej marki PaulMitchell. Mgiełka wydała mi się ciekawym rozwiązaniem, ze wzgledu na podwójne właściwości - ochronę termiczną oraz tą przed promieniowaniem UV. Mgiełka tak naparwdę jest dwufazówką, w konsytencji przypomina dwufazówki do demakijażu twarzy, wystarczy wzmącić butelką aby część oleista połaczyła się z tą lżejszą.
Górna faza chroni włosy przed działaniem wysokim temperatur,dolna faza zawiera kompleks "Quinoa Color Repair Complex" który wpływa na odżywienie i ogólną witalność włosów. Mgiełka mocno zaskoczyła mnie swoim działaniem, nie pokładałam w niej wielkich nadzieji a jednak okazała się strzałem w 10tkę!
Włosy spryskane owym preparatem nabierały niebwałej sprężystości, ogromnej miękkości i blasku. Używana przed stylizacją ( suszarka, prostownica) delikatnie zabezpieczała włosy jakby zamykajac w nich wodę, włosy nawet po wysuszeniu nie wyglądały sanowato, wręcz przeciwnie wygładzenie jak u fryzjera. Dodatkowo mgiełka genialnie chroniła kolor latem, włosy w odcieniach średniego, chłodnego brązu( bo takie nosze od pół roku) nie rozjaśniały się od słońca, nie nabierłay rudawych pigmentów - no dla mnie szał! 
Zapach świeży lekko słodkawy, jakby słodka woda kokosowa moja mama go uwielbia do mnei jakoś nie trafia,ale po za tym jest boski :)

termoochronka, filtr do włosów, stylizator do włosów


150ml/80zł , wersja 25ml -39zł. Posiadam butle 150ml - bardzo wydajny produkt! Używam od lipca zużycie 4/5 opakowania.
Zdecydowanie nabędę kolejne opakowanie!


RUMIANKOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY z KWASEM SALICYLOWYM 2%/ SYLVECO
Żel kupiłam już dawmo, ale w związku z tym, że miałam otwartych wiele produktów nie otwierałam go przez kilka miesięcy i tak leżakował w szufladzie, aż zdenkowałam kilka żeli i wreszcie nastała jego pora. To,że kocham rumianek wiedzą wszyscy moi znajomi, pije, smaruje się, no po prostu uwielbiam. Bez rumianku jak i bez herbaty i pomidorów nie byłoby mojego jadłospisu ^^ ale  do brzegu. Żel przeznaczony jest do cery zanieczyszczonej, trądzikowej i do tej z rozszerzonymi porami. Żel niby nie dla mojej cery ale zawsze patrzę na skład a dopiero później słucham napisów na etykietach  - tak samo jak kremów dla 25 o 30 latek :D  sugestia producenta ale nie trzeba się tego trzymać sumiennie tylko analizować składy :) Żel pachnie tak jak lubię moją ulubioną lemoniada czyli zimnym rumiankiem z cytryną a dokładniej rumiankiem zproszkowaną witaminą C :) Konsyetncja dosyć gęsta ale przyjemna w użytkowaniu, żel dobrze sie pieni, ładnie oczyszcza skórę a sukcesywnie stosowany potrafi  dobrze oczyścić skórę i nawet delilkatnie wybielić świeże przebarwienia ( stosujego na  blizny po poparzeniu słonecznym i ładnie przygasza). Do cery suchej polecam go szczególnie po olejowaniu skóry, maseczkach  lub tak zwyczajnie  raz na dwa dni aby tez jej zbyt mocno nie przesuszyć, do cery tłustej może być stosowany codziennie ( przetestowany na kumpeli) .

RUMIANKOWY ŻEL DO MYCIA TWARZY z KWASEM SALICYLOWYM 2%/ SYLVECO naturalny żel do trądzikowej

Ceny od 14 do 21 zł za 150ml.
ZDECYDOWANIE KUPIĘ PONOWNIE!



ODŻYWCZY KREM DO TWARZY "HOT WINTER" / UOGA.UOGA
 Wyobraźcie sobie  szklany słoiczek,w nim lekki niczym puch krem o mocno żółtej pigmentacji. Zapach rokietnikowy  który w lontakcie ze skóra mocniej wybija kwasem ascorbinowym <3.Puszek w kontakcie z cerą okazuje się niezwykle bogatą i odżywczą mieszanką. Dogłebnie wnika w skórę i powoduje jej natychmiastowe ukojenie, nawilżenie i wypięknienie. Zdecydowanie polecam go do tej suchej, odwodnionej i poszarzałej, dlaczego własnie do takiej? HOT WINTER ma niebywałą komninację składników bo jak inaczej określić fenomen połączenia:masła shea, rokietnika,wody chabrowej, olejku migdałowego i jojoba? Dla mnie ideał. Krem bardzo mocno zabezpiecza skórę, wystarczy odrobina aby skóra poczuła  ten zastrzyk rozpieszczenia. Jedna kwestia, polecam go zdecydowanie do stosowania na noc albo pod oczy i na usta rano. Krem zaraz po nałożeniu na twarz sprawia, że skóra nabiera zdrowego blasku. Krem ma naturalnie  zółty pigment wywołany dużym stężeniem olejku z jagód rokietnika i tez delikatnie widac go na skórze tzn. jest widoczny na bladej karancji ( na mojej bladej  twarz mam zółciutką jak pomalowaną farbką) ale nie przebarwia cery, na ciemneijszej karancji nie widać odcienia kremu ale korzystnie wpływa na wszelkie zasinienia i poszarzenia skóry, od razu dodaje blazu jakby neutralizując fioletowe i szare tony  więc kolejny plus. Testowany już w temperaturze -1, zobacze jak spisze się zimą ale póki co na chłodniejsze dni doskonale zabezpiecza przez ostrym wiatrem. Dla mnie boski!
Najprawdopodobniej kupię kolejne opakowanie, chociaż ten krem jest tak wydajny, że będę go zużywała pewnie do wiosny :)

ODŻYWCZY KREM DO TWARZY "HOT WINTER" / UOGA.UOGA vegański krem dotwarzy, krem naturalny

50-60zł za 50ml w zależności od miejsca. ( polecam kupować na EKO DROGERIA tam znajdziecie te produkty w bardzo dobrych cenach mo i tez są boskie pigmenty tej marki, jeżynowy tusz do rzęs i żele które pachną jak świeżo robiony shake - cudo!)


CHMIELOWY ŻEL DLA FACETÓW 8w1 / LaQ
Żel dla facetów? Protestuje to czysta  dyskryminacja, ten zapach jest obłędny i sam zużyłam już dwa opakowania. Pamiętacie jak opowiadałam Wam kilka lat temu o swoim najlepszym , upragnionym i wyjątkowym zapachu marki Kringle Candle - Grey? Ten żel ma coś z niego, świeży, elegancki i uzalezniający, rozpieszcza zmysły już od pierwszego niuchnięcia a jakby tego było mało to jeszcze ma fajny skład, dobrą konsystencję i idealny stopień spienienia.  Przepiękna butla, wygodny dozownik i ta cena... No dla mnie bezwzgledy hit i teraz wiem, że reklamujac go strzelam sobie w kolano bo zaraz może go nie być już  na stonie ale serio zaryzykuje i Wam polecę bo warto bezwzglednie wydac każdą złotówkę. W posiadaniu jestem jeszcze wersji winogrono i tak samo obłędnie polecam cudny aromat ale jednak wersja chmielowa jest o pół stopnia wyżej w owej hierarchi :) Poluje jeszcze na mydło w płynie bananowe ale to ciiii... Zdecydowanie napisze o tych żelach osobny wpis.

Dziś zaczęłam trzecią butle chmielaka i wiem jedno KOCHAM. Aha, LaQ posiada każde swoje mydełko również w wersji kostkowej - cudownie domywają pędzelki i beauty blendery a najlepsze jest to, że aromat zostaje na pędzelkach na dłuuugi czas więc moge miziać się później włoskami o ulubionym aromacie ;) 

CHMIELOWY ŻEL DLA FACETÓW 8w1 / LaQ,vegański żel dla mężczyzn



Cena od 11 do 15 zł za 300ml,  żel jest wydajny i jeszcze cieszy swoimi pieknymi etykietami.
Produkt vegański.
JUŻ KUPIŁAM KOLEJNE OPAKOWANIA I ZAMIERZAM NABYĆ KOLEJNE I JESZCZE KOLEJNE, mam nadzieję, żemarka nie wycofa tego kosemtyku z ofertybo będzie płacz i pisanie próśb o powrót, ogólnie jestem skólonna wykupić jego prenumeratę co miesięczną :P LaQ moze pomyśl o tym?:D



Tak prezentują się moje ostatnie hity pielęgnacyjne, kolorówkę stwierdziłam umieścić w innym wpisie aby nie przedłużac i nie robić z tego postu tasiemca :) Jak Wam się podobają moje nowości? Znacie coś z tych produktów? Dajcie znać! 

Ściskam ♥































Czytaj dalej »

4.11.2018

PODSUMOWANIE WISHLISTY I ZAKUPÓW W 2018 ROKU/ POPŁYNĘŁAM?


Rozpoczął się listopad a to najlepsza pora aby zrobić podsumowanie mojej wishlisty2018. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że w połowie grudnia zawsze przygotowuje sobie liste zakupową na przyszły rok, aby jednka to miało miejsce najpierw muszę rozliczyć się z tegorocznym planem.





Przejdźmy do podsumowania.

UBRANIA: 
Na liście były chyba wszystkie możliwe rodzaje garderoby od bielizny przez ciuchy na co dzień jak i eleganckie marynarki. Tak jak widzicie każdy żółty "ptaszek" oznacza łup. Niestety nadal nie kupiłam tomsów bo czarny,klasyczny model w moim rozmiarze wiecznie zostaje wysprzedany - to samo miałam z koszulka adidasa ale nabyłam bluzę z tej serii więc pół biedy. Szorty- nie zdobyte bo całe wakcje pracowałam na oddziale więc i lekka odzież do śmigania po domu nie była mi potrzebna

Biżuteria, nadal szukam tej pięknej - interesuje mnie srebro ze złotem lub białe złoto, im bardziej minimalistyczna i przypominająca obrączkę tym lepiej :) No nic kolejny rok szukam czegoś ładnego :) Na wishie jest jeszcze torba moro z overso, mam czarną od ponad 1,5 roku lubię i noszę stale więc nowy kolor jest w dalszym ciagu porządany :) Plecak imitujący papier zamierzam zastąpić torbą w tym klimacie, upatrzyłam sobie nawet markę ale opowiem Wam o niej w  niedalekiej przyszłości :)




SPRZĘT FOTOGRAFICZNY

Udało mi się zakupić wymarzony aparat,postawiłam na bezlusterkowca SONY- ILCE6300, dokupiłam do niego obiektywy które ułatwiają mi pracę, nabyłam blendę i statywy chociaż nie zdecydowałam się na gorylka to jestem jeszcze bardziej zadowolona :) Nadal nie zakupiłam oświetlenia bo mocno ale to na prawde mocno rozważam lampę pierścieniową i nie wiem czy barć parasolki z lampami czy pierścieniówkę 65W, Jesli ktoś z Was posiada owe lampy to pomóżcie mi podjąć decyzję :)


KOSMETYKI:
Zakupiłam Eliksir z MOKOSHA, bardzo fajny,mocno naromatyzowany olejek który doskonale nawilża skórę i poprawia jej gęstość, doskonałe serum z BE.LOVED - genialnie wygładza i cudownie spisuje się jako baza pod olejki do twarzy- petarda! Kosmetyki LushBotanicals o nich na dniach powstanie wpis - bo jestem nimi zakochana i dopiero teraz znalazłam czas aby przygotować dla Was wpis na ich temat. Kremy IOSSI - weszłam w posiadanie tego z awokado i mimo, iż jest mniej bogaty niz ten z Kiehl'sa to jestem nim oczarowana - bardzo fajny lekki ale odzywczy kremik :) Nadal nie zakupiłam pianki z Organique, pomady z Hagi, nie zakupiłam jeszcze produktów z Frige ani Creamy. Zostaną te produkty wrzucone na nowy rok - tak cos czuje :)





Na liście znalazły się moje ukochane perfumy- oczywiście nabyłam ale tez na szczęście dla mego portfela znalazłam bardzo podobny zapach do nich za 1/5 ceny ^^. W planach były pomadki w burgundowych odcieniach oraz nietypowym może dla mnie granacie i bledziutkim nudziaku - zdobyte :) Nabyłam paletkę  HUDY, o dziwo nie jedną a dwie i nadal łaszę się na kolejną :) YSL mascara nie nabyta, wiecznie wysprzedana była wSephorze a później namnożyło mi się tyle tuszy, że zrezygnowałam, ale teraz znowu o niej myślę namiętnie :) Puder RCMA zastąpiłam doskonała Beccą oraz minerałami, rożswietlacz Too Faced okazał się błędem nie wyglądał dobrze,ale odkryłam tanią i boską taflę DiscoBalla i póki co nie chce nic innego :) Podkład Tarte miałam w miniaturce, niestety nie okazał się takim hitem jak korektor, więc zrezygnowałam - i tak ostatnimi czasy stosuję tylko minerały :) Pomadki Mac-a nadal na liście, bo upranione numery dostępne tylko stacjonarnie a w LBNie nie mam MACa ;/




HOME:
Uwielbiam architekturę wnętrz, uwielbiam dodatki, spójne pomieszczenia ale nie lubię tez kiczu, tandety i KURZOŁAPÓW. Dodatki w moim wydaniu to przedmioty praktycznde takie jak ładne donice na kwiaty, zegary, koszyki na ksiązki, dobra gatunkowo pościel, plakat w ramie  czy poduszki w modnych poszewkach. Nie muszę otaczać się glinianymi koromysłami w astralnych ilościach aby mój dom miał swój urok i charakter, wustarczy kupować tak aby kolorystyka współgrała ze sobą. Ostatni rok był dosyć burzliwy w moijm wnetrzu zrezygnowałam w sypialni z barokowej tapety które mimo, iż nadal ładna to zupełnie nie pasowała już do mnie, pare lat temu wyzbyłam się zamiłowania do baroku i ozdobników na korzyść loftowych wnętrz,więć wzorki zastąpiłam betonem, ozdobne komody prostymi półkami, w sypialni też przestawiłam meble i mimo, iż wzbraniałam się przed tym to teraz czuję, że była to doskonała decyzja. Tak jak widzicie poniżej udało mi się zakupić większość zaplanowanych przedmiotów, piękne zestawy pościeli w tym również szara, miedziane i czarne koszyki, nową kołdrę i poduszki ( polecam te grubsze z IKEA), koc z wełny czesankowej zrobiłam sobie  sama, zegar dostałam w wersji stojącej więc miedziany model poszedł w odstawkę. Kosz na szpargały zamówiłam parę dni temu. Nie kupiłam też wyciskarki wolnoobrotowej, najpierw dokupiłam obiektywy, pozniej skupiłam się na telefonie i kasa na wyciskarkę niestety została wydana na inną elektronikę, więć ten sprzęt wedruję na liste przyszłoroczną :)






No coż,  dla wielu z Was może wydawać się to dziwne, ale taka wishlista pozwala mi ogarnąć swoje wydatki, oczywiście zdarzają się wydatki niezaplanowane, jakies pojedyńcze kosmetyki  czy drobnostki do domu są  to jednak drobiazgi które okazyjnie wpadają na listę. W tym roku będzie troche innych przedmiotów, lista powoli zaczyna się klarować i pewnie za 2 tygodnie pojawi się na blogu aktualizacja na przyszły rok :) 

Jestem ciekawa czy tworzycie wishlisty oraz czy przestrzegacie jej podczas robienia zakupów. Dajcie znać czy wypełniłyście wszystkie plany zakupowe ze swojej listy.

Ściskam :*
_________________________________________
tutaj znajdziecie WPIS Z WISHLISTA2018 https://www.mazgoo.pl/2017/12/wishlista-na-swieta-i-nowy-rok-2018.html
Czytaj dalej »

2.10.2018

OTWARCIE NOWEGO TK MAXX !

Spieszę z informacją, że… w Lublinie mamy kolejny punkt, istną skarbnicę, a w sumie skarbiec w którym upolujemy najlepsze, markowe perełki z całego świata i to jeszcze w cenach niższej nawet do 60% od regularnych cen sprzedaży w Polsce i na świecie!







W czwartek odbyło się oficjalne otwarcie sklepu TK MAXX w centrum handlowym SKENDE Shopping przy alei Spółdzielczości Pracy 88. Mnie jednak spotkał zaszczyt uczestnictwa w ekskluzywnych zakupach w przeddzień otwarcia. 





Pierwsze, co chcę zaznaczyć - sklep jest ogromny, naprawdę! To jest jeden z większych sklepów TK Maxx w którym byłam, a ci którzy mnie znają wiedzą, że odwiedzam je w każdym mieście, w którym jestem. Za metrażem idzie również ilość towarów jaką oferuje sieć. Produkty dostępne są aż w sześciu działach tematycznych: moda damska, męska, produkty dla dzieci, akcesoria, obuwie oraz produkty dla domu. 






Na miejscu znajdziecie mnóstwo interesujących towarów dla siebie czy bliskich. Mnie mocno ujęły obłędne lampy (krążyłam przy nich kilkanaście minut), ściana świec (wreszcie wrócił waniliowy burbon!), metalowe, loftowe koszyki, torebki, walizki, lustra, ramki, notesy, produkty dla dzieciaków czy zwierzaków… Naprawdę, mogłabym wymieniać i wymieniać... a i tak pewnie coś zostałoby pominięte. 







Polowałam też pomiędzy markami kosmetyków do pielęgnacji włosów, ciała czy twarzy. Widziałam też bardzo dużo kolorówki, tego dnia znalazłam palety cieni ekskluzywnych marek. To samo jest z ubraniami, na wieszakach (a pod tym adresem jest ich naprawdę pełen ogrom) znajdziecie ubrania markowe, od projektantów i to w cenach które pozytywnie zaskakują, bo jak inaczej określić cenę niższą o 60% od tej przyjętej za regularną w Polsce i na świecie?



Wiecie, że do TK Maxx towar dostarczany jest spontanicznie, aż do kilku razy w tygodniu i każde zakupy oznaczają unikatowe towary. Każdy zakup to przypływ adrenaliny, bo nigdy nie wiem co napotkam na swej drodze. Tym razem upolowałam piękny płaszcz, cudowny notes z zapięciem oraz uchwyty do mebli. Wszystkie towary które trafiły do mojego koszyka mieliście okazję oglądać na Instastories i z tego co pokazywała ankieta to w 100% przypadły Wam do gustu.


Jeśli jeszcze nie byliście albo tak jak ja lubicie robić zakupy dobrych produktów w niskich cenach to obowiązkowo wpadnijcie do SKENDE Shopping przy ul. Spółdzielczości Pracy 88 w Lublinie, wierzcie mi nie będziecie żałować:)

Co tu dużo pisać, polecam i zapraszam Was do zakupów w #TKMaxx.


Ściskam
-Madzialena

Czytaj dalej »