06.01.2017

#ULUBIEŃCY ROKU 2016 !

Witajcie Kochani!
Dzisiaj nie przedłużając zapraszam Was  na moich ulubieńców roku. Hity 2016 które mocno namieszały w mojej pielęgnacji i kolorówce. Zapraszam na wpis w którym być może znajdzie się również Twój obecny lub przyszły ulubieniec.

ULUBIEŃCY ROKU 2016





PIELĘGNACJA + OCZYSZCZANIE TWARZY
  • ŻEL DO MYCIA TWARZY - IWOSTIN - hipoalergiczny żel dla cery wrażliwej, delikatnej skłonnej do podrażnień. Bardzo wydajny, świetnie się pieni, doskonale oczyszcza i nawilża  a do tego nie pozostawia napięcia i nieprzyjemnej warstwewki na skórze. Używam namiętnie od ponad 2 lat i nadal jest moim numerem jeden. 
  •  MYDŁO CZARNE  - NACOMI -   Kolejny raz trafia do grona ulubieńców. Silnie oczyszczające, napinające skórę. Stosuje do mycia ale i jako peeling enzymatyczny.  Polecam trzymać go na skórze nie dłużej niż 7-10 minut, później potrafi powodować zaczerwienienia. Mimo to uwielbiam, doskonale oczyszcza zapchane pory skóry.   [recenzja]
  • SERUM DO TWARZY - BIOLAVEN -  Jestem totalną przeciwniczką lawendy, zapach tej rośliny powoduje u mnie mdłości i zawroty głowy,są jednak dwa produkty które mimo  lawendy na początku składu staje goszczą w mojej pielęgnacji ( pierwszy to mus) a drugi to wspomniana już wcześniej seria od Biolaven. Tym razem niezaprzeczalnym mistrzem roku stało się serum do twarzy. W składzie olej z pestek winogron, sojowy, arganowy, olejek eteryczny z lawendy lekarskiej oraz wit.E.  Olejowa mieszanka która działa przeciwstarzeniowo, pięknie podlecza stany zapalne cery, koi, ujędrnia i przynosi regenerację. Cera jest wygładzona i promienna. Kończę powoli opakowanie, zdecydowanie zakupię ponownie !
  • SERUM DO TWARZY - ONE/ANTY-WRINKLE/ -HOLIKA HOLIKA - Najgenialniejsze serum jakie miałam okazję stosować w całej swej pielęgnacyjnej historii. Nieziemski zapach, skład bardzo przyjazny. Idealna konsystencja,  doskonałe w aplikacji, nie spływa, rozprowadza się bajecznie. Cera już po paru minutach wygląda świeżo, promiennie.  Może nie spłyca jakość astralnie zmarszczek, ale zdecydowanie poprawia gęstość cery. Serum dogaduje się z podkładami, więc doskonale nadaje się pod makijaż. Kończę własnie drugie opakowanie i zdecydowanie kupię następne ! Uwielbiam.
  • TONIK DO TWARZY - EC LAB - Tani o niezwykłym zapachu.  Zawiera w sobie ponad 95% komponentów roślinnych takich jak olej jojoba, woda morska, kwas hialuronowy, ekstrakt z jaśminu  do tego dochodzi jeszcze kofeina. Produkt nie zawiera SLS, SLES, silikonów i parabenów oraz syntetycznych barwników i konserwantów. Dla mnie to bezapelacyjny mistrz, nie pieni się, orzeźwia, dobrze radzi sobie z opuchnięta cerą. Czy  odmładza ? To tylko tonik, więc nie pokładajmy w nim wielkich nadziei w tym kontekście ale zdecydowanie dba o wygładzenie  i dobry (wizualnie) stan cery. 
  • KREM  - KLAIRS -  O tym gagatku pisałam jakiś czas temu na blogu (tutaj). Krem świetnie nawilża, wygładza i zabezpiecza cerę przed szkodliwymi czynnikami. Skóra jest mocno ukojona, wypielęgnowana. Krem dobrze współpracuje z podkładami zarówno płynnymi jak i sypkimi mineralnymi. Nie zapycha, nie powoduje podrażnień jedyny w swoim rodzaju!


DEMAKIJAŻ


OLEJEK RYŻOWY  - SKIN79 - olejek o którym pisałam już na blogu, nawet wspominałam o nim na youtubie ;)  Doskonale zmywa makijaż, świetnie radzi sobie z mega trwałymi i zastygającymi foliowymi cieniami, wodoodpornymi mascarami i bardzo trwałymi, matowymi pomadkami, nawet tintami. Wydajność ogromna, zapach zniewalający. 


PŁYN MICELARNY - NACOMI- naturalny i sprawnie zmywający micel który nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienienia, spisuje się doskonale nawet przy bardzo wrażliwej cerze i oczach.  Nie powoduje łzawienia a zmycie wodoodpornej mascary kończy się na max dwóch wacikach. Dobra wydajność, więc szczerze polecam!



PIELĘGNACJA CIAŁA




  • MASŁO DO CIAŁA - ORIENTANA - gęsta, mega treściwa formuła. Wchłanialność bardzo dobra, zapach  orzeźwiający z lekką nutką "zieleniny". Zdecydowany faworyt! Uwielbiam go za efekt, skład oraz wspomniany już wcześniej aromat. Jest bardzo wydajne więc starczy Wam na bardzooo długo. Jest trudno dostepne ale  jeśli gdzieś go dostaniecie to również zachęcam do zakupu, szczególnie tym które uwielbiają aromat trawy cytrynowej :)
  • SOLNY PEELING  - BABUSZKA AGAFII - Babuszka która ma odchudzić,  nie wyszczupla ale ujędrnia perfect, skóra wygładzona, jędrna a wszystko za sprawą  mocnego pobudzenia krążenia. Myślę,że dobrze spisze się u osób borykających się z "pomarańczową skórką". 
  • KONCENTRAT  - BINGOSPA -  turbo spalacz tłuszczu do wrapingu. pali jak diabli, ale wytapia wodę z organizmu doskonale, najlepiej użyć go przed "wielkim wyjściem" potrafi zdziałać cuda szczególnie w partii brzucha lub ud. Odradzam używać go u osób borykających się z naczynkami.
  • MASKA STYMULUJĄCO -WYGŁADZAJĄCA - APIS -  o niej napisze nie długo post, bo własnie zorientowałam się, że jeszcze nie zdradziłam Wam jak wielką moc zawiera ta 200ml tubka. Ogólnie maska której podstawą są ekstrakty z marchwi, jęczmienia,pszenicy, lucerny, kukurydzy, żyta, owsa i jabłek.  Do tego dochodzi kompleks z peruwiańskiej rośliny Tara, skwalen z oliwek. Zastrzyk witamin: A, B, C, D, E. Maska stymuluje procesy regeneracji, odzywia, nawilża , wygładza i odmładza. Skóra po jej użyciu bez względu na stopień przesuszenia od razu nabiera mocy. Produkt zdecydowanie unicestwia zrogowacenia, suche skórki. Stosuje ją zarówno do twarzy, jak i na najbardziej wymagające miejsca : łokcie, kolana, stopy i działa tak samo dobrze. Pachnie przepięknie a to też zachęca mnie do dalszego stosowania. Zdecydowanie zakupię kolejne opakowanie. 
  • MLECZKO NAWILŻAJĄCE - LPM - Dobrze nawilżające mleczko drogeryjne. Jeśli jestem gdzieś na wyjeździe lub nie mam ze sobą ulubieńców. Zawsze kupuję je jako alternatywę do codziennej pielęgnacji. Jest lekkie, nie zapycha, szybko się wchłania i dobrze nawilża. Zawsze się sprawdza a i zapach bardzo lubię.
  • BALSAM DO CIAŁA - BALEA - Lekkie niczym mleczko o nieziemskim aromacie kokosa i wanilii. Wchłania się błyskawicznie momentalnie nawilża, odżywia i wizualnie odmładza cerę. Używam go głównie do ciała ale zdarzało się również na twarz. Mój M. stosuje go zamiast balsamu po goleniu i bardzo chwali sobie jego efekt. Pokochałam i  już złożyłam u mojej kochanej Czarnulki zamówienie na kolejne.  Wanilia i kokos jest bardzo wydajne, ma też długi okres przydatności więc mam nadzieję, że te kilka opakowań starczy mi na półtora roku :D 


PRODUKTY WŁOSÓW ORAZ SKÓRY GŁOWY




  •  
  • MASKA DROŻDŻOWA -BABUSZKA AGAFII - Zachwalałam ją znajomym tak często w 2016 roku, że aż trudno dostać ją stacjonarnie w Lublinie. Włosy po tej masce rosną mi jak szalone, mnóstwo baby hair a do tego rewelacyjna jakość włosów które już były mocno zdezelowane ciągłymi dekoloryzacjami i farbowaniem na wszelkie odcienie popielatych brązów a nawet siwizny. Maska zregenerowała suszki, dodała sprężystości i co najważniejsze zagęściła czuprynę :) Kocham i nie wiem które to już opakowanie zakupione  przez rok (10-11?)  Jeśli chcecie poczytać o niej więcej dajcie znac a przygotuje dla Was wpis.
  • ALOES - SKIN79 - żel który nakładam na skalp a także końcówki, tak naprawdę stosuje go również na ciało  (szczególnie wtedy gdy mam skórę poparzoną  słońcem), najczęściej jednak aloes nakładam na skórę głowy.  Zazwyczaj stosuje go  na skórę głowy przy pierwszym myciu " przed" i "po fryzjerze". Mam wrażenie, że skóra głowy jest wtedy złagodzona, ukojona i oczyszczona. Dobrze również nałożyć go po oczyszczającym szamponie aby nawilżyć skórę głowy.  Na końce nakładam raz na dwa tygodnie - mam wrażenie, że łuski są bardziej domknięte i bardziej błyszczą. Aloes sam w sobie jest bardzo wydajny. Stosuje namiętnie a mimo to, nie przekroczyłam nawet połowy opakowania.
  • SZAMPON  - YVES ROCHE - zawiera mleczko owsiane a opakowanie informuje, że przeznaczony jest do włosów suchych. Sprawdza się doskonale jedwabiście wygładza, dodaję sprężystości i objętości. Włosy po nim są lekkie i pełne blasku. Mega <3
  • SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY SKALP - JOHN MASTERS ORGANICS - sięgnęłam po niego stosunkowo późno bo dopiero w rejonach września ale po pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie z tego miłość. Przeznaczony jest do włosów wypadających i osłabionych, jego zadaniem jest stymulowanie skóry głowy, odżywienie cebulek i kontrola w wydzielaniu sebum.  Z przetłuszczaniem skóry głowy nigdy nie miałam problemu więc tego stwierdzenia nie jestem w stanie potwierdzić, ale oczyszczenia skóry głowy oraz poprawy jakości cebulek  jestem  pewna w 100%. Szampon delikatnie mrowi podczas pierwszego użycia, odświeża błyskawicznie skórę głowy, włosy jakby zaczynają unosić się od skóry głowy co zdecydowanie wpływa na wizualną objętość. Pachnie ziołowo, ma ciemną, nietypową barwę i zdecydowanie wkupił się w mój gust :) Jestem pewna, że nabędę pełno wymiarowe opakowanie ;)
  • SPRAY NA ODROSTY I SIWIENIE - L'OREAL tego małego cudaka zachwalałam już w jednym ze swoich wpisów, moje zdanie nadal jest takie samo - działa, farbuje i sprawia, ze fryzura zawsze wygląda super ( pod względem kolorystycznym). Poczytacie o nim tutaj.




PAZNOKCIE

 
W tym roku moje paznokcie zdominowała marka Indigo, oczywiście były epizody związane z innymi markami ale  najwięcej korzystałam  własnie z INDIGO. totalnym odkryciem staął się baza proteinowa która  przedłuża, utwardza, poprawia jakość miękkich i uszkodzonych mechanicznie paznokci. Baza sprawia, że paznokcie prezentują się zdrowo, nie łamią się a te przedłużone nie miękną pod wpływem wody  co jest dosyć charakterystyczne dla Hardi Semilaca. Oprócz bazy zaprzyjaźniłam się również z DRY TOPem nie dość że nie wymaga przetarcia to jeszcze utwardzany w lampie daje inny poblask ( lekko niebieskawy) dzięki temu zawsze widzę czy dokładnie został nałożony na płytkę.  Olejek do skórek z pędzelkiem mega  wygodna sprawa kiedy jestem w pracy czy podróży, wrzucam  do torby wyciągam, nakładam w minutę i czekam aż się wchłonie, a wchłania się szybko i pozostawia skorki w dobrym stanie. Na koniec oliwki które stosuje na skórki po wykonaniu manicure hybrydowego - moja dwa ukochane zapachy które towarzyszyły mi przez cały rok, a teraz uzupełniłam  je na 2017.

Oprócz produktów bazowych i wykończeniowych z Indigo, w ciągu roku przetestowałam po kilka lakierów z firm wypuszczających hybrydy. Duże uznanie również przypadło  Indigo, ale rewelacyjnie spisały się też  CHIODOPRO czy NeoNail. Jednak dziś zdecydowałam się wybrać kolor który jest zwieńczeniem moich wszelkich poszukiwań - wisienką na torcie w kwestii kolorystycznej. Mój najukochańszy odcień czerwieni (a mam ich mnóstwo) to RED CARPET - Semilaca. Intensywna, sportowa czerwień bez różowych czy też koralowych tonów. Cudo które równie dobrze wypada w kwestii trwałości!



MAKIJAŻ


  •  
  • PRODUKTY MINERALNE -  kosmetyki mineralne, głównie podkłady LILY LOLO, ANABELLE MINERALS czy EARTHNICITY. Minerały dużo namieszały w moim codziennym makijażu i zdecydowanie poprawiły kondycję cery. Tak naprawdę od kiedy mam większe wyjście i zmieniam minerały jednorazowo na coś ciężkiego i trwałego na drugi dzień od razu borykam się z zapchaną cerą albo wypryskami które pojawiają się w przeciągu doby. Przykre ale prawdziwe, dlatego te z was które nie są z minerałami zaprzyjaźnione a nadal narzekają na stan cery to szczerze zachęcam do podjęcia wyzwania i skorzystania z próbek. Być może jest to nadzieja  dla Twoich bolączek.



  • BRONZER - DYSK SEPHORA -  ogromny krążek który na szczęście ma długą datę przydatności bo mimo intensywnego użytkowania, praktycznie wygląda na nowy. Dysk jest mega wydajny a pudry w nim zawarte dają wykończenie HD. Ogromna pigmentacja zmusza do do delikatnego nakładania i mocnego blendowania. Trwałość jest świetna a odcienie również wypadają doskonale. Więcej poczytacie o nim tutaj.


  • RÓŻE - PALETA "LOVE FLUSH" -  TOO FACED - najprawdopodbniej napisze o niej troszkę więcej w styczniu. Trafiła do mnie przypadkiem i mimo intensywnego różowego opakowania jakoś wkupiła się w moje łaski. Paleta zawiera sześć niezwykle różnych ale i bardzo dobrze napigmentowanych "cieni".  Barwy są unikatowe a możliwość mieszania ich ze sobą daje niekończące się pokłady wielogodzinnej zabawy  z zawsze trafionym odcieniem pod stworzony makijaż oczu czy ust.





  • ROZŚWIETLACZE - PALETKA SLEEK -  niepowtarzalna, jedyna w swim rodzaju petarada wśród rozświetlaczy, niesamowity błysk, doskonała trwałość i unikalność barw sprawia, że można tworzyć nią rozświetlenie na co dzień  jak i szalone imprezowe kreacje czy stylizacje fotograficzne. Cienie można łączyć ze sobą, nakładąć zarówno na sucho jak i mokro a po zmieszaniu z Duralinem uzyskujemy mega metaliczny eyeliner. Dla mnie cudo, przeczytacie więcej na jego temat pod linkiem
  • PALETA CIENI - MAKE UP REVOLUTION - Paleta która skradła moje serce i duszę, odważne kolory które doskonale podbijają każdą tęczówkę. Trwałość i pigmentacja powala. Jeśli chcecie poczytać o niej więcej zapraszam na recenzję w której eksperymentowałam i debiutowałam z makijażami.

  • INGLOT - POMADA -  moja w kolorze nr 20, trwała niezwykle precyzyjna pozwala uzyskać efekt mocno wyrysowanych brwi ale również tylko przyciemnić i zagęścić naturalną linię włosków. Ja zdecydowanie mocno wyrysowuje nią łuk bo moja białe, watłe włoski same w sobie nie prezentują się zbyt dobrze ;) 
  • EYELINER - KAT VON D -  karbonowa czerń , galaktyczna trwałość i niezwykle precyzyjny aplikator to zdecydowanie atuty tego eyelinera. Towarzyszy mi dzień w dzień od września 2016. Nie chce pisać o nim zbyt dużo bo w styczniu czeka na Was obszerny wpis o tym czarodzieju :)
  • PODKŁAD - IDEAL FACE - INGRID - 10 KOŚĆ SŁONIOWA -podkład który nie jest killerem trwałości nie miażdży EDW czy MAC-a na łopatki ale jest to odcień  który praktycznie idealnie pasuje do mojej karnacji. Dobranie podkładu do mojej cery to prawdziwa maskara więc jeśli znajduję już coś chociaż delikatnie zbliżonego to zostaję z nim na dłużej - i tak było własnie z  Ideal Face. Kość słoniowa była najczęściej kupowanym podkładem roku 2016 (9 opakowań) i zdecydowanie spełniał swoje wymagania. Cena malutka a jakość porównywalna z drogeryjnymi podkładami. 
  • MAC- PREP+ Prime FIX- niezwykle wydajna mgiełka którą można stosować zarówno przed wykonaniem makijażu jak również  do jego scalenia. Zazwyczaj używam ją po nałożeniu makijażu ale także do zwilżenia pędzla przed nakładaniem podkładu. Spisuje się doskonale też w ciągu dnia do odświeżenia twarzy, pachnie świeżo i jest bardzo wydajna.
  • NYX -  MIXER - biała farbka bez której ciężko byłoby mi  funkcjonować. Czarodziej który  niesamowicie rozbiela każdy podkład, nawet ten dosyć jasny. Jestem w stanie  uzyskać nim odcień który scali się z moją żuchwą, Bezapelacyjny wybawca ! Dzięki Agnieszce trafiło do mnie na dniach drugi opakowanie ! Jeszcze raz dziękuje :*
  • NARS - KOREKTOR - odcień CHANTILLY (1) najjaśniejszy korektor z którym miałam okazję się spotkać, nie jest wprawdzie tak jasny jak moja cera ale bije w kolorystyce inne odcienie drogeryjne. Spisuje się wyśmienicie, dobrze kryje, nie podkreśla zmarszczek. Również w najbliższym czasie przeczytacie jego recenzję na blogu :) 
  • MASCARA - EVELINE - zachwalam ten produkt tak często, że stali czytelnicy bloga znają tą mascarę bardzo dobrze :) Aby jednak nie powtarzać się zbyt intensywnie zaproszę Was tym razem na  recenzję tego produktu. Ulubieniec od ponad 1,5 roku :)



USTA



Pomadki to niezaprzeczalny element mojego makijażu, usta mogą być  jasne, krwisto czerwone czy szalenie fuksjowe. Kolor nie jest tak ważny, ważne aby ubrać wargi w kolor lub dobre nawilżenie. EOS chyba wszystkim już znany wegański i naturalny nawilżacz zamknięty w małym jajku.  Oprócz małego kulistego przyjaciela w tym roku moim totalnym faworytem były matowe pomadki GOLDEN ROSE - LONGSTAY (o których piszę tutaj) oraz Bourjois - ROGUE EDITION VELVET. O  ile pomadki z GR praktycznie wszystkie sie u mnie sprawdziły tak z B. najbardziej lubię dwa odcienie 10 i 3. Wszystkie te kolory gościły u mnie na ustach przez cały rok.  Jeśli jesteście zainteresowane poszczególnymi odcieniami zapraszam do kliknięcia w nazwy tam prezentuje jak wyglądają na ustach. W najbliższym tygodniu pojawią się swatche z najnowszymi odcieniami  pomadek od GR, uprzedzam będzie bardzoooo intensywnie :)



GADŻETY KOSMETYCZNE


Gadżety kosmetyczne to ta część którą jedni uwielbiają inni uważają za zbytek łask, u mnie każdy z tych wynalazków spisał się doskonale więc będę broniła każdego z osobna oraz wszystkich razem. 
FOREO - LUNA, GĄBECZKA - KONJAC, oraz dwa niezawodne MEZOROLLER  oraz MASAŻER POD OCZY od marki DERMOFUTRE. Każdy inny, każdy niezbędny w procesie pielęgnacji. Zdecydowanie zostaną ze mną na 2017 :)


ZAPACHY











Totalnym faworytem był zapach który trafił do mnie przypadkiem, mała, biała minimalistyczna buteleczka z ZARY, zapach Femme lekko pudrowy z nutką słodyczy. Intensywny chodź lekki, trwały choć to zaledwie woda toaletowa. 50ml za 49 zł. Używałam go od wiosny do późnej jesieni, dwa flakoniki  to chyba niezła wydajność. Zapach do którego zdecydowanie wrócę na wiosnę. 


Tak prezentują się moi ulubieńcy, starałam się wybrać mniej ale jednak totalnie niezbędnych produktów które były ze mną zawsze i wiem, że zostaną  na dobre w mojej kosmetyczce.

A Wy jakich macie ulubieńców ? 

Ściskam :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostawcie ślad po sobie, dzięki temu łatwiej będzie mi trafić na Wasze blogi :)
Pozdrawiam ciepło i zachęcam do obserwacji :)